You are currently browsing the daily archive for grudzień 22nd, 2007.
Plotkarski portal Pudelek.pl przypomniał sobie na fali zainteresowania biustem Justyny Steczkowskiej, że kształtny, sterczący biust nie tylko u niej zależy od silikonowych wkładek i zdarza się również u innych gwiazd. Pudelek przyjrzał się dokładnie tym razem Omenie Mensah. Rzeczywiście, rozbierane zdjęcia z erotycznego programu, w którym występowała z Joanną Krochmalską nie pozostawiają pola do spekulacji.




Artykuł z Dziennika (zaczyna być naprawdę ciekawie po tym jak niedawno rzecznik Krzysztof Olędzki stwierdził, że zadawanie prac domowych również jest nielegalne):
Odpytywanie w szkołach jest nielegalne
Czy to już nie przesada?! – zastanawia się Fakt. Rzecznik praw ucznia najpierw twierdził, że zadawanie prac domowych jest nielegalne, a teraz oznajmił, że nauczyciele bezprawnie wyrywają uczniów do tablicy.
Zaczęło się od odrabiania lekcji. Krzysztof Olędzki – rzecznik praw ucznia, o którym mało kto słyszał – podniósł raban na całą Polskę, że zadawanie uczniom prac domowych jest nielegalne. Zapowiedział, że w tej sprawie będzie interweniował w Ministerstwie Edukacji – pisze Fakt.
Ma rację czy jej nie ma? – zastanawia się bulwarówka. Pewne jest jedno: zakaz zadawania prac do domu byłby rewolucją. I część rodziców chętnie temu przyklasnęła. Bo kto to słyszał, żeby dziecko po kilka godzin ślęczało nad książkami w domu?
Problem w tym, że Olędzki idzie jeszcze dalej: Wyrywkowe odpytywanie przy tablicy jest upokarzające i powinno być zakazane – grzmi rzecznik. Odbywa się przy całej klasie, wszyscy widzą, jak uczeń się męczy, gdy nie zna odpowiedzi. A to dla dziecka jest poniżające – tłumaczy. I straszy konstytucją: Przeanalizowałem dokładnie prawo. Szkoły ograniczają swobodę młodego człowieka – dodaje.
Ot, szesnaście lat człowiek żyje i nie wie, że ma jedną nogę dłuższą od drugiej…


Hasło najnowszej kampanii zorganizowanej przez PETA, mającej na celu zniszczenie przemysłu futrzarskiego jest Bądź aniołem dla zwierząt, nie noś futer. Z tej okazji z ubranek tym razem wyskoczyła holenderska modelka Natasja Vermeer. Do zdjęć pozowała nago z przyczepionymi do pleców skrzydełkami aniołka.
To już kolejny przypadek, kiedy znane kobiety rozbierają się do naga dla zwierzątek. W zeszłym roku w Londynie podobne widowisko urządziła Pamela Anderson, kiedy to rozbierała się niemal do naga na wystawie sklepowej. Polki też nie są gorsze: Joanna Krupa pokazała swoje nagie wdzięki. Z kolei amerykańska aktorka Alicia Silverstone zupełnie nagusieńka leżała w trawie i zachęcała do całkowitego wyeliminowania z diety mięsa. Również Eva Mendes pozowała ostatnio nago do plakatu organizacji PETA.
Jednak mimo ogromnego zaangażowania tej organizacji bardzo wiele gwiazd nic sobie z tego nie robi i zachowuje zdrowy rozsądek nie poddając się politycznej poprawności lansowanej przez nawiedzonych ekologów. Najlepszym tego przykładem jest aktorka Sharon Stone oraz siostry Olsen, które nie tylko noszą futra, ale jeszcze promują je w kolekcjach sygnowanych swoim nazwiskiem za co są szykanowane przez politycznie poprawne amerykańskie media.
