No, i w końcu przyszedł czas na pewne uzupełnienie tej strony… Po wielu pytaniach odnośnie moich poglądów postanowiłem nieco usystematyzować tę sprawę na moim blogu. A więc:
Moje jedynie słuszne poglądy
Szkoła
Uważam, że polskie szkolnictwo jest zacofane i kompletnie w tej postaci niereformowalne. Uważam również nauczycielstwo za bandę lewicowych obiboków, nierobów i totalnych ignorantów, którzy w większości powinni zostać od ręki wyrzuceni z pracy.
Religia
Jestem ateistą i nie wierzę w istnienie Boga, chociaż mam sporo szacunku dla ludzi wierzących. Nie dla wszystkich jednak… Moja niewiara w siły nadprzyrodzone uwalnia mnie od wątpliwości w kwestiach światopoglądowych rozbieżnych z nauczaniem jakiegokolwiek kościoła albo grupy religijnej. Po prostu nie muszę stawać przed wyborem, czy grzeszę czy nie, czy mam się spowiadać z czegoś czy nie i inne tego typu. Przyznaję się też cynicznie do pełnej hipokryzji: moja rodzina uważa mnie za praktykującego katolika. Zresztą tak samo jest w szkole. I nie zamierzam na razie zmieniać nic w tej kwestii. Tak jest wygodnie.
Poglądy polityczne
Moje polityczne przekonania są skrajnie prawicowe. W klasycznym rozumieniu tego słowa. Nie znoszę socjalistów, komunistów, nawiedzonych zielonych wariatów i innej tego typu hołoty. A jakby ktoś chciał mnie wyzywać od faszystów to mu przypomnę, że Adolf Hitler uważał się za narodowego socjalistę, a jego partia nosiła oficjalną nazwę: Narodowosocjalistyczna Partia Robotnicza Niemiec. Jestem konserwatystą światopoglądowym i liberałem gospodarczym i uważam, że wszelkie mieszanie się państwa do prywatnego życia obywateli za skandaliczne naruszenie ich praw.
Patriotyzm
Uważam się za polskiego patriotę i odczuwam wstręt i pogardę do Rosjan i Niemców. Pogardę i wstręt atawistyczne i nieuleczalne – między innymi za Katyń, gdzie Rosjanie zamordowali mojego pradziadka i za Treblinkę, gdzie Niemcy zamęczyli na śmierć jego brata.
Seks
Jestem zwolennikiem czegoś, co nazwałbym wolną miłością – jeżeli masz ochotę i ta druga osoba ma ochotę – to to zróbcie.
Nie lubię homoseksualistów, choć ich toleruje, co przejawia się tym, że napotkanych zdeklarowanych homoseksualistów nie biję tylko omijam szerokim łukiem. A co robią we własnych sypialniach mnie nie interesuje – mogą nawet przebierać się za aligatory.
Antykoncepcja
Nie mam nic przeciwko antykoncepcji we wszystkich jej odmianach poza pigułkami i środkami wczesnoporonnymi. Jeżeli zachodzi się w ciążę to dziecko ma prawo do życia. Wystarczy, że po urodzeniu matka zrzeknie się praw do opieki nad nim, a dziecko będzie mogło trafić do rodziny, która własnych dzieci z różnych powodów mieć nie może.
Aborcja, eutanazja i kara śmierci
Jestem przeciwnikiem aborcji, która jest dla mnie zwyczajnym mordowaniem dzieci w majestacie prawa. A ci, którzy tego dokonują są zwyczajnymi mordercami.
Jestem przeciwnikiem eutanazji, bo w każdej chwili może zostać wynalezione lekarstwo na dowolną chorobę i dolegliwość, a eutanazja to morderstwo dla pieniędzy.
Jestem zwolennikiem kary śmierci, bo ktoś, kto odbiera prawo do życia innym ludziom odbiera je też sobie.
Podatki i prywatyzacja
jestem zwolennikiem jak najniższych podatków i sprywatyzowania wszystkiego, co się da. Jeżeli czymś zarządzają urzędnicy, to natychmiast pojawia się tam korupcja, nepotyzm i złodziejstwo. Tylko prywatny właściciel najlepiej zadba o swój biznes a przy okazji o zapewnienie mi usług i produktów o najwyższej jakości i w najniższej cenie.
Uwagi ogólne
Acha, większość osób występujących na tym blogu nazywa się zupełnie inaczej, czasami zmieniam też okoliczności przyrody. Wydarzenia są prawdziwe, ale niekiedy również zmieniam pewne szczegóły.
A to jeszcze dwie mapki przedstawiające występowanie mojego nazwiska w Polsce. Forma męska:

i żeńska:

I to by było na tyle.
Kontakt
Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować – możesz zostawić mi wiadomość na gg. Czasami włączam…
292416





106 comments
Comments feed for this article
5 marzec 2008 @ 6:54 pm
bbasia
Zgadzam się z Tobą co do religii, podatków, antykoncepcji i seksu, ale z tym patriotyzmem… Bez urazy, nie rozumiem jak możesz twierdzić/być patriotą tego wspaniałego inaczej państwa?
5 marzec 2008 @ 7:31 pm
cutebellatrix
Państwo jest takie, jakim go tworzymy. Więc Licealista kocha to, co sam tworzy…
5 marzec 2008 @ 7:46 pm
bbasia
Ja nie tworze Polski ja tu tylko egzystuje. Ja nie kocham tego kraju i nie uważam aby to była moja ojczyzna. Ja nie jestem patriotką, nie byłam nią i nie zamierzam być jeżeli mowa o Polsce.
5 marzec 2008 @ 8:04 pm
cutebellatrix
Można i tak.
Ale skoro przyszło nam żyć w tym państwie, w takiej wspólnocie etnicznej, kulturalnej czy religijnej, może jednak warto spróbować coś dla niej zdziałać? Ja też do niedawna myślałam o własnej karierze… A teraz myśle o własnej karierze w MSZ xD
5 marzec 2008 @ 8:25 pm
bbasia
Ministerstwo Spraw Zagranicznych powiadasz? Może i ciekawe ale w innym kraju :P Zdziałam coś dla tego państwa wyjadę z niego :D. Wspólnota religijna? Mohery i Rydzyk? To ja podziękuję. Zostanę przy ateizmie.
5 marzec 2008 @ 9:13 pm
cutebellatrix
Wspólnota religijna ateistów to co? Nie liczy sie? Nawet na naszej klasie mają profil! :D
5 marzec 2008 @ 9:16 pm
bbasia
Ateizm to nie religia to pogląd. :P
5 marzec 2008 @ 9:55 pm
cutebellatrix
To niby co? Można mieć pogląd ateistyczny, ale być katolikiem? Moze jeszcze praktykującym? ;p
5 marzec 2008 @ 10:29 pm
bbasia
Nie można twierdzić, że ateizm to religia bo tak nie jest. Ateizm stanowi jej przeciwieństwo. Oznacza niewiarę w Boga (z greckiego “a” jako prefiks przeczący i “theos” czyli Bóg). Uważa jego istnienie za zwyczajny wymysł człowieka. W sensie teologicznym oznacza on zerwanie więzi z Bogiem i cofnięcie aktu zaufania wobec Niego. W religioznawstwie i socjologii tłumaczy się go jako zanik praktyk religijnych połączony z desakralizacją (proces eliminowania elementów sakralnych) ludzkiego życia.
5 marzec 2008 @ 11:41 pm
cutebellatrix
no to wspólnota anty-religijna. Względnie ruch anty-moherowy. Pasi?
5 marzec 2008 @ 11:51 pm
bbasia
Tak :)
6 marzec 2008 @ 1:27 am
cutebellatrix
No!
;p
6 marzec 2008 @ 4:05 pm
Licealista
Wypowiem się, bo widzę, że tu cała dyskusja się wywiązała. Polskę rozumiem jako dziedzictwo wielu poprzednich pokoleń (w tym również moich przodków) i z ich dokonań jestem dumny. To, że nie wszystko teraz mi się podoba wcale nie oznacza, że odrzucę Polskę jako taką. Bo akurat obecnie Polska naprawdę jest czymś wspaniałym – od co najmniej dwustu lat jeżeli nie dłużej nie była taka, a to, że jakiś Kwaśniewski, Oleksy, Ćwiąkalski czy Tusk mają w niej teraz więcej do powiedzenia to w porównaniu z tysiącem lat historii będzie tylko drobny epizod. Poza tym mam nadzieję, że Polacy się w końcu opamiętają i stworzą nową lepszą i jeszcze bardziej moją Polskę.
Co do ateizmu: wg mnie ateizm jest zarówno religią jak i nią nie jest. Bo można być ateistą jak ja i po prostu nie wierzyć w Boga (to jest ten ateizm niereligijny) albo być ateistą wojującym i tzw. osobistym wrogiem Pana Boga – wtedy ateizm staje się fanatyzmem religijnym. Cos takiego można zaobserwować było w Rosji Radzieckiej czy Maoistowskich Chinach a obecnie u bardzo wielu ludzi lewicy i pseudo-prawicy.
Kwaśniewski był niewierzący, ale praktykujący…
Poza tym nie utożsamiałbym katolicyzmu z Rydzykiem, bo to spore nadużycie…
Pozdrawiam!
6 marzec 2008 @ 4:12 pm
cutebellatrix
1. Co do Rydzyka: a dlaczego nie można być przeciwnikiem fanatycznych pseudochrześcijan?
2. Duma z Polski i przodków jest ok. Ale nie zapominajmy, że ta Polska wcale taka wspaniała nie była. I tak naprawdę nigdy nie było cacy dobrze. Zawsze są jacyś niekompetentni durnie albo politycy, na których zwiemy, niezależnie od tego, jak ich potem historia oceni. Czy znacie jakiś Rząd, który od A do Z byłby wspaniały, idealny, prężny i pracowity? I każdy by go chwalił, popierał?
A rząd Tuska jest i tak lepszy od koalicyjnego…
6 marzec 2008 @ 4:35 pm
Licealista
1. Można być – to nawet pozytywne. Ale nie należy tego nazywać ateizmem, bo to zupełnie inna para kaloszy.
2. Nigdy i nigdzie nie było idealnie. Chyba, że za Adama i Ewy w Raju ;)
Wolę być dumny z niedoskonałej Polski jaką mam niż ze wspaniałej Rosji z jej gułagami, głodem na Ukrainie, Katyniem i samodzierżawiem albo z wielkich Niemiec z obozami koncentracyjnymi, gettami i hakatą czy z Francji z Wandeą, rewolucją francuską czy tchórzostwem w ‘39.
Rząd Tuska też jest koalicyjny: PO-PSL… i głównie zajmuje się robieniem dobrego wrażenia. A to trochę za mało jak na rząd, którego bym oczekiwał. Choć i tak lepiej niż rządy postkomunistów zajmujące się głównie zagarnianiem kasy pod siebie i podnoszeniem podatków.
6 marzec 2008 @ 4:49 pm
cutebellatrix
1. Kurcze, z tą religią to już sie gubię… to może tak. Ateizm to niewiara w Boga/ów. Antymoherowość to zdrowy rozsądek. Osobiście, jestem ateistką, jestem antymoherowa, ale jestem jak najbardziej prochrześcijańska. Czyli popieram ludzi naprawdę wierzących.
2.W Rządzie Tuska nie odwala się takich cyrków. I mamy przynajmniej jednego dobrego ministra – Sikorskiego. O ile się nie mylę, za czasów triumwiratu większość ministrów dawała ciała.
3. Co do tego patriotyzmu: kochasz Polskę, bo sie w niej urodziłeś. Jakbyś sie urodził w Egipcie, to byś mówił, ze Egipt też jest dobry, nie to, co gdzie indziej… A Polska też nie taka święta. Zaściankowość Sarmatów, najbardziej jaskrawy i znany przykład… Inne… Ot, chociażby podczas tworzenia II RP. Niby sami chcieliśmy niepodległości, ale już Zachodnia Ukraina wolności mieć nie mogła? Albo sprawa Wilna… A ciekawi mnie, jak sprawa wyglądała z mniejszością niemiecką w Polsce… jakie mieli prawa… Musiałabym poczytać (od kilku miesięcy sie zbieram, koleżanka miała z tego referat).
