Okazuje się, że ta sprawa z seksem czternastolatki i piętnastolatka w opolskiej dyskotece Protector z nagraniem przez ochroniarzy to nie pierwsza taka aferka w Opolu:
Molestowanie w szkolnej toalecie
Szkolne toalety są coraz częściej miejscem seksualnych ekscesów.
W jednym z gimnazjów w Opolu dwaj chłopcy w trakcie przerwy między lekcjami wciągnęli do toalety dziewczynkę. Tam zaczęli j obmacywać w miejscach intymnych. Dziewczynka poskarżyła się rodzicom, a ci zawiadomili policję.
Do opolskiej komendy dociera coraz więcej informacji o przemocy seksualnej wśród nastolatków. W ostatnich dniach wpłynęły dwa takie zawiadomienia.
W jednej ze szkół na terenie gminy Prószków, koleżanki dziewczyny wykorzystanej seksualnie przez starszego kolegę, opowiedziały o zdarzeniu szkolnemu psychologowi. Ten powiadomił o tym policję.
- Wcześniej nie mieliśmy takiego nasilenia tego typu spraw co teraz. Zajmujemy się każdym takim sygnałem i wszczynamy postępowania – powiedział nam Sławomir Szorc, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Opolu.
Sprawy, które z pozoru mogą wyglądać na niewinne młodzieńcze wybryki, kodeks karny traktuje bardzo poważnie. Artykuł 200 paragraf 1 mówi o tym, że każdy kto doprowadza osobę małoletnią poniżej 15. roku życia do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej podlega karze pozbawienia od roku do 10 lat.
Prawo nastoletnich sprawców wcale nie traktuje ulgowo. Wiek ma drugorzędne znaczenie. Jeśli napastnikiem jest nieletni chłopak to również podlega on odpowiedzialności karnej. Nieważne, że napastował rówieśniczkę. Nie będzie stawał przed sądem karnym, ale przed sądem dla nieletnich. Wybryk może się dla niego skończyć pobytem w poprawczaku.
To o czym wie policja, to z pewnością niewielka część groźnego zjawiska. Ilu dziewczynek dotknęło molestowanie w szkolnej ubikacji, tego nigdy nie uda się policzyć.
W ostatnich latach i tak udało się przełamać tabu. Skrzywdzone dziewczynki nie potrafią się otworzyć przed rodzicami, ale zdarza się, że o swoich kłopotach opowiadają szkolnemu psychologowi czy pedagogowi.
- Takie sprawy muszą zgłaszać nam rodzice bądź szkolni pedagodzy, ponieważ same pokrzywdzone nie mają jeszcze osobowości prawnej – tłumaczy Sławomir Szorc.
Ścigają wybryki
Piotr Pośpiech,
seksuolog z Opola
To zjawisko istniało zawsze, tam gdzie stykają się dwie płci, zwłaszcza w młodym wieku. Jednak w ciągu ostatnich 8-10 lat, częstotliwość tych aktów i ich siła znacznie wzrosła. Dawniej nikt nie ścigał podobnych przypadków biorąc je za młodzieńcze wybryki. Teraz zwiększyła się nasza świadomość i rodzice coraz częściej domagają się ścigania sprawców. Tych spraw nie zamiata się już pod dywan. Nikt nie chowa głowy w piasek. Młodzież musi rozładowywać swoje napięcie seksualne, a gdzie to najłatwiej zrobić, jak nie w szkole, gdzie można znaleźć słabszą koleżankę.
W Opolu, w mieszkaniu przy ul. Budowlanych chłopak spotykał się z dziewczyną. Byli dobrymi znajomymi. Pewnego dnia zaczęli się zbliżać do siebie. Chłopaka poniosło i posunął się za daleko, mimo, że dziewczyna się na to nie zgadzała. O wszystkim opowiedziała rodzicom, a ci powiadomili policję.
Opolscy mundurowi znają znacznie bardziej drastyczne przykłady seksualnej przemocy wśród osób niepełnoletnich.
