You are currently browsing the daily archive for marzec 3rd, 2008.
Na fali dzisiejszych remanentów na moim blogu wrzucam jeszcze artykuł z GW sprzed kilku tygodni o którym poinformowała mnie Cutebellatrix. Sprawa dotyczy pojawiających się od jakiegoś czasu wejść na mojego bloga na frazy z imieniem Karolina:
Utracona cześć Karoliny
Karolina codziennie dostaje e-maile od obcych ludzi. W załączniku jest filmik porno, w którym nieświadomie wystąpiła w roli głównej. Jej adwokat postanowił zmienić prawo
To nie jest tylko tragiczna w skutkach historia Karoliny, związana ze zjawiskiem cyberprzemocy, opisana w pierwszej części artykułu. To także, a może przede wszystkim, artykuł o próbie walki z polskim prawem, które nie nadąża za internetową rzeczywistością. Przeczytasz o tym drugiej części tekstu.A miało być tak pięknie
Karolina poznała Jarka na wakacjach. Miała wtedy 19 lat, on był o 10 lat starszy, przystojny, zauroczył ją.
Po dwóch latach zauroczenie minęło. Karolina: – Nie szukał pracy, robił jakieś podejrzane interesy, nie myślał poważnie o naszym związku. Miałam tego powyżej uszu. Chciałam odejść.
Jednak każda próba zerwania kończyła się awanturą, groźbami, szantażami. Wytrzymała jeszcze półtora roku.
Gdy wreszcie powiedziała «dość», pobił ją tak, że nie mogła wrócić do domu. Zagroził, że jeśli zgłosi na policji pobicie, to ją zabije. Bała się.
Tydzień po rozstaniu, zanim zagoiły się sińce, dostała pierwszego e-maila z załączonym filmem.Czy mnie też zrobisz coś takiego?
Karolina: – Przeżyłam szok. Zobaczyłam siebie, jak uprawiam seks z Jarkiem. Wpadłam w histerię, przybiegli rodzice, nie mogli mnie uspokoić. Nie miałam pojęcia, że on nagrywał wszystko, co robiliśmy w łóżku – Karolina nerwowo zapala papierosa.
W mailu Jarek zapowiedział, że roześle film do sąsiadów Karoliny oraz wykładowców i kolegów z uczelni, na której pisała właśnie pracę magisterską.
Karolina nie dowierzała, ale wkrótce zaczęła dostawać e-maile od obcych ludzi. Kilka, czasem kilkanaście dziennie. Piszą, że znaleźli ten filmik w sieci albo dostali do kogoś mailem.
Niektóre listy są ironiczne. Inne – zwłaszcza te od mężczyzn – zawierają propozycję: Czy mnie też zrobisz coś takiego jak facetowi na filmie?.
Przychodzą maile po angielsku, bo film pojawił się także na zagranicznych portalach.
Jak internauci z całego świata odnaleźli w Polsce dziewczynę z filmu? Jarek o to zadbał – na ujęciach ze spotkań widnieje jej imię, nazwisko, rok i kierunek studiów oraz adres e-mailowy.
Przez dwa lata wstyd nie pozwalał Karolinie zgłosić komukolwiek tej sprawy. Myślała, że film się znudzi, że zniknie, ale on wciąż krążył w sieci.Komputer przy łóżku
W lipcu 2007 r. Karolina zgłosiła sprawę do prokuratury.
Policjant zaczął dochodzenie: przesłuchał rodzinę dziewczyny i próbował obejrzeć film w sieci. Nie znalazł go, więc uznał, że takiego filmu nie ma i sprawę chciał umorzyć.
Karolina poprosiła o pomoc adwokata Piotra Paduszyńskiego.
- Policjant nie potrafił znaleźć filmu – oburza się adwokat, po czym wchodzi na popularny portal i włącza film.
