You are currently browsing the daily archive for styczeń 16th, 2008.


Trudno skomentować takie wideo. To trzeba zobaczyć samemu… Swoją drogą te panny mają niezłą kondycję fizyczną – tylko pozazdrościć!

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku zadbał o premiera Donalda Tuska i uchronił go przed oglądaniem nagich studentek w inscenizacji towarzyszącej pewnej wystawie. Ekspozycja dzieł XVII-wiecznych malarzy flamandzkich to artystyczne wydarzenie sezonu. Trzeba było więc zadbać o odpowiednią oprawę tego wydarzenia.

Autorzy gdańskiej ekspozycji przygotowali dla publiczności specjalną atrakcję – rekonstrukcję pracowni artysty z czasów Rubensa i van Dycka. Gdańscy artyści Jacek Kornacki i Robert Rumas wpadli na pomysł, aby w niedzielę na wernisażu w zainscenizowanej pracowni pojawił się przy sztalugach flamandzki malarz. Kornacki, na co dzień wykładowca gdańskiej ASP, przebrany w kostium z epoki miał malować dwie nagie modelki upozowane według jednego ze szkiców Rubensa. W roli modelek zgodziły się wystąpić studentki Uniwersytetu Gdańskiego.

Pomysł ten na początku bardzo spodobał się szefowi muzeum, lecz gdy pół godziny przed rozpoczęciem okazało się, że wernisaż zaszczyci swoją obecnością sam premier Donald Tusk, to dyrektor Bonisławski zmienił zdanie. I premier gołych piersi młodziutkich studentek ASP już nie zobaczył.

Modelki były zbulwersowane całą sytuacją, nie rozumiały, dlaczego tak się stało. Chciały wystąpić przed premierem i zaproszonymi gośćmi, zastrzegły tylko, aby nie publikować zdjęć bez ich zgody. Decyzja o cenzurowaniu inscenizacji jest dla mnie niezrozumiała i śmieszna, tym bardziej że nagość jest częstym motywem w malarstwie flamandzkim i na gdańskiej wystawie nie brakuje ciał równie zmysłowych jak ciała naszych modelek. To czysta hipokryzja.

Hmmm… interesujące jest też dla mnie to, że studentki Akademii Sztuk Pięknych tak łatwo namówić do publicznego zdejmowania ciuchów i pokazywania gołych piersi.

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Nauczycielka tak pijana, że alkomat nie dał rady
Zabrakło skali na alkomacie. Tak pijana była nauczycielka z warszawskiego gimnazjum, która straciła przytomność w szkolnej toalecie. Chwilę wcześniej prowadziła lekcję. Strażnicy miejscy wyczuli od niej alkohol. Ile go było? Nie wiadomo. Alkomat pokazał najwięcej, ile mógł – 4,4 promila.
Nie wiadomo, czy sprawa wyszłaby na jaw, gdyby nie to, że do gimnazjum numer 44 zawitali patrolujący okolicę strażnicy miejscy. Ich uwagę funkcjonariuszy natychmiast zwróciło zamieszanie wokół nauczycielskiej toalety – podaje tvn24.pl. Okazało się, że chwilę wcześniej zemdlała tam nauczycielka angielskiego, która źle się poczuła w czasie lekcji.
Strażnicy chcieli jej pomóc. Wyczuli silną woń alkoholu. Ale że była nieprzytomna, nie udało się jej przebadać. Do szkoły przyjechało pogotowie i policja. Lekarz nie miał wątpliwości – kobieta była kompletnie pijana.
Nauczycielka trafiła do izby wytrzeźwień. Pracownicy próbowali zbadać, ile alkoholu jest w jej organizmie. Okazało się jednak, że… mają za słaby sprzęt. Alkomatowi szybko skończyła się skala – pomiar zatrzymał się na wyniku 4,4 promila.
Dyrekcja szkoły zapowiada, że nauczycielka będzie dyscyplinarnie usunięta z pracy – podaje tvn24.pl.