6 marzec 2008 @ 5:14 pm
Licealista
1. I tu się z Tobą zgadzam.
2. Sikorski nie podoba mi się z prostej przyczyny. Ma kilka paszportów i nie wiadomo który z nich wybierze jak przyjdzie co do czego. Poczekaj… Tusk i spółka rządzą dopiero trzeci miesiąc. Za rok półtora będzie weselej. Niestety… :I
3. Widzisz, moi przodkowie wybrali Polskę: mogłem urodzić się jako Szwed, Rusin, Litwin, Francuz, Ukrainiec, a pewnie kilka innych nacji też się by trafiło. Jakoś w tą zaściankowość nie za bardzo wierzę, jedni byli zaściankowi inni nie – uogólnienie do niczego nie prowadzące. Akurat Ukraina wolność mieć mogła: Piłsudski proponował Petlurze współpracę i kontynuację wspólnej wojny z Sowietami. Tyle, że Ukraińcy walczyć o swój kraj nie za bardzo chcieli więc parę lat później Stalin ich głodem morzył. A tak by była jakaś Unia albo nawet Niepodległa Ukraina w sojuszu z Polską…
W IRP większość mieszczan w Krakowie, Gdańsku czy Warszawie to byli właśnie Niemcy. Nawet niekiedy 90%. Chyba im dobrze tu było i lepiej nawet niż w tych ojczystych niemieckich państewkach skoro tak się tutaj osiedlali… Teraz mniejszość niemiecka (w porywach coś 200 tysięcy w Polsce) ma się lepiej niż kilka milionów Polaków w Niemczech, bo tam nawet za mniejszość ich nie uznają…
6 marzec 2008 @ 5:21 pm
cutebellatrix
2. Ale nie wyglądają ci ministrowie na az tak niekompetentnych… Jeszcze zobaczymy…
3. Chodziło mi o Zachodnia Ukrainę, która następnie została włączona do II RP.
Wiesz, w średniowieczu nie było w sumie czegoś takiego jak patriotyzm. A przynajmniej nie było poczucia powszechnej więzi narodowościowej.
A w ogóle czym jest naród? Wspólnotą języka? A co, jeśli ktoś mówi po niemiecku, żyje w Polsce i czuje sie Polakiem? Ma zostać uznany za mniejszość? Za Niemca? To sugerowałoby, że czuje się przynależny do Niemiec…
6 marzec 2008 @ 5:40 pm
Licealista
2. To prawda, na razie żaden Leppera nie przebił… ale kto ich tam wie. Na szczęście Palikot ni jest ministrem.
3. W Polsce tej Zachodniej Ukrainy było tyle co kot napłakał. Główne miasta ukraińskie z Kijowem na czele pozostały za wschodnią granicą. Bo akurat Lwów i Stanisławów to były miasta jak najbardziej polskie (ponad 80% mieszkańców chyba o ile dobrze pamiętam…).
To prawda – była więź z królem/księciem jako seniorem. A wasal mógł mówić w dowolnym języku byleby stawał na wezwanie seniora…
Może zostać uznany za tego za kogo się sam uzna: za Niemca polskiego pochodzenia i za Polaka pochodzenia Niemieckiego, albo za tutejszego. Gdańszczanie w XVI wieku z dumą mówili o sobie Ich bin Pole! i czuli się poddanymi polskiego króla. Zresztą taki na przykład siedmiogrodzianin Stefan Batory nigdy nie nauczył się mówić po polsku i z dworem porozumiewał się po łacinie. A uważany jest, zresztą wg mnie słusznie, za jednego z najlepszych królów Polski. A Michał czy Leszczyński choć Polacy to byli d… a nie króle.
Język to tylko jeden z elementów – dość ważny, ale nie najważniejszy, Najważniejsza jest świadomość. Tak myślę…
6 marzec 2008 @ 6:01 pm
cutebellatrix
3. Co do lwowszczyzny: nie znasz tego powiedzenia? Że miasta były polskie, a cała reszta – ukraińska. I nie, żebyśmy sie z Ukraińcami lubili. Od XVII wieku uciskaliśmy ich i nie dawaliśmy praw takich, jakby chcieli (patrz: powstania kozackie), to nie ma sie co dziwić.
4.Co do wasala/seniora: to góra piramidy społecznej. A mi chodziło o świadomość narodową niższych warstw, chłopstwa. Oni nie patrzyli na to, w jakim państwie są, ale pod kim służą. Nie zajmowali sie czymś takim jak państwo, chyba że w ramach podatków.
5. W gruncie rzeczy żyjemy obecnie w państwie mało urozmaiconym etnicznie i inaczej patrzymy na sprawy narodowościowe. Świadomość? Może raczej kwestia świadomego wyboru? Tzn jestem Niemcem, mówię po niemiecku i jestem z tego dumny, ale wybieram do życia to miejsce, w którym jestem. Bo tu się urodziłem, tu są moje korzenie. Nawet, jeśli jest to Polska. Chyba osoby innych narodowości (a czymże jest narodowość?) bardziej niż do Polski jako takiej są przywiązane do swojej małej ojczyzny, jako miejsca ich zamieszkania, rozwoju.
6. A Michał to został wybrany, bo jego tata był świetnym wodzem, liczyli, ze syn taki sam będzie. W tamtych czasach było dużo wojen i liczyli sie dobrzy wodzowie – patrzmy chociaż na Batorego czy Sobieskiego. Leszczyński to się nie narządził, za to Sasi zaszkodzili Polsce…
6 marzec 2008 @ 6:14 pm
Licealista
Tyle, że ta cała reszta – miała świadomość narodową taką, że mówiła o sobie właśnie my tutejsi. Zawsze uważałem, że Polska zrobiła duży błąd nie przekształcając Rzeczpospolitej Dwojga Narodów w Rzeczpospolitą Trojga Narodów.
4. Świadomość masy chłopskie w najlepszym wypadku osiągnęły w II poł. XIX wieku, a w najgorszym tuż przed II wojną światową.
5. To prawda, ale to nie Polacy o zadecydowali, ale Hitler do spółki ze Stalinem. IRP była raczej państwem w którym Polacy stanowili statystyczną mniejszość i nikomu to nie przeszkadzało. Czuję się przywiązany do mojej małej Ojczyzny, jak i do tej dużej. Jedno drugiego nie wyklucza. Nie wiem czy zauważyłaś ale na wielkich zgromadzeniach ludzi (np. wizyty Papieża) ludzie wyciągają głównie flagi państw, miast i regionów. Nie zauważyłem natomiast żeby wymachiwali flagami Unijnymi.
6. Ponoć Leszczyńskiego dobrze wspominają w Lotaryngii gdzie go zesłał teść. W ogóle raczej mało królów mieliśmy, którzy by Polakami byli genetycznie…
6 marzec 2008 @ 6:52 pm
cutebellatrix
5. Nie wyciągają, ponieważ Unia nie łączy tak naprawdę. To tylko organ. Tak samo jak nie wyciąga się flagi ONZ. A tak serio, to chciałabym, żeby Polska była krajem wielonarodowościowym. I nie mówie tu o Wietnamczykach ze ś.p. Stadionu czy o Afroamerykaninach. Absolutnie nie mam nic przeciwko nim, cieszę się, ze tu są, ale marzę o mieszance… autochtonicznej… tzn. z Niemców, Białorusinów, Litwinów… a najlepiej o najróżniejszych wyznaniach. I tak się tworzy najlepsza kultura, najlepsze porozumienie, tolerancja. Kiedyś Goran Bregovic opowiadał w jednym z wywiadów o Sarajewie, o trzech kulturach, które przed wojna żyły w symbiozie. O 12 rozlegały się bicia dzwonów katolickich, prawosławnych i nawoływania do muzułmańskiej modlitwy. I pewnie jeszcze coś żydowskiego. Piękne.
6. Chodzi Ci o elekcyjnych? Sobieski, Wazowie (Jan III był siostrzeńcem Zygmunta Augusta). zresztą inne państwa nie miały lepiej, zazwyczaj związki monarsze zawierano między poszczególnymi dworami, więc była to mieszanka ogólnoeuropejska, a nie narodowościowa.
7 marzec 2008 @ 5:19 pm
kosiziomal
Też przyłączam się. Widzę też, że wreszcie jakiś normalny Prawicowiec, a nie jakiś nawiedzony lewak, anarchol, NS, UPR-owiec (mimo iż też jesteś liberalną konserwą), czy Fanatyczny Katol (Choć tak jak Ty nie mam nic do katolików. Sam siebie określam jako katolicki ateista – może to paradoksalne, ale jak widzę dzisiejszych ateistów i ich argumenty – to jest to najbardziej odpowiednie określenie dla mnie… W sumie co do moralności mam jasne poglądy, ale co do gospodarki już nie…
7 marzec 2008 @ 5:22 pm
Licealista
>cutebellatrix
5. Tak, też jestem za Polską jako krajem wielonarodowościowym, bo to zdrowe dla gospodarki i dla życia społecznego. Dla gospodarki, bo muzułmanie i Żydzi mogą pracować bez łamania zasad religijnych w niedziele, a katolicy w soboty i w ten sposób łatwo jest rozwiązać kwestie pracy w szpitalach, policji, w komunikacji miejskiej, supermarketach… poza tym Prawosławni świętują w inne dni niż Katolicy i w inne dni niż Żydzi więc sklepy mogłyby być czynne również w Boże Narodzenie (wystarczyłoby żeby obsługa tego dna zatrudniona była wyznania np. Prawosławnego, a oni mieliby wolne w swoje święta i wówczas pracowaliby Katolicy. Wszystko czynne okrągły rok… A dla życia społecznego dlatego jest to dobre, bo najwybitniejsi ludzi rodzą się na styku kultur: Kopernik, Kościuszko, Mickiewicz, Korczak, Leśmian…
6. Nie, o wszystkich. Nawet jeżeli założymy, że Mieszko I był stuprocentowym Polakiem czy raczej Polaninem to już jego syn Bolesław Chrobry był w połowie Czechem po matce Dąbrówce. A potem to już tylko gorzej było z tym :) bo żony monarchów były to Niemkami, to Rusinkami, to Dunkami… Jagiełło jako Litwin wziął za żonę Jadwigę – w gruncie rzeczy Węgierkę… i zapisał się w historii jako ten, który był najlepiej rozpoznawalnym królem w historii Polski.
>kosiziomal
Jak masz zdrowy kręgosłup moralny i jasne poglądy w tej kwestii to na pewno jak sobie wszystko powoli przemyślisz to i w kwestiach ekonomiczno-gospodarcze wyrobisz sobie zdanie. I nie wątpię, że będą to właściwe poglądy – tzn, takie jak moje ;)
Pozdrawiam i zapraszam częściej!
7 marzec 2008 @ 7:15 pm
kosiziomal
Hmmm w sumie nie wiem nie zastanawiałem się głębiej, jest wiele dużo większych problemów . Może narodowa socjal-demokracja ….
7 marzec 2008 @ 7:20 pm
kosiziomal
Z góry uprzedzam , że z tymi socjaldemokratami co są teraz nie chcę nawet przebywać w jednym kraju… I narodowcem nie jestem, ale byłem…a ty czego ogólnie słuchasz ? (w sensie muzyki ) . Uprzedzając ew. pytania -Ja słucham wszystkiego od plastikowego popu do ciężkiego RACu(ale już coraz rzadziej). W sumie to sam się gubię nieraz w swoich poglądach ;) i najlepsze było by określenie lewicowy prawicowiec :P ( też mnie ten podział na lewicę i prawicę wkurza…)
7 marzec 2008 @ 7:25 pm
kosiziomal
dobra ale twoje zdjęcia na mixerze i w avatarze nie są normalne….Ale fajne ^^ . W sumie też mam fioła na punkcie Alizee a raczej jej jednego z pierwszych teledysków…
7 marzec 2008 @ 7:34 pm
cutebellatrix
5. Bardzo fajny pomysł, choć wymagałby wielu nie-katolików. A ciekawe, jak by to wyglądało w praktyce.
Wielość kultur oznacza wielość doznań i szersze, tolerancyjniejsze spojrzenie na pewne kwestie.
6. Oczywiście, to też. Wszyscy książęta zawierali związki polityczne, a zwłaszcza rodzina królewska. Wszyscy w średniowieczu (a przynajmniej za wczesnych Piastów) mieli za żony Rusinki i Niemki, ewentualnie Dunki (czasy Mieszka I). Zresztą takie pojęcia jak naród były raczej dość płynne czy też abstrakcyjne. Owszem, pojęcia plemion w sumie były… Ale w znaczeniu zajmowania danego obszaru, objęte wspólnotą kulturową i religijną. A cenzusów etnicznych raczej nie używano – a przynajmniej nie brano ich tak bardzo pod uwagę. A po przyjęciu chrześcijaństwa Polska została wciągnięta do politycznego kręgu chrześcijaństwa.
7. Pytałam o tą piwnicę i alkohol. Pic nic nigdzie nie mogą, bo Bóg widzi wszystko i wszędzie.
7 marzec 2008 @ 7:38 pm
cutebellatrix
>kisiziomal
wiesz, podział na prawicę i lewicę jest całkowicie naturalny i normalny. Nie zapominajmy o centrum! To w Polsce podział jest tylko w nazwach, bo tak naprawdę nie ma prawdziwej lewicy ani prawicy.
7 marzec 2008 @ 8:08 pm
kosiziomal
>wiesz, podział na prawicę i lewicę jest całkowicie naturalny i normalny.
Jak sklasyfikować w takim razie UPR , NOP , ONR, czy chociażby pod niektórymi względami SLD . I niestety nie jestem kisiziomal ;(
Ktoś kiedyś ładnie powiedział : W Polsce mamy najbardziej prawicową lewicę i lewicową prawicę…
Co do multikurturowości to jestem raczej przeciw… dlaczego ? Bo paradoksalnie psuje ona demokrację…Ale nie zakażę komukolwiek być w Polsce(chyba że cyganom, ale o tym osobna historia)
…
Co do Polskości, nie ma znaczenia jakie ma się pochodzenie ( ale murzyni to inna historia) tylko kto CZUJE się Polakiem . Polska była zbyt wiele lat a raczej zawsze na styku kultur i było niemożliwe zachować CAŁKOWICIE polską krew.
