You are currently browsing the daily archive for marzec 6th, 2008.

Jak już wczoraj pisałem umówiłem sie na wieczór na dziewiętnastą z Justyną. Trochę się postanowiłem wykazać i upiekłem wcześniej sernik i to nie taki jak piecze Doda z torebki, ale prawdziwy – z prawdziwego sera. Sernik już z piekarnika wyjmowała moja mama, a ja w tym czasie poszedłem po Justynę. Spotkaliśmy się w umówionym miejscu i poszliśmy od razu do mnie. Zaczęło się bardzo rutynowo: zrobiłem jej gorącą herbatę z sokiem, poczęstowałem sernikiem – pochwaliła, choć nie wiedziała, że to ja robiłem. W międzyczasie włączyłem muzykę, przygasiłem światło i zostawiłem tylko małą lampkę na stoliczku, zapaliłem dwie świeczuszki… trochę romantyzmu nigdy w takich sytuacjach nie zaszkodzi. Potem były całuski i namiętne buziaczkowanie, które jakoś tak niepostrzeżenie przeszło w bardziej zaawansowane formy pieszczot. Przez cały dzień wzajemnie nakręcaliśmy się tymi wszystkimi SMS-ami więc właściwie nie potrzebowaliśmy oboje żadnej gry występnej i moglibyśmy od razu się do siebie dobrać. Ale chyba oboje lubimy się wcześniej trochę podopieszczać, pogłaskać, podrapać w różnych interesujących miejscach… Ze względu na moich rodziców urzędujących na dole w mieszkaniu nie mogliśmy sobie za bardzo pozwolić na rozbieranie się, ale i tak porozpinaliśmy i porozsuwaliśmy co się dało. Koniec końców nie wytrzymaliśmy i ten petting został zastąpiony innymi jeszcze bardziej satysfakcjonującymi nas wzajemnie rozwiązaniami. Oczywiście nie zrezygnowaliśmy przy tym z głasków i buziaczków… Hmmm… i po kilku minutach oboje poczuliśmy, że coś jest jednak nie tak. To prawda, że Justyna była tam mokra jak chyba nigdy i ślimaczyła sie niesamowicie, ale …nie aż tak. Ewidentnie czułem, że coś mi spływa po wewnętrznych stronach ud. Żadnych dodatkowych środków nawilżających nie używaliśmy. Więc co?… Dziewczyna siedziała na moich udach, bez zdejmowania spódniczki więc ani ja ani ona nie widzieliśmy co się tam dzieje. Zresztą w takich chwilach myślenie racjonalne nie do końca dobrze funkcjonuje. Dopiero po chwili oboje na siebie spojrzeliśmy i Justyna postanowiła podnieść spódniczkę do góry, nieco się sama unieść i zobaczyć czy wszystko jest ok. Nie było.
Justyna z tych wszystkich emocji dostała okresu. Po prostu… Jak mi potem powiedziała teoretycznie powinien być dwa lub nawet trzy dni później, ale to tylko taka teoria. W praktyce dziewczyna miała miesiączkę trochę wcześniej. I to jaką! Oboje zaczęliśmy się najpierw trochę nerwowo a potem już tak serdecznie śmiać. Nie było już wcale romantycznie – było śmiesznie. Wszystko to działo się na moim ulubionym fotelu przykrytym na szczęście narzutką – narzutka oczywiście do prania, spódniczka Justyny cała utytłana od wewnątrz, bo wszystko to się przy okazji wszystkich tych namiętności porozmazywało dookoła zanim cokolwiek zauważyliśmy – na zewnątrz na szczęście trochę mniej, ale i tak było widać plamy. Ja osobiście odniosłem najmniejsze straty, bo spodnie miałem w okolicach kostek i tylko na rogu poły moja koszula nieco się ubrudziła.
Na szczęście mam własną łazienkę na górze obok mojego pokoju i Justyna mogła tam pójść doprowadzić się do porządku. Po drodze musiała trzymać rękę z chusteczkami w strategicznym miejscu, żeby nie nachlapać bardziej. Znów zaczęliśmy się śmiać… Okazało się, że spódniczka od przodu ma niestety plamy za duże, żeby można było myśleć o jej ponownym nałożeniu. Tylko majteczki Justyny ocalały z całego tego potopu ponieważ były daleko od centru wydarzeń. Tak się dobrze złożyło, że dziewczyna miała w torebce pieluszki więc mogła sobie jedną założyć. Inaczej byłby niezły kłopot, bo co? Miałem pójść do mojej mamuśki i powiedzieć: Hmmm… Mamusiu… potrzebna jest mi podpaska? Mogłabyś mi jedną dać? Swoją drogą kiedyś chyba wykonam taką akcję może w charakterze eksperymentu… Ciekawe jak zareaguje?…
Znalazłem dla dziewczyny jakieś swoje stare spodnie z których wyrosłem kilka lat temu, a które z niewiadomych powodów przechowywałem w szafie. To już teraz znam ten powód… Hmmm… Jeszcze z tego wszystkiego zacznę wierzyć w przeznaczenie!… Justyna w tych spodniach wyglądała bardzo zabawnie, trochę jak Charlie Chaplin w Brzdącu znów zaczęliśmy się śmiać… a potem znowu i dostaliśmy oboje ogólnej głupawki do tego stopnia, że zaczął nas śmieszyć sernik. No, no siedzimy nad serem i śmiejemy się jak głupi do sera… ha, ha, ha… O żadnych kontynuacjach nie mogło być już nawet mowy, bo przy każdej próbie pocałowania się dostawaliśmy znów ataku histerycznego śmiechu. Masakra… W efekcie zainteresowała się tym nawet moja rodzina, bo po jakimś czasie do mnie na górę wgramoliła się moja mamuśka, zapukała, weszła i zastała nas nad herbatą, sernikiem i w stanie ogólnej totalnej wesołości. Zapytała z głupia, czy nie wiem gdzie jest kabel od piekarnika. Musiałem pójść jej ten kabel odszukać, po drodze moja rodzicielka bardzo uważnie się mi przyglądała – na szczęście zdążyłem zmienić koszulę. Nie wiem, czy może podejrzewała, że palimy jakąś marihuanę czy, że czegoś się najedliśmy, a może że czegoś dosypałem do tego sernika. Może jednak nie eksperymentować z tymi podpaskami, bo jeszcze skończy się na badaniach psychiatrycznych… Kiedy wróciłem do Justyny na górę znów dostaliśmy atak głupawki. Potem się to trochę uspokoiło, ale nie do końca, bo jeszcze co jakiś czas oboje wybuchaliśmy śmiechem – jednocześnie i bez żadnej wyraźnej przyczyny.
Odprowadziłem dziewczynę do domu już dobrze po dwudziestej drugiej. Na jej klatce schodowej zaczęliśmy się znów całować, tym razem już bez histerycznych chichotów, tylko tak namiętnie i z namaszczeniem. Na zakończenie usłyszałem od Justyny pytanie: To co, zaprosisz mnie jeszcze? Odpowiedziałem, że może przyjść kiedy chce, a ona na to: To może lepiej będzie za kilka dni jednak… i znów wybuchnęliśmy śmiechem.