- Od początku tego roku zanotowaliśmy trzy przypadki, w których nieletni chłopcy byli sprawcami gwałtów. Ofiarami były ich rówieśniczki – opowiada Sławomir Szorc z KMP Opole.
Wiek gimnazjalny, czyli 13-16 lat, to czas w którym wzrasta zainteresowanie płcią przeciwną. Napięcie seksualne młodzież rozładowuje także w sposób niezgodny z prawem. Zjawisko obmacywania w szkolnych ubikacjach jest znane od wielu lat, jednak dopiero w ostatnim czasie przybrało ono takie rozmiary, że musi się nim zajmować policja.
Na zmianę obyczajów wpływ ma m.in łatwość w dostępie do pornografii.
- Internet, wypożyczalnie DVD, czy różne komputerowe gry. Pół biedy jeśli dla kogoś jest to dodatek dla normalnego funkcjonowania. Gorzej jeśli przenosi go do życia- mówi Piotr Pośpiech, opolski seksuolog.
Nastolatki często malują się i ubierają wyzywająco, a ich rówieśnicy nie wytrzymują napięcia. – Dziewczyny często prowokują strojem. Walczymy z gołymi brzuchami. Dobrym rozwiązaniem okazują się mundurki – powiedziała Gazecie Opolskiej Małgorzata Ludwikowska, dyrektor gimnazjum nr 3 w Opolu.
Małgorzata Krzemieniecka-Duraj, wicedyrektor gimnazjum nr 1 w Nysie zapewnia, że w jej szkole nie ma problemu seksualnej przemocy.
- Zdarza się agresja słowna, bójki czy przepychanie, ale to nie ma żadnego podłoża seksualnego – mówi. – Przynajmniej żaden z uczniów do tej pory nam tego nie zgłosił.
Zaznacza, że z problemami gołych brzuchów, głębokich dekoltów czy wyzywających makijaży poradzono sobie.
- Problem ograniczyły mundurki. U nas uczennice noszą kamizelki, które skutecznie zasłaniają brzuchy – przyznaje Małgorzata Krzemieniecka-Duraj. – Makijaże się zdarzają, ale są delikatne. Jeśli któraś z dziewczyn pomaluje się zbyt wyzywająco, to zaraz każemy jej iść to zmyć.
Swoją drogą jakim trzeba być bęcwałem, żeby próbować siłą zaciągnąć dziewczynę do łazienki i wkładać jej łapy w majtki. Nie lepiej już po dobroci? Z mojego doświadczenia wiem, że większość dziewczyn ma na to ochotę nie mniejszą niż jej koledzy. Tylko one potrzebują do tego odpowiedniej oprawy…





23 comments
Comments feed for this article
6 luty 2008 @ 11:41 am
mojblog
“Nie lepiej już po dobroci?”
Moim zdaniem przeceniasz inteligencję tak zwanej większości. Niestety, zdolność myślenia wydaje sie zanikać. :(
6 luty 2008 @ 3:32 pm
Licealista
Większość i według mnie bardzo rzadko ma rację. Oto zalety demokracji. Tylko się po prostu dziwię, że można być aż tak głupim. Może za bardzo sądzę po sobie – ale wydaje mi się, że trzeba być niezłym debilem, by uważać, że z zabaw pod przymusem coś będzie. Nie, żebym też miał jakieś zbyt wysokie mniemanie o własnej mądrości życiowej, ale nawet komuś przeciętnemu intelektualnie musi wydać się to ostatnim kretynizmem.
Pozdrawiam!
6 luty 2008 @ 5:00 pm
Mała dziewczynka
Coś w tym niewątpliwie jest, że dziewczyny są równie ciekawe jak chłopcy… Tyle, że potrzebują do tego dobrych warunków, a nie ukrywania się po ubikacjach.
Nam nie jest wszystko jedno!
Pozdrawiam!