7 marzec 2008 @ 9:02 pm
kosiziomal
A właśnie skąd te foty ? Przydało by się ich więcej…
8 marzec 2008 @ 11:10 am
cutebellatrix
1. Przepraszam za literówkę! Zagapiłam się, a ostatnio jestem zakrecona! ^^”
2. Dlaczego uważasz, że psuje demokrację?
3. Zacznijmy od tego, że wszystkie (większość) narody nie są całkowicie autochtoniczne, nie mają jednej krwi. Zawsze powstał przez wymieszanie jakichś ludów, kultur, wpływów. Możnaby rzec, że narody powstają właśnie dzięki mieszankom.
4. A czemu Afroamerykanin (podobno poprawna politycznie nazwa, a jak dla mnie jeszcze bardziej rasistowska nazwa – przynajmniej w Polsce) nie miałby sie czuć Polakiem? Może nie w pierwszym pokoleniu, ale w drugim czy trzecim. Owszem, pewna odmienność kulturowa by pewnie się zachowała, ale ta osoba miałaby poczucie, ze jest w Polsce i pracuje dla dobra Polski.
8 marzec 2008 @ 9:26 pm
kosiziomal
Ok załóżmy że istnieje państwo samariland . Jest to państwo przykładowo na takim stopniu gospodarczym jak Polska. Dziś ok jest. Przenieśmy się 50 lat później państwo przez ten okres bardzo się wzbogaciło, są na poziomie takim jak niemcy .Włączamy telewizor i co widzimy ? Partie polityczne mniejszości i większości . I jak wygląda ? Rozdzierają pomiędzy siebie wszystko . Jedni chcą całkowitego zakazu noszenia krzyży katolickich, drudzy całkowitego zakazu noszenia chust . Niby oboje mają rację. I oboje są obywatelami . Tylko że jedni z dziada pradziada a drudzy nie… Ale oboje nie idą na ustępstwa… Burdy i zamieszki bo ci drudzy nie mają pracy a przecież to ICH kraj…
Zobaczcie sobie chociażby info o zamieszkach na przedmieściach Paryża
2
3. Zgadzam się częściowo , są jakieś domieszki ale to nie jest całkowita mieszanka…
54. Cóż nie mam nic przeciwko dr. hab. który jest czarny (tak mówię czarny, tak samo jak ja jestem biały i jak murzyni mówią na białych ) .
Ale jak jest w praktyce widać najlepiej na warszawskiej pradze….
9 marzec 2008 @ 10:48 am
cutebellatrix
I tutaj pokazuje sie raczej ograniczone i, hm, egoistyczne myślenie. Tzn dla dobra grupy, a nie ogółu.
Co do podziału na partie: jeśliby mniejszości/inności miały pełne prawa do wszystkiego (wyznawania własnej religii czy kultury, mówienia własnym językiem, etc.), to być może wtedy zamiast tworzyć partie oparte na interesach mniejszości, tworzyliby partie oparte na interesach większych grup, tzn dzieliliby się tylko na Lewicę, Centrum, Prawicę i im podobne.
Co do krzyży i chust. Ja nie widzę problemu. Każdy ma prawo do wyznawania religii i postępowania wg jej zasad, o ile te zasady nie godzą w innych ludzi i nie są niezgodne z prawem. To, że ktoś nosi chustę/jarmułkę/pejsy/krzyżyk na piersi, to jest ich prywatna sprawa i mają do tego prawo, to nie rani niczyich uczuć (a raczej nie powinno ranić). Natomiast fakt, że w salach/biurach/budynkach publicznych wiszą znaki religijne uważam za niedopuszczalny.
Co do krzyży, wiem tylko, jakie sytuacje są w szkołach, więc wypowiem się tylko w kontekście szkół. Denerwuje mnie fakt, że w salach są krzyże. Mało tego, jestem za wyrzuceniem religii ze szkół. Nauka religii powinna wrócić do kościołów, czy gdzie tam. Szkoły są od tego, by nauczać wiedzy świeckiej, a kwestia religii jest kwestią osobistą. Dzięki temu wszystkie religie stałyby na równej pozycji. Bo czy zna ktoś szkołę, w której odbywają się zajęcia z Islamu czy Buddyzmu?
I tym sposobem rozwiązałby się problem chust i krzyży. Krzyże byłyby zdjęte, a chusty byłyby noszone – bo nikomu nie szkodzą, są sprawą osobistą i ekspresją własnej kultury.
Pozdrawiam!
9 marzec 2008 @ 5:50 pm
kosiziomal
Czy ktoś broni NIE chodzić komuś na religię ?
9 marzec 2008 @ 6:19 pm
cutebellatrix
Tak, oczywiście, że można zrezygnować. Ale to robią tylko osoby jak najbardziej jawnie ateistyczne, często mające rodziców ateistów.
A bierzesz pod uwagę coś takiego jak presja? Nie, nie rówieśników, ale rodziny. Przecież to rodzice zapisują na lekcje religii. To przez ich decyzję w dzieciństwie jesteśmy ZMUSZENI chodzić na lekcje religii, nawet jeśli nie grzyba nie wiemy, o co chodzi. A co, jeśli potem chce sie wycofać? Oj, ciężko, ciężko. Trzeba toczyć boje z rodziną, jeśli jest mocno wierząca. Jeśli nie, to pół biedy. Ponarzekają, że to tylko lenistwo i dadzą spokój. Ewentualnie mogą dojść niesnaski z okolicznym księdzem proboszczem, który nas tak lubił w poprzednich latach…
Tak czy siak, myślę, że wycofanie religii ze szkół rozwiązałoby wiele problemów i dylematów. Wtedy religia byłaby już całkowicie prywatną sprawą. Nie byłoby problemów np z okienkami u kilku osób, bo reszta klasy ma w tym czasie religię. Nie byłoby problemu z krzyżami czy liczeniem religii do średnich. Być może wtedy wreszcie księża naprawdę zbliżyliby się do swoich wiernych, a ich kontakty nie ograniczałyby sie do sakramentów udzielanych pośpiesznie a taśmowo.
9 marzec 2008 @ 10:28 pm
kosiziomal
Hmm powiem tak , nasz kraj z początku pogańskie a później katolickie miał dziedzictwo.
Czy jak przeniosą do Kościoła to będzie spokój ? Otóż nie ! Czy jak całkowicie usuną ze szkoły to będzie spokój ? Też nie . Znam wiele katolików z przymusu którzy na religię nie chodzą .
Religia do średniej ?Raczej nie. No cóż trzeba było by zmienić metodę nauczania. Nawet jak się wierzy w boga mocno, a nauczyciel to ktoś z Katolewu to i tak jest się zagrożonym. Religia na maturze ? Cóż tu jestem za.
10 marzec 2008 @ 2:53 pm
Licealista
No, to może przedstawię jak ja widzę podział na lewicę centrum i prawicę, bo widzę, że tutaj panuje straszne zamieszanie. Nie jest to mój podział, ale wydaje mi się słuszny. Poglądy polityczne można podzielić na dwie podstawowe kategorie: moralne i gospodarcze i w obu tych kategoriach można mówić o lewicowych albo prawicowych poglądach. Poglądy gospodarcze to takie które dotyczą spraw własności, podatków i tym podobnych spraw odnoszących się do kwestii finansowych. Ludzi o poglądach prawicowych uważają, że podatki powinny być jak najniższe a państwo nie powinno się wtrącać do gospodarki oraz, że własność prywatna jest nienaruszalna. Ludzie o poglądach lewicowych uważają, że podatki powinny być wysokie, żeby można było sfinansować z nich zapomogi dla tych, którzy np. nie pracują, państwo powinno być właścicielem fabryk i dawać obywatelom zatrudnienie oraz że prywatną własność można obywatelowi odebrać.
Teraz o poglądach moralnych. Prawica uważa miedzy innymi, że życie ludzkie jest nienaruszalne i jest wartością nadrzędną, ale jeżeli ktoś podnosi rękę na życie innego człowieka to tym samym odbiera sobie prawo do poszanowania własnego życia. I dlatego dopuszczalna jest kara śmierci ale nie aborcja. Lewica uważa, że nikomu nie można odebrać życia poza tymi, którzy nie mogą się w tej kwestii samodzielnie wypowiedzieć (czyli nienarodzonym dzieciom i starym i schorowanym).
Można mieć oczywiście mieszankę tych poglądów.
Większość ludzi uważa, że będąc prawicowcem w kwestiach gospodarczych nie można być lewicowcem w kwestiach moralnych i odwrotnie, co jest totalnym nieporozumieniem. I stąd to całe pomieszanie pojęć. Choćby taka Liga Polskich Rodzin miała poglądy lewicowe (socjalistyczne) w kwestii gospodarczej a prawicowe w kwestii moralnej.
Dlaczego mamy w Polsce tak bardzo prawicową lewicę i lewicową prawicę? Wynika to z pomieszania pojęć. Lewica sama rozumie, że lewicowy program gospodarczy (wysokie podatki marnowane na programy pomocy społecznej) są prostą drogą do bankructwa natomiast polskie partie prawicowe praktycznie nie mają nic do powiedzenia w kwestiach gospodarczych a zajmują się głównie kwestiami moralnymi (aborcja, geje, agenci itp.). I na tym poziomie są one wszystkie lewicowe poza SLD, która chciałaby zamieść te wszystkie sprawy z przeszłości pod dywan i dlatego werbalnie jest taka prawicowa mówiąc o gospodarce. Ale tylko werbalnie, bo jak pokazała praktyka rządów postkomunistów w Polsce nie zrobili oni nic pożytecznego dla gospodarki poprzestając wyłącznie na czczym gadaniu.
A teraz coś o religii: osobiście jestem za wyprowadzeniem religii ze szkół w tej formie jaką znam z autopsji. Natomiast chętnie zgodziłbym się na religioznawstwo w szkole. Nauczanie prawd wiary powinno odbywać się w salkach przy kościołach, meczetach i cerkwiach natomiast wiedza o religii powinna być nauczana w szkole. Chętnie dowiedziałbym się czegoś więcej o buddyzmie czy taoizmie a na lekcjach religii mogę co najwyżej po raz enty dowiedzieć się jak Jezus przyszedł na świat w żłóbku. Nie, żebym uważał, że wiedza o Jezusie była zbędna (religioznawstwo powinno być ukierunkowane głównie na katolicyzm wg mnie ze względu na to, ze Polska jest w chrześcijańskim kręgu kulturowym a nie islamskim czy aborygeńskim) ale dlatego, że nie da się poważnie potraktować wystawionej oceny z prawidłowego odmawiania Ojcze Nasz i uczestnictwa we mszy świętej. I taka religia rozumiana jako religioznawstwo powinna być dostępna również jako przedmiot maturalny do wyboru tak samo jak historia czy biologia.
Dzięki temu odpadłyby problemy z uczestnictwem w lekcjach religii, sam poziom ich by się podniósł (bo inaczej uczy się osoby zainteresowane i wierzące a inaczej znudzone i niewierzące).
Nie mam nic przeciwko wieszaniu krzyży w szkołach. Niech wiszą – mi wcale nie przeszkadzają. Jestem natomiast przeciwnikiem zbiorowych modlitw, co niektórzy przedstawiciele nauczycielstwa usiłują wprowadzać.
O pogańskim dziedzictwie naszego kraju nawet naukowcy są w stanie powiedzieć tak niewiele, że nie ma sensu go tak podnosić. Głównie potrafią chyba powiedzieć to, że ono było. Ale już nawet co do panteonu czczonych bóstw nie są w stanie się zgodzić więc pogańska historia Polski to kwestia bardziej dla archeologów niż dla przeciętnego człowieka.
Co do mniejszości jeszcze: uważam, że wbrew szerzonym w mediach stereotypom Polacy są bardzo tolerancyjni. Wybryków antysemicki w Polsce jest kilka w roku podczas gdy we Francji czy Niemczech – kilkaset. Murzynów sie nie bije za to, że są Murzynami, a jeśli już ktoś ich bije to dlatego, że ma ochotę stłuc kogokolwiek, a akurat Murzyn nawinie mu się pod kij (określanie Murzynów w Polsce jako Afroamerykanów uważam za głupie – bo skąd mam wiedzieć czy dany Murzyn jest z Ameryki czy z Kenii? Słowo Murzyn nie jest dla mnie bardziej obraźliwe niż słowo Polak). Dowodem na to jest Simon Mol – żył tutaj sobie za pieniądze z pomocy społecznej, dostał darmowe mieszkanie… czy w Afryce miałby na to szanse? Co do wdzięczności za to wobec Polski Simona Mola nie będę się teraz wypowiadał. Tolerancja religijna Polaków też jest chyba na wysokim poziomie skoro nikt nie miał nic przeciwko luteraninowi Buzkowi jako premierowi, a i dotąd jest on uważany jak pokazują sondaże za jednego z lepszych premierów. Niesłusznie zresztą wg mnie, ale nie dlatego, że był protestantem tylko dlatego, że uważam, ze nic dobrego dla Polski nie zrobił.
Pozdrawiam serdecznie!
