No i z tego wszystkiego zapomniałem się podzielić wrażeniami z mojej pierwszej wywiadówki w liceum ogólnokształcącym, która miała miejsce w ostatni piątek. Niespodzianek raczej nie było. Wychowawczyni, jak było do przewidzenia, połowę czasu poświęciła na omówienie zagadnienia zgubnych skutków palenia papierosów wśród licealistek i licealistów ze szczególnym uwzględnieniem możliwości obniżonej oceny z zachowania z tego powodu. Drugie pół wywiadówki zostało poświęcone niebezpieczeństwom rozpoczynania zbyt wczesnego współżycia płciowego wśród młodzieży ze szczególnym uwzględnieniem kupowania sobie przez uczniów nieprzyzwoitych prezentów w postaci frywolnej bielizny damskiej. Imię Kuby i Andżeliki z tej okazji nie padło (och! jaka dyskrecja ze strony naszej wychowawczyni!…), ale i tak doskonale wszyscy wiedzieli o kogo i o co chodzi. Informacja o wizycie matki dziewczyny obiegła całą szkołę a i pewnie całe miasteczko i chyba już nie ma w okolicy nikogo, kto by o tym nie wiedział. Zresztą potem z różnych odległych źródeł dochodziły do mnie plotki na ten temat tak przeinaczone, że czasami nie za bardzo byłem w stanie rozpoznać w tym oryginalną historię. No, ale cóż… Skoro nasza wychowawczyni uważa, że sprawa bielizny osobistej licealistek jest aż tak ważna, że należy temu tematowi poświęcić pół godziny – to pewnie o czymś to świadczy. Do tej port sądziłem, że to ja mam jakąś formę erotomanii i pewną fetyszystyczną obsesję na punkcie dziewczęcych majteczek, ale widzę, że nie jestem w tym odosobniony.
Na omówienie postępów w nauce i tego typu spraw nasza wychowawczyni poświęciła (dosłownie) pięć minut. Licząc razem z rozdaniem kartek podsumowujących dokonania uczniów liceum w tym semestrze… Bardzo zastanawiające.
Jak mi powiedziała moja rodzicielka matka Andżeliki przez całe spotkanie siedziała dumna jak paw i w pełnym samozachwycie. Co prawda Andżelika ma świetne oceny – co jest wynikiem dobrego opanowania pamięciowego materiału – ale skandal wywołany przez jej matkę raczej nie powinien być powodem takiej dumy z własnych dokonań. Rodziców Kuby nie było na wywiadówce. Ojciec akurat miał dyżur w szpitalu a matka poszła na wywiadówkę młodszej latorośli czyli siostry KubyMarty, której wywiadówka odbywała się w tym samym czasie, ale w innej szkole. Może to i lepiej…
O moich postępach w nauce moja mamuśka od wychowawczyni nie dowiedziała się kompletnie niczego, bo ze względu na wykład antynikotynowo-moralny zabrakło czasu na podsumowanie tego jak się uczennice i uczniowie uczą w szkole. Po powrocie stwierdziła tylko, że zmarnowała półtorej godziny na jakieś bajdurzenia o bzdurach w wykonaniu jakiejś kretynki (to o mojej wychowawczyni…).

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty