You are currently browsing the daily archive for grudzień 27th, 2007.

Ostatnia wiadomość o ciąży szesnastoletniej Jamie Lynn Spears (młodszej siostry Britney Spears) zaskoczyła wszystkich. Ale to wcale jeszcze nie koniec niespodzianek. Jak wszyscy uważali – ojcem dziecka jest dziewiętnastoletni Casey Aldridge, obecny chłopak nastolatki. Jak się jednak okazuje, wszyscy są w błędzie. Na portalach plotkarskich pojawiły się uzasadnione pogłoski, że prawdziwym ojcem jest znacznie starszy Dan Schneider producent serialu Zoey 101, w którym występowała Jamie Lynn Spears. Casey Aldridge przyznał się do ojcostwa w zamian za pieniądze:

Zapłacili mu, żeby powiedział, że jest ojcem dziecka i stał się kozłem ofiarnym, który ściągnie na siebie niezadowolenie rodziny. Prawdziwy ojciec pozostaje nieznany, ale wielu ludzi podejrzewa, że to producent serialu Zoey 101. Ten człowiek wiele ryzykuje. Jeśli przyzna, że uprawiał seks z Jamie Lynn Spears, grozi mu oskarżenie o przestępstwo seksualne i wyrok więzienia.
Jamie Lynn Spears pracowała na planie serialu od 13 roku życia. W Hollywood dziewczęta wcześnie dojrzewają. Jej sytuacja nie jest wyjątkowa. Wielu z nas wątpiło w prawdziwość wiadomości o ojcostwie Caseya Aldridge. Przed ogłoszeniem, że Jamie Lynn Spears jest w ciąży, nie pokazywali się razem zbyt często. Spotykali się od dwóch lat, schodzili i rozchodzili. Ale to nie był stabilny związek. Dwa lata temu Jamie Lynn chciała się nawet umówić z bratem Kevina Federline. Ona korzysta z życia i imprezuje – Casey Aldridge jest tylko jedną z wielu osób w jej otoczeniu.

Jamie Lynn Spears
Jamie Linn Spears pobiła chyba rekord ustanowiony w Hollywood przez Lindsay Lohan, a to wcale nie było łatwe. Lindsay Lohan jako 16-latka była jeszcze przykładną panienką i dobrze sie prowadziła. Dopiero później wszystko się zaczęło… Cóż, tak się robi karierę w Hollywood – do sławy przez łóżko znanego reżysera, producenta… A na marginesie: ciekawi mnie ile za usługę dostał Casey Aldridge

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Podczas, kiedy ja byłem dziś u Tomka to przyjechała do nas moja matka chrzestna ze swoim mężem. Zadzwoniła do mnie moja mamuśka i wezwała mnie od mojego kumpla do domu – telefon komórkowy to z jednej strony dobrodziejstwo, a z drugiej strony porządna smycz. Moją chrzestną nawet lubię – ciekawa kobieta. Mieszka teraz w Łukowie, wpada do nas ze trzy razy do roku najczęściej przy okazji świąt i najczęściej bez zapowiedzenia. Ale zawsze ma dla mnie jakiś prezent. Tym razem przywiozła mi trochę niegłupich ciuchów oraz płytę CD Rihanny (akurat mam już , ale nie robiłem im przykrości i się nie wydałem z tym, będzie na prezent dla kogoś, bo przezornie też nie rozdziewiczyłem opakowania). O mojej matce chrzestnej krążą w rodzinie ciekawe historie – to jakaś bardzo daleka kuzynka mojego ojca, ale że moja rodzina, szczególnie ta właśnie ze strony mojego taty, trzyma się razem to utrzymujemy z nimi kontakty. O ile mój ojciec jest w stanie jakoś umiejscowić ją na familijnym drzewie genealogicznym to ja już nie. Ponoć nawet za młodu mój senior się w niej podkochiwał co uwidacznia się obecnie w nieco chłodnym stosunku mojej seniorki do chrzestnej. Ale chrzestna jest na tyle ciepłą i kontaktową osobą, że nie ma większych zgrzytów. Własnych dzieci nie mają. Jej mąż jest dilerem, żeby nie było, samochodów. Ma w Łukowie komis autek sprowadzanych z Niemiec, Belgii i Holandii. Sam trochę sprowadza i już jakiś czas temu zapraszał mnie, że pojedziemy razem do Holandii albo do Belgii na kilka dni. On coś stamtąd ściągnie, a ja zobaczę kawałek świata. Pewnie w tym roku w wakacje się skuszę. Opowiadał, że kiedyś przyszło do niego dwóch klientów – chyba ojciec z synem, obaj w kufajkach i gumofilcach, jakby prosto z roboty przy gnoju. Obejrzeli kilka samochodów w końcu stanęli przy jednym z najdroższych, który był akurat w ofercie i pytają ile kosztuje. Mąż mojej chrzestnej rzucił im jakąś cenę o połowę wyższą od wartości samochodu na odczepnego, żeby się ich pozbyć z salonu i żeby swoim widokiem interesu nie psuli. A oni pokopali w oponki (dosłownie!) i starszy powiedział do młodszego: no, to co, Zenuś, bierzemy? Na co Zenuś: Bierzemy! No i wywalili całą sumę z reklamówki jaką mieli ze sobą na stół. To się nazywają klienci…
Co do mojej chrzestnej… Kobieta ma teraz niecałe cztery dychy, ale wygląda na nie więcej niż trzydzieści. Taka dobrze zakonserwowana. Z przykrością muszę przyznać, że moja matka nie wygląda przy niej niestety kwitnąco…