10 marzec 2008 @ 4:29 pm
cutebellatrix
Żeś sie wygadał… ;p
Dobra: co do polityki – milczę. Najpierw prasówkę muszę poczytać.
Co do religii: Pomysł z religioznawstwem jest bardzo dobry. Ale właśnie powinno się zwracać uwagę na inne religie, bo o nich wiemy najmniej, a te zajęcia powinny kształcić, prawda? Czysto teoretyczne podejście do katolicyzmu… Piękne marzenie… Będę miała teraz o czym śnić po nocach… Jak na razie to na ćwiczeniach ze średniowiecza mamy o rozwoju chrześcijaństwa od starożytności – smakowity temat! Do tej pory nie lubiłam go, bo w liceum historia, a zwł historiografia i religie, są nudne i/bo powierzchowne.
Wiesz, Tobie krzyż nie przeszkadza – mi w sumie też nie. Ale o zdanie należałoby zapytać także osoby wyznania/kręgu niekatolickiego. Zresztą ateiści też coś mogą mieć. Np moja przyjaciółka-ateistka protestowała, kiedy na klasowej wigilii mieliśmy się dzielić święconym opłatkiem i postulowała dzielenie się chlebem – notabene. fajny pomysł z chlebem, trafia w sedno zwyczaju.
Co do pogańskich bóstw w Polsce… Ich żywioł w Polsce żywy, ale w zwyczajach już katolickich – Noc Świętojańska, Święto Zmarłych, topienie Marzanny, nazwa Gody. Wszystko to funkcjonowało wśród ludu do początku XX w. Obecnie chyba tylko Marzanna i 1 listopada są nadal popularne…
A jeśli chodzi o wiedzę o starożytnych bogach Polaków, to… których Polaków? Nie zapominajmy, że dopiero co zdałam archeologię na 5 i wiem “wszystko” ;) Problem polega na tym, że na naszych ziemiach aż do czasów Mieszka mieszkały najróżniejsze ludy i Słowianie to była późna grupa napływowa, z V-VII wieku. A wcześniej mieliśmy Celtów, Germanów, autochtonów, co tylko chcecie. Można wnioskować o ich religiach na podstawie analogii w podobnych kulturach (w przypadku Celtów) i po odnalezionych grobach, figurkach. Nie, o samych bogach trudno cokolwiek powiedzieć, prędzej o samym światopoglądzie czy podejściu do pewnych kwestii się dowiemy, ale większość to znaki zapytania. I wątpię, czy kiedykolwiek się dowiemy, co oni czcili.
To Buzek był luteraninem? o.0
Jasne, że jesteśmy tolerancyjni. W miarę. Nie mieliśmy Nocy Długich Noży czy Nocy Swiętego Bartłomieja. Ale za to były Konfederacje przy rozbiorach i represje w PRLu. W sumie przed wojną też na Żydów zwano, bo albo byli bogaci i im zazdroszczono, albo byli biedni jak myszy kościelne i zwalano na nich wszystko, co można. Kurcze, przekichane ma Naród Izraela. od zawsze katolicy ich nie lubili. Wrrr :/
A co do nazw dla czarnych… Ja też uważam, że Murzyn nie jest niczym obraźliwym, wręcz przeciwnie. I ma o wiele lepszy wydźwięk niż afroamerykanin. Ale to chyba z Zachodu przyszło. Tam mają nieco inne kategorie, np. u nich słowo gej jest obraźliwe jak u nas pedał. Tymczasem u nas “gej” jest skrótem od “homoseksualista”. A właśnie: ciekawe, jaki jest odsetek Murzyn wśród ogólnie pobitych w Polsce. Część nie pobije, żeby nie zostać uznanym za rasistę, część będzie tak zchamiona i zacofana, że pobije i za to. A trzeba popytać tych, co bili xD
10 marzec 2008 @ 4:55 pm
Licealista
Czasami wpadam w słowotok – taka grafomania…
Opłatek jest chlebem więc dzielenie się opłatkiem mi nie przeszkadza, a fakt, ze jest poświęcony jakoś nic mi tutaj nie zmienia. Zawsze jakoś miałem wrażenie, że bardzo wielu niewierzących ludzi źle znosi symbole religijne w swoim otoczeniu jakby mieli coś na sumieniu albo czuli się winni. Wiedza o chrześcijaństwie uważam, że powinna być bardzo mocno akcentowana ze względu na krąg kulturowy a po drugie i może nie mniej ważne dlatego, że nawet wielu chrześcijan ma bardzo mętne pojecie o swojej religii i o swoim Kościele. Usystematyzowanie tego bardzo by się przydało…
Te zwyczaje pogańskie są już tak przetrawione przez chrześcijaństwo, że pogańskości w nich tylko symbolicznie można się dopatrzeć. Wiele z nich może równie dobrze być jakimś importem z XV wieku choćby z Litwy. I co? Polskie to pogaństwo czy Litewskie? Bo jeśli już litewskie to takie Polskie przy całej mojej sympatii do Litwinów? A może gdzieś z Rusi? Teraz tego już się nikt nie doszuka…
Co do słowiańskich bóstw – sama piszesz Można wnioskować o ich religiach na podstawie analogii w podobnych kulturach – wnioskowanie na podstawie analogi to trochę za mało jak dla mnie, bo na tej zasadzie można by stwierdzić, że skoro Polska, Niemcy i Francja są w Unii a w Niemczech i we Francji jest wielu Muzułmanów to i w Polsce jest ich z milion. A naprawdę to może parę tysięcy… analogie łatwo mogą wywieźć w pole.
Jerzy Buzek o ile wiem nadal jest luteraninem ;)
Represje w PRL-u były sztuczne i wywołane przez okupantów sowieckich. Tylko w IIRP można mówić o jakichś nietolerancyjnych zachowaniach wobec Żydów, tylko podczas gdy w Polsce dzieciaki co najwyżej jakiegoś Żyda z daleka powyzywały od …Żydów (trochę kuriozalne… nie sądzisz?) to w sąsiednich Niemczech albo ZSRR taki sam Żyd mógł trafić do obozu koncentracyjnego albo syberyjskiego łagru. Zasymilowanych Żydów w Polsce nikt poza jakimiś ekstremistami się nie czepiał: Korczak, Tuwim czy Leśmian byli ogólnie szanowanymi ludźmi przed którymi każde drzwi stały otworem.
Co do Murzynów: mój przyjaciel Paweł znał jednego, który uczył przez dwa lata angielskiego w Polsce. Wcześniej uczył w Niemczech i w Belgii. I stamtąd uciekł do Polski bo regularnie tam obrywał za to, ze był czarny. Tutaj nikt nigdy go nie uderzył. Budził powszechne zainteresowanie (co raczej zrozumiałe skoro był jedynym czarnym w kilkudziesięciotysięcznej miejscowości) ale patrzono na niego raczej z sympatią).
Btw. Gej po angielsku chyba nie jest obraźliwe. Oni sami chyba tak się określają?
Pozdrawiam!
10 marzec 2008 @ 5:27 pm
cutebellatrix
Oj, chyba sobie dzisiaj na manto zasłużysz, tyle mi do czytania dawać…
1. Gej – coś mi się zdaje, że ma znaczenie negatywne. Ale anglojęzyczny słownik Longmana (moja mała wyrocznia) nic o tym nie mówi, jest to normalny wyraz. W związku z tym ostatecznie zgodzę sie z Tobą ^^
2. A tak, w PRLu to mała grupa decydowała o tej nagonce i nie była ona podyktowana ogólną nienawiścią do Żydów.
3. W tych analogiach o co innego chodzi. W archeologii wnioskuje sie często na podstawie analogii kulturowych. Już tłumaczę, ocb. Analogie wykorzystuje sie do dwóch lub więcej kultur, gdy jedną znamy, a drugiej nie. Należały one do jednego kręgu kulturowego (np. lateńskiego, czyli celtyckiego), miały podobne przedmioty materialne, podobne sposoby grzebania zmarłych i stały na podobnym poziomie rozwoju kulturowego i gospodarczego. I po takich analogiach można np wnioskować ustrój nieznanego plemienia czy jego wierzenia.
Skoro walnąłeś Francja a Polska, to między nimi tak naprawdę nie ma takich analogii, bo Polska jest na niższym poziomie i należy do kręgu postsowieckiego. Jedyne, co nas łączy poza UE, to ustrój demokratyczny, ale i on jest identyczny tylko w nazwach. A więc – kulą w płot ;p
10 marzec 2008 @ 5:37 pm
Licealista
Ok. Przykład z Francją był wymyślony naprędce. Ale mam inny: Polska i Czechy. Oba na podobnym poziomie gospodarczym – bardzo podobna historia (XIX wiek w Polsce to rozbiory, w Czechach zależność od Wiednia, potem I wojna światowa, potem 20 lat niepodległości, II wojna światowa, 50 lat komuny, u nas Solidarność u nich aksamitna rewolucja – niby tak samo. Mała różnica – Czesi są w większości niewierzący. Polacy to najbardziej katolicki kraj w Europie po Watykanie…
10 marzec 2008 @ 6:53 pm
cutebellatrix
Ja dziękuję za taki katolicyzm… ;/
Wiesz, w tym II wieku przed naszą era sprawy miały się nieco inaczej… Ludzi było mniej… gospodarka się tak szybko nie zmieniała, była bardziej zacofana…
To tak, jakby porównywać ludność z Wielkopolski i Małopolski.
Zresztą my z Czechami wcale się tak nie różnimy. I pewnie archeologowie odkryliby to samo.
I kto powiedział, że ich metody badawcze s idealne. Ostatnio odkryli, że Biskupin nie był taki ważny – w Archeowieściach wyczytałam…
10 marzec 2008 @ 8:24 pm
bbasia
Co do katolickiego kraju… Ja mam gdzieś taki kraj, księża w większości to hipokryci, a wierzący “mohery” ślepo podążający za słowem księży pedofilów (z dzisiejszych wiadomości ).
10 marzec 2008 @ 10:24 pm
kosiziomal
Wiesz jestem ateistą , ale tu już zaatakowałaś kościół ostro
>księża w większości to hipokryci,
Znasz jakiś ? Ja znam kilkunastu . Tylko jeden okazał się dziwny…
>a wierzący “mohery” ślepo podążający
Pamiętaj że poglądy starszych ludzi to mur-beton .Także jak są lewicowi(np. mój dziadek jest strasznie lewicowy)
za słowem księży pedofilów (z dzisiejszych wiadomości ).
>Cóż tu wina papieża JPII , wiadomo że takich przypadków było coraz więcej , a on przemilczał to i zrobił targ z kościoła całując koran, będąc w różnych miejscach kultu i wiele innych. W efekcie najlepszy zawód dla pedofila to ksiądz , zamiast za kratki to się tuszuje wszystko i przenosi do jakiejś parafii na zadup…
Swoją drogą nie spotkałem się z pedofilem księdzem , a z kochającym dzieci TAK, ale w normalny sposób.
>Polacy to najbardziej katolicki kraj w Europie po Watykanie…
To nie wygląda tak różowo. My (pewnie zarówno ty) jak i ja jesteśmy uważani za Katolików. Mają niektórzy całą gamę sakramentów. Ale i tak nie wierzą….
>religioznawstwo powinno być ukierunkowane głównie na katolicyzm wg >mnie ze względu na to, ze Polska jest w chrześcijańskim kręgu >kulturowym a nie islamskim czy aborygeńskim
Brawo , jesteś jednym z niewielu ateistów którzy nie są zniewoleni chęcią robienia “na złość kościołowi”
Co do gejów to nie jest obraźliwe słowo – Gay
ale np. już fag jest.
A co do tolerancji do Szymona dobrze to powiedziałeś licealista.
Ale nie zawsze tak różowo wygląda :http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/6f890b2b36863b17.html
za czerwoną strzałką to ja a za niebieską moja siostra cioteczna.
Do dziś nie dostałem odpowiedzi na moje ostatnie pytanie.
11 marzec 2008 @ 12:05 pm
Licealista
>cutebellatrix
Znów oceniasz polski katolicyzm po radiu ojca Rydzyka i prymasie Wielgusie. Sam nie twierdzę, że w Polsce Katolicy są jacyś doskonali, ale to nie jest też tak, że to same wyrzutki społeczne. A Radio Maryja robi też tak naprawdę dużo dobrego: choćby to, że daje poczucie wartości milionowi czy dwu emerytek, które inaczej siedziałyby samotne w czterech ścianach. To radio nie jest idealne, ale na pewno lepsze niż Eska czy RMF, które non stop puszczają bezrefleksyjną sieczkę w eter. Zauważ, że to jedyna stacja, która czymś się wyróżnia i jak ją włączysz od razu wiesz czego słuchasz. Jak słuchasz RMF czy czegoś takiego to musisz czekać aż puszczą dżingla, że to oni, a nie inna stacja. Inaczej nie poznasz.
No, ale zauważ że całe Czech są tak samo usiane kościołami jak Polska – więc archeologowie za 500 czy 1000 lat to odkopując i nie mając dostępu do źródeł pisanych (jak my do źródeł pisanych o mieszkańcach Polski sprzed tysiąca pięciuset czy sprzed dwóch tysięcy lat) założyliby, że religijność w Czechach około 2000 roku kwitła. Właśnie poprzez analogię do Polski.