Trwa około dwóch minut, składa się z kilku scen. Zaczyna się od seksu oralnego. Twarz Karoliny jest doskonale widoczna. Kto ją zna, bez trudu rozpozna. Ani razu nie widać twarzy mężczyzny.
Do amatorskiego wideo domontowano fragmenty profesjonalnych filmów porno: zbliżenia narządów płciowych.
Adwokat:- Proszę zauważyć: Karolina ani razu nie patrzy w kamerę. Gdyby wiedziała, że jest filmowana, z pewnością choć raz spojrzałaby w tę stronę. Ona jest nieświadoma.
Karolina domyśla się, że Jarek nakręcił film kamerą stojącą na komputerze przy łóżku w jego mieszkaniu.
Po kolorze włosów (dziewczyna zmieniała go kilka razy) domyśla się, że Jarek zaczął ją nagrywać mniej więcej po dwóch latach związku, po pierwszej próbie zerwania.Na pewno jest jakiś paragraf
Mec. Paduszyński złożył zażalenie na policjanta, który nie potrafił odnaleźć filmu w sieci. A potem przewertował kodeks karny.
Ze zdziwieniem stwierdził, że w myśl polskiego prawa Jarek nie popełnił przestępstwa, nagrywając seks z nieświadomą tego faktu partnerką.
Zapytał kolegów adwokatów. Każdy był przekonany, że jest na to paragraf, ale po przejrzeniu kodeksu okazywało się, że nie ma.
W myśl kodeksu karalne jest prezentowanie publiczne treści pornograficznych osobie, która sobie tego nie życzy oraz osobie poniżej 15. roku życia. Grozi za to grzywna, ograniczenie wolności lub więzienie do roku.
Karalne jest produkowanie i rozpowszechnianie treści pornograficznych z udziałem osoby małoletniej. Grozi za to do pięciu lat więzienia.
A jeśli bohaterka filmu porno ukończyła 15 lat? Jeśli uczestniczy w filmie nieświadomie? A jeśli była pijana, pod wpływem narkotyków, albo wszystko filmowano z ukrytej kamery?
To w Polsce nie jest karalne.Jak zawstydzić kogoś, kto wstydu nie ma
Proszę o opinię prof. Stefana Lelentala, kierownika Zakładu Prawa Karnego Wykonawczego Uniwersytetu Łódzkiego.
- Przepisu faktycznie nie ma, ale przecież jakiejś ochronie ta pani musi podlegać – zastanawia się.
Dobrem osobistym każdego człowieka jest jego cześć, wizerunek, nazwisko. Ochronę dóbr osobistych zapewnia kodeks cywilny.
- Karolina może w postępowaniu cywilnym żądać zadośćuczynienia pieniężnego i wtedy sprawca poniósłby konsekwencje swego podłego zachowania – ocenia prof. Lelental.
Adwokat Karoliny ma wątpliwości: – Co z tego, że po fakcie można domagać się ochrony dóbr osobistych od faceta, który nie ma stałego miejsca zamieszkania, przebywa obecnie gdzieś za granicą i nie ma nic, czego utraty by się lękał?
Nawet gdyby Jarek przegrał proces, to – przewiduje adwokat – wyroku zapewne też by się nie wstydził, skoro nie miał wstydu zrobić tego, co zrobił.
Adwokat nie zamierza wnosić pozwu. Woli zmienić prawo.Kto filmuje nieświadomą osobę w sytuacji intymnej
Mec. Paduszyński: – To, co zrobił chłopak Karoliny, to przede wszystkim świństwo. Gdyby nie opublikował filmu w sieci, dziewczyna dałaby mu w pysk, i to wszystko. Nie byłoby szans na skazanie.
Ale prawo nie nadąża za rewolucją internetową. Nie przewiduje, że istnieją portale, jak Youtube.com, Wrzuta.pl i mnóstwo innych, na których każdy może zamieścić upokarzający kogoś film bez żadnych poważnych konsekwencji. Za jednym kliknięciem, jednym e-mailem można skompromitować kogoś na całym świecie.
