No i się znów doczekaliśmy kolejnej seks-taśmy… Tym razem z Lindsay Lohan. Ta zupełnie wedłuch mnie niezła aktorka od zawsze chciała udowodnić, że jest lepsza od Britney Spears czy Paris Hilton. Może właśnie szczególnie od Paris Hilton?… Ale pomimo desperackich prób wyróżniania się i stworzenia własnego wizerunku powielała tylko te same schematy, co jej znienawidzona konkurentki. Zabrakło dobrego speca od PR, który by w odpowiednią stronę popchnął we właściwym czasie sprawy… Mamy więc do czynienia z amatorskim rękodziełem.
Do mediów niedawno przedostały się kadry z filmu video, które ktoś zarejestrował za pomocą kamerki w telefonie komórkowym dziewczynę niezwykle podobną do Lindsay Lohan uprawiającą seks oralny z chłopakiem wyglądającym jak były chłopak Lindsay Lohan – Calum Best. Po ujawnieniu informacji na temat erotycznego filmiku, Lindsay Lohan bardzo się zdenerwowała i miała ponoś wykrzykiwać, że nie pamięta, aby ktoś to nagrywał… A teraz podobno nie sypia z nerwów i boi się, że całość nagrania video przedostanie się do internetu.
Cóż, Lindsay Lohan zawsze miała opinię niegrzecznej dziewczynki i seks-taśma to coś zdecydowanie w jej stylu.

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty…





17 comments
Comments feed for this article
21 marzec 2008 @ 12:28 pm
sumiczka
Ale się wkopała….
21 marzec 2008 @ 12:33 pm
Licealista
Podejrzewam, że to wcale nie było wkopanie tylko świadoma akcja marketingowa. Nieudana, ale świadoma. Jej kariera wisi na włosku, a tonący brzytwy się chwyta. Lindsay Lohan nie ma oporów w pokazywaniu się nago – udowodniła to ostatnio pozując Bertowi Sternowi do zdjęć stylizowanych na sesję z Marilyn Monroe… Więc to jest następny – nomen omen – krok…
Pozdrawiam!
21 marzec 2008 @ 12:45 pm
sumiczka
załóż tlena
21 marzec 2008 @ 12:53 pm
Licealista
Pomyślę o tym…
21 marzec 2008 @ 1:36 pm
Henrykun
Takie pytanie od naiwnego prawie-inteligenta… Po co właściwie interesować się życiem tak zwanych gwiazd? Jeśli będziemy śledzić co kto i z kim zrobił, to będzie to dla nich jedynie impuls, pokazujący że takie akcje wzbudzają zainteresowanie i promują tych tzw. artystów. Dlaczego inteligentny człowiek, jakim jest Licealista nie przestanie zamieszczać informacji o żenującym zachowaniu znanych ludzi, o których większość z nas nigdy by nie usłyszała, gdyby nie te ekscesy?
Proponuję bojkot takich plotek! W zamian można by opowiadać o TWÓRCZEJ działalności artystów, którą warto promować i komentować!
A może to tylko mój naiwny idealizm…?
21 marzec 2008 @ 2:02 pm
Licealista
Nie interesują mnie artyści, którzy umieszczają krzyż w zbiorniku z moczem albo rozbierają się i nazywają to sztuką. Bo tacy z nich artyści jak z koziej d… trąba. Prawdziwa sztuka skończyła się gdzieś w okolicach malarzy szkoły flamandzkiej, parę osób jeszcze potem robiło coś ciekawego, ale to są wyjątki.
Zamieszczam wpisy o ludziach takich jak Lindsay Lohan, bo dla mnie ci ludzi to nie artyści ale komedianci. Ponoć jeszcze w XIX wieku w Anglii był zwyczaj, że aktorów, cyrkowców, samobójców i morderców chowało się poza cmentarzem w nie poświęconej ziemi, żeby nie gorszyli wiernych.