>bbasia
Ta sama uwaga. Nie generalizuj. Pismo mówi: Nie sądź, bo i Ciebie osądzą. Po pozorach.
>kosiziomal
Wczoraj przeczytałem w tygodniku Wprost, że najlepszy zawód dla każdego to prokurator. Więc najpewniej dla pedofila też.
Pozdrawiam serdecznie!
11 marzec 2008 @ 12:34 pm
cutebellatrix
1. Kiedy mówiłam, że dziękuję, miałam na myśli właśnie jakość wiary naszych katolików. Moją zasadą jest: “Nie liczy sie ilość, a jakość”, więc wolałabym mieć w Polsce 10% dobrych katolików niż 80% katolików niewierzących praktykujących.
2. Jasne, że się wyróżnia. W przeciwieństwie do innych jest stacją religijną, a tamte są świeckie, o nastawieniu rozrywkowym.
3. Ta, archeologowie dokonywaliby takich analiz, gdyby nie pozostały żadne inne świadectwa.
Ale gdyby nawet – analogii sie używa do generalizowania. Nie chodzi tutaj o wskazanie, ile procent Czechów było katolikami, ale że była na tych ziemiach religia, która polegała na… i tu następuje opis kultu krzyża, ukrzyżowanego, takie tam…
Zresztą Ty teraz patrzysz jedynie na sam fakt, że ten kościół istniał. A archeologowie odkryliby, że był to np. obiekt o charakterze sakralnym, ale od pewnego czasu był wykorzystywany w innym celu, o czym świadczyć mogą… bla bla. (w domyśle – był muzeum) Zresztą datowaliby te kościoły o wiele wcześniej niż rok 2000.
11 marzec 2008 @ 12:54 pm
Licealista
1. Patrząc tylko po moich znajomych, a nie po tym co piszą media określiłbym stan polskich katolików na 30% tych dobrych więc to dużo więcej niż wymagane przez Ciebie 10%.
2. Osobiście mam z reguły większą chęć do słuchania Radia Maryja niż RMF-u. Może jak na szesnastolatka to dziwne upodobanie, ale tak jest.
3. No widzisz, ale gdyby ówcześni Słowianie czcili np. konie (są ku temu przesłanki w źródłach pisanych o wyroczni na Wolinie chyba) to archeologowie nic by o tym nie wiedzieli, bo znajdowali by wyłącznie posągi Świętowida. A ówcześni mogli go czcić jako opiekuna koni, a nie jako główne bóstwo. Mało prawdopodobne, ale możliwe. Co do różnic pomiędzy poszczególnymi dzielnicami. W Wielkopolsce czczony mógł być Perun w Małopolsce Świętowid. Albo odwrotnie. Nawet przy identycznym panteonie mogły być różnice w hierarchii bóstw (tak samo ja w greckich miastach różnie akcentowano ważność poszczególnych bożków).
A tak w ogóle to nie o to przecież chodzi, ale o fakt, że o mitologii Słowian prehistorycznych wiemy mniej więcej tyle, że była. I niewiele więcej.
Pozdrawiam!
11 marzec 2008 @ 1:02 pm
kosiziomal
Mam pytanie: co ma przyszłość do dzisiejszych czasów?
11 marzec 2008 @ 1:08 pm
Licealista
>kosiziomal
Muszę przyznać, ze nie za bardzo rozumiem Twoje pytanie… Rozwiń może kontekst jakoś…
11 marzec 2008 @ 6:29 pm
kosiziomal
bo:No, ale zauważ że całe Czech są tak samo usiane kościołami jak Polska – więc archeologowie za 500 czy 1000 lat to odkopując i nie mając dostępu do źródeł pisanych (jak my do źródeł pisanych o mieszkańcach Polski sprzed tysiąca pięciuset czy sprzed dwóch tysięcy lat) założyliby, że religijność w Czechach około 2000 roku kwitła. Właśnie poprzez analogię do Polski.
11 marzec 2008 @ 9:41 pm
cutebellatrix
1. Zależy od regionu. Zależy od kręgu.
3. Co do relacji Świętowida – koni: od strony faktów nie wiem, jak to jest, nie interesuję sie dokładniej archeologią. Ale od strony teoretycznej/abstrakcyjnej: o fakcie kultu koni i przypisaniu tego jakiemuś bóstwu świadczyłyby także ceramika, narzędzia, miejsce kultu, a także wiadomości (gł. archeologiczne) o kulturze, z której wywodził sie ten kult.
12 marzec 2008 @ 10:59 am
Licealista
>kosiziomal
Stąd te wybiegi w przyszłość z mojej strony, żeby wykazać, że analogie mogą być prawdziwe, ale mogą równie dobrze wyprowadzić na manowce. My znamy swoja rzeczywistość współczesną, ale ludzie w przyszłości jeżeli odbierzemy im źródła pisane o naszej epoce z zachowanych przedmiotów mogą wyciągać całkiem inne wnioski często bardzo odległe od rzeczywistości.
>cutebellatrix
1. Pewnie tak. Duże miasta są zapewne bardziej zsekularyzowane.
3. A gdyby w danej kulturze panował religijny zakaz sporządzania wizerunków istot żywych jak choćby w islamie?
12 marzec 2008 @ 2:50 pm
kosiziomal
Tak ale co nam zmieni to życie dzisiaj jak będziemy wybiegać ?
12 marzec 2008 @ 3:05 pm
Licealista
>kosiziomal
Wydaję mi się, że dzięki takiemu wybiegowi możemy zrozumieć, że historia może spojrzeć na nas zupełnie inaczej niż my na siebie patrzymy oraz że my patrzymy na czasy dla nas historyczne zupełnie inaczej niż patrzyli na siebie ludzie np. półtora tysiąca lat temu.
Pozdrawiam!
12 marzec 2008 @ 8:52 pm
kosiziomal
I co to da? Lepiej się interesować jak patrzą na nas sąsiedzi .
12 marzec 2008 @ 10:12 pm
cutebellatrix
Licealisto…
“Stąd te wybiegi w przyszłość z mojej strony, żeby wykazać, że analogie mogą być prawdziwe, ale mogą równie dobrze wyprowadzić na manowce. My znamy swoja rzeczywistość współczesną, ale ludzie w przyszłości jeżeli odbierzemy im źródła pisane o naszej epoce z zachowanych przedmiotów mogą wyciągać całkiem inne wnioski często bardzo odległe od rzeczywistości.”
Kiedy to przeczytałam, uśmiechnęłam się najszerzej, jak potrafię. Wyobraź sobie, że TO SAMO napisał prof. Leszek Kołakowski. FILOZOF. W jednym ze swoich filozoficznych opowiadań (niestety, nie znam tytułu) przedstawił konferencję naukową, która odbywała się w jakimś 6000 roku (czy równie dalekiej dacie).
Jak wyglądał tamten świat… Hm, to inna sprawa. Ale ważne jest to, że między naszymi czasami a ich doszło do Wielkiego Wybuchu (chyba tak to nazywali…) i większość źródeł została zniszczona. W sumie o naszych czasach zachowała się jakaś książka o ogrodnictwie, chyba czasopismo i coś jeszcze. Jednym słowem, prawie nic.
I na tej konferencji naukowcy poruszali problem Cesarza Kennedy’ego. Na początku uznano, ze to musiał być jakiś mało znany człowiek, bo nie wszytskie źródła o nim wspominały. Dalej, zastanawiano się, gdzie była Ameryka, jeśli tam były Stany Zjednoczone. I tu jest w miarę ciekawie, dopóki nie zaczynają interpretować głębiej, a mianowicie… zaczęto obracać słowo “świnia”: a to, że ktoś kogoś nazywał świnią, a to brudny jak świnia, a to ZATOKA śWIń, i takie tam. Chyba jeszcze Jackie Kennedy została w to wplątana, tak czy siak od tych nieszczęsnych świń wysnuli, że świnia była symbolem kastracji i Kannedy został wykastrowany, czy też miał zostać jej poddany. I różne inne takie śmieszności. A na koniec ten naukowiec, czyjego wywodu nie przyjęto, został, w myśl tradycji, zabity.
Tak, teraz powiesz, że to jest w zgodzie z Twoimi teoriami, a przeciwne moim. Ja też tak uważałam, serio. Dopóki nie przeczytałam lektury na archeologię, gdzie jeśli podawano jakieś ustalenia, to na podstawie dowodów bądź przedstawionych ciągów logicznych. I to mi odpowiadało. Oczywiście, że archeologia opiera się na informacjach szczątkowych i ja sama im się dziwię, że tyle znajdują i widzą (nawet ślady orki!). Cóż, nadal twierdzę, że archeologia i historia starożytna (a właściwie i średniowiecze chyba też – nie wiem, jeszcze nie przerobiłam do końca) są zbyt bardzo oparte na interpretacjach i domysłach, żeby były moją dziedziną.
>kosiziomalku
Jeśli wolisz sąsiadów… Żyjemy w wolnym państwie…
Ale znajomość przeszłości pozwala patrzeć na teraźniejszość w kategoriach przeszłości. Np dostrzegać polityczne, gospodarcze, kulturalne następstwa pewnych wydarzeń, konfliktów czy decyzji. Takie szersze, dalsze spojrzenie…
Pozzdrawiam ;)
12 marzec 2008 @ 11:19 pm
kosiziomal
W sumie masz rację, ale ja jej nie widzę … Islam , multikulti , legalizowanie nekrofilii … Nieee ,czas umierać….
12 marzec 2008 @ 11:38 pm
cutebellatrix
‘legalizowanie nekrofilii” – kiedy?! Ale wiesz, w praktyce, jak się dobrze zorganizujesz, to jest do zrobienia ;) tzn nekrofilia. Z legalizacją byłyby pewne trudności…
13 marzec 2008 @ 8:59 am
kosiziomal
Zadam pytanie – Kto 100 lat temu myślał o legalizacji homoseksualizmu, i zadam pytanie KTO KIEDYKOLWIEK MYŚLAŁ że będzie się przypisywać choroby komuś kto tego nie lubi…
13 marzec 2008 @ 9:17 am
cutebellatrix
hm… Świat sie zmienia i idzie do przodu. A kwestia legalizacji czy uznania homoseksualizmu jest kwestią zmiany mentalności. Być może jacyś futuryści na początku XX wieku by o tym pomyśleli – a wszystko zaczęło sie od sufrażystek (one, rzecz jasna, także mają swoje “korzenie”), które chciały prawa wyborczego dla kobiet. Więc najpierw wchodzi równouprawnienie dla kobiet. Zniesienie niewolnictwa i zniesienie apartheidu czy innych rasistowskich praw. Potem rewolucja seksualna. A teraz – homoseksualiści.
Więc jest tylko kwestią podejścia, czy też giętkości umysłu, by móc sobie coś wyobrazić.
13 marzec 2008 @ 10:32 am
Licealista
Yes! Yes! Yes! Filozofowie powinni pisać powieści/opowiadania/nowele science fiction! W tym mogą się sprawdzić… byleby nie wyszedł z nich jakiś L. Ron Hubbard!…
Swoją drogą kiedyś też czytałem akurat u Ericha von Dänikena takie opowiadanie na temat zagłady ludzkości z której ratuje sie tylko kilkadziesiąt osób, a ich dalecy potomkowie zakładają kościół, który czci tych, którzy przeżyli. Są tam śmieszne rozważania do czego mógł służyć plecak i bohaterowie dochodzą do wniosku, że słowo pochodzi od słowa placek, bo plecak po złożeniu przypomina placek.
Moim konikiem są pierwsi Piastowie więc akurat o średniowieczu trochę wiem. Też tam więcej domysłów niż faktografii. Najlepsza jest kwestia Bolesława zw. Zapomnianym – polskiego króla, który powrócił do pogaństwa, wygonił mnichów z kraju, ale niestety okazał się zbyt słaby i przegrał z młodszym bratem. A kościelni kronikarze skazali go właśnie na zapomnienie – dość skutecznie zresztą. Ale wszystkie poszlaki składają się ślicznie w całość i wychodzi z tego, że Bolko władał jednak naszym pięknym krajem ładnych kilka lat.
Też uważam, że za kilka lat/dziesięcioleci dojdzie do prawnego zalegalizowania zoofilii/pedofilii/nekrofilii tak samo jak doszło do legalizacji związków homoseksualnych. To tylko kwestia czasu, bo już nie samej istoty rzeczy. I też będą demonstracje i określanie jako nietolerancyjnych zoofobów, pedofobów i nekrofobów… (na razie słownik mi to podkreśla, że nie ma takich słów – ha, ha… w wersji 9.0 już będą!).
Pozdrawiam!
13 marzec 2008 @ 2:01 pm
kosiziomal
Dlatego liberalność moralna i relatywizm moralny jest ZŁY.
13 marzec 2008 @ 2:24 pm
Licealista
A co liberalność moralna i relatywizm moralny mają do tego?
13 marzec 2008 @ 6:02 pm
kosiziomal
Do legalizacji wszystkiego ?
13 marzec 2008 @ 6:43 pm
cutebellatrix
1.Co do tych wszelkich legalizacji – na razie zachowam milczenie.