Po co nam prawo – ciągnie adwokat – które nie odstrasza przestępców, a pomoc ofiarom oferuje dopiero, gdy stanie się krzywda?
Moim zdaniem, czyny takie jak chłopaka Karoliny powinny być ścigane tak, jak ściga się produkowanie i rozpowszechnianie pornografii z udziałem osoby nieletniej.
Kto filmuje nieświadomą osobę w sytuacji intymnej, powinien podlegać karze pozbawienia wolności do dwóch lat.
Kto taki film rozpowszechnia – karze pozbawienia wolności do lat pięciu.
Zabronione powinno też być przechowanie filmów lub zdjęć pornograficznych z udziałem osoby, która nie wyraziła na to zgody lub której zaufania nadużyto.
Dzięki temu portal, na którym zawieszony jest film, nie mógłby – jak teraz – zbyć milczeniem żądania usunięcia go ze strony.Wstrząśnięty jako poseł i jako mężczyzna
Mec. Paduszyński spisał te poprawki do kodeksu karnego i spotkał się z łódzkimi posłami wszystkich opcji.
Artur Dunin, poseł PO: – Gdy obejrzałem film, byłem wstrząśnięty. I jako poseł, i jako mężczyzna. Rozmawiałem już z ministrem sprawiedliwości, zgłosiłem sprawę na prezydium klubu, przygotowałem poprawkę. Ten przepis trzeba wprowadzić jak najszybciej i ponad podziałami partyjnymi.
Wojciech Olejniczak, poseł i szef klubu LiD: – Nie można w ten sposób mścić się na ludziach lub ich szantażować. Wkrótce zgłosimy inicjatywę legislacyjną.
Filmu z udziałem Karoliny nie obejrzał i nawet nie chce oglądać Piotr Krzywicki, poseł niezależny (wcześniej w PiS). Ale propozycje zmian w kodeksie popiera: – Jako prawnik byłem zdziwiony, że nie ma ochrony dla osób, zwłaszcza kobiet, które może dotknąć taka dewiacja.Ten film mnie wszędzie znajdzie
Film wciąż rujnuje życie Karoliny. W depresję wpędzają ją ironiczne uśmiechy sąsiadów z miasteczka, w którym mieszka.
Poznała nowego chłopaka, byli razem przez rok. – Wiedział o filmie w internecie. Najpierw mu to nie przeszkadzało, ale potem okazało się, że jednak przeszkadza. Rozstaliśmy się – płacze Karolina.
Przez półtora roku co tydzień spotykała się z psychologiem. Radził, żeby się tak nie przejmowała.
Aleksandra Robacha, lekarz psychiatra i seksuolog: – Najłatwiej by było, gdyby Karolina zmieniła dane osobowe, wyjechała, zamazała przeszłość.
- Jak? – irytuje się Karolina. – Tu skończyłam studia, pracuję, prowadzę własną firmę, mam sukcesy. A poza tym wyjazd nic nie da. Przecież ten film krąży po całym świecie. Jeden internauta wysyła drugiemu. Ten film mnie wszędzie znajdzie.
Zarejestrowałam się na portalu Nasza-klasa.pl. Dziś wszyscy moi znajomi z dawnych szkolnych lat, mam ich około stu, dostali maile z filmem. Ktoś napisał: Zobacz, co twoja koleżanka robi, kiedy nie uczy się na uczelni.
Mój koszmar nie skończy się nigdy. Opowiadam o wszystkim tylko po to, żeby uratować inne dziewczyny.
Wioletta Gnacikowska
Imiona bohaterów zostały zmienione.