Do bojkotu sie nie przyłączę – nawet za pochlebstwa o mojej inteligencji. Dziękuję oczywiście za miłe słowa, ale wszelkie bojkoty uważam za pomysły z gruntu chybione i bezsensowne. Poza tym nikogo nie zmuszam do czytania wpisów na moim blogu i nie zamierzam zmuszać jak nie przymierzając komuniści do dzieł Marksa czy Lenina. Nie te czasy…
Poza tym nie mam nic przeciwko temu, żeby codziennie jakaś celebrities wypuszczała do internetu tego typu filmiki. To by było nawet zabawne…
Pozdrawiam…
21 marzec 2008 @ 11:55 pm
Henrykun
Twój blog, Twoja władza, ale dla mnie to nie jest śmieszne, lecz żałosne…
A co do sztuki współczesnej ośmielę się stanowczo nie zgodzić. Nie chciałbym nikogo obrazić, ale podejrzewam, że mieszkając w niewielkim miasteczku gdzieś na ścianie wschodniej (co bardziej złośliwi mówią, że Azja zaczyna się w Koninie, a im dalej na wschód, tym dziksze barbaricum…) ni maziałeś zbyt wielu okazji spotkania się z ambitną sztuką współczesną. Jeśli będziesz miał możliwość, wybierz się na jakiś ambitny film, spektakl teatru awangardowego czy chociażby przeczytaj jakąś porządną, współczesną powieść… Polecam chociażby powieści Murakamiego – dosyć lekkie, czasem zabawne, a poruszające za serce i skłaniające do myślenia. Wrzucanie krzyży do pojemników z moczem naprawdę nie jest szczytem możliwości współczesnych artystów…
22 marzec 2008 @ 11:13 pm
ja
Obserwuję Twój blog od pewnego czasu i ośmielę się poprzeć opinię Henrykun. Ten artystyczny światek jakoś tak się rozpędził, a Ty chyba się trochę zagubiłeś. I nie mówię teraz stricte o pani Lohan, tylko choćby o projekcjach filmów pornograficznych, wypisywaniu obsady, czy ocenianiu scenariusza (a tak btw: oglądanie tego typu rzeczy w obecności kumpli?! wtf…)
A co do XIX Anglii i grzebaniu “przy płocie” – taki zwyczaj był w Polsce jeszcze(!) w XX wieku…
25 marzec 2008 @ 4:50 pm
Licealista
>Henrykun
No, nie wygłupiaj się – latanie z gołą d… po teatrze nie jest ani sztuką ani niczym takim. To komedianctwo. I o takim komedianctwie ja tutaj piszę. A czy z gołą d… lata po estradzie Lindsay Lohan czy jakaś pięćdziesięcioletnia aktorka po szkole teatralnej i z dyplomem z pięcioma fakultetami to dla mnie jest o tyle różnica, że Lindsay Lohan jest, a przynajmniej jeszcze nie tak dawno była, bardziej estetyczna wizualnie od uznanych artystek w wieku tużprzedemerytalnym.
Józef Piłsudski swego czasu na wieść o powstaniu Ligi Morskiej i Kolonialnej i jej żądaniom udostępnienia kolonii w Afryce Polsce miał powiedzieć, że polskie kolonie zaczynają się za Rembertowem.
Murakami jest nudny i nadęty. Jeśli uważasz, że takie głupoty jakie on wypisuje w swoich powieściach mogą być powodem zainteresowania jakiegoś młodego człowieka sztuką wysoką to chyba coś Ci się pomieszało. Sztuka wysoka to najczęściej jakieś farmazony wypisywane i robione ku uciesze cmoktających w zachwycie kilku starych dziadów, bo nikt inny tym się nie interesuje.
Może Cię to zdziwi, ale czytam znacznie więcej niż wynosi średnia krajowa dla Polski i to akurat większość z tego co czytam było napisane przez ostatnich powiedzmy dwadzieścia lat. I zauważam, że im coś jest bardziej awangardowe, nowoczesne i artystyczne tym jest to głupsze, mam mniej treści, a cała ta nowoczesność opiera się na idiotycznej formie i powieszeniu jakiegoś penisa na krzyżu. Pozwolisz, że sparafrazuję Fryderyka Nietzschego: Sztuka jest martwa! Wg mnie pozostało tylko dobrej jakości rzemiosło, które akurat zawsze było w cenie i zawsze wzbudzało niesmak sztukmistrzów. Bo większość tych sztukmistrzów o prawdziwym rzemiośle nie mam zielonego pojęcia, ale chce być artystami… a są tylko komediantami. Smutne, ale prawdziwe.
