You are currently browsing the daily archive for marzec 5th, 2008.

Strzeż mnie Ojcze
Producenci bielizny z firmy House właściciela marki Virginity twierdzą, że jest 69 sposobów na zachowanie dziewictwa. Interesujące jest to, że jest tylko jeden sposób na jego utratę, a i tak większość ludzi szybciej odkrywa ten jeden…
Kampania reklamowa Virginity pod hasłem Strzeż mnie Ojcze wywołuje coraz większe zamieszanie i co i rusz podnoszą się głosy, ze to nieuprawnione wykorzystywanie symboliki religijnej skojarzonej z seksem jest obrazoburcze, skandaliczne i obraża uczucia religijne ludzi. A ja tam nie czuje się wcale zgorszony zarówno quasi-różańcem w dłoniach dziewczyny na reklamach jak i niby to zapożyczonymi z modlitwy słowami Strzeż mnie ojcze… Uważam, że to bardzo ciekawy pomysł na wykorzystanie zamieszania wokół kampanii reklamowej, bo samej firmie w praktyce nie można niczego zarzucić – bo to, że nastolatkom sugeruje petting zamiast seksu nie może być zarzutem. Bo akurat to samo należałoby zarzucić dziewięćdziesięciu dziewięciu procentom seksuologów, psychologów i ginekologów…
A tak przy okazji: nie wydaje się Wam, ze te reklamy są jakieś takie bardzo amerykańskie? Cały ten antourage przypomina mi nieco zaoceaniczny styl purytańskiej Ameryki z jej srebrnymi obrączkami dziewictwa zarówno poprzez stylistykę ubioru jak i wystroju. A poza tym kojarzy mi się z czymś jeszcze amerykańskim: połączeniem oficjalnych bardzo zasadniczych norm z wszechobecnym rozpasaniem erotycznym w amerykańskiej kulturze.

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Dziś przez cały niemal dzień rozmawiałem z Justyną za pomocą SMS-ów. Dobrze, że mam prawie darmowe wysyłanie wiadomości tekstowych, bo poszło tego z kilkadziesiąt i w innym wypadku pewnie bym zbankrutował z tego powodu. Właściwie zaczęło się jeszcze zanim wyszedłem z domu do szkoły, a potem już tak przez cały czas. Nawet nie wiecie jak trudno jest wysyłać taką serię SMS-ów dyskretnie, jeżeli siedzi się w drugiej ławce i nauczycielstwo jest tuż-tuż. Justyna mam lekkiego fikołka na punkcie szkolnej opinii publicznej więc oficjalnie nasz związek nie istnieje. Co prawda chyba już wszyscy o tym wiedzą, ale Justyna wie swoje… No, dobrze… nie o tym miało być…
Zaczęło się bardzo niewinnie i romantycznie: Jak się dziś miewasz? Tęsknię do Ciebie i całą noc tylko o Tobie myślałam., potem jeszcze było kilka w tym stylu (niestety nie jestem w stanie wszystkiego dokładnie zacytować, bo mój telefon nie ma nieograniczonej pamięci i automatycznie wykasowuje najstarsze wiadomości jeżeli sie ich zawczasu nie odznaczy jako do zarchiwizowania… a o odznaczeniu zapomniałem, ech…). W momencie kiedy dotarłem do szkoły SMS-y miały już lekko erotyczne zabarwienie: Mam bardzo kosmate myśli na Twój temat. Sam dobrze wiesz jakie!. Kolejne wiadomości były coraz bardziej nakręcające i coraz trudniej było mi skupić się na myśleniu o tym co dzieje się na lekcjach, a głownie skupiałem się na samej Justynie. Dziewczyna wie, jak doprowadzić mnie do podniecenia. Tym bardziej, że przyszła dziś w dość kusej spódniczce i cały czas bawiła się swoimi włosami udając, że w ogóle na mnie nie patrzy. Niezbyt lubię jak ktoś mi przeszkadza w słuchaniu tego, co nauczycielstwo ma do powiedzenia na lekcjach, bo najczęściej żywcem cytują podręczniki, a jako, że mam niezłą pamięć słuchową potrafię większość zapamiętać i nie muszę już w wielu wypadkach nawet zaglądać w domu do książek. Ale przeszkadzanie Justyny to zupełnie inna kategoria… No, więc gdzieś w okolicach trzeciej godziny lekcyjnej były już szczegółowe opisy tego, co ja zrobię z nią kiedy będziemy sam na sam oraz tego, co Justyna zrobi ze mną.
Przedostatnia lekcja dziś to był WF. Jak zwykle, jako, że zarówno ja, Kuba oraz Paweł załatwiliśmy sobie zwolnienie od turlania się po brudnym parkiecie w szkolnej sali gimnastycznej, ale niestety nie od obecności na zajęciach wychowania fizycznego, usadowiliśmy się wspólnie na ławce i zajęliśmy swoimi sprawami. Paweł, który ma razem z nami tylko wychowanie fizyczne i informatykę, a pozostałe lekcje ze swoją klasą, zajął się odrabianiem zadań domowych chyba z fizyki, Kuba kompilowaniem wypracowania na język polski z trzech różnych bryków, a ja pomimo tego, że też powinienem się zająć podobną czynnością co mój przyjaciel po tym jak dostałem od Justyny SMS-a o treści: Popatrz sobie na mój tyłeczek i powyobrażaj jak podskakuje na Tobie. Chcę, żebyś to sobie powyobrażał! byłem już całkiem ugotowany. Dopadł mnie dziś z powodu Justyny całodzienny priapizm… Bo jak tu zająć się jakąś inną czynnością, kiedy co chwila dostaje się tego typu wiadomości? Pewnie, że sobie wyobrażałem: tym bardziej, że Justyna ustawiła się na sali gimnastycznej tak, żebym miął ułatwione zadanie z tym wyobrażaniem sobie i wszystko doskonale widział. A jako, że nauczycielka wuefu dziewcząt ma z reguły ten sam program zajęć opierający się przede wszystkim na aerobiku więc okazji do podziwiania wdzięcznie podskakującego tyłeczka dziewczyny miałem pod dostatkiem. Zresztą nie tylko tyłeczka… Cały więc WF zajmowałem się oglądaniem występu Justyny, a że moja wyobraźnia jest dość pracowita, a w dodatku podbudowana całą serią odpowiednio ukierunkowanych bodźców wzrokowych… hmmm…
W czasie zajęć z wuefu SMS-ów od Justyny z oczywistych względów nie dostawałem, ale już na przerwie przed ostatnią matematyką dostałem wiadomość: Wież, że teraz jestem prawie całkiem golutka? Chciałabym, żebyś na mnie teraz patrzył jak sie przebieram.
Pomyślałem, że w końcu coś z tym trzeba zrobić… Podczas matematyki skonkretyzowało się to do obietnicy spotkania z Justyną dziś wieczorem. O dziewiętnastej. Ma do mnie przyjść. Moi rodzice niby będą w domu, ale mój pokój na piętrze jest odseparowany na tyle od reszty mieszkania na tyle, że powinno to wystarczyć. Mam nadzieję, że wystarczy…
Justyna zniknęła zaraz po szkole, dostałem od niej jeszcze kilka SMS-ów dość dwuznacznych, albo całkiem jednoznacznych (Moja myszka bardzo stęskniła za Twoim kotkiem! Chcesz się nią pobawić? Uwielbiam jak się nią bawisz!). Nie mogę się już doczekać. Nie mogę już myśleć o niczym innym. Kurczę, jak to jest, że dziewczyny potrafią tak zakręcić facetem, że nie może zająć się niczym sensownym tylko cały dzień myśli o jednym? Nie, żebym się skarżył, ale uważam to za niesamowite, że kobiety mają taką władzę…