2.Co do historii – widzisz, tak naprawdę historia pierwszych Piastów to jedna wielka hipoteza. Nawet co do podziału dzielnicowego jest kilka wersji, bo nie zostało np powiedziane w dokumentach, do czyjej dzielnicy wsadzono Ziemię Lubuską. To, czego się uczycie w liceum to synteza, na podstawie której żaden historyk nie pracowałby. My na przykład na wykładach dostajemy wersje kilku (uznawanych!) historyków i zdajemy sobie z tego sprawę, że jest kwestia płynna i sporna.
Co do Bolesława – Jasienica coś o nim wspominał, przyznaję. Ale, jak sam powiedziałeś – to tylko hipoteza. Zresztą jest nieuznawana.
“(…)polskiego króla, który powrócił do pogaństwa, wygonił mnichów z kraju, ale niestety okazał się zbyt słaby i przegrał z młodszym bratem(…)”
Z pewnością nie królem. Władcą, księciem, jeśli już. Do zostania królem trzeba było zabiegów, koronacji.
Hm… Chyba to szło nieco inaczej, ale hipotez może być kilka.
“A kościelni kronikarze skazali go właśnie na zapomnienie – dość skutecznie zresztą”
Kościelni kronikarze? Jakoś źle mi to brzmi… A klasztorni nie lepiej? Zresztą i tak bym miała jakieś “ale”, ale najpierw musiałabym poczytać ;)
3. Filozofia. Ech… Co ja z Tobą mam ;/ Opowiadanie SF to tylko forma, a chodziło o to, żeby pomyśleć, zastanowić się.
Nadal odnoszę wrażenie, że nie rozumiesz istoty filozofii i nie odróżniasz pseudofilozofów od prawdziwych myślicieli. Zresztą owszem, są filozofowie, którzy zajmują sie metafizyką, też uważam, że to całkowicie nie moja dziedzina, ale są inne działy filozofii, np. logika.
13 marzec 2008 @ 7:37 pm
kosiziomal
Dlaczego się reklamujesz na wykopie ?
14 marzec 2008 @ 12:09 am
cutebellatrix
Słucham? Możesz rozwinąć swoją myśl?
14 marzec 2008 @ 11:23 am
Licealista
>cutebellatrix
1. Też chyba przeholowałem, ale się nie zdziwię, gdyby do tego doszło.
2. Ok, słowa król użyłem nieco na wyrost w potocznym a nie prawnym znaczeniu. Odszczekuję – Bolko jeśli był – mógł nosić raczej wyłącznie tytuł księcia. Co do kronikarzy – ci klasztorni też są kościelnymi w znaczeniu Kościół – wspólnota wiernych w odróżnieniu kościół – budynek. Chodziło mi o to, że wówczas byli niemal wyłącznie kronikarze duchowni, a nie świeccy.
I nie myśl sobie, że w moim zainteresowaniu Piastami poprzestaje wyłącznie na Jasienicy i licealnym podręczniku… ;)
3. Nie tylko nie rozumiem istoty, ale i sensu w filozofii spekulatywnej (bo tak to by chyba było trzeba nazwać?). Nie odróżniam pseudofilozofów od prawdziwych myślicieli, bo oni sami się nie odróżniają. Logika jest osobną gałęzią wiedzy która już dawno oddzieliła się od filozofii. Tak samo jak astronomia od astrologii i chemia od alchemii. Poza tym logika jest jasna, zrozumiała i właśnie …logiczna. W logice nie rozpatruje się jakichś fantasmagorii tylko matematyczne implikacje. Właściwie logikę należałoby uznać za dział matematyki, albo matematykę za dział logiki. Bo z filozofią taką jak u Rousseau, Marksa, Hegla czy Nietzschego logika ma tyle wspólnego co hodowla owiec z chińską ceramiką.
>kosiziomal
Przestaję cokolwiek niestety rozumieć z Twoich pytań…
14 marzec 2008 @ 12:09 pm
Licealista
>kosiziomal
Już chyba wiem o co chodzi z tym wykopem. To akurat nie ja. Użytkownik matmax dodał wczoraj mój blog i kilka innych do wykopu opisując go słowami:
Ja raczej nie mam wątpliwości co do swojego wieku… :D
Zresztą blog nie spotkał się z zainteresowaniem wykopowiczów i został nawet przez trzy osoby zakopany z adnotacją treść nieodpowiednia. No, pewnie, że nie odpowiednia: celująca ;)
Pozdrawiam!
14 marzec 2008 @ 1:50 pm
cutebellatrix
2. I bardzo się cieszę. A co dokładniej czytasz?
Co do kościelnych… na pewno wszyscy byli duchownymi, nawet Mistrz Wincenty (nie nazywać mi go Kadłubkiem!) był przecież biskupem krakowskim. Żeby być kronikarzem, trzeba było być naprawdę wykształconym, czyli umieć pisać (!). A to była rzadkość. I ci najlepsi, najzdolniejsi z pewnością dostawali święcenia… Kurcze, ale przypał, właśnie to mamy na ćwiczeniach z historii Polski,a ja NIC NIE WIEM. Do roboty!
3.Podejście do filozofii? Gdzieś indziej o tym pisałam… I na razie nie poruszajmy tego tematu.
Matematyka jest logiczna…? Taaak. Ja przez całą podstawówkę i gimnazjum też tak sądziłam. Za to fizyka była dla mnie z lekka niezrozumiała. W liceum zmieniłam zdanie. Nie, żebym fizykę zrozumiała. Ale nasz nauczyciel potrafił robić cuda nie widy z równaniami (do tej pory nie rozumiem, jak on tą deltę wyprowadził…). Wtedy to stwierdziłam, że nawet fizyka jest dla mnie logiczniejsza.
A co do Nietzschego (z tamtych panów tylko jego znam nieco lepiej): co Ty masz do niego? Bardzo mądry gość. Owszem, jak go czytam, w wielu miejscach sie z nim nie zgadzam, ale jest logiczny. Pokaż mi, proszę, brak logiki w jego rozumowaniu.
14 marzec 2008 @ 3:47 pm
kosiziomal
Szczególnie Nadczłowiek . Powstań dumny nadczłowieku!
Cóż jak się przyłożę to z fizyki jestem wybitny, z matmy nigdy…
16 marzec 2008 @ 1:00 pm
cutebellatrix
Co do nadczłowieka: całkowita prawda. Ale, cóż. Nadczłowiekiem cholernie trudno zostać. Rzekłabym, jest to tak samo (jeśli nie bardziej!) trudne, jak zostanie zwierzęciem.
Pozdro!
17 marzec 2008 @ 12:52 pm
Licealista
>cutebellatrix
2. Dokładnie wszystko. Co tylko mi wpadnie w ręce. Ostatnio Dzieje Słowian.
3. Wg mnie matematyka jest bardzo logiczna pod warunkiem, że rozwiązując jakieś zadanie ma sie przed oczami konkretne przypadki zaczerpnięte z rzeczywistości, a nie rzadki cyferek.
Ostatnio zafascynowały mnie idee geometrii nieeuklidesowej, która stawia na sztorc wszystkie prawdy o których uczymy się w szkole. I te prawdy okazują się wierutnymi bzdurami niewartymi nawet zainteresowania. Bo w gimnazjum mi wpajano, że np. najkrótszą drogą łączącą dwa punkty w przestrzeni jest prosta co okazuje się bzdurą. Najkrótszą drogą jest krzywa co zostało dowiedzione empirycznie.
4. Co mam do Fryca Nietzschego?… Ano uważam go za megalomana (Znam swój los. Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem.), który coraz bardziej popadał w obłęd i samouwielbienie.
Jego koncepcje dionizyjskości i apolińskości maja tyle wspólnego z rzeczywistością co bajki o krasnoludkach i elfach. A poza tym sama idea Übermenschen i Untermenschen jest tak odstręczająca i splamiona wykorzystaniem jej przez niemieckich hitlerowców, że trudno mieć jakieś wątpliwości co do jej pokroju. Dla mnie Nietzsche to taki wyszczekany kurdupel, który ma straszne kompleksy i próbuje je leczyć obłąkańczymi teoriami o panach i niewolnikach.
Okazuje się, przy tym, że był syfilitykiem i przez całe życie cierpiał na jakąś niezidentyfikowaną bliżej chorobę psychiczną objawiającą się naprzemiennymi napadami apatii i euforii oraz częstymi bolami głowy.
Co do nielogiczności u Fryca: choćby koncepcja Gott ist tot – naznaczona wewnętrzną sprzecznością. Bo raz, że Bóg jak byt absolutny nie może umrzeć, a dwa, że jako martwy nie może oddziaływać na świat.
Zwierzęciem dość łatwo jest zostać. Szczególnie bydlęciem.Pokazali to uczniowie Nietzschego podczas II wojny światowej.
17 marzec 2008 @ 12:56 pm
kosiziomal
Dziś prawie każdy kto jest skazany za morderstwo to uważa się za nadczłowieka , a na takie miano zasługują tylko nieliczni
17 marzec 2008 @ 12:59 pm
Licealista
Raczej nikt nie zasługuje. Ludzie są tylko ludźmi i aż ludźmi.
Pozdrawiam serdecznie!
18 marzec 2008 @ 11:41 pm
kosiziomal
Albo wkurza mnie sprawa z bp. Długoszem. On wypruwa sobie żyły dla dzieci (fakt że nie białych co mi się niezbyt podoba ) , robi program i nieraz infantyzuje DLA DZIECI . Oddał bym mu serce gdybym mógł . A na youtube dzieci mają zabawę i małe skurwysyny – dzieci neostrady piszą komentarze typu “ksiądz pedofil ” itp.
19 marzec 2008 @ 12:04 pm
Licealista
Dla mnie ten, kto ukrywa tego typu przestępstwo też jest współwinny. Może nie ksiądz pedofil, ale uważam, ze porządny człowiek nie może robić takich rzeczy.
Pozdrawiam!
19 marzec 2008 @ 2:48 pm
kosiziomal
Och, ale o ile wiem on nie ma spraw za pedofilię, ani nawet podejrzeń że jest pedofilem…
19 marzec 2008 @ 2:48 pm
kosiziomal
Ba nawet ma order uśmiechu
19 marzec 2008 @ 2:52 pm
Licealista
Ale jeżeli wiedział, że jeden z jego podwładnych jest pedofilem to powinien był odpowiednio zareagować z przekazaniem sprawy policji włącznie, a nie tuszować sprawę i zamiatać śmieci pod dywan przenosząc księdza do innej parafii.
19 marzec 2008 @ 11:19 pm
kosiziomal
Co ma Długosz do komentarzy DN które nawet go nie znają ?
19 marzec 2008 @ 11:41 pm
cutebellatrix
A czemu Długosz miał wiedzieć o molestowaniach? Z tego, co pamiętam, to afera miała miejsce w Szczecinie, a on jest biskupem pomocniczym w Częstochowie. Zresztą nawet i o częstochowskich pedofilach nie musiał wiedzieć.
Co do Nietzschego [póki nie przeczytam Zaratustry]:
1. Koncepcja dionizyjska i apollińska jest uznawana i wykładana w szkole. Z pewnością się z nią zetknąłeś.
2. Bóg jest martwy. Miło, że przeczytałeś chociaż jeden porządny komentarz do tego zdania.
Otóż chodzi o to, ze Bóg umarł w naszych umysłach. Już przestał być ludziom potrzebny, nie boją się go. Jest czymś tak abstrakcyjnym, że już nikt się z nim nie liczy. No, coś w tym stylu.
Pozdrawiam!
20 marzec 2008 @ 2:10 pm
Licealista
Moja uwaga na temat biskupów była ogólna. Nie wiem czy bp. Długosz wiedział cokolwiek o praktykach jakichś konkretnych księży zarówno na jego terenie jak i poza tym.
>cutebellatrix
1. U mnie nikt jej jak na razie nie wykładał. Przeceniasz moich nauczycieli… A poza tym ileż głupot jest wykładanych w szkołach to tylko podręczniki mogą zaświadczyć. Każdy poważny matematyk Ci powie choćby, że geometria euklidesowa, którą miałaś od podstawówki do matury to jedna wielka bzdura i totalne uproszczenie. Tak jest na każdym przedmiocie…
2. Jeżeli umarł tylko w naszych umysłach, a istnieje to koncepcja ta jest cokolwiek kuriozalna. I świadczy o niezłym fiksum-dyrdum w umyśle Nietzschego. Bóg jest, ale my w niego nie wierzymy więc możemy robić co chcemy, bo jesteśmy nadludźmi? Paranoja.
Poza tym już starożytni Grecy i Rzymianie traktowali swoich bogów z przymrużeniem oka więc Nietzsche bzdury gada, ze to dopiero tak od niedawna.
Pozdrawiam!
22 marzec 2008 @ 9:42 pm
Kosiziomal
Skołuj sobie konto na myspace, bo nie ma mi kto dawać komentarzy :P
24 marzec 2008 @ 3:41 pm
cutebellatrix
Dobrze. Licealisto. Teraz łopatologicznie Ci wyjaśnię.
1. Koncepcja apollińska – ta poukładana, poważna, wyższa. Objęta formą. Koncepcja dionizyjska – ta luźniejsza, zabawniejsza, dla ludu. Chyba do niej się np. komedia grecka zaliczała. O tym musiało być.