Samego artykułu nie będę komentował. Zauważę tylko, że jest w nim wzmianka o strasznych konsekwencjach korzystania z portalu nasza-klasa.pl w czym ostatnio celowała GW, kiedy się okazało, że ta niezależna inicjatywa zdobyła taka popularność, a projekty portali społecznościowych Agory ledwo zipią i pies z kulawą nogą sie nimi nie interesuje. Ot, obiektywizm lewicowych mediów…
Interesujący jest też wątek zakazywania przez prawo przechowywania zdjęć i filmów zrobionych nieświadomym tego ludziom. Ciekawe, czy dziennikarze zauważyli, że to akurat sznur na ich szyję, który sami sobie kręcą, ale ja akurat się tym nie będę przejmował.
Zauważę tylko, że artykuł w GW zakończony jest frazą: Imiona bohaterów zostały zmienione. Czyli imię Karolina możemy z miejsca wykluczyć. Ot, i cała tajemnica… A swoją drogą co ciekawego może być w jakimś zrobionym chałupniczą metodą filmiku z dziewczyną o której nic nikt tak naprawdę nie wie podczas gdy obok w internecie czekają setki tysięcy stron z całkowicie darmową pornografią – zarówno zdjęciami jak i filmami video – w doskonałej jakości technicznej i z dowolnie wymyślną konfiguracją kontaktów damsko-męskich lub jakichkolwiek innych?
Na stronie z artykułem znajduje się jeszcze jeden dopisek:
Gazeta.pl jest partnerem akcji Dziecko w sieci – Stop cyberprzemocy
Czyżby Agora uważała, że bohaterowie tego artykułu to jeszcze dzieci? Hmmm… Dzewietnastolatka, no tak…
[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty
I już wiem co to są te tytułowe Paragrafy, kaptury i mysie dziury, o których informacji tak usilnie internauci poszukują na moim blogu (po kilkanaście wejść dziennie, a czasami i więcej!)… Sprawa jest bardzo skomplikowana i dotyczy mocno zagmatwanych kwestii prawnych. Zainteresowanych tą kwestią odsyłam do artykułu: Paragrafy, kaptury i mysie dziury. Osobiście nic z tego nie rozumiem, ale może to i lepiej…
Interesujące jest tylko, dlaczego Google akurat mnie uznało za najlepszego specjalistę w tej kwestii – bo na czym jak na czym, ale na prawie konstytucyjnym to się znam jak świnia na gwiazdach. Cóż, niezbadane są ścieżki Google!
[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty
Nie będę ukrywał, że tygodnik Wprost jest jednym z moich ulubionych czasopism, ale ostatnia sytuacja jaka zdarzyła sie w tym piśmie mocno mnie zaskoczyła. A zaczęło się od tego, że we wszystkich mediach pojawiła się informacja, że muzyczna stacja telewizyjna MTV rozważa emisję dość obrzydliwego i obleśnego programu, w którym nastoletni homoseksualiści będą się przyznawać na antenie stacji do swojej homoseksualnej orientacji, a sama koncepcja tego programu została wymyślona i zaproponowana telewizji MTV właśnie przed dziennikarza tygodnika Wprost.
Program o coming-oucie młodych homoseksualistów miałby być głównie adresowany do nastolatków. Gospodarz show (chodziły nawet słuchy, że miała to być Renata Dancewicz z którą miały się już odbyć pierwsze konsultacje w tej sprawie) pomagałby im rozmawiać o skłonnościach seksualnych z rówieśnikami ze szkoły oraz z nauczycielstwem. Telewizyjna kamera MTV towarzyszyłaby im również podczas przyznawania się do homoseksualizmu przed rodzicami i rodzeństwem.
Pomysłodawcą tego programu był Agaton Koziński, który zaprezentował projekt talk-show m.in. polskiemu oddziałowi MTV. A stacja wyraziła wstępne zainteresowanie jego emisją. O pomyśle Agatona Kozińskiego szefowie stacji mówili:
MTV nigdy nie bało się poruszać odważnych tematów. Trwają rozmowy, ale nie podjęliśmy jeszcze żadnych decyzji.