6 luty 2008 @ 5:06 pm
Licealista
Zapewniam Cię, że niektórym chłopakom też nie jest wszystko jedno… Chociaż ostatnio zauważam pewien spadek stanowczości w tej kwestii również wśród dziewczęcej części populacji. Niestety… :(
Pozdrawiam serdecznie!
6 luty 2008 @ 5:11 pm
Mała dziewczynka
Czy Ty czasem aby nie przesadzasz z tym spadkiem stanowczości?
6 luty 2008 @ 5:16 pm
Licealista
A proszę Cię bardzo:
Seks za drinka albo doładowanie karty w telefonie komórkowym
Express Ilustrowany | 2007-03-23
Szybki seks w dyskotekowej toalecie w zamian za drinka lub doładowanie konta w telefonie komórkowym? Kieszonkowe, modne ciuchy lub odtwarzacz MP3 wynagrodzeniem za regularne spotkania o charakterze seksualnym? Tak. Niektóre młode łodzianki znalazły łatwy sposób na zarabianie na własne potrzeby. Coraz więcej z nich ma swoich sponsorów.
Nie robimy nic złego – mówią. – Nie jesteśmy prostytutkami. Seks sprawia nam przyjemność. A skoro faceci chcą nas w zamian sponsorować, korzystamy. Raz się żyje! 18-latki szukają sponsorów…
Uczennice z dobrych szkół
Nietrudno je wyłowić wzrokiem. Ostry makijaż, seksowne ciuchy, kokieteryjny uśmiech, głębokie spojrzenie. Nie ukrywają się. Wiadomo, czego chcą, sygnalizują wprost, po co przyszły do baru.
- Dwie dziewczyny widuję tu w każdy weekend – mówi Rafał, barman z dużego lokalu przy ul. Piotrkowskiej. – Mają po 18 lat (wiem, bo poprosiłem je o dowody osobiste, gdy zamawiały piwo). Wyglądają na licealistki z dobrych szkół. Zawsze działają tak samo. Wybierają dwóch facetów po trzydziestce, kumpli. Na początku nigdy się nie rozdzielają. Podchodzą razem do stolika, przy którym siedzą panowie. Dosiadają się bez skrępowania i proszą o postawienie im drinków. Rzadko zdarzają się tacy, co odmawiają.
Niektórzy mężczyźni bywają na początku zaskoczeni. Ale szybko przychodzi myśl: “Skoro one tego chcą, to czemu mam nie skorzystać?”. Tym bardziej że zasponsorowanie licealistki kosztuje mniej niż pójście do agencji towarzyskiej.
Spotkanie za kasę
Sponsorów szukają przede wszystkim studentki. O pracę w naszym mieście niełatwo, zwłaszcza gdy ktoś jeszcze się uczy. Niektórym przychodzi więc myśl, by znaleźć kogoś, kto zechce pomóc finansowo.
Joasia, studentka V roku polonistyki, niechętnie zgadza się na rozmowę.
- Przyjechałam na studia do Łodzi z małej miejscowości – opowiada. – Od początku wiedziałam, że będę musiała sobie radzić sama. Rodzice nie byli w stanie mi pomóc.
Joasia rozdawała po zajęciach ulotki, udzielała korepetycji, pracowała dorywczo w supermarkecie.
- Zarabiałam strasznie mało – wspomina. – A w dodatku ciągle byłam zmęczona i nieprzygotowana do zajęć.
Tymczasem Ewa, koleżanka Joasi z akademika, zaczęła używać lepszych kosmetyków, nosić ładniejsze ubrania, kupować coraz więcej książek i płyt.
- Na początku ukrywała przede mną, jak na to wszystko zarabia – mówi Joasia. – W końcu opowiedziała mi o 40-letnim bankowcu, którego poznała w pubie. Postawił jej drinka, potem drugiego. Później bez ogródek obiecał jej pomoc finansową i “opiekę” w zamian za dwa spotkania w tygodniu. Na początku potępiłam Ewkę, nazwałam ją dziwką. Ale po kilku dniach przyszła refleksja: “To chyba nic złego”. Przecież Ewa nie stała na ulicy, nie sprzedawała się każdej nocy innemu. A stać ją było na wiele, w dodatku miała czas na naukę i korzystanie z uroków studenckiego życia.
