You are currently browsing the daily archive for grudzień 7th, 2007.
Po sławetnym płaczu Oli Kwaśniewskiej w obronie choroby filipińskiej taty-magistra i wykorzystywaniu stanowiska służbowego dla prywatnych celów kiedy to stacja TVN zrezygnowała ze współpracy z nią, wydawało się, że była pierwsza córcia nie znajdzie już pracy w żadnych mediach. Jednak jak donoszą tabloidy wkrótce objawi się ona jako dziennikarka w …Vivie.

Widać na tym przykładzie doskonale, że Viva nie tylko włazi w tyłki polskim gwiazdeczkom i płaci im za porady życiowe, ale również dba o ich kariery rozdając cieplutkie posadki. Cóż, Ola pasuje tam idealnie.
[...] Więcej…
Poszliśmy wczoraj z Pawłem do Magdy. Kuba postanowił się znów wymigać. Jego strata. U Magdy jest wolna chata. Poza nią są już w mieszkaniu jeszcze dwie jej przyjaciółki: Natalia i Kasia. Czyli na nas dwóch są ich trzy. Damy radę.
Włączamy sobie jakąś muzykę, robi się wesoło. Dziewczyny wpadają na pomysł zrobienia sobie (i nam) przyjemności – pieczemy ciasto. Oczywiście nastolatki stwierdzają, że żaden facet nie jest w stanie zrobić nic do jedzenia ponad jajecznicę. Biedactwa nie wiedzą, że najlepszymi kucharzami i szefami kuchni w najdroższych restauracjach na świecie są właśnie mężczyźni. No, ale ich strata… jak chcą pracować to my z Pawłem dzielnie będziemy patrzeć na ich wysiłki. Dziewczęta zabierają się do pracy. Okazuje się, że w całym domu nie ma żadnych bakalii więc zostajemy wysłani z misją do sklepu spożywczego i zakupu jakichś rodzynek albo czegoś w tym rodzaju. Więc idziemy. W sklepie wpadamy na pomysł kupienia jakiegoś wina – realizujemy to bez problemu i czując się bardzo dorośli wracamy do mieszkania Magdy. Nasze trzy dziewczyny okazują nadspodziewanie duże zainteresowanie naszym winem czyli pomysł okazał dobry. A mówią, że to mężczyźni bardziej lubią alkohol… hmmm…
Siedzimy z moim kumplem na kuchennej szafce. Dziewczyny uwijają się przy stole. Coś tam komentujemy. Nasze rodzynki wędrują w końcu do ciasta, a ciasto w piekarniku. Jeszcze kilkadziesiąt minut i będzie gotowe. Dziewczyny idą do łazienki umyć ręce po pracy. Zostajemy z Pawłem sami w kuchni i zastanawiamy się czy mają dziś biustonosze czy też znów są bez nich. Jest chłodno i każda jest dość grubo ubrana więc nie można nic stwierdzić na pewno. Dziewczyny wracają, rozlewamy wino do pięciu sporych kieliszków i wznosimy pierwszy toast: Na pohybel nauczycielom! Za coś takiego zawsze warto wypić. Drugi jest za zdrowie naszych dziewczyn, trzeci jest za coś jeszcze, ale nie pamiętam. Za to się kończy wino. Nawet duża butelka na pięć osób to nie jest wiele. Czekamy na ciasto, Magda proponuje wszystkim herbatę. W końcu odzywa się w nas żyłka hazardzistów i wymyślamy, żeby zagrać w karty. Dziewczyny się zgadzają pod warunkiem, że to będzie poker rozbierany. Co to się porobiło? Za dawnych dobrych czasów to faceci proponowali perwersyjne zabawy dziewczynom, a nie odwrotnie. Dziewczyny tylko na nie całe spłonione przyzwalały. Gdzie ten rumieniec? Ha, dobre stare czasy młodości naszych dziadków!