No, dobrze… Tylko jak sprać krew z kapy, bo matki w to jednak nie będę angażował. Jej już wystarczy stresów związanych z podejrzewaniem jedynego syna o palenie trawki wspólnie z małoletnimi dziewczętami. Bo co ona sobie pomyśli jak zobaczy te plamy? Że co my niby tam zrobiliśmy?

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Wszystkie serwisy plotkarskie informują dziś o tym, że Rihanna uwielbia swój tyłeczek.

Kocham swoją pupę i ciągle ćwiczę, ponieważ chcę, aby była idealna. To sprawia, że ubrania wyglądają na mnie super i faceci to uwielbiają

Je też się wypowiem w tej kwestii i też stwierdzę, że tyłeczek Rihanny wygląda bardzo dobrze… A dla zainteresowanych innymi szczegółami anatomicznymi piosenkarki mam takie oto zdjęcie:
Rihanna - pomiędzy udami

Jako, że wczoraj napisałem notkę o tym, że Vanessa Hudgens została aresztowana przez amerykańską policję za picie alkoholu w nocnym klubie co okazało się być nieprawdą – dziś odszczekuję. Też dałem się nabrać… hau, hau!… Vanessa Hudgens przebywała w tym czasie w Teksasie na planie nowego filmu Will. Raczej mało prawdopodobne, żeby była w dwóch miejscach naraz, bo z Hollywood jest do Teksasu kawał drogi! Uśmiałem przy tym się z komentarza w należącym do Agory serwisie Kotek.pl, który napisał:

Szkoda tylko, że i polskie serwisy uległy tym głupim plotkom. Warto czasami sprawdzić informację.