Wszystko miało być tak pięknie… Wszystko miało byc tak wspaniale…
Tyle, że następnego dnia Marek Król naczelny tygodnika Wprost z hukiem zwolnił Agatona Kozińskiego z pracy zarzucając mu, że bez wiedzy redakcji pracuje nad jakimiś gejowskimi programami. Jeden z redaktorów tygodnika Grzegorz Pawelczyk oficjalnie wyjaśnia całe zajście tak:
Zwolnienie dziennikarza wynika nie z oceny jego pomysłu, ale ze złamania przez Kozińskiego obowiązujących w firmie zasad lojalności wobec przełożonych.
Tymczasem kilka dni wcześniej w tej samej redakcji inna dziennikarka tygodnika – Dorota Kania – za branie pożyczek od Marka Dochnala w zamian za obietnice pomocy w załatwieniu jego spraw u polityków Prawa i Sprawiedliwości została wyłącznie zawieszona w obowiązkach. Jakoś nie za bardzo wierzę w oskarżenia rzucane przeciwko Dorocie Kani przez Marka Dochnala, bo ten człowiek jest kompletnie niewiarygodny i obecnie prawdopodobnie każdemu zarzuciłby dowolną zbrodnię byleby tylko zrzucić z siebie winę, ale wyrzucenie z pracy Agatona Kozińskiego za wymyślanie jakichś programów o homoseksualistach podczas gdy Dorotę Kanię tylko się zawiesza jest cokolwiek kuriozalne. Tym bardziej, że wyszło na jaw, że wszystko to było jedną wielką prowokacją dziennikarską, tyle, że rozdmuchaną do niebotycznych rozmiarów przez inne media. MTV nie miała do tej pory zamiaru robienia programu o coming-oucie nastoletnich homoseksualistów, Renata Dancewicz o programie dowiedziała się z trzeciej ręki, Agaton Koziński nie składał telewizji żadnych propozycji i tygodnik Wprost nie ma z tym nic wspólnego…
Co nie znaczy, że MTV nie zrealizuje teraz tego pomysłu, bo stacja ta jest już znana z realizowania choćby najgłupszych pomysłów jeżeli dotyczą one młodzieży i seksu… Sam program mi osobiście wydaje się, jak i cały ten homoseksualizm, obrzydliwy do granic możliwości – takie żerowanie na głupocie i taniej sensacji, ale cóż… nie mój cyrk i nie moje małpy.
O ile więc dziennikarska prowokacja Agatona Kozińskiego udała się nadspodziewanie dobrze i udowodnił on ponad wszelką wątpliwość, że stacja MTV jest gotowa pokazać najobrzydliwsze obrzydliwości w najlepszym czasie antenowym oraz to, że jest wiele nieco zapomnianych gwiazd i gwiazdeczek, które zgodzą się poprowadzić nawet program o wychodzeniu z szafy nastoletnich homoseksualistów byleby tylko znów zaistnieć w jakichś mediach, to sprowokować dał się również sam właściciel tygodnika Wprost czyli Marek Król. I Agatona Kozińskiego wyrzucił z roboty… Ciekawe dlaczego on tam tak nie lubi tych homoseksualistów? Są obrzydliwi i wstrętni, ale co jak co, ale tego typu sprawa tylko przysporzyłaby tygodnikowi Wprost wiarygodności. A tak mamy bagienko. Zwolniony Agaton Koziński został bojownikiem albo i nawet męczennikiem walczącym z cenzurą w mediach zamiast zręcznym prowokatorem obnażającym dążenie niektórych mediów do taniej sensacji i żerowaniu na cudzym nieszczęściu oraz chęć zabrylowania zapomnianych celebrities jeszcze raz w mediach za każdą cenę i w dowolnej formie. Czy we Wprost jest jakikolwiek dział PR? Bo ta sprawa została rozegrana żenująco – niewątpliwy sukces został zamieniony z ciężką porażkę i spadek wiarygodności pisma, które uwikłało się w jakieś dziwaczne rozgrywki personalne w trzeciorzędnych kwestiach.
[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty





Ostatnio skomentowane