Pozwolicie, że nawet tego nie skomentuje, bo nie chce mi się kopać leżącego (a właściwe leżącej)… Nauczycielstwo!…

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Wybrałem się dziś rano z ojcem do Białej Podlaskiej. On miał zrobić jakieś gospodarcze zakupy, a ja trochę wolnego czasu. Poza tym miałem mu pomóc załadować na samochód to, co zamierzał nabyć. Pojechaliśmy, połaziłem trochę po bialskich sklepach, ale nie wypatrzyłem nic dla siebie. Na parkingu przed jednym z nich zostawiliśmy samochód. Jakąś godzinę później przyturlaliśmy wózek z workami z paszą. No, i traf chciał, że byliśmy już kilka metrów od samochodu, kiedy jakiś idiota w BMW kręcąc się po parkingu przygrzmocił w nasz samochód. Wszystko to wiedzieliśmy jak na dłoni. A kretyn z BMW odkręcił szybkę, spojrzał do tyłu, wylazł ze swojego auta obejrzał swoje straty (naszymi nawet się nie zainteresował) i już zaczynał wgramalać się powrotem do swojego samochodu kiedy go dopadliśmy. Chciał po prostu zwiać. Potem się tłumaczył, że tylko chciał inaczej ustawić swoje BMW, żeby nie blokować przejazdu. Więc mój ojciec podciągnął wózek z paszą tak, żeby zablokować mu wyjazd i żeby gość nie mógł nam zwiać i pytamy się, co gość wyprawia. A on nam na to, że mu brzęczyk nie zadziałał!… Pytamy więc go, czy on w ogóle patrzy czasem w lusterko. Wgniótł nam całą maskę w samochodzie i rozwalił światło i chciał jeszcze zwiać z miejsca wypadku. Stwierdziliśmy, że wzywamy policję. A kretyn z BMW aż się skulił. Mówi nam, że nie, że policji nie trzeba, bo on ma już jedenaście punktów i za to dowalą ma parę następnych, tak, że może stracić prawo jazdy. Mój ojciec go więc pyta co facet proponuje. Gość odpowiada, że pokryje nam szkody, ale nie wie nawet ile wymiana lampy, zderzaka i klepanie maski może nas kosztować. Mój senior przypomina mu, że chciał zwiać z parkingu. Ja się jeszcze dokładam, że na parkingu są kamery i że sklep na pewno chętnie udostępni je policji. Wtedy przychodzi żona kretyna. Wypindrzona i wytapetowana jak nieboskie stworzenie. Arturku, co się stało? Arturek zaczął się tłumaczyć żonie. Na, co ta mu mówi, żeby wezwać policję i będzie po sprawie. Chyba jeszcze gorsza kretynka niż mężulek. W końcu gość proponuje mojemu ojcu półtora tysiąca. Ojciec się zastanawia, ale w końcu się zgadza. Arturem stwierdza, że w takim razie to on idzie do bankomatu przy sklepie. Cały czas mamy go na oku. W końcu przychodzi i mówi, że akurat na koncie miał tylko tysiąc czterysta i że nie ma nic przy sobie. Jego małżonka patrzy na niego jak na kretyna kompletnego. Ojciec stwierdza tylko: No to wzywamy policję. Ale stoi dalej. Gość szpera po kieszeniach. Znajduje jeszcze pięćdziesiątkę w jakiejś kieszeni kurtki. Ojciec stoi dalej i nic nadal nie mówi. W końcu Arturek pyta żony czy ma pięćdziesiąt złotych. Baba dostaje białej gorączki i zaczyna wyklinać Arturka jak stary szewc. Mamy ubaw, bo kobieta najpierw zgrywała damę co to bułeczkę przez chusteczkę a okazała się zwykłą… hmmm… no, może już nie będę pisał. W końcu żona Arturka wydobywa gdzieś z torebki portfelik i odlicza pięćdziesiąt złotych. W monetach. Głównie po dwa złote. Ale trafiają się nawet pięćdziesięciogroszówki. Przykro nam było już na to patrzeć. W końcu uzbierali te półtora tysiąca i Arturek wręczył je z przepraszającym wzrokiem zbitego psa mojemu ojcu. Pojechali, załadowaliśmy paszę do samochodu i wracamy do domu. Lampa była rzeczywiście zbita, ale żarówka ocalała więc nawet nie było potrzeby natychmiastowej interwencji. W drodze powrotnej pytam ojca ile ta naprawa będzie tak naprawdę kosztowała. Ojciec mi na to: Eee… może ze dwie stówy. Chyba, że się jeszcze płyn do spryskiwacza wymieni przy okazji to trochę więcej… Zaczynam się śmiać. W domu ojciec wręcza mi dwie stówy i mówi, że to za te kamery, bo on o tym nie pomyślał.
Po południu ojciec rzeczywiście pojechał do warsztatu, a po drodze mnie podrzucił do ciotki na wieś. Trzeba podtrzymywać kontakty z rodziną. Ciotka zrobiła nawet dobry obiadek. Marcina jak zwykle nie było w domu – czarna owca szlajała się gdzieś ze swoimi kumplami. Maluchy dostały ode mnie (a właściwie od mojej mamuśki) po pluszowym misiu. Wioleta i Gabrysia wyrastają na śliczne panny. Trochę poplotkowaliśmy, obejrzałem zdjęcia z jakiejś szkolnej zabawy i wróciłem wieczorem do domu autobusem.
Wieczorem dowiedziałem się jeszcze, że w warsztacie ojciec zapłacił 320 złotych. Razem z płynem do spryskiwacza i myciem samochodu. Wgniecenia nie widać. Zrobili wszystko od ręki.