2. Nie łącz Deus est mort z nadczłowiekiem.
Zresztą, przeczytaj sobie w internetowej encyklopedii PWN. Niby mało, ale na punkt wyjścia wystarczy.
24 marzec 2008 @ 3:51 pm
cutebellatrix
“Nietzsche uważał, że chrześcijański teizm był moralnym fundamentem zachodniego świata, a rozbicie tego fundamentu poprzez nowoczesne myślenie (śmierć Boga moralnego) wywoła w sposób naturalny nihilizm, zanik wartości najwyższych. Jego filozofia jest próbą przezwyciężenia tego stanu poprzez przemianę wartości: odrzucenie metafizyki i ustanowienie samej natury ludzkiej ich źródłem i sędzią prawdziwości.”
z Wikipedii.
25 marzec 2008 @ 11:51 am
Licealista
>Kosiziomal
Na razie ograniczę się do tych witryn, na których jest coś ciekawego…
>cutebellatrix
Obie koncepcje dotyczą całych społeczności a nie poszczególnych ludzi czy grup społecznych danego ludu. Sam Apollo i Dionizos nie miał chyba z tymi koncepcjami za dużo wspólnego, bo Nietzsche po prostu zapożyczył tylko nazwy z mitologii greckiej.
Dlaczego mam nie łączyć? Nietzsche mógł łączyć a ja już nie?
Pozdrawiam!
25 marzec 2008 @ 2:16 pm
cutebellatrix
Koncepcje apollińska i dionizyjska dotyczą LITERATURY, nie społeczności. Nietzsche był też filologiem. I były ściśle powiązane z kultem Apolla i Dionizosa. Apollo był właśnie bogiem lekarzy, poetów, artystów. Zauważ, że to za nim latały muzy ;)
Ty łączysz w jednym twierdzeniu. On tylko poruszył te dwa tematy, ale osobno. A. I trzeba brać poprawkę, że jego poglądy nie były jedną, raz ustaloną całością, a ewoluowały.
Pozdrawiam!
25 marzec 2008 @ 2:22 pm
Licealista
Ok. Pryzmuję do wiadomości, ale cały czas spotykałem się z tym rozróżnieniem używanym w celu klasyfikacji kultur… Hmmm…
Nie przepadam za ludźmi, którym poglądy tak ewoluują…
Również pozdrawiam!
25 marzec 2008 @ 5:04 pm
cutebellatrix
“rozróżnieniem używanym w celu klasyfikacji kultur” – literatura. Nie kultura. Literatura ze względu na formę.
Posssdrawiam ;)
25 marzec 2008 @ 5:12 pm
Licealista
Może to nie jest takie specjalnie wiarygodne źródło w tej sprawie ale na stronie sciaga.pl znalazłem coś takiego:
Podejrzewam, że chodzi tutaj o Ruth Benedict. Trochę pomyliłem ją z Fryderykiem Nietzschem…
25 marzec 2008 @ 5:29 pm
cutebellatrix
:)
To prędzej ;)
28 kwiecień 2008 @ 7:06 pm
Marcin
Nie lubię homoseksualistów, choć ich toleruje, co przejawia się tym, że napotkanych zdeklarowanych homoseksualistów nie biję tylko omijam szerokim łukiem. A co robią we własnych sypialniach mnie nie interesuje – mogą nawet przebierać się za aligatory.
** prof. Google, hasło: tolerancja – poczytaj i zmień “toleruję” na “boję się”
Jakoś nigdy nie mogłem zrozumieć homoseksualistów: zawsze na myśl o ich praktykach brało mnie takie obrzydzenie, że po prostu tylko zwymiotować.
**Pozwoliłem sobie nie kopiować już tekstu o “wpychaniu sobie”.
1. Jak ma się to do rzeczonej tolerancji?
2. Czy to normalne, że myślisz o ich praktykach?
Przykro trafić na stronę taką jak ta, tworzoną przez osobę niewiele młodszą pewnie ode mnie. Poglądy takie jak te i wiele innych, które tu prezentujesz od lat pchają nasz kraj ku niechybnemu upadkowi.
Życzę Ci wiele powodzenia w życiu i trzymania się od polityki jak najdalej.
Pozdrawiam,
Marcin Piwowarczyk
16 maj 2008 @ 10:10 am
Nie wszystek umrę… « Moje Liceum - Pamiętnik licealisty
[...] Licealista: Info [...]
16 maj 2008 @ 10:27 am
Licealista
>Marcin
prof. Google nie jest dla mnie żadnym autorytetem, a skoro dla Ciebie jest to pozostaje mi tylko współczucie.
Zasadniczo nie myślę o ich praktykach, chyba, że akurat za pieniądze moich rodziców (podatki!) publiczna (dlaczego mi się ta nazwa kojarzy z domem publicznym?) telewizja pokazuje jakieś manifestacje w których półnadzy faceci domagają się, żebym o nich myślał jak najlepiej. No, to myślę. I zbiera mnie na wymioty. Wiem, ze to odruch atawistyczny, ale jedyny jaki u siebie zaobserwowałem przy tej okazji. A do rzeczonej tolerancji ma się to tak, że ja ich naprawdę toleruję. Nie ganiam za nimi, nie pluję, nie rzucam kamieniami. A mógłbym.
Nasz kraj (dobrze, ze nie piszesz jak GW – ten kraj…) jest wpychany na zaścianek nie przez nietolerancyjne zachowania tych czy owych, ale przez kuriozalnie wysokie podatki, głupi system prawny, głupotę i indolencję sędziów, urzędników i polityków oraz 123 lata zaborów, parę lat I wojny światowej, 20 lat wewnętrznych walk pomiędzy Dmowskim i Piłsudskim, niemiecką okupację i wymordowanie najwartościowszej części polskiego społeczeństwa do spółki ze Stalinem oraz pół wieku radzieckiej okupacji, którą uważam za większe zło nawet od II wojny światowej. A, zapomniałbym jeszcze o tym, co się działo w Polsce przez ostatnich 20 lat…
Nawet gdybym chciał się trzymać od polityki jak najdalej to polityka nie chce się ode mnie trzymać z daleka. Okradając między innymi moich rodziców z 70 procent efektów ich ciężkiej pracy i przeznaczając ten złodziejski łup na wycieczkę Donalda Tuska do Peru, żeby sobie lamy mógł pogłaskać.
Pozdrawiam serdecznie!
16 maj 2008 @ 12:08 pm
Bellatrix
Oj, Licealisto… Nie tak mocno. W każdym kraju zawsze źle się dzieje, nawet jak się dzieje dobrze. Nasze największe porażki: zabory, druga wojna światowa z PRLem. Dlaczego wymieniłam razem? Bo z okazji wejścia komunistów cała inteligencja “poszła się jebać”, że tak brzydko powiem. Nawet naziści tak nam nie zaszkodzili. A PRL też wydalił resztki Żydów, inteligencja już nie była wolna, tylko infiltrowana. Do tego hamowano inicjatywy własne, w tym w sektorach produkcyjnych.
16 maj 2008 @ 12:30 pm
Licealista
>Bellatrix
Ja tam jestem zdania, że nawet trochę za słabo się wyraziłem.
Pozdrawiam serdecznie!
16 maj 2008 @ 6:16 pm
Bellatrix
Ech…. radykalność i wiara w szczytne ideały przywarą młodości…
16 maj 2008 @ 10:40 pm
Henrykun
Hmmm… Witam Licealistę i odpowiem “zbiorczo”: z pokorą przyjmuję życzenie mi humanitarnej śmierci poprzez połknięcie cyjanku (prawie jak Sokrates…)
Co do złodziejskiego zabierania Twoim rodzicom, mnie oraz milionom ludzi większości ich dochodów: tak, koszty pracy i podatki mogły by być niższe, ale przecież Państwo nie zabiera tej kasy na zatracenie! Mimo tych wszystkich afer, niegospodarności itp, to spróbuj sobie żyć bez korzystania z publicznych dróg, szpitali, szkół, muzeów, teatrów, opieki socjalnej, czy ochrony służb porządkowych… Jeśli wyobrazisz to sobie i spodoba Ci się ta wizja, powtórz jeszcze raz głośno: kradną moje pieniądze. Ja poczułem swego rodzaju perwersyjną satysfakcję płacąc w tym roku podatek dochodowy ;)
A Bellatrix, jak Cię lubię, to pomyśl chwilę – PRL zabił polską inteligencję? A Wajda? A Miłosz? A Twardowski? A prężne ośrodki akademickie? A te rzesze naukowców i techników, którzy zyskali światowe uznanie? Fakt, działanie inteligencji było ograniczone i do pewnego stopnia kontrolowane (nikt nie twierdzi że było inaczej) ale nie demonizujmy :)
A radykalność bywa motorem wartościowych przemian społecznych! Byle tylko podążała za SZCZYTNYMI ideałami…
Czego wam i sobie życzę!
17 maj 2008 @ 10:31 am
Licealista
>Bellatrix
Jest takie powiedzonko, że kto za młodu nie był komunistą ten na stare lata będzie świnią. Ale nie wiem jak to odnieść do tej sytuacji…
>Henrykun
Potrafię sobie wyobrazić taki świat. Każdy płaci za siebie, a z niskich podatków utrzymywana jest tylko armia, policja i sądownictwo + podstawowa administracja. Cała reszta spokojnie mogłaby się obyć bez państwowego pośrednictwa i bez złodziejstwa w majestacie prawa. Najprawdopodobniej armia również mogłaby być prywatna. Nie wiem czy wiesz, ale USA do większości poważnych działań bojowych wykorzystuje nie US Army ale prywatne armie najemnicze. Armia amerykańska pełni choćby w Iraku tylko funkcje porządkowe.
Piszesz, że przecież Państwo nie zabiera tej kasy na zatracenie!… a na co zabiera? Jakoś nie widzę tych wspaniałych autostrad, świetnie działających szpitali, szkół na światowym poziomie, stadionów, muzeów… Wszędzie gdzie tylko rządzi państwowy monopol lub quasi-monopol jest bród, syf, smród i złodziejstwo. A dlaczego? Pomyśl… Może dlatego, że państwo jest najgorszym, najbardziej nieefektywnym i najbardziej niegospodarnym gospodarzem i właścicielem.
Raczej nie podnosiłbym na Twoim miejscu kwestii polskiej nauki jako dowodu na to, że socjaliści narodowi i radzieccy nie wymordowali 95% polskiej inteligencji. Nauka polska jaka jest – każdy widzi. Wystarczy spojrzeć na ranking cytowań – polscy naukowi liczą się w nim mniej więcej w takim stopniu jak somalijscy, kenijscy czy kameruńscy.
Te rzesze naukowców i techników, którzy zyskali światowe uznanie ograniczają się do kilku nazwisk ludzi, którzy wyjechali na Zachód i karierę robili właśnie w zachodnioeuropejskich i amerykańskich środowiskach. Choćby wspomniany przez Ciebie Miłosz w amerykańskim Berkeley. Poza tym to nie twarda nauka ma w Polsce się dobrze (fizyka, matematyka, chemia…) ale raczej literatura krótkiej formy (Szymborska i Miłosz żeby wymienić noblistów). Trzeci noblista – Wałęsa – też nie dostał nagrody za odkrycie z ekonomii czy fizyki kwantowej, ale za przełażenie przez płot). Nawiasem mówiąc żedna z tych osób nie jest dla mnie autorytetem – Szymborska ze względu na wiersze o Stalinie; Miłosz za pogardę dla polskości i Polaków; Wałęsa za megalomanię i szkodnictwo.
Przypomnę Ci jeszcze na koniec, że te Twoje szczytne ideały przyczyniły się do śmierci milionów ludzi. I za nie podziękuję. Wolę mieć ideały przyziemne, ale za to nieubabrane po czubki włosów we krwi.
19 maj 2008 @ 9:37 pm
Matjej
Licealista? a poziom jak z gimnazjum…
Szkoła zła! Szkoła niszczy biedne dzieci! Zabić jebanych nauczycieli! … a może by ruszyć swoją szanowną dupę i coś zrobić z tym? Nieeee …
Nie powiem rodzicom w twarz, że ich okłamuje bo tak jest łatwiej … jeeeaa niech żyje hipokryzja! Zbudujmy świat na hipokryzji wszystkim będzie żyło się lepiej! :D
Oczywiście zapomniał bym dodać do tego jeszcze nienawiści! Jak będziemy się nienawidzić też od razu nam będzie lepiej! :D
Kto nie z nami ten przeciw nam nie? A już w ogóle jak mam inny kolor flagi! Broń nas Panie Boże żeby nie była czerwona albo zielona! O Jezusie Nazareński, a tęczowa?! To w tedy tylko: gdzie mój “podręczny kamień do rzucania w pederastów i socjalistów”?… Myślałem, że w Polsce tacy ludzie to tylko bajka z TV.