Moja babcia kiedyś w przypływie szczerości opowiadała mi historię jak to moja matka chrzestna za młodu uciekła z domu gdzieś na Zachód i nie było jej chyba z półtora roku. Po tym czasie wróciła i do swoich rodziców wyskoczyła im z tekstem: Kochana mamusiu, kochany tatusiu! To jest mój mąż Andrzej! Poznajcie się! (Andrzej przetrwał przy niej coś z pół roku, potem był ktoś tam jeszcze, a obecny mąż mojej matki chrzestnej, Grzegorz, jest czwarty z kolei; chyba w końcu trafiła na tego właściwego, bo są już razem ponad siedem lat).

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Wybrałem się dziś do Tomka – mojego kumpla jeszcze z gimnazjum. Trochę powspominaliśmy stare czasy. Tomek jest teraz ministrantem w jednym z miejscowych kościołów, co raczej u syna kościelnego nie powinno dziwić. Mój kumpel poopowiadał mi trochę parafialnych plotek na temat prowadzenia się proboszcza (tak, to ten o którym krążą historie o jego intymnych spotkaniach z ukraińską prostytutką – tą samą zresztą, która była naszym urodzinowym prezentem dla Kuby). Tomek mniej więcej potwierdza tę historię tyle, że w jego wersji naszego księdza łączą również intymne przyjemności z pewną dziewczyną z Białej Podlaskiej do której proboszcz jeździ swoim audi co najmniej raz w tygodniu. Dobrze, że chociaż nie ministranci albo chłopcy z kościelnego chóru…
Tomek znów jest na etapie rozstawania się z Basią. Rozstają się ze sobą i schodzą mniej więcej raz na miesiąc lub dwa. Już od jakiegoś roku. Bujny związek. Tomek chodzi teraz do Technikum Budowlanego natomiast Basia, która chodziła z nami do gimnazjum tyle, że do równoległej klasy teraz jest w równoległej klasie ze mną w Ogólniaku. Ale nie w tej do której chodzi Paweł. Czasami ją widuję na korytarzu w szkole, ale w gruncie rzeczy jej nie znam. Rozmawiałem z dziewczyną może raz czy dwa w życiu, mówimy sobie cześć i tyle. Tymczasem z Tomkiem znamy się bardzo dobrze – najpierw razem chodziliśmy do zerówki, potem co prawda do różnych klas w podstawówce ale do tej samej szkoły (zresztą wówczas mieszkaliśmy trzy podwórka od siebie więc okazji do spotkań było sporo), a gimnazjum było już wspólne. To właśnie z Tomkiem po raz pierwszy oglądałem świerszczyka podkradzionego jego ojcu oraz pierwszy raz piłem piwo… hmmm… stare czasy. A wracając do jego związków z Basią – kłócą się niemiłosiernie i stale, ale bez siebie żyć nie mogą. Tydzień lub dwa jest dobrze potem kolejne dwa tygodnie kłótni i wypominania wszystkiego co najgorsze aż do uroczystego zerwania z trzaskaniem drzwiami w tle, potem tydzień albo dwa milczenia, koniec końców jest niby przypadkowe spotkanie, przeprosiny ze łzami w oczach, kolejne obietnice wiecznej miłości i kolo się zamyka. Tak to już trwa chyba półtora roku, bo pierwszy raz zeszli się na początku ostatniej klasy gimnazjum. Wówczas wytrwali ze sobą cały pierwszy miesiąc. Jakoś wtedy ja akurat oddaliłem się od Tomka – on był zajęty miłosnymi uniesieniami z Basią, ja miałem też jakieś inne zajęcia. Wtedy też poznałem akurat Kubę (Pawła dopiero w tuż przed wakacjami pomiędzy gimnazjum a liceum – formalnie znaliśmy się wcześniej, ale tylko na cześć-cześć).
Ogólnie Tomek ze swoją dziewczyną nie ma lekko – panna jest ładna, nawet bardzo ładna – to muszę sam przyznać, ale koszmarnie kapryśna i niestała w zachowaniu (coś na kształt permanentnego pogłębionego syndromu napięcia przedmiesiączkowego). Jak chce potrafi być słodka i miła, że do rany ją przyłóż, a pięć minut później wybucha histerią i potrafi wyciągnąć jakieś urazy sprzed roku. Tomka podziwiam przy tym, że z nią wytrzymuje. Cóż, może ma inne zalety niewidoczne na pierwszy rzut oka, a które ujawniają się w dwutygodniowym okresie, kiedy jest dobrze pomiędzy nimi. Nie chciałem dopytywać wścibsko w tej kwestii Tomka, a on jakoś mi się nie zwierzał akurat w tej sprawie.
Jakoś tak zawsze jest, że z Tomkiem zawsze dobrze mi się rozmawia – może to po prostu jest efekt długoletniej znajomości, ale jakoś nie czułem, żebyśmy mieli jakiś problem z nawiązaniem komunikacji. Niezależnie od tego czy rozmawiamy o polityce, szkole, dziewczynach czy tak po prostu o życiu zawsze potrafimy się dogadać. Nawet pomimo tego, że widujemy się raz na miesiąc albo i rzadziej. Szczególnie ostatnio kiedy chodzimy do różnych szkół.