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Mój przyjaciel Paweł przeżył wczoraj niezwykłą przygodę. Wybrał się do Kasi do domu. Chyba mieli gdzieś iść razem, ale Kasia nie zdążyła się przygotować. Poprosiła więc Pawła żeby zaczekał na nią, a ona w tym czasie weźmie prysznic. No, więc Paweł stoi sobie w drzwiach łazienki, Kasia cała mokra w pianie z żelu do kąpieli i szamponu, a w tym momencie ktoś dzwoni do drzwi. Więc Kasia prosi Pawła, żeby ten sprawdził kto to i o co chodzi, a ona zaraz się wytrze, założy szlafrok i wyjdzie.
Paweł idzie do drzwi, patrzy – jakaś kobieta przed czterdziestką. No, więc mój kumpel niewiele myśląc zaprosił do środka i mówi, że Kasia zaraz przyjdzie, tylko się ubierze. I pyta, czy może zrobić kawy albo herbaty. Kobieta wygląda na nieco zdziwioną, ale prosi o herbatę. Paweł nastawia wodę, bierze szklankę i parzy herbatę. Zapytał nawet ile cukru. Wszystko perfect. Kobieta siada, czeka aż herbata trochę ostygnie. W tym momencie wychodzi Kasia z łazienki i mówi: O! Cześć mamusiu!
Paweł jest w lekkim szoku. Wcześniej nie widział więc i nie poznał matki swojej panny. Mamuśka Kasi robi dobrą minę do złej gry, ale widać, że jest w niezłym szoku. No, bo wyobraźcie sobie – przychodzicie do domu zmęczeni po pracy, a tu obcy zupełnie chłopaczek otwiera wam drzwi i proponuje: kawa czy herbata? I w dodatku ten tekst na wstępie: Kasia zaraz przyjdzie, tylko się ubierze! Co można pomyśleć o swojej szesnastoletniej córce, która zaraz ma przyjść tylko musi się ubrać, kiedy wpuszcza Was do domu obcy chłopak w wieku Waszej córki. A najzabawniejsze jest to, że oni akurat tego dnia zupełnie nic nie robili. Paweł przyszedł kwadrans wcześniej.

Dobrze tylko, że matka zamiast wchodzić z klucza zadzwoniła, bo zastałaby mojego kumpla w łazience podziwiającego kąpiącą się dziewczynę.

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Statystyki bloga

  • 2,444,760 wejść od 23 XI 2007 r.

Moje Liceum

Moje Liceum - Pamiętnik licealisty

Blog tylko dla osób powyżej 18 lat. Zaraz pójdę zapytać mamy czy mogę przeczytać to, co tutaj przed chwilą napisałem...  

Moje nowe blogi

Oficjalny: Seks w liceum (Moje Liceum 2.0)
Osobisty: Deprawacje (Seks w liceum)
 

Wprost Light

Wprost Light

Linki do innych blogów

Basia
Cutebellatrix’s Place
Kajakowo
Mała dziewczynka
Mała Licealistka
Moje paranoje
mojblog
Renfri
Toteramy2
Tuluttut
Widocznie niewidoczna
 

Inne strony

Licealista: Nasza-Klasa.pl

 

styczeń 2008
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Poprzednie miesiące

Statystyki/Rankingi

Countomatsite statistics  


Mój blog jest warty 48.550,44 USD.
A ile jest warty Twój blog?

.

Licealista

[...]