Siedzimy na podłodze w kółku. Zaczyna pachnieć ciastem. Robi się bardzo intymna atmosfera i w powietrzu wisi jakaś pozytywna energia. Gramy, zapijamy herbatą. Dochodzimy do wniosku, że bezpieczniej (albo i nie) będzie, jeżeli osoba, która przegrywa będzie w zamian za możliwość niezdejmowania z siebie jakiejś części garderoby mogła wykonać jakiś rozkaz reszty towarzystwa. Gramy… i przegrywamy. Tzn. przegrywam ja i Paweł. Dziewczęta są wniebowzięte. Na złość im pozbywamy się skarpetek. Po sztuce. Potem na tapczanie lądują nasze koszule. No, fajnie. W tym czasie tylko Gosia pozbywa się swojego sweterka. I zostaje w bluzeczce. Nurtuje nas pytanie ile one tam tego mają na sobie…
W tym czasie dochodzi ciasto. Znów przegrywamy i nasze dziewczęta litują się nad nami i rozkazują nam wyjąć placek, pokroić, przełożyć na talerzyki i podać im z ukłonem. Nie mamy wyjścia. Obaj w samych spodniach kelnerujemy im gorącym ciastem. Wychodzi z tego dużo śmiechu.
Przerywamy na chwilę grę i zajadamy się wypiekiem. Wyszedł świetnie. Pomimo tego, że ciasto jest gorące i parzy nas wszystkich w usta znika z talerzyków błyskawicznie. W końcu wracamy do gry. Karta się teraz odwraca. To my wygrywamy, ale dziewczęta są złośliwe i na razie nie chcą niczego z siebie zdejmować. Zgadzają się za to na rozkazy. Magdzie, która jest w spódniczce karzemy stanąć na głowie. Okazuje się, że ma różowe majteczki. Dziewczyny się nam odgrażają ze śmiechem, ale znów wygrywamy. Tym razem Kasia (ma spodnie, więc stawanie na głowie niestety odpada) dostaje rozkaz wzięcia do ust i wykonania sugestywnego doprowadzenia go do wytrysku. Wywiązuje się z zadania doskonale, a my wszyscy turlamy się ze śmiechu po podłodze. Potem znów przychodzi kolej na Magdę: zlecamy jej popieszczenie swoich piersi pod sweterkiem – też ma być sugestywnie. Nasze licealistki stwierdzają w końcu, że one wolą się już rozbierać. Okazuje się, że tych bluzeczek nie mają wcale tak dużo, ale jednak są ku naszemu zmartwieniu w stanikach. Przy okazji ja też zostaję w samych slipach i niestety widok trzech półnagich dziewcząt przede mną wyraźnie na mnie działa. Dziewczyny doskonale to widzą i zaczynają opętańczo się chichrać.
Tyle, że ich chichranie nie trwa długo, bo Paweł po kolei zleca im taniec na rurze co w wykonaniu szczupłych dziewcząt w samych majteczkach i staniczkach w których kołyszą się jędrne piersi jest bardzo przekonujący. W charakterze brakującej rury występuje półtorametrowy kij od miotły. W końcu i mój kumpel ląduje bez spodni. Po czym przegrywa kolejne rozdanie i musi …tańczyć na rurze! No, to nasze dziewczyny okazują się mściwe i zdeprawowane. Chippendale z Pawła okazuje się zupełnie niezły – nawet ja muszę to przyznać. Nasze nastolatki piszczą aż z zachwytu. Paweł wczuł się w rolę doskonale i również dał dziewczynom inne powody do uciechy. Następne rozdanie przegrywa Kasia długo nie może się zdecydować na zdjęcie stanika a rozkazu się boi. W końcu stwierdza i tak już widzieliście i zostaje w samych majteczkach. Kolejne rozdanie pozostaje nierozstrzygnięte, a następne przegrywam ja. Wędruję na naszą rurę, bo dziewczęta koniecznie chcą zobaczyć jak wypadłbym w tej roli. Nie mam wyboru. Niech mają trochę uciechy w życiu – nie będę im przecież tego żałował. Na koniec dostaję brawa. A co?!