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Na stronie PC World Komputer znalazłem taką oto skromniutką wiadomość:

Nie wolno oceniać nauczycieli
Francuski sąd stwierdził, że popularna witryna Note2be.com nie może dawać uczniom możliwości wymieniania nazwisk nauczycieli i wystawiania im ocen. Wspomniana witryna powstała w styczniu i natychmiast została przeciwko niej skierowana sprawa do sądu. Skarżącymi były związki zawodowe nauczycieli, które zyskały poparcie Ministerstwa Edukacji – ich zdaniem publiczne ocenianie narusza prywatność uczących i «wznieca publiczne niepokoje».
Sąd przychylił się do zdania powodów i orzekł, że witryna nie może już więcej wymieniać nauczycieli z nazwiska. Za każdy przypadek naruszenia wyroku właścicielom witryny grozi kara w wysokości 1000 euro. Obecnie właściciele zostali ukarani grzywną w wysokości 1 euro i zostali zobowiązani do pokrycia kosztów sądowych poniesionych przez około 30 nauczycieli.
Twórcy witryny są oburzeni wyrokiem, a związki zawodowe i minister Xavier Darcos powitali go z zadowoleniem. Na Note2be.com uczniowie oceniali nauczycieli w 6 kategoriach: interesujące zajęcia, jasność tłumaczenia, sprawiedliwość ocen, dostępność nauczyciela, motywacja oraz szacunek wzbudzany u uczniów. Witryna publikowała też ranking, którego celem było promowanie 10 najlepszych francuskich belfrów.
Mariusz Błoński