Cóż, agorowskie serwisy są znane z tego, że wszelkie informacje są w nich publikowane ze sporym opóźnieniem więc mogą sobie teraz do woli wytykać błędy dużo bardziej popularnej konkurencji; złośliwi twierdzą nawet, że te opóźnienia to efekt konieczności przeczytania przez zaufanych ludzi Adama Michnika wszelkich tekstów publikowanych przez media należące do Agory. Niegdyś ponoć, za czasów słusznie minionych, podobnie było z Trybuną Ludu, która czekała na oficjalną interpretację w moskiewskiej Prawdzie zanim cokolwiek sama opublikowała. Ale co do Gazety Wyborczej i serwisu Kotek.pl to tylko chyba takie złośliwe gadanie… bo to z Prawdą okazało się być prawdą.

A teraz na zupełnie inny temat: Do dziś dzień nie wiadomo co podkusiło Berta Sterna, by ten zrealizował rozbieraną sesję fotograficzną wzorowaną na najsłynniejszej sesji zdjęciowej Marilyn Monroe, tyle że z udziałem, Lindsay Lohan. Pisałem o tym w notce Gdzie ten sex appeal? – Lindsay Lohan à la Marilyn Monroe On sam tłumaczył się z tego mówiąc:

Poszukiwałem jakiejś kontrowersyjnej modelki, która będzie naprawdę niegrzeczną dziewczynką. Mój wybór padł właśnie na Lindsay Lohan, która ma w sobie bardzo dużo mrocznego seksapilu. Marilyn Monroe była pierwszą kobietą, która zawładnęła wyobraźnią milionów mężczyzn i wszystkich światowych mediów. Moim zdaniem Lindsay Lohan to współczesna wersja Marilyn Monroe.

Tymczasem magazyn Village Voice zamieścił zdjęcia z sesji fotograficznej podczas której w rolę Lindsay Lohan, wcielającej się w rolę Marilyn Monroe wcielił się komik Michael Musto. Ten akurat nawet pasuje bardziej ze względu na podwójne M zamiast podwójnego L w inicjałach.
Nie do końca rozumiem te wszystkie biadolenia nad brakiem talentów aktorskich u Lindsay Lohan, bo akurat gra ona równie dobrze jak nie lepiej od bardzo wielu hollywoodzkich celebrities. Chyba głównie obrywa się jej za styl życia i prowadzenie się, ale nikt jakoś nie chce powiedzieć, że nie lubi jej za picie i ćpanie więc mówią, że źle gra. Lindsay Lohan akurat gra dobrze, tylko w życiu prywatnym jej nie najlepiej idzie…
LIndsay Lohan nago

A na zakończenie jeszcze coś o Katie «Jordan» Price (tak! to ta dziewczyna, która wystawiła na licytację silikonowe implanty swoich piersi! oraz urozmaica swoje pożycie małżeńskie z Peterem Andree sikając przy nim, a teraz ma zamiar wypuścić na rynek własną kolekcję wibratorów): Katie «Jordan» Price (29) to taka brytyjska Doda – królowa kiczu, z tym tylko wyjątkiem, że nie śpiewa. Podobnie jak Dorota Rabczewska, kocha swoje fanki, do tego stopnia, że zaprosiła je na najnowszy pokaz bielizny firmowanej własnym nazwiskiem.

Postanowiłam, że zaproszę dziewczyny z mojego fan klubu, aby razem ze mną pojawiły się na prezentacji bielizny przed mediami. Spośród chętnych wybrałam sześć dziewcząt, które wyglądają jak przeciętne Brytyjki.

Co z tego wyszło?
Katie «Jordan» Price - pokaz bielizny
Pdobno podręcznik lansu dla nastoletnich dziewcząt mówi:

Pokazuj się wyłącznie w towarzystwie brzydszych, bardziej zaniedbanych i grubszych od siebie koleżanek. Najlepiej zaprzyjaźnij się z nimi i spraw, aby były twoimi damami dworu. W ich towarzystwie zawsze będziesz wyglądać piękniej i powabniej.

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Statystyki bloga

  • 2,813,189 wejść od 23 XI 2007 r.

Moje Liceum

Moje Liceum - Pamiętnik licealisty

Blog tylko dla osób powyżej 18 lat. Zaraz pójdę zapytać mamy czy mogę przeczytać to, co tutaj przed chwilą napisałem...  
Zobacz celebrities nago, poczytaj o skandalach z udziałem polskich i zagranicznych gwiazd (dużo zdjęć!)...
 

 

marzec 2008
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Poprzednie miesiące

Statystyki/Rankingi

Countomatsite statistics  


Mój blog jest warty 48.550,44 USD.
A ile jest warty Twój blog?

.

Licealista

[...]