Wiem, że wsadzanie krzyży do pojemników z moczem nie jest szczytem możliwości współczesnych artystów. Można jeszcze wyjąć sobie publicznie lalkę Barbie z pochwy, malować siusiakiem kolorowe plamy na ścianach albo za pomocą odbytu natryskiwać płótna farbkami. To jest dopiero Sztuka przez duże S. Cmok, cmok, wspaniałe!… Ach! Ach! Genialne!
>ja
A jakbym poszedł z kumplami na pokaz (albo jak to się teraz ślicznie mówi performance…) porodu lalki Barbie w wykonaniu jakiejś podstarzałej artystki to to by było normalne?
Dlaczego mam nie oceniać obsady i scenariusza filmów pornograficznych? Co w tym jest niezwykłego? Jak oceniam scenariusz sztuki teatralnej to jest ok a jak filmu porno to już nie jest ok i jestem… hmmm…? A poza tym, nie wiem czy wiesz, gdzieniegdzie na świecie są normalne kina wyspecjalizowane w tego typu seansach. I jakoś nikt tam się temu nie dziwi…
Aktorów w Polsce grzebali też przy płocie tak jak samobójców, bo ja tylko o samobójcach i mordercach słyszałem jeżeli chodzi o Polskę?
Pozdrawiam!
25 marzec 2008 @ 6:01 pm
cutebellatrix
Z tym grzebaniem aktorów walnąłeś jak łysy w kant kuli.
Ha! A Mrożka czytałeś? A “Kartotekę”? Wiesz, do pewnej sztuki trzeba… dorosnąć? Serio. Średnio mnie interesowały lektury szkolne, traktowałam je jak powieści obyczajowe (trudno tak nie traktować “Lalki” Prusa). A tu “Kartoteka” przyszła.
Prawda, sztuka współczesna, awangardowa jest niezrozumiała dla ludzi nie będących na bieżąco. Ale też i nie każdy pomysł sztuki współczesnej musi być wychwalany. Ot, “Prze(d)stawienie” w reżyserii agaty Dudy-Gracz. Jedni sie zachwycali, polecali, szeroko reklamowana (media, plakaty, wywiad w jakimś magazynie, chyba w “Twoim Stylu”), a jednak recenzent z jakiejś gazety (odnoszę wrażenie, że “Gazeta Wyborcza”) pojechał po jej scenariuszu totalnie. Można? Można.
W sztuce współczesnej chodzi często o metaforę. Trzeba umieć ją czytać. Tak jak poezję.
Pozdrawiam! ;)
25 marzec 2008 @ 10:37 pm
henrykun
>Ja (Ty?) Dziękuję Ci za poparcie! Dobrze wiedzieć, że nie jest się odosobnionym szaleńcem w tłumie normalnych ludzi!
Licealisto, jestem przerażony… Wiedziałem, że ściana wschodnia jest odgrodzona od kontaktów ze sztuką współczesną, ale naprawdę, są jeszcze inne, “cywilizowane” sposoby wyrazu stosowane przez sztukę współczesną! Jeśli masz jakąś rodzinę lub znajomych w Wielkopolsce spróbuj wpaść na festiwal teatralny “Malta”. Grają tam wiele współczesnych, zwykle dość awangardowych spektakli, pochodzących z różnych gałęzi sztuki współczesnej. A nawet, jeśli nie dotrzesz na festiwal, to wsłuchaj się w szum ulicy – może gdzieś w pobliżu Twojej miejscowości będzie występował Teatr Ósmego Dnia, Usta-Usta, Porywacze Ciał, Montownia, Biuro Podróży… Jest w ty kraju naprawdę wielu świetnych artystów, którzy tworzą ciekawe rzeczy, które mogły by Ci się spodobać… Sam dorabiam sobie jako pomoc techniczno-językowa w organizacji imprez kulturalnych, więc wiem… Jeśli ktoś stosuje bardzo drastyczne środki wyrazu, to albo po prostu szuka poklasku (jak rzeczona Pani Lohan, o której szczerze mówiąc wciąż nie wiem nawet kim jest…), albo uważa, że w inny sposób ne dotrze do szerszego grona odbiorców, a zależy mu na rozpowszechnieniu swego przekazu…
Możesz też pójść do kina na jakiś ambitniejszy film. Najlepiej na jakiś DKF, gdzie jest on omawiany. Z pewnością znajdziesz coś takiego w swojej okolicy! I nie kieruj się krajem pochodzenia czy wiekiem filmu, bardzo Cię proszę!