A ja tam osobiście lubię takie akcję: normalnie gwiazdom nie wypada przecież pozować do nagich zdjęć – musi być jakiś pretekst. A dobrym pretekstem do zaprezentowania swojego nagiego ciała jest udział w jakiejś akcji. Aktorki mogą jeszcze wystąpić w jakimś filmie z rozbieranymi scenami – wtedy zawsze można to wytłumaczyć potrzebami scenariusza. Modelki mają tutaj mniejszy wybór, ale zawsze projektanci mogą skrócić sukienkę albo ją trochę bardziej wydekoltować, ale wraz nie jest to pełna nagość jakiej by chciała ekshibicjonistyczna dusza. Pożytku z tego wprawdzie dla nikogo nie ma, ale przy okazji można zadbać o promocję własnego nazwiska. Zatem, dziewczyny, rozbierajcie się! Jest tyle szczytnych celów: ot, choćby ochrona żubrów w Białowieży! Żubrom na pewno będzie milej…
Po tym jak do światowych mediów przeciekła (hmmm…) wieść, że szesnastoletnia siostra Britney Spears, Jamie Lynn, jest już w trzecim miesiącu ciąży – teraz następna sensacja! Chłopak nastolatki i ojciec jej przyszłego dziecka, Casey Aldridge, może trafić do więzienia za uprawianie seksu z niepełnoletnią dziewczyną!
Po pierwsze wszystko zależy od tego gdzie dziecko zostało poczęte. Lepiej by było dla Caseya, żeby miejscowy sąd uznał, że była to Kalifornia, gdzie oboje obecnie mieszkają, bo tutaj za seks z nieletnią grożą tylko 3 lata więzienia. Jeśli jednak będzie to Luizjana, skąd pochodzą, sąd może wysłać do pudła Caseya nawet na 10 lat!
Po drugie wszystko zależy od rodziców Jamie Lynn Spears, bo to właśnie oni muszą złożyć oficjalne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa (tego typu sprawy są tam ścigane z oskarżenia prywatnego). Jednak raczej tego nie zrobią…

Tymczasem Jamie Lynn Spears oraz jej matka – Lynne udzieliły wywiadu dla OK! Magazine – nie za darmo jednak. Dostaną za niego okrągły milion dolarów! Tyle, że nie od razu. Jej matka zawarła z pismem umowę, która mówi, że pieniądze zostaną wypłacone dopiero wtedy, gdy reporterzy gazety zrobią zdjęcia nowo narodzonemu dziecku Jamie Lynn Spears.
Dziś był ostatni dzień szkoły w 2007 roku. Atmosfera bożonarodzeniowa udzieliła się wszystkim – to znaczy wszyscy myśleli tylko o tym, żeby Jan najszybciej stąd sobie pójść. Zarówno uczniowie jak i nauczyciele, którzy już od wczoraj składają nam sztuczne i wymuszone życzenia bez cienia życzliwości w głosie. A my im. Farsa podszyta wyrachowaniem.
Co inne jest pomiędzy samymi uczniami. Jak komuś się nie chce się składać życzeń to się po prostu tego nie robi i tyle, a jeżeli chce się komuś życzenia złożyć to się je składa i są one takie bardzo od serca i po prostu miłe. Zacznę może od końca, bo przedostatnią lekcją jaką dziś mieliśmy była religia, która zawsze odbywa się w salce katechetycznej na plebanii tuż obok szkoły. Nasz ksiądz stanął na wysokości zadania i założył nam życzenia po prostu płynące z serca, mówił o miłości, Jezusie, Bogu i w jego słowach brzmiała szczerość – on, w przeciwieństwie do nauczycielek po prostu w to wierzy i nam chce swoją wiarę przekazać. Dla naszego nauczycielstwa to po prostu kolejny przykry obowiązek. Dla niego była to przyjemność. To było widać i czuć. Przełamaliśmy się wszyscy opłatkiem, złożyliśmy sobie życzenia, z magnetofonu leciały kolędy. Pachniała lasem i żywicą prawdziwa choinka ustrojona w kącie salki katechetycznej. Zrobiło się bardzo przyjemnie i tak