Nie od dziś wiadomo, że Francja to jeden z najbardziej hipokrytycznych i zsocjalizowanych krajów na świecie, ale nie sądziłem, że francuskie władze aż tak boją sie nauczycielstwa? Interesujące jest dlaczego to francuskie nauczycielstwo tak boi się oceniania własnej pracy? Przecież powinni być dumni z tego co robią! Nieprawdaż? A oni rękami i nogami zapierają się przed możliwością oceny tego, za co raz na miesiąc biorą ciężkie pieniądze? Czyżby sami rozumieli, że ich praca jest g… warta i dlatego wzywają policję, sądy i samego diabła na pomoc, żeby tylko nikt, nie daj Boże, nie powiedział o którymś z tych darmozjadów, że jest leniwym niekompetentnym obibokiem?
Trochę za słaby jestem w programowaniu więc sam takiej strony nie jestem w stanie stworzyć, ale jeżeli ktoś z bardziej obcykanych w tych sprawach zechce coś takiego uruchomić w Polsce to będę pierwszym, który się tam zaloguje i parę ocen wystawi. Również opisowych… Pod rozwagę ewentualnym twórcom takiej strony poddaję pomysł umieszczenia takiej witryny w zagranicznej domenie (choćby .com) oraz na zagranicznych serwerach. Tak, by polskie oraz unijne prawo i miejscowa, jak mawia mój przyjaciel Kuba: grupa trzymająca edukację albo jak to nazywa Paweł: mafia nauczycielska nie była w stanie wpłynąć na taką witrynę internetową i jej zablokować. Tyle o niebezpieczeństwach dla ewentualnych realizatorów pomysłu… Z drugiej strony mógłby to być spory sukces komercyjny: kilka milionów potencjalnych użytkowników chodzących do szkół podstawowych, gimnazjów, liceów i na studia wyższe to jedna z lepszych grup docelowych dla reklamodawców. A i samo nauczycielstwo zapewne regularnie zaglądałoby na taką witrynę, by dowiedzieć się czy już o nim napisali, że jest niekompetentny, leniwy i głupi czy jeszcze nie?
Nasza-klasa.pl okazała się wielkim sukcesem ekonomicznym – Nasi-nauczyciele.com mogą być jeszcze większym… Programiści – do dzieła!

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

To bardzo ciekawy sposób autopromocji – chyba nawet lepszy niż nagie występy dla antyfutrzarskiej organizacji PETA. Jedną z pierwszych polskich celebrities, która wpadła na ten pomysł była Kasia Cichopek. Z bardzo dobrym efektem, bo choć nie wiem czy dzięki jej udziałowi w sesjach zdjęciowych w ażurowej półprzeźroczystej bieliźnie wzrosła sprzedaż majteczek i staniczków firmy Samanta, ale na pewno wzrosła popularność samej Kasi Cichopek wśród męskiej części populacji…
W jej ślady postanowiła teraz pójść Marysia Góralczyk i poprezentować swoje wdzięki w koronkowych majteczkach i staniczkach z falbankami, które więcej ciała odsłaniają niż zasłaniają:
Marysia Góralczyk prawie nago (bielizna Samanta)
Aktorka i przyszła uczestniczka programu Gwiezdny cyrk zastąpiła tym samym poprzednią, słynną modelkę tej firmy – Kasię Cichopek. Ha!… Lubię takie promocje!…

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Nastoletnia gwiazdka Walta DisneyaVanessa Hudgens, która najbardziej zasłynęła dzięki opublikowanym w internecie nagim, amatorskim zdjęciom została aresztowana w nocnym klubie. Teraz wizerunek młodziutkiej celebrities z High School Musical jeszcze bardziej ucierpi. A było to tak: W ostannią niedzielę policja przyłapała Vanessę Hudgens na piciu alkoholu w ekskluzywnym nocnym klubie, a w USA w większości stanów można legalnie spożywać alkohol dopiero po ukończeniu dwudziestego pierwszego roku życia. Nawet zawiadomiona o wyczynach córki matka aktorki stwierdziła, że zachowanie Vanessy jest «głupie» i «żałosne». No, bo niby co miała powiedzieć?… Rzecznik Vanessy Hudgens nie skomentował na razie tego wydarzenia. On również nadal nie wie, co mógłby sensownego powiedzieć w tej kwestii.
A nie lepiej było zamiast balować po nocnych klubach budować zamki z piasku z Zacem Efronem?
Zac Efron i Vanessa Hudgens w bikini budują zamki z piasku na plaży

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Statystyki bloga

  • 2,808,760 wejść od 23 XI 2007 r.

Moje Liceum

Moje Liceum - Pamiętnik licealisty

Blog tylko dla osób powyżej 18 lat. Zaraz pójdę zapytać mamy czy mogę przeczytać to, co tutaj przed chwilą napisałem...  
Zobacz celebrities nago, poczytaj o skandalach z udziałem polskich i zagranicznych gwiazd (dużo zdjęć!)...
 

 

marzec 2008
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Poprzednie miesiące

Statystyki/Rankingi

Countomatsite statistics  


Mój blog jest warty 48.550,44 USD.
A ile jest warty Twój blog?

.

Licealista

[...]