A… zapomniałbym. Tomek zaprosił mnie na imprezę sylwestrową do kościoła. Na Sylwestrze jeszcze w kościele nie byłem, ale może i skorzystam. Mój kumpel od jakiegoś czasu poza tym, że jest ministrantem, należy również do harcerstwa. Przykościelnego. Spotykają się w salce przy parafii, jeżdżą na jakieś obozy i inne takie, ale główną zaletą przynależności do tej organizacji jest ułatwiony dostęp do dużej sali bankietowej przy plebanii. Sala jest wykorzystywana głównie do organizowania wesel i tego typu uroczystości, ale kiedy nie jest wynajęta to harcerze (i harcerki, bo tych tam jest więcej… ha, ha… może się też zapiszę…) mogą ją bezpłatnie sobie zająć pod warunkiem, że po sobie posprzątają. No więc całe to towarzystwo postanowiło sobie urządzić tam właśnie imprezę sylwestrową. Pomyślimy. Ksiądz ma podobno wpaść tylko na początku imprezy na krótką modlitwę, bo potem ma oficjalne uroczystości na rynku z burmistrzem i jego świtą. A poza tym podobno ma zaufanie do harcerzy i harcerek i je im z ręki. Harcerkom w szczególności. Podobno.

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Ostatnio kilka osób przysłało do mnie e-maile oraz zamieściło komentarze (wykasowałem: śmietnika nie będzie) z prośbami o zamieszczenie jakichś zdjęć albo filmów (najlepiej żeby wszystko było widać). Mój blog robi się coraz popularniejszy i różni tacy pojawiają się na nim niestety również. Więc teraz wam mówię: żadnych zdjęć ani filmów z mojego liceum nie będzie, choć miałbym co zamieszczać. Dlaczego nie będzie? Po prostu nie życzę sobie ciągania po sądach za rozpowszechnianie pornografii z udziałem nieletnich, nachodzenia przez policję w domu, rozmów z nadgorliwymi i nadwrażliwymi dziennikarzami, którzy moim kosztem zechcą sobie wyrabiać nazwisko i całego tego cyrku.
Jak chcecie sobie pooglądać jakieś nieletnie licealistki to sami sobie je poderwijcie, zróbcie im zdjęcia i nakręćcie z nimi filmy, a nie będziecie się mną wysługiwać. Po prostu d… wołowe jesteście, a nie faceci. Co to za facet, który nie umie poderwać sobie dziewczyny tylko siedzi i ogląda gołe d… w internecie.

A poza tym to co robię to jest moja osobista sprawa i nie zamierzam za friko wyprzedawać swojej prywatności. Nie będę swoich własnych intymnych spraw rozdawał na lewo i prawo jakimś zboczeńcom albo niedojdom, którym się nawet ortografii w listach do mnie przestrzegać nie chce. Więc taśm prawdy tutaj nie będzie…

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Statystyki bloga

  • 2,793,607 wejść od 23 XI 2007 r.

Moje Liceum

Moje Liceum - Pamiętnik licealisty

Blog tylko dla osób powyżej 18 lat. Zaraz pójdę zapytać mamy czy mogę przeczytać to, co tutaj przed chwilą napisałem...  
Zobacz celebrities nago, poczytaj o skandalach z udziałem polskich i zagranicznych gwiazd (dużo zdjęć!)...
 

 

grudzień 2007
P W Ś C P S N
« lis   sty »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Poprzednie miesiące

Statystyki/Rankingi

Countomatsite statistics  


Mój blog jest warty 48.550,44 USD.
A ile jest warty Twój blog?

.

Licealista

[...]