No i na koniec bardzo Ci współczuje, że jesteś tak ograniczony. Niemców którzy podczas II wojny światowej ślepo wierzyli w ideologie Hitlera wrzucasz do jednego wora z tymi którzy w tę ideologie nie wierzyli i tymi którzy teraz już powoli zapominają co się wtedy w ogóle stało. No i oczywiście to samo czynisz z Rosjanami, w końcu każde dziecko w Polsce wie że Rusek to wróg. Oczywiście rozumiem Twój ból po stracie pradziadka (który w końcu tyle dla Ciebie znaczył) ale nie wiem jakie masz prawo oskarżać o to dziś dzisiejszych Niemców i Rosjan.
Naprawdę szczerze współczuje Tobie i ludziom z Twojego otoczenia. Szczególnie jeśli naprawdę jest tak jak piszesz – że to nie uleczalne.
Z wielkim poważaniem wyżej podpisany
19 maj 2008 @ 10:13 pm
Henrykun
Zgodzę się z Tobą, że zawsze może być lepiej. Fakt, często administracja państwowa jest skorumpowana czy zaniedbuje swoje obowiązki. Ale to nie znaczy, że trzeba rozmontować cały system! Państwo musi zapewniać jakąś podstawową opiekę obywatelom, nawet, jeśli spryawatyzujemy część szpitali, to o tych najbiedniejszych i najsłabszych musi zadbać państwo! Każdy ma prawo do jakiegoś godnego życia! I temu służą podatki!
A gdzieniegdzie naprawdę nie jest tak źle! Może u was, w Scytii jest źle, ale choćby w moim mieście magistratura naprawdę dba o infrastrukturę, zieleń czy kulturę! Wiele małych miasteczek, które widziałem też nieźle sobie radzi.
Wiadomo, nie ze wszystkim jest równie dobrze, ale odpowiednio zarządzane miejscowości z aktywnymi mieszkańcami udzielającymi się w samorządach (choćby prężne gdzieniegdzie w Poznaniu Rady Osiedli) mogą nawet dzisiaj do czegoś dojść. Ja jestem zadowolony ze swojego miasta i choć nie brak w nim pewnych niedociągnięć, to czuję że mieszkam w Europie!
Na ile się orientuję, to sprawa najemników pracujących dla USA jest trochę bardziej politycznie skomplikowana niż to napisałeś, ale ogólnie się z tym zgadam. Ale powiedz, czy naprawdę myślisz, że w Polskich warunkach takie rozwiązanie było by realne? Już Rzymianie przekonali się, że prawidłowo działają tylko obywatelskie legiony, finansowane z centralnej kasy i związane z władzą, a nie jedynie ze swoim wodzem.
Co do nauki – uczelnie wyższe w Polsce aktualnie zbytnio się skomercjalizowały. Gonią za każdym studentem, jak grzyby po deszczu rosną “Wyższe szkoły zawodowe” z różnymi dziwnymi kierunkami (jeśli ktoś po takiej szkole miał uczyć moje dzieci historii to wypisał bym im zwolnienia i sam nauczał tego w domu…). Nie zmienia to faktu, że mieliśmy i mamy wielu wybitnych specjalistów w wielu dziedzinach. Nie będę tu sypał nazwiskami, chyba że Ci bardzo zależy. Musimy się jednak liczyć, że niedoinwestowana nauka nie da odpowiednich plonów! Jak na aktualne warunki i tak jest w naszym kraju całkiem nieźle!
Nie będę się bawił w szermierkę na statystyki ilu ludzi i z jakiej klasy społecznej zginęło w II Wojnie Światowej. Chodziło mi przede wszystkim o wyprostowanie niefortunnego stwierdzenia, że PRL zabił polską inteligencję, bo dowodów na jej istnienie i owocne działanie w tym okresie jest naprawdę wiele, czego dowodem (mówiąc bardzo nieskromnie) jest moja rodzina oraz rodziny moich znajomych… :)
Wiesz, martwi mnie, że za wszystko winisz ludzi o lewicowych poglądach. To zakrawa już na jakąś lekką obsesję! Zaczyna wychodzić na to, że wszystkiemu winni są chyba oprócz żydów i cyklistów również socjaliści!
Ponowię swoje pytanie zadane het-het dawno temu… Czy ty uznajesz jakiekolwiek autorytety? Czy jest ktoś na kim TY mógłbyś się wzorować, kto Ci imponuje? Bo z Twoich wypowiedzi można wywnioskować, że chyba nie…
Pozdrawiam, i obiecuję, że w razie rewolucji umoczę swoje włosy krwią jeszcze większej ilości niewinnych Prawdziwych Polaków niż dotąd! ;)
20 maj 2008 @ 10:02 am
Licealista
>Matjej
Powiem tylko tyle: głupoty gadasz i może wróć do podstawówki, żeby nauczyli Cię tam czytać. Niby litery znasz, ale prostych zdań już nie rozumiesz…
>Henrykun
Co do opieki socjalnej i medycznej: Gdyby nie fakt, że musisz zapłacić ponad 70% tego co wypracowujesz w formie różnych podatków byłoby cię stać na wykupienie ubezpieczenia na o wiele wyższym poziome niż masz je gwarantowane obowiązkiem ubezpieczeniowym przez państwo. Zauważ, że wizyta u prywatnego lekarza kosztuje około 50 złotych. A w państwowej przychodni 70 złotych (tyle, że to nie Ty płacisz bezpośrednio, ale urzędnik z Kasy Chorych płaci lekarzowi, przy czym sam pobiera jeszcze za to pensję, utrzymuje biuro itp.). Poza tym chociażby w takich Stanach Zjednoczonych w których nie ma przymusu ubezpieczeniowego jakoś sobie radzą – po prostu bogatych ludzi stać na gesty charytatywne – i jest tam mnóstwo szpitali i przychodni utrzymywanych przez fundacje, parafie, kościoły itp. instytucje. Da się? Da. Taniej? Taniej.
Co do Scytii: może i nie jest źle. Ale mogłoby być dużo lepiej. Za komuny Polska była dumna, że 10% młodzieży ma wyższe wykształcenie, skończyła się komuna i się okazało że na studia bez bólu może pójść ponad 60%. Lepsze jest wrogiem dobrego.
Co do armi: dlatego mam wątpliwość i uważam, że powinna istnieć doskonale wyszkolona armia zawodowa złożona z polskich obywateli (Tylko zawodowcom można powierzyć tak ważne zadanie jak obrona Ojczyzny. Amatorom czyli armi z poboru już raczej nie.) oraz armia zaciężna złożona z tych, którzy za odpowiednim wynagrodzeniem zechcą walczyć w interesie Polski niezależnie od wyznania, rasy, pochodzenia czy koloru oczu.
Co do szkół wyższych: nie twierdzę, że nie zdarzają sie rodzynki. W najgłupszym społeczeństwie raz na kilkadziesiąt tysięcy rodzi sie samorodny talent, który potrafi coś zrobić bez oglądania się na innych. Tyle, że chociażby te nagrody Nobla z nauk ścisłych zdobywają niemal wyłącznie Amerykanie, czasem Niemcy, Francuzi, Japończycy, Brytyjczycy. Jedyna Polka-Noblistka Maria Skłodowska-Curie była takim samorodnym talentem, który się nam przytrafił. Poza tym większość życia spędziła ona we Francji. I kiedy to w ogóle było? Sto lat temu? Gdyby szkolnictwo w Polsce stało na przyzwoitym poziome mielibyśmy takich noblistów jeszcze co najmniej dziesięciu. Tak samo jest z każdą inną nagrodą naukową.
Co do inteligencji: kiedyś przeczytałem, że niezależnie od warunków zewnętrznych 3% każdego społeczeństwa jest zawsze elitą. Można zamordować te 3% a po dziesięciu latach okaże się, że z pozostałych 97% wykształciła się nowa elita. Tylko wątpliwości moje budzi jej jakość…
Poza tym trochę na wyrost się wyraziłem mówiąc o mordowaniu. Tak – socjaliści zamordowali część polskiej elity, a pozostałą część zgnębili tak, że nie miała ona siły oddychać. A na jej miejsce wyciągnęła meneli i bandytów z więzień i uczyniła ich swoją nową elitą. Jak nie wierzysz – to poczytaj ilu pracowników niższego szczebla administracji w latach 40. miało wyroki i siedziało za II RP w pierdlu za morderstwa, gwałty i rozboje. Tak wyglądała ta nowa elita… No – oczywiście trafiali się też ideowcy zwani przez Lenina pożytecznymi idiotami, ale ci raczej wielkich karier nie robili.
Co do moich obsesji: tak to już jest w mojej rodzinie. Nie skrzywdzili jej ludzie prawicy, ale ludzie lewicy: jeśli nie narodowi socjaliści to socjaliści ludowi.
Co do autorytetów: nie, nie mam żadnych. Nikt nie jest Bogiem i nikt nie jest nieomylny. Kilka osób mi imponuje i imponowało, ale żadnej z nich nie nazwałbym autorytetem.
Co do rewolucji: jak to jest, że socjaliści i komuniści zawsze mówią o rewolucji i burzeniu zamiast o ewolucji i budowaniu?
Pozdrawiam!
20 maj 2008 @ 7:05 pm
Matjej
Ojej, aż mnie dziw bierze, że w ogóle mój komentarz pojawił się na tej stronie, wręcz zaszczycony jestem.
Wrócę do podstawówki jeśli Ty pójdziesz ze mną. Zobaczymy kto na tym lepiej wyjdzie. Ups przepraszam, szkoła jest przecież taka okropna, że tylko gorzej z nami może być!
Skoro prostych zdań nie rozumiem to może mi prostemu i głupiutkiemu człowieczkowi je Twoja szanowna i jakże mądra osoba spróbuje wytłumaczyć? W końcu to nic nie boli, a udowodnisz swą wyższość na tymi czerwonymi, zielonymi, niemieckimi i wszystkimi innymi głupcami. Należy im się nie?
Z jeszcze większym poważaniem niż ostatnio, wyżej podpisany.
21 maj 2008 @ 6:32 pm
Bellatrix
Co do inteligencji: bądźmy szczerzy, komuniści i naziści swoje zrobili. (Czy ja sie powtarzam?) Dokładnych statystyk nie znam, jeśli chodzi o dokonania nazistów, ale o sowietach mam kilka danych.
Otóż wraz z Armią Czerwoną na ziemie II RP weszły oddziały NKWD, które zaczęły “oczyszczać” ziemie polskie – tereny białoruskie, ukraińskie i Wilno z Polaków, a na zachód od linii Curzona – z żołnierzy AK i inteligencji (notabene, większość żołnierzy AK była chłopami). Wywożono ich na wschód, do obozów (jest pięć kategorii, w zależności od rodzaju “przewinienia” i statusu prawnego). Najsłynniejsze obozy to: Riazań (obiekt wzorcowy, ewenement), Ostaszków i Borowice (na uwagę zasługuje też obóz w Krasnowodsku nad Morzem Kaspijskim, gdzie śmiertelność była najwyższa, z powodu braku słodkiej wody do picia!), aczkolwiek tych obozów było więcej niż grzybów w lesie. Oficerowie byli przetrzymywani bardzo długo, jeszcze po wojnie. Generalnie oficerowie wracali do roku 1947, ale zdarzały się i ok. 1950! [zainteresowanych wysyłam do publikacji D. Roguta, jeśli chcecie mogę podać dokładne dane].
Z tego, co zauważyłam, jeszcze przed utworzeniem PRLu inteligencja polska zniknęła ze sceny, potem zyskując na sile.
Henry, mówisz, że Twoja rodzina się ostała? Tak, z pewnością. Chciałabym zobaczyć teczki Twojej rodziny – chociaż z pewnością dużo robił prestiż Twojego Dziadka.
Co do władz w PRLu… Na niższych szczeblach, tuż po wojnie, sekretarzem powiatu w mojej okolicy zostawali ludzie nieumiejący pisać, z ledwością się podpisujący.
Licealisto, “Za komuny Polska była dumna, że 10% młodzieży ma wyższe wykształcenie, skończyła się komuna i się okazało że na studia bez bólu może pójść ponad 60%.” Dumna? Hm… To realia się zmieniły, ot co. Kiedyś zawodówka była ok, do techników szli najlepsi, po liceum można było znaleźć pracę, jakość nauczania nie była taka zła. Teraz nauka w liceum jest na porządku dziennym. Przykład? W Mińsku Mazowieckim przez długi czas było tylko jedno liceum. Obecnie jest ich pięć. Czy ilość przekłada się na jakość? Watpię. To samo z nauką na uczelni wyższej. Teraz się idzie po papierek, kiedyś szkoła wyższa oznaczała prestiż. Z pewnością słyszałeś wśród starszych znajomych tekst: “Nie ważne co [się studiuje], ważne gdzie”. Czy poza papierkiem liceum coś przynosi młodym ludziom? Czy studia coś dają? I chodzi mi tu o większość, o przeciętną młodzież, nie wybitne jednostki.
Henry, o jakie wyższe szkoły zawodowe chodzi? Bo chyba niektóre studia kończą się specjalizacją w zawodzie (tzn prawem do wykonywania, tak jak po technikum). A jeśli chodzi o nauczycieli historii, to tego może uczyć tylko absolwent historii. Jeśli nie miał specjalizacji nauczycielskiej, to potrzebuje dodatkowych kursów pedagogicznych w studium nauczycielskim. Innej opcji nie ma, chyba że dyrekcja przymknie oko na brak kwalifikacji.
Pozdrawiam!