You are currently browsing the daily archive for marzec 26th, 2008.

Takie zdjęcia nie wymagają komentarza…
Upiór w operze (Kwaśniewscy)
…i pomyśleć, że ten typ reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej przez osiem dziesięć długich jeszcze dłuższych lat.

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Miss Bimbo
Dziennikarze dziennika Dziennik wygrzebali taką oto informację:

Siedmiolatki grają o silikonowy biust
Powiększanie piersi, polowanie na milionera i restrykcyjne diety – to tylko niektóre z zadań, jakie stawia przed dziewczynkami nowa internetowa gra. Miss Bimbo, choć jest dostępna dopiero od miesiąca, bije rekordy popularności w Wielkiej Brytanii i USA. Zagrało już w nią ponad 200 tysięcy osób.
W nowej grze internetowej chodzi o jedno – trzeba zostać Miss Bimbo, czyli najpiękniejszą, najfajniejszą, najlepiej ubraną, najgorętszą i najbogatszą imprezowiczką świata. Jak to osiągnąć? Przede wszystkim trzeba się wylansować. Uczestniczki gry najpierw muszą zdobyć gotówkę. Zarabiają bynajmniej nie ciężką pracą, a na przykład biorąc udział w konkursach piękności. Gdy już zdobędą środki finansowe, mogą zacząć inwestować w siebie, czyli chodzić po klubach, na zakupy oraz zadbać o swoją urodę. A wszystko po to, by obracać się w odpowiednim snobistycznym towarzystwie, a przede wszystkim upolować bajecznie bogatego chłopaka.
Każda metoda jest dobra, by osiągnąć zamierzony cel. Uczestniczki gry faszerują więc swoje bohaterki tabletkami odchudzającymi i wysyłają je na operacje plastyczne – na przykład powiększania piersi.
I nie byłoby to specjalnie szokujące – w końcu podobny styl życia od dawna lansują najsłynniejsze gwiazdki show-biznesu, takie jak Paris Hilton czy Lindsay Lohan – gdyby gra nie cieszyła się popularnością głównie wśród dziewczynek w wieku 7-16 lat. Psychologowie ostrzegają, że podobne zabawy w tak młodym wieku mogą poważnie zaburzyć system wartości i przyczyniać do rozwoju chorób związanych z obsesyjnym dbaniem o własny wygląd, takich jak bulimia i anoreksja.

Czyżby w końcu ktoś pomyślał o profesjonalnym szkoleniu za pomocą komputera przyszłych celebrities? W końcu amerykańscy piloci również szkolą sie na komputerowych symulatorach zanim zasiądą za sterami autentycznych myśliwców…