rodzinnie. Chyba jeszcze nigdy nie czułem się w szkole tak fajnie. Składanie życzeń strasznie się przeciągnęło i czterdzieści pięć minut minęło jak błyskawica – któraś z dziewczyn pomyślała o tym, żeby pójść po naszą wychowawczynię i żeby zamiast robić ostatnią lekcję polskiego to żeby ona tutaj do nas przyszła i była razem z nami, ksiądz nie miał nic przeciwko temu, bo on już tego dnia lekcji nie miał i żadnych innych naglących obowiązków. Dziewczyny poszły i przyprowadziły naszą wychowawczynię, a ona wszystko… zepsuła. Zaczęła coś mówić o obowiązku uczenia się, bla, bla, bla… Wesołych Świąt! Ktoś tam jej złożył życzenia w imieniu całej klasy, bo nikomu się nie chciało z tego wszystkiego do niej osobiście podchodzić. Choinka przestała pachnieć, kolędy straciły brzmienie, ksiądz oklapł… poszliśmy na polski. Nasza kochana wychowawczyni łaskawie zrezygnowała w bożonarodzeniowym prezencie dla nas z przepytywania. Wesołych Świąt, bachory! Patrzcie, jaka jestem dla was dobra!…
A, i z tego wszystkiego zapomniałem napisać o Justynie, która już na pierwszej lekcji dzisiaj przekazała mi prze Kubę reklamówkę z prezentem dla mnie. Dlaczego prze Kubę? Justyna dalej robi wszystko, by nikt na świecie nie dowiedział się, że łączy nas coś więcej niż tylko sąsiedztwo ławek i sporadyczne podpowiadanie sobie na sprawdzianach. Kubie zawsze można zaufać i Justyna też to wie… No więc na pierwszej lekcji czekała na mnie może nieduża, ale choinkowa reklamówka z ładnie zapakowanym pudełkiem w środku oraz kartką z napisem: Już wiesz z kim to zużyjesz. W pudełku było czterdzieści dziewięć opakowań prezerwatyw (siedem razy po siedem, tak na szczęście).Nie powiem, żebym się nie ucieszył, bo to nie pudełko tylko cały worek prezentów. Na mój prezent Justyna musiała poczekać do przerwy kiedy ja po prostu do niej podszedłem na korytarzu i wręczyłem jej reklamówkę od siebie. Pół popołudnia wczoraj łaziłem za tym po sklepach. Justyna trochę się speszyła, ale przyjęła i podziękowała. Przykazałem jej, żeby nie otwierała przy obcych. W moim pudełku był bardzo fajny komplet bielizny dla niej: czarne koronkowe stringi i odpowiedni do tego staniczek. Skąd wiedziałem jaki rozmiar (70B)? Mam taki paskudny zwyczaj, że jak zdejmuje z jakiejś dziewczyny biustonosz to patrzę na metkę. I wcale nie po to, żeby sprawdzić czy dziewczyna nosi markową bieliznę czy nie tylko po to, żeby zobaczyć jaki rozmiar na nią pasuje. Wtedy wystarczy zapamiętać, no, może zapamiętać nie jest to takie proste w takiej sytuacji, ale mi się to jakoś udaje. Później dostałem od Justyny SMS-a na swój telefon: Dziękuję! Są śliczne. Nie mogę się już doczekać, kiedy przymierzę! Wesołych Świąt! Odpisałem jej, że też się nie mogę doczekać aż przymierzy. Potem, już na katechezie i klasowej wigilii złożyliśmy sobie bardzo ciepłe i miłe życzenia z przytulaniem oraz całuskami i zrobiło mi się od tego bardzo przyjemnie. Podziękowałem jej za prezent od niej, ona podziękowała za mój… W ogóle wszyscy jakoś się tak buziaczkowali w całej klasie. Kuba był wniebowzięty! Ja też dawno nie całowałem się z tyloma dziewczynami w ciągu jednej godziny. Już uwielbiam klasowe wigilie… Nawet ksiądz patrzył na to wszystko z uśmiechem i radością. Mądry jednak człowiek, tylko zastraszony przez te wszystkie baby uczące w szkole.
Niech żyją święta! Wesołych Świąt!





Ostatnio skomentowane