A jeśli Murakami Cię nudzi (Naprawdę? A czytałeś może jego opowiadania ze zbioru “Wszystkie boże dzieci tańczą”?) to jest multum innych autorów, tak jak mówi nasza nieoceniona cutebellatrix – Mrożek, Gombrowicz… To tylko wierzchołek góry lodowej!
Ale możliwe, że rozmijamy się w pojęciu sztuki – powiedz Licealisto: czym jest dla Ciebie Sztuka? Co decyduje o tym co nią jest, a co nie? Mówisz, że skończyła się na malarstwie szkoły flamandzkiej -DLACZEGO?
Oj, boję się, że otwieramy zbyt wiele trudnych tematów, ale na tym chyba polega rozwój intelektualny :)
25 marzec 2008 @ 11:01 pm
cutebellatrix
Henrykun, przyznaję, Gombrowicz jest niczego sobie, ale jego sie trawi – a do treści właściwej dociera sie w plątaninie słów – myślę, że Licealista by nie zdzierżył. Ale na początek co innego – nie ma sprawy.
Trudne tematy są od tego, by je poruszać – bo pewnego dnia okazuje się, że aż tak trudne nie są ^^
Pozdrawiam!
26 marzec 2008 @ 1:48 pm
Licealista
>cutebellatrix
Kartotekę czytać próbowałem – dla mnie to bełkot i bredzenie bez ładu i składu. Może i są tam jakieś ukryte myśli, ale są tak skutecznie ukryte, że ja ich nie znalazłem. Z tego typu twórczości znośny jest jedynie Henryk Ibsen. Podobała mi się jego Dzika kaczka oraz Nora. Lalka Prusa była interesująca, choć podejrzewam, że bez straty dla całości można by wywalić z niej połowę treści. Pewnie by na tym zyskała…
>henrykun
To się nie przerażaj. I nie polecaj mi sztuk teatralnych bo do teatru to ja już sie w życiu nie przekonam. Marne i źle dobrane aktorstwo, fatalne scenariusze, jeszcze gorsza scenografia, gra ciałem zamiast twarzą, efekty specjalne rodem z XIX wieku – a ostatnio okraszenie tego wszystkiego sosem nowoczesności. jak będę chciał mieć nowoczesność to jakąś grę komputerową włączę. A już argument w postaci żywy kontakt z aktorem jest rozbrajający… To co? Mam krzyczeć z widowni w kierunku sceny: Mówcie głośniej?
Raz byłem na jednym ambitnym filmie: była to La Strada Felliniego – ale życie mętów społecznych jakoś mnie nie zafascynowało. Czułem się jakbym obserwował moich sąsiadów mieszkających kilka domów dalej i codziennie zapijających się do nieprzytomności. Żenujące.
Co do Murakamiego: Tego co wymieniasz akurat nie, ale zmęczyłem całą Przygodę z owcą. Podkreślam słówko zmęczyłem.
Czym jest dla mnie sztuka? Jak sama nazwa wskazuje dla mnie jest to coś niezwykłego. Sztuką jest coś zrobić czego sam nie byłbym w stanie zrobić. A dramat w stylu Kartoteki mógłbym machnąć w kilka godzin – zapewniam, że byłby równie nudny, mętny, bełkotliwy i drętwy. I dlatego podziwiam mistrzów szkoły flamandzkiej a nie podziwiam impresjonistów czy malarstwa współczesnego. Bo obrazu w stylu Jana van Eycka nie potrafiłbym namalować natomiast bohomazy artystów współczesnych od ręki z dziesięć.
>cutebellatrix
Gombrowicz jest akurat jeszcze znośny. Ferdydurke da się czytać, choć jest to przerost formy nad treścią.