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

No, cóż… muszę się do czegoś przyznać… Dość długo się zastanawiałem czy o tym napisać czy nie (stad moje wczorajsze miganie się…), ale zdecydowałem, że jednak napiszę. Kilka razy już wspominałem na swoim blogu, że jestem zdeklarowanym przeciwnikiem palenia papierosów, bo palacze ograniczają moja wolność do oddychania czystym powietrzem. Nie, nie paliłem papierosów w poniedziałek…
Papierosa zresztą bym pewnie z własnej woli nie zapalił w życiu. Więc o co chodzi? Ano cała sprawa miała jeszcze miejsce w niedzielę – trochę ograniczyłem opis niedzielnego wieczoru z moimi kuzynkami Anitą i Agnieszką pisząc, że graliśmy sobie w scrabble. Scrabble też oczywiście były, ale szybko nam się znudziły, bo dziewczyny pochwaliły się, że przywiozły …kilka skrętów z gandzią. W Warszawie, gdzie dziewczyny na co dzień mieszkają raczej nie mają okazji do palenia marihuany, bo raz, że mieszkanie małe, a dwa – ich matka (a moja stryjenka) praktycznie cały czas jest w domu. Poza domem trochę strach. Ale u mnie to co innego… więc dałem im się skusić na eksperyment.
Eksperyment zresztą sie jak najbardziej chyba udał, bo wszyscy troje dostaliśmy w pewnym momencie regularnej głupawki. Co prawda raz na jakiś czas dostaję głupawki bez żadnego wspomagania zewnętrznego, ale dobrze wiedzieć, że można to wywołać na życzenie. Co prawda żadnych wizji nikt z nas nie miał, ale faktycznie to ciekawe uczucie. Nigdy wcześniej gandzi nie paliłem, dziewczyny z tego co wiem próbowały raz, ale ze strachu zaciągnęły się raz czy dwa i natychmiast pogasiły, żeby ich nikt nie nakrył na tej działalności. Więc można powiedzieć, że tez nie. Anita trochę się rozkaszlała, ja zresztą też, ale wystarczyło trochę zapić woda i było już wszystko ok. Po kilku minutach najpierw Anita, a potem ja i Agnieszka dostaliśmy napadu wesołości i wszystko wokoło nas śmieszyło. Regularna głupawka. Pierwsza była Anita, bo jest z naszej trójki najmniejsza i najdrobniejsza. A może po prostu mocniej się zaciągnęła? Trudno powiedzieć. Ten stan wesołości nie przeszedł nam już aż do zaśnięcia z półtorej czy dwie godziny później. Może trochę nas zmęczyło to ciągłe chichranie się z byle czego. Innych szczególnych efektów nie zaobserwowaliśmy… a! i żeby nie było… nikogo nie zachęcam do eksperymentów z paleniem trawki. Sam pewnie też już palił raczej jej nie będę, bo nie przepadam za utrata pełnej kontroli nad sobą, a jednak taka permanentna głupawka to jest jakaś utrata kontroli. Niby to zabawne przez parę godzin, ale na stałe to bym tak nie chciał.
Więc w takim stanie zachichrania poszliśmy spać. Rano dziewczyny musiały wracać do domu do Warszawy. Zjedliśmy jeszcze razem śniadanie, trochę popsikaliśmy się wodą, żeby zadośćuczynić lanoponiedziałkowej tradycji. Agnieszka i Anita obiecały przyjechać na długi weekend majowy do nas – jeżeli nie z rodzicami to same. W końcu tam rodzice mogą je zapakować w autobus, a ja je tutaj na dworcu odbiorę więc powinno się to udać. Mam nadzieję, że się uda…
Kiedy już towarzystwo się pożegnało i pojechało do stolicy przyszła pora na obiad. tym razem już w gronie tylko najbliższej rodziny, bo zostali wyłącznie domownicy: moja babcia, rodzice i ja. Po obiedzie zadzwoniłem do Pawła – wybierali się razem z Kasią do szpitala do Andżeliki. Poszedłem do domu do Pawła, jego mama oczywiście próbowała skarmić mnie swoją świąteczną produkcją twierdząc, że jak nie zjem to się zmarnuje. Więc pojadłem sobie jakiegoś smacznego galaretkowca i sernika, w międzyczasie polałem wodą siostrę Pawła, a potem również Kasię kiedy tylko przyszła i zaraz wyszliśmy. Z oblewaniem Pawłasię nie wygłupiałem… Za to pochlapaliśmy w szpitalu trochę Andżelikę stwierdzając, że dzięki temu będzie miała powodzenie u chłopaków, na co dziewczyna odpowiedziała, że ona już powodzenia nie potrzebuje, bo już ma i to jej wystarczy. Kuba potem siedział przez cały czas dumny jak paw i rozparł się jak w żydowskiej herbaciarni. Zauważyłem, że coraz bardziej lubię Andżelikę… Dziewczyna zaczyna mi imponować. Jej rodzina zachowuje się jak się zachowywała to znaczy na szczęście jej i Kuby nie pojawia się za często i na długo w szpitalu więc mogą oboje ze sobą pobyć. Kuba w ogóle spędził w szpitalu trzy czwarte świąt… Niestety to się chyba skończy, bo lekarze coraz częściej mówią o wypisaniu Andżeliki do domu. Kuba mówi, ze ma w tej kwestii jakiś plan – nie wiem czy coś wymyślili, czy to tylko takie gadanie, bo nie chce nic powiedzieć. Mam nadzieję, że jednak na coś wpadli…

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Naked News Flash
Nowozelandzka stacja telewizyjna Alt szuka kandydatek, które rozbiorą się w miejscowej mutacji nagich Wiadomości. Początek emisji już od kwietnia!

Kandydatki nie powinny mieć żadnych oporów w dostarczaniu ważnych niusów i pokazywaniu swoich atrybutów milionowej, spragnionej widowni. Zapraszamy wszystkie młode kobiety, które nie mają wad wymowy, dobrze się prezentują i nie wstydzą się swojego ciała.

Poszukiwania właściwej kandydatki do Naked News Flash potrwają jeszcze cztery tygodnie. Zainteresowane dziewczyny do życiorysu muszą dołączyć zdjęcie topless i dowód, że mają powyżej 20 lat. Zwyciężczyni castingu zostanie zaangażowana na trzy miesiące. Jak zapowiada dyrektor kreatywny stacji Alt, Oliver Driver:

Będziemy kłaść nacisk na treść i jakość materiałów. Ale będzie też odrobina golizny.

Tymczasem Bob McCoskrie z grupy Family First mówi o tym tak:

To przyciąga uwagę widza. To przekraczanie granic. Większość osób będzie zniesmaczona.

