You are currently browsing the daily archive for styczeń 17th, 2008.

Dziewczynka pyta mamusię:
- Mamusiu, a gdzie się wkłada tampony?
- No, tam, skąd się dzieci biorą…
- W bociana?!
Rozmawiają ze sobą dwie przyjaciółki:
- Lubię mężczyzn tak jak kawę!
- Rozumiem: czarnych, mocnych, gorących?
- Nie, cztery razy na dzień…
W żeńskim akademiku:
- Dziewczyny, szybko zdejmujcie majtki, zaraz do nas chłopaki przyjdą… Dziewczyny! Nie, no… z suszarki do prania zdejmujcie!…
Porucznik na balu podchodzi do hrabiny:
- Hrabino! Mam dla Pani trzy propozycje…
- W pupę nie pozwolę.
- To w takim razie mam dwie propozycje…
Żona wraca do domu i zastaje męża w łóżku ze swoją najlepszą przyjaciółką.
- I co teraz masz zamiar zrobić?
Mąż przerywa i spokojnie odpowiada:
- Właściwie to brak mi już pomysłów… przerobiliśmy już wszystkie pozycje.
Zbiera młody chłopak w lesie grzyby, a tu zza krzaków wychodzi staruszka z dubeltówką:
- Pan mnie, młody człowieku, na pewno zgwałcić chciałby?
- Ależ co też babci do głowy przychodzi?!!!
- A tu trzeba będzie…
Dla aktorki Edyty Olszówki nie ma żadnych tematów tabu. Bez najmniejszego skrępowania i zażenowania opowiadała pewnemu tygodnikowi, że uwielbia seks i nie ma nic przeciw, gdy ktoś przy jej zdjęciach… masturbuje się.
Edyta Olszówka już dwa razy wzięła udział w rozbieranej sesji zdjęciowej. Zapytana przez dziennikarzy o to czy nie krępuje jej to, że ktoś może się masturbować przy jej zdjęciu powiedziała:
Nie mam z tym problemu. Masturbacja nie jest niczym złym. Dla mnie to naturalne. Ciało jest piękne, seksualne i służy do osiągania przyjemności. [...] Pociąga mnie wszystko, co zmysłowe. Lubię seks. Czuję się inaczej, gdy jestem spełniona. Seks to dziedzina sztuki, która daje dużo radości
Sławna z tego, że jest sławna Britney Spears wybrała się ze swoim nowym chłopakiem (z zawodu i zamiłowania paparazzi, a prywatnie mąż pewnej dziewczyny, która aktualnie jest z nim w ciąży) Adnanem Ghalibem na zakupy do sklepu z ubraniami Betsey Johnson. Pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden szczegół. Podczas zakupów piosenkarka wyszła z przymierzalni zupełnie naga. Jeden z pracowników tego sklepu to zdarzenie opisuje tak:
Byłem w szoku! Widziałem wszystkie najintymniejsze szczegóły anatomiczne ciała Britney Spears! Byłem tym bardzo zażenowany więc złapałem za jakąś sukienkę, którą chciałem ją przykryć, ale ona zaczęła wtedy krzyczeć: Zjeżdżaj ode mnie! Nawet się, k…, do mnie nie zbliżaj!
Ekspedient był zdegustowany całym tym zajściem i odszedł od nagiej piosenkarki. Ale nie był to jeszcze wcale koniec jego przygód z Britney Spears w roli głównej. Pracownik powiedział, że Britney Spears i Adan Ghalib spędzili w przymierzalni kolejne pół godziny. Jak myślicie, co można robić z nagą dziewczyną sam na sam w sklepowej przymierzalni przez 30 minut gdy zażenowani sytuacją ekspedienci uciekają na zaplecze?
Zresztą to już nie pierwszy taki ekshibicjonistyczny wybryk Britney Spears – jakieś dwa miesiące temu celebrities rozebrała się do naga w sklepie z bielizną i awanturowała się tam o możliwość przymierzania majtek.
Media straszą, że między innymi już w San Francisco, Bostonie, Nowym Jorku i Los Angeles rozszerza się bardzo tajemnicza i śmiertelnie groźna epidemia. Większość jej ofiar to czynni homoseksualiści. Chorobę wywołują bakterie MRSA. Są one bardzo niebezpieczne, bo odporne na większość najsilniejszych znanych medycynie antybiotyków.
Amerykańscy lekarze uważają, że to ostatnia chwila, aby zatrzymać rozprzestrzenianie się bakterii i związanej z nimi tej tajemniczej i śmiertelnej choroby. Dlatego w Stanach Zjednoczonych rozpoczęła się kampania informacyjna skierowana do homoseksualistów, bo to właśnie oni są ofiarami śmiertelnie niebezpiecznej i nieuleczalnej choroby.
Na razie wiadomo tylko, że bakteria MRSA przenoszona jest drogą płciową i do tego bardzo odporna na większość antybiotyków. Pierwsze objawy śmiertelnej choroby to czerwone krosty na ciele. Jeśli chory nie trafi natychmiast do szpitala, grozi mu sepsa i w efekcie śmierć. Tylko w 2005 roku choroba zabiła co najmniej 19 tysięcy mieszkańców USA – w większości czynnych homoseksualistów. Większość z nich zmarła już w szpitalach.
Gdybym był wierzący powiedziałbym, że to kara za grzech sodomii zesłany przez Boga na homoseksualistów, ewolucjoniści zapewne powiedzieliby, że Matka Natura sama chce się pozbyć wadliwych egzemplarzy z populacji. Ale nie powiem nic. Coś mi się wydaje, że HIV oraz AIDS przy bakteriach MRSA to mały pikuś i już wkrótce rozpocznie się wielka propagandowa akcja w mediach udowadniająca ludziom, że te bakterie nie maja nic wspólnego z gejami. Tylko jakoś się tak dziwnie składa, że im gorsza choroba tym ma większy związek ze środowiskami homoseksualistów. Początkowo przecież epidemia HIV/AIDS także była związana niemal wyłącznie ze środowiskami homoseksualistów, a dopiero później rozprzestrzeniło się wśród pozostałych ludzi.