Pozdrawiam!
1 kwiecień 2008 @ 4:18 pm
ja
ahhh…te kresy…Polska dla Polaków a ziemia dla ziemniaków…
1 kwiecień 2008 @ 6:28 pm
Licealista
>ja
kresy?
1 kwiecień 2008 @ 8:11 pm
cutebellatrix
No i, widzisz, Kartoteki nie zrozumiałeś. Bo brałeś ją zbyt dosłownie. Pewnie jak jakąś powieść. A tu chodzi o to, że poszczególne sceny są autonomiczne, niezależne. Nie jest powiedziane, że następują jedna po drugiej, równie dobrze między nimi może być odstęp kilku dni, miesięcy, lat. Bohater w ciągu całej sztuki robi sobie taki mały “przegląd” swojego życia. Wszelkie “ale” z chęcią Ci wyjaśnię ;]
Cóż, realistów zastąpiła fotografika. Dzięki temu można było zająć się bardziej symbolicznymi przedstawieniami. Btw. czytałam powieść o życiu jednego impresjonisty, Lautrec-Touluse’a. Żył on właśnie na przełomie epok klasycyzmu i impresjonizmu. Ta “rzeczywistość” w Akademii już im uszami wychodziła. Zresztą klasycyzm to była nudna, statyczna epoka…
Ale van Eyck, a zwłaszcza… hm, to chyba Vermeer. Tak, oni tak wspaniale odwzorowali rzeczywistość, że aż można się w ich obrazach zatopić ;]
Pozdrawiam!
2 kwiecień 2008 @ 3:34 pm
Licealista
Zapominasz, że realizm nie oznacza niewolniczego odtwarzania rzeczywistości. Sztuka to nie odtwarzanie ale właśnie tworzenie. I właśnie o tym współcześni artyści zdają się zapominać – zamiast tworzyć oni wszyscy odtwarzają. Stąd te wszystkie post-… głównie skupiające się na formie a nie na treści. Współczesna sztuka skupiał się głównie na formie – przez nią stara się szokować i wzbudzać zainteresowanie. A najłatwiej jest szokować poprzez szarganie świętości (Szczególnie katolicyzmu, bo z islamem czy judaizmem nie jest tak łatwo. Za figurkę Mahometa w moczu Arabowie gotowi poderżnąć gardło a Żydzi za gwiazdę Dawida w ekskrementach nawet jak nie ukamienują to przynajmniej oskarżą o antysyjonizm i wsadzą do ciupy na kilka lat. W katolikach nie ma już takiego żaru wiary.)
A wracając do sztuki – sztuka ma najczęściej przymiotnik piękna w nazwie, a co pięknego jest w sztuce współczesnej? Nic.
Na obrazach van Eycka czy wspomnianego przez Ciebie Vermeera jest mnóstwo znaczących szczegółów – a to nadgryzione jabłko na parapecie (symbolika…), a to coś tam się odbija w lustrze (symbolika…) a to coś innego. Taki obraz można czytać (!) godzinami i wraz do końca się go nie przeczyta. Ma to coś z ikony (wiesz, że ikon się nie maluje, ale je się pisze?)… Współczesne malarstwo jest proste jak konstrukcja cepa. Albo inaczej mówiąc – prostackie…
Do Różewicza nie chce mi się na razie wracać… pewnie zostanę do tego zmuszony za jakieś dwa lata kiedy stanie nade mną widmo matury, ale na razie mam dosyć zajmowania się przeintelektualizowanymi inteligentami. Zapewniam Cię, że zdolność czytania między wierszami mam opanowaną w stopniu powyżej przeciętnej – jak każdy Polak po 123 latach zaborów i po sanacji, okupacji i czerwonej zarazie. Tadeusz Dołęga-Mostowicz napisał tuż przed wojną powieść Pamiętnik pani Hanki w której rozważa m.in. zagadnienia tego typu i na zdziwienia międzywojennych autorów, że powieści Żeromskiego czy innych ładnie przetłumaczone i wydane nie sprzedają się wcale na Zachodzie odpowiada im, że powinni oni zacząć pisać w wierszach, a nie między wierszami.
Pozdrawiam serdecznie!