Jakiś czas temu nasza polska Superstacja zapowiadała podobny projekt, ale sprawa jakoś się niestety rozlazła… a i ja swego czasu zamieściłem na moim blogu informację o dość zgrabnym wideomontażu w którym Justyna Pochanke i Anita Werner w trakcie Faktów zaczynają zdejmować swoje biustonosze.
Naked News - Nagie prezenterki

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Niedawno na moim blogu dostałem kilka komentarzy traktujących o tym, że zajmuję się jakimiś gwiazdeczkami w typie Lindsay Lohan i ich erotyczno-scenicznymi problemami zamiast pisać o prawdziwych artystach. Sugerowano mi choćby japońskiego pisarza Haruki Murakami, który podobno pisze wspaniałe powieści… próbowałem kiedyś przeczytać jego książkę Przygoda z owcą – była mdła, rozwlekła, nudna i absurdalnie banalna. Jeżeli taka mam być ta prawdziwa sztuka to ja już wolę zajmować się choćby Amy Winehouse – raz, ze dziewczyna potrafi ciekawie śpiewać, dwa, że nosiła jakiś czas temu kurę na głowie, a trzy, że ma interesujące życie osobiste… Amy Winehouse zmaga się obecnie z poważną chorobą skóry – liszajem. Piosenkarka ma pokrytą liszajowymi wykwitami już nie tylko samą twarz (zdjęć nie będę dawał, bo może akurat coś jecie…) , ale również dłonie, okolice narządów płciowych i jamę ustną. Lekarze opiekujący się Amy Winehouse bardzo poważnie obawiają się o jej stan zdrowia – wypróbowali już wszelkie nieinwazyjne sposoby kuracji. Słabe zdrowie gwiazdy nie pozwala na zastosowanie metod z zakresu nowoczesnej farmakologii, więc teraz jedyny ratunek dla Amy to medycyna naturalna…
Związane z liszajem dolegliwości są na tyle kłopotliwe, że artystka zdecydowała się na …kąpiele w moczu, które są uznawane przez lokalnych znachorów za doskonałe remedium na wszelkie dolegliwości dotyczące skóry. No i jak tutaj nie pisać o dziewczynie, która zamiast przestać pić i ćpać postanowiła wymoczyć się w sikach? Tego nawet Haruki Murakami by nie wymyślił, a podobno jest doskonałym pisarzem. No, ja tego jakoś nie widzę, ale inni – tak, wiec nie będę się sprzeczał…

Ale kąpiele w moczu to nie jedyny sposób na problemy z wyglądem… Wprawdzie hollywoodzka aktorka Demi Moore akurat nie ma problemów z liszajami, ale i ona ma zastrzeżenia do wyglądu swojej skóry. Ostatnio przyznała się w popularnym w USA talk-show Davida Lettermana, że właśnie została fanką terapii oczyszczającej, w której ważną rolę odgrywają tresowane pijawki. Demi podała się terapii w Austrii i jest nią zachwycona.

Zawsze należałam do osób, które szukają ekstremalnych sposobów na poprawienie swojego zdrowia. To nie są zwykłe bagienne pijawki. Mówimy o wytresowanych, lekarskich pijawkach, oczyszczających krew. Na początku nie czujesz się najlepiej, ale później odczuwasz znaczną poprawę. Zamierzam zrobić to jeszcze kilka razy.

Najwidoczniej zarówno liposukcje i botoksy oraz zdrowy styl życia, którego podstawą są warzywa, owoce i regularne uprawianie sportu jest już w Hollywood nieteges. Kąpiele w moczu i upuszczanie krwi – to jest trendy!… Ostatnio chyba Pedro Ruiz de Moroz znany szerzej jako Doktor Hiszpan dzięki Janowi Kochanowskiemu zalecał takie i podobne terapie… Żeby tylko którejś z celebrities nie przyszły do głowy kąpiele w krwi dziewic, bo skończą jak kuzynka naszego króla rodem z SiedmiogroduStefana Batorego

[...] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty

Statystyki bloga

  • 2,445,932 wejść od 23 XI 2007 r.

Moje Liceum

Moje Liceum - Pamiętnik licealisty

Blog tylko dla osób powyżej 18 lat. Zaraz pójdę zapytać mamy czy mogę przeczytać to, co tutaj przed chwilą napisałem...  

Moje nowe blogi

Oficjalny: Seks w liceum (Moje Liceum 2.0)
Osobisty: Deprawacje (Seks w liceum)
 

Wprost Light

Wprost Light

Linki do innych blogów

Basia
Cutebellatrix’s Place
Kajakowo
Mała dziewczynka
Mała Licealistka
Moje paranoje
mojblog
Renfri
Toteramy2
Tuluttut
Widocznie niewidoczna
 

Inne strony

Licealista: Nasza-Klasa.pl

 

marzec 2008
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Poprzednie miesiące

Statystyki/Rankingi

Countomatsite statistics  


Mój blog jest warty 48.550,44 USD.
A ile jest warty Twój blog?

.

Licealista

[...]