No, i mamy kolejną szkolną aferę (za Dziennikiem):
Uczniowie filmowali, jak pastwią się nad nauczycielką
Gimnazjaliści ze szkoły w Boratynie (Podkarpackie) za grosz nie mieli szacunku dla swojej nauczycielki angielskiego. Upokarzali ją, udając, że odbywają z nią stosunek, bili się na lekcji i bawili ogniem. A wszystko nagrali telefonem komórkowym. Teraz zajmie się nimi policja. Prowodyrowi tych wydarzeń grozi więzienie.
Film zaczyna się, gdy młoda nauczycielka, siedząc za biurkiem, wystawia uczniom oceny na półrocze. Nagle jeden z uczniów wślizguje się pod jej biurko. Po chwili wyskakuje i rzuca się z pięściami na kolegę – pisze Fakt. Wokół kobiety robi się zbiegowisko. Uczniowie dopingują walczących na ziemi chłopaków. Anglistka jest przerażona, ale stara się zachować spokój nawet wtedy, gdy jeden z rozwścieczonych wyrostów podpala pudełko pełne zapałek.
Kolejne sekwencje filmu pokazują, jak nauczycielka pochyla się nad biurkiem. W tym czasie za jej plecami pojawia się kolejny uczeń. Udaje, że klepie kobietę po pośladkach. Potem udaje, że odbywa z nią stosunek. Nagranie kończy napis: Już wiecie, jak wygląda lekcja języka angielskiego, można się wiele nauczyć, np. jak komuś dać w pysk.
Policja już zajęła się wyrostkami. Nie miała problemów ze znalezieniem uczestników lekcji, bo nagrany przez jednego z uczniów film zamieścili w internecie.
O nagraniu zawiadomiła policjantów Dorota Tymcio, dyrektorka boratyńskiego gimnazjum. Ona i pokrzywdzona nauczycielka są wstrząśnięte filmem.
Zatrzymaliśmy już dwóch uczniów. Starszemu z nich, 17-letniemu Wojciechowi F., przedstawiliśmy zarzut znieważenia nauczyciela – mówi Faktowi nadkomisarz Jan Buć z komendy policji w Jarosławiu. Grozi mu za to nawet do roku więzienia. Młodszy, czyli 15-latek, będzie odpowiadał przed sądem rodzinnym.
Maciej Karasiński, podkarpacki kurator oświaty, zapowiedział, że zaraz po feriach kuratorzy odwiedzą gimnazjum w Boratynie. Wina młodych ludzi jest oczywista. Jednak wizytatorzy będą badać, czy w szkole panuje odpowiednia dyscyplina. Gimnazjum jest bardzo trudnym typem szkoły, jeśli chodzi o problemy wychowawcze – mówi Karasiński.
Najstarszy z wyrostków Wojciech F. jeszcze kilka dni temu chodził po szkole dumny ze swoich wyczynów. Teraz, kiedy zajął się nim prokurator, stracił pewność siebie. Kiedy reporter Faktu próbował zapytać go o powody nagrywania takich filmów, naciągnął na głowę kaptur i uciekł.
I jeszcze sam film: Uwaga, drastyczne wideo! Uczniowie filmowali, jak pastwią się nad nauczycielką
Hmm… O ile poprzedni film z uczennicą zabawiającą się przyrodzeniem jej kolegi w szkolnej ławce, który miał być z Sanoka, a okazał się być z jakiejś litewskiej szkoły średniej był według mnie zabawny to ten, jak myślę, jest po prostu głupi. Bo o ile uczniowie tej litewskiej szkółki mieli dobrą zabawę i nikomu krzywdy swoim zachowaniem nie zrobili to już boratyńscy gimnazjaliści – tak.
Jak patrzę na tych gostków, to też mi się tak jakoś wydaje, że to równie dobrze mogliby być moi koledzy z klasy. Ten sam głupkowaty styl bycia, te same głupie gęby… Swoją drogą to, że ta nauczycielka z Boratynia nie ma, niestety, za grosz talentów pedagogicznych i autorytetu świadczy przede wszystkim o tym, że polskie szkoły przeżywają kryzys stulecia. Bo to chyba głównie wina dyrekcji szkoły, że zatrudnia takich, a nie innych ludzi do pracy z młodzieżą. I to oni odpowiadają za to, co dzieje się na lekcjach. A skoro dzieją się takie rzeczy – to dyrekcja jest głównie winna, że zatrudnieni przez nią nauczyciele nie radzą sobie z uczniami, nie mają jakiegokolwiek autorytetu i nie potrafią przekazać wiedzy. Na temat tej konkretnej nauczycielki nie będę się wypowiadał – bo może to całkiem miła i sympatyczna dziewczyna i w innej szkole dawałaby sobie radę, ale jak znam życie to na studia pedagogiczne, a potem do szkół trafiają głównie kobiety i to kobiety o dwóch specyficznych typach charakteru. Albo zahukane myszki, które boją się odezwać, bo jeszcze by je ktoś zauważył, albo herod-baby, których nikt nie lubi, bo mają charakter oświęcimskiego strażnika. No, i tutaj mamy taką szarą myszkę, którą całe życie koledzy i koleżanki popychali i szturchali, a teraz popychają i szturchają jej uczniowie. Aż przykro patrzeć…





Ostatnio skomentowane