Wkrótce Joasia poznała Ryszarda, 45-letniego lekarza.
- Poprosiłam go o drinka – mówi. – Później postawił mi drugiego… Lubię go. Spotykamy się raz na tydzień.
Sposób na samotność
Paweł B., młody łódzki biznesmen, mówi o sobie, że jest szczęściarzem. – W przeciwieństwie do większości moich kolegów mam żonę i dzieci. Wieczory spędzam więc z rodziną, ale wiem, że wielu moich kumpli przesiaduje nocami w knajpach, często bawiąc się w towarzystwie młodych dziewczyn.
Ciągły pośpiech, stres, wymagający szef – to wszystko sprawia, że często brakuje czasu, chęci i możliwości na szukanie partnera i zbudowanie prawdziwego związku. Każdy jednak potrzebuje przecież czułości, bliskości, dotyku, seksu… Nic więc dziwnego, że gdy dziewczyny proponują zawarcie intymnej znajomości za niewielkie wynagrodzenie, samotni panowie chętnie wchodzą w taki układ.
Sponsorują również rozwodnicy, biznesmeni z innych miast lub z zagranicy, którzy w Łodzi bywają raz na jakiś czas, a także mężczyźni, którzy pragną uwielbienia i wdzięczności.
- Widuję tu czasem przystojnych, zadbanych facetów po pięćdziesiątce – mówi Ewelina, kelnerka. – Towarzyszą im skromne dziewczyny. Widać, że są z małych miasteczek lub biednych domów. Spragnione luksusu, z radością przyjmują upominki, kolczyki, łańcuszki, perfumy, skórzane rękawiczki czy torebki. W zamian za dobra materialne oferują swój czas, towarzystwo i… ciała.
Seks w bramie za grosze
Sponsorów szukają nie tylko studentki i uczennice z dobrych szkół. Jest w Łodzi kilka lokali, w których spotkać można nieletnie dziewczynki z rodzin patologicznych, domów dziecka czy ośrodków wychowawczych, szukających zarobku. Tu rozgrywają się naprawdę drastyczne sceny. Nie ma stawiania kolorowych słodkich drinków. Nie ma uśmiechów i czułych słówek. Jest szybki seks w toalecie lub w bramie. Za 50 złotych, za 20, czasem za jeszcze mniej.
Według Mirosława Micora , rzecznika Komendy Miejskiej Policji, każda dziewczyna, która trafia do Policyjnej Izby Dziecka (w wyniku popełnienia przestępstwa), przynajmniej raz w życiu oddała się za pieniądze. Ich tragedią jest to, że nikt im nie mówi, że źle robią. Wręcz przeciwnie, rodzice, jeśli w ogóle są, często chwalą swoje pociechy za to, że potrafią zarobić na siebie. Nieważne, w jaki sposób…
Kult pieniądza
- Popularność sponsoringu zawdzięczamy kultowi pieniądza – uważa Agnieszka Aleksandrowicz , psycholog. – Ale prawda jest taka, że do poradni trafia niewiele dziewcząt, które zarabiały w ten sposób. Nie oszukujmy się, one mają dobrze. Zwłaszcza jeśli spotykają się z jednym sponsorem. Sytuacja jest wtedy czysta. Krzywda im się nie dzieje, a mają na ciuchy, komórki, książki, płyty, jedzenie, kosmetyki – w zależności od potrzeb. Problem pojawia się tylko wtedy, gdy dziewczyna wchodzi w konflikt z prawem, choruje lub zachodzi w ciążę.
- Miałam kiedyś 15-letnią pacjentkę – mówi psycholog. – Trafiła do mnie, gdy dwóch policjantów przyłapało ją w bramie kamienicy w centrum Łodzi. Uprawiała seks z dużo starszym od siebie mężczyzną, którego oskarżono później o seksualne molestowanie nieletniej. Była wściekła, odmawiała współpracy, nie chciała brać udziału w terapii. Nie mogła pogodzić się z tym, że straciła hojnego sponsora.
