Mam na imię Renek. Mieszkam w niewielkim mieście na Podlasiu i jestem uczniem Liceum Ogólnokształcącego. Nie będę się wdawał w szczegóły – raz, że nie chcę, a dwa, że niektórym mogłoby to zaszkodzić.
Postanowiłem podzielić się z tymi, którzy zechcą czytać mojego bloga swoimi przemyśleniami na różne tematy: jak ktoś ma ochotę czytać i komentować – zapraszam. A jeżeli nie to nikogo nie zmuszam.
Na początek może przedstawię dwóch moich najlepszych kumpli: Kubę i Pawła.
Kuba chodzi razem ze mną do klasy i siedzimy w jednej ławce. To typ wybitnie aspołeczny – długo trzeba było go oswajać, ale kiedy już to się stało okazał się najlepszym przyjacielem.
Paweł chodzi do równoległej klasy w tym samym liceum. Razem mamy tylko WF: w każdej klasie jest tylko kilku chłopaków i kilkanaście dziewczyn więc wychowanie fizyczne jest łączone dla chłopaków z dwóch klas. Paweł najczęściej określany jest jako męska szowinistyczna świnia. Sam uwielbia to określenie z tym, że zawsze dopytuje się dlaczego „świnia”?
Ale my trzej lekcje wuefu mamy raczej z głowy – musimy niestety na niego chodzić, ale podczas gdy inni fikają koziołki i tarzają się po parkiecie to my siedzimy sobie na ławeczce i gawędzimy. Trzeba być sprytnym… Ja zwolnienie mam ze względu na alergię na kurz i pyłki traw. Czyli salę gimnastyczną i boisko. Alergię oczywiście kiedyś jakąś miałem, ale teraz chyba, żeby się coś działo musiałbym się w tym pyłku i kurzu wykąpać. Tyle, że w papierach mam śliczną dokumentację, którą starannie raz na kilka miesięcy staram się uzupełniać nowymi wpisami. Paweł z kolei dwa lata temu zwichnął sobie nogę w kostce i od tamtej pory uskarża się na permanentne i silne bóle uniemożliwiające uczestniczenie w zajęciach sportowych. Jedynie Kuba ma jakiekolwiek podstawy do swojego zwolnienia: astma. Ale to tylko taka teoria, bo ani ja ani Paweł dolegliwości u niego żadnych nie zauważamy.
Więc tak sobie spędzamy nasze lekcje wuefu i obserwujemy dwie grupy dziewcząt uprawiających aerobik. Jedna grupa to dziewczyny z klasy mojej i Kuby, a druga – Pawła. Dziewczyny zasadniczo się starają, a nauczycielki prowadzące lekcje mają lekkiego hopla na punkcie skłonów i wymachów więc najczęściej jest na co popatrzeć. Wystarczy znaleźć przed lekcją dobry punkt obserwacyjny.
Gość, który prowadzi WF z chłopakami ma oczywiście nam to za złe, ale niewiele może poradzić więc nawet już nie próbuje. Po prostu udaje, że nic nie widzi. Samym dziewczynom to chyba nie przeszkadza. Największy problem jest z nauczycielkami prowadzącymi lekcje z dziewczynami. Początkowo próbowały interweniować, ale dyrekcja nie jest w stanie zapewnić nam opieki na ten czas, a całkowicie zwolnić nas nie może. Kwadratura koła. Więc siedzimy swobodnie i obserwujemy już bez specjalnego skrępowania. Najczęściej siedzi z nami też kilka dziewczyn – niedysponowanych. Więc jest z kim pożartować i wymienić się najnowszymi plotkami z życia klasy, szkoły i miasteczka. Żyć nie umierać.