Jakoś nigdy nie mogłem zrozumieć homoseksualistów: zawsze na myśl o ich praktykach brało mnie takie obrzydzenie, że po prostu tylko zwymiotować. Jeden facet drugiemu wpycha wiadomo gdzie wiadomo co, ten drugi pierwszemu to samo… a potem jeszcze to oblizują. Ohyda. Koszmarna i totalna ohyda. Już tylko chyba od tego nekrofilia jest gorsza.
Tymczasem taki Robert Biedroń napisał był i wydał Różowy elementarz czyli podręcznik dla homoseksualistów: tytuły kilku rozdziałów z Tęczowego elementarza Roberta Biedronia mówią same za siebie: Jak wygląda seks lesbijski i gejowski? Jak powiedzieć rodzicom, że jestem gejem? Jak zachować się wobec kolegi geja?
A sam autor wystąpi do Ministerstwa Edukacji Narodowej z wnioskiem, by jego książkę zakwalifikować jako lekturę uzupełniającą w liceach.
Już niezależnie od tego, czy Tęczowy elementarz znajdzie się w kanonie lektur szkolnych, jego treść na pewno poznają uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego w Kędzierzynie-Koźlu. Nauczycielka z tej szkoły Marzanna Pogorzelska będzie czytała Tęczowy elementarz na zajęciach ze szkolną grupą Amnesty International (to ci, którzy uważają, że aborcja to jedno z praw człowieka):

Książka jest ciekawa, przystępna i niezwykle mądrze odpowiada na postawione pytania.

Żal mi jej uczniów, po prostu żal… Bo dla niej już ratunku chyba nie ma…