I co o tym sądzisz?
6 luty 2008 @ 5:26 pm
Mała dziewczynka
Skoro w ten sposób to traktujesz. To prawda, że coraz więcej gimnazjalistek i licealistek oddaje się byle komu i byle gdzie, ale ja bym tego nie przenosiła na ogół dziewczyn aż tak łatwo. Są dziewczyny i dziewczyny! Piętnastolatka czy szesnastolatka uprawiająca seks za pieniądze czy za doładowanie karty to jest jednak jakiś margines. Tak myślę. A taki sponsoring to zwyczajne prostytucja.
6 luty 2008 @ 5:38 pm
Licealista
Pewnie, że to jest jakaś forma prostytucji. Tyle, że w ten sposób dojdziemy do wniosku, że i małżeństwo to forma prostytucji. Kobieta bierze ślub i w zamian za seksualne i kulinarne usługi świadczone mężowi oczekuje zabezpieczenia materialnego.
Wydaje mi się, że to nie do końca tak jest… Te dziewczyny szukają nie tylko prezentów i pieniędzy, ale również wrażeń, emocji, adrenaliny, jakiejś zmiany w szarym codziennym życiu. I dlatego są gotowe na seks w dyskotekowej ubikacji albo w bramie. A jeżeli oznacza to również, że dostaną za to jakąś dodatkową gratyfikację – to tym łatwiej im to zaakceptować i tym lepiej. Chyba łatwiej się przyznać przed sobą, że poszło się do łóżka z facetem dla pieniędzy niż dlatego, że chce się przeżyć przygodę.
Niedawno wrzuciłem tutaj tekścik o Kasi Burzyńskiej. Nie wiem czy słyszałaś to nagranie w którym prezenterka a wówczas “pani z radia” rozmawiała z prostytutką i za co została potem z tego radia wyrzucona. Burzyńska przecież tam wyraźnie akceptuje i pochwala sposób myślenia prostytutki. To, że dziewczyna oddaje się za pieniądze jest już społecznie jak najbardziej akceptowane – oczywiście nieoficjalnie i mało która nastolatka się do tego przyzna, ale chyba wiele dziewczyn podświadomie zaakceptowałoby seks za pieniądze. Oczywiście jedne zaakceptują gratyfikację w postaci drinka a inne będą oczekiwały co najmniej futra z norek. Ale to jest kwestia ceny, a nie sposobu myślenia.
Może to smutne, ale prawdziwe…
Pozdrawiam!
6 luty 2008 @ 5:43 pm
Mała dziewczynka
Nie wydaje mi się żebyś miał tutaj rację. Jest mnóstwo dziewczyn, które nie wskoczą do łóżka z pierwszym lepszym tylko dlatego, że on sypnie forsą! Wywiad z Burzyńską słyszałam. Kobieta z którą ona tam rozmawia wcale nie sprawia wrażenia pierwszej lepszej. To chyba jednak jakiś specyficzny typ. Nie każda kobieta rodzi się dziwką!
Co do tego, że nastoletnie dziewczyny szukają też wrażeń – to się zgodzę. Pewnie też miłości, akceptacji, bliskości czyli tego wszystkiego czego nie znajdują w rodzinie i w domu.
6 luty 2008 @ 5:52 pm
Licealista
Ależ ja się całkowicie z Tobą zgadzam, że nie każda dziewczyna jest od razu dziwką i że odda się każdemu pod byle pretekstem. Zauważ, że nie podejrzewam wcale K. Burzyńskiej o oddawanie się po dyskotekowych ubikacjach i bramach. Chodzi mi o to, że zauważam u niej pełną akceptację dla zarabiania pieniędzy oddawaniem się za forsę albo za różne tańsze i droższe prezenty. W jej głosie podczas wywiadu wyraźnie słyszę niemal zachwyt dla zaradności pani lekkich obyczajów z którą rozmawia. Ona jej wyraźnie imponuje. I o to mi chodzi. To prawda, że nie każda dziewczyna czy kobieta chce zostać prostytutką. Ale wiele z nich z różnych powodów prostytutką zostaje. Jedne z powodów materialnych, inne z powodów, że tak powiem, emocjonalnych.