Robimy przerwę. Dziewczyny idą zrobić kolejną porcję herbaty i patrzymy sobie z Pawłem jak krzątają się po kuchni. Kasia chce z powrotem założyć biustonosz, ale nikt jej nie pozwala.
Wracamy do naszej gry. Kolejne rozdanie przynosi przegraną Magdy. Już nie możemy doczekać się z Pawłem widoku jej piersi, ale ona wybiera …rozkaz. Niepocieszeni postanawiamy wymyślić coś ekstra. Długo się zastanawiamy, w końcu Magda zmuszona do wykonania artystycznego programu gimnastycznego z obowiązkowym elementem szpagatu i mostka. Dostaje oklaski. Po kolejnym rozdaniu wędruję na rurę – dziewczynom coś brakuje inwencji, albo tak się spodobałem… Później przegrywają jednocześnie Kasia i Natalia. Kasia musiałaby pozbyć się reszty bielizny więc nie ma wyboru zostaje jej rozkaz. Wymyślamy im obu (Natalia też decyduje się na rozkaz) scenę miłosną dwóch lesbijek. Z języczkiem. Dziewczynom przychodzi to zaskakująco łatwo.
Cała zabawa trwa jeszcze trochę w efekcie czego pozostałe dziewczyny pozbywają się biustonoszy. Wypijamy kolejne szklanki herbaty. Niestety robi się późno i istnieje duże prawdopodobieństwo powrotu rodziców Magdy do domu. Gdyby nas tak przyłapali byłby niezły cyrk… Nie ryzykujemy i ubieramy się. Rodzicom Magdy zostawiamy niemal połowę naszego ciasta. Coś im się też przecież należy za pozostawienie nam wolnego mieszkania i umożliwienie świetnej zabawy. Przy wyjściu dostajemy po buziaku od Magdy. Odprowadzamy jeszcze Kasię i Natalia do domu. To niemal po sąsiedzku. Od nich też dostajemy po całusie i wracamy do domu. Kuba – żałuj!
[...] Więcej…
Mary Carey (nie mylić z Mariah Carey) jest bardzo ambitną gwiazdką filmów przyrodniczych dozwolonych od lat osiemnastu, która zasłynęła między innymi udziałem w takim wybitnym arcydziele jak Gorący prysznic 6, a w 2003 roku wystartowała w wyborach na gubernatora stanu Kalifornia, zdobywając 11 tysięcy głosów.

Jej istnienie spędza oczywiście sen z powiek piosenkarce Mariah Carey, która wytoczyła przedsiębiorczej Mary proces o bezprawne posługiwanie się jej nazwiskiem. To jednak wcale nie zniechęciło dziewczyny, która znów postanowiła przypomnieć światu o sobie. Tym razem podarowała swoje implanty fundacji Susan G. Komen, która pomaga kobietom chorym na raka piersi. Silikonowe wkładki są jeszcze do wylicytowania przez kilka dni na eBayu. Jak tłumaczy wystawienie swoich implantów na aukcji sama Mary Carey?
Wzięłam udział w tej aukcji, bo uważam że ta akcja byłaby świetną okazją do miłego gestu z okazji Świąt. Moja babcia zmarła na raka piersi i chciałabym zrobić wszystko, żeby uświadomić kobietom na całym świecie, jakim wielkim zagrożeniem jest ta choroba.
Oddanie przez Mary Carey silikonowych implantów piersi, które zagrały w większości jej filmów na cele charytatywne wynika nie tylko z dobrego serca i chęci pomocy potrzebuącym, ale także z przyczyn bardzo praktycznych. Po prostu gwiazda porno wymieniła je na większe i teraz zamiast rozmiaru 36 D ma biust 36-DDD.
Niecierpliwie czekamy na następne produkcje z jeszcze bardziej biuściastą Mary Carey… Swoją drogą ciekawe co można zrobić z takimi silikonowymi wkładkami? Jak widać na zdjęciach sama Mary Carey jest niewątpliwie podobna fizycznie do Mariah Carey, a jej nowy biust prezentuje się bardzo okazale.

[...] Więcej…





Ostatnio skomentowane