W społeczeństwie jest po prostu coraz więcej akceptacji dla seksu za pieniądze. A właśnie moje pokolenie (czyli nastolatki które urodziły się po 1989 roku i które teraz mają po piętnaście szesnaście albo siedemnaście lat) najłatwiej to rozumieją i najszybciej w to wchodzą.
6 luty 2008 @ 5:59 pm
Mała dziewczynka
Chyba więc nie do końca się zrozumieliśmy ;)
Pozdrawiam!
6 luty 2008 @ 6:00 pm
Licealista
Nie ma sprawy!
Również pozdrawiam serdecznie!
6 luty 2008 @ 6:17 pm
Mała dziewczynka
Jakoś to tak trochę co napisałeś przemyślałam i dochodzę do wniosku, że masz sporo racji ale nie do końca. Chyba wolę pozostać w błogiej nieświadomości okropności świata… Może i wiele dziewczyn puszcza się na lewo i na prawo za lizaka, ale nie wszystkie. I ja się będę tego trzymała.
Pozdrowienia!
6 luty 2008 @ 6:19 pm
Licealista
I masz całkowitą rację! Są takie, które się puszczą i takie które tego nie zrobią.
Również pozdrawiam!
6 luty 2008 @ 7:14 pm
Mrówka
To straszne. Ale końcówka bardzo ładna. I taka prawdziwa…
Pozdrawiam ;-)
6 luty 2008 @ 10:18 pm
Licealista
Końcówka notki czy końcówka komentarzy?
6 luty 2008 @ 11:00 pm
Mrówka
Notki.
6 luty 2008 @ 11:31 pm
Licealista
>Mrówka
:) Pewnie, że prawdziwa…
Pozdrawiam!
6 luty 2008 @ 11:44 pm
Dziewica
Ha! Ha!
Pozdro!
10 luty 2008 @ 2:03 pm
wydrylowanyhazardius
Nie za optymistyczny ten tekst. Chcę znów być błogo nieświadom bogactw tego świata w każdej z jego sfer. Znów beztroskim być jak dziecko. Bez problemów, kłopotów żyć…
;P
11 luty 2008 @ 10:31 am
Licealista
>wydrylowanyhazardius
Optymistyczny czy nie – ale prawdziwy…
Pozdrawiam!
18 wrzesień 2009 @ 3:23 am
Logiczny Do Bólu
A czego można się spodziewać, jeśli od parunastu lat w imię tzw. tolerancji niszczy się wszelkie autorytety etyczne i moralne, oczernia Kościół Katolicki, wyśmiewa się z Dekalogu i zaledwie parę lat po śmierci “naszego” Papieża – Jana Pawła II zupełnie przemilcza się w mediach Jego nauczanie w sprawach etyki i moralności?
Skąd dzieci i młodzież mają czerpać właściwe wzorce życiowe? Z japońskich kreskówek? Z głupawych gier komputerowych, gdzie zdobywa się punkty za rozjechanie samochodem staruszki na pasach albo odrąbanie wrogowi głowy toporem?
Historia wyraźnie uczy, że każda kultura, która odcina się od swoich korzeni religijnych bardzo szybko rozpada się. Tak było ze starożytną Grecją, tak było i ze starożytnym Rzymem. Teraz Europa, na skutek autodestrukcyjnych działań większości polityków i mediów, niszczy własne korzenie judeo-chrześcijańskie skutkiem czego za kilkadziesiąt lat będziemy mieli nie Unię Europejską, ale Zjednoczone Emiraty Arabskie Europy albo kolejną prowincję Chińskiej Republiki Ludowej rządząnej przez komunistyczny reżim.
3 październik 2009 @ 8:37 am
reman@onet.poczta.pl
Jestem głupi…