Po szkole chodzi dziś plotka o tym, jaki jest najlepszy sposób na pozbycie się obowiązku noszenia szkolnego mundurka. Mianowicie trzeba wybrać się do alergologa i załatwić sobie zwolnienie lekarskie ze względu na uczulenie na poliester. Zapisałem się na jutro do znajomej lekarki u której już od paru lat tworzę sobie śliczną historię leczenia na alergię na kurz i pyłki (czyli na salę gimnastyczną i boisko – wf). Czym szybciej – tym lepiej. Trzeba sobie jakoś radzić. Tym bardziej, że testy zawsze wykazywały mi różne dziwne alergie.
Sam osobiście popieram idee szkolnych mundurków: ale, na Boga, nie takich! To, co szkoła wybrała dla nas woła po prostu o pomstę do nieba! Licealista, który wygląda jak przeciętna sprzątaczka z lat osiemdziesiątych w podrzędnym barze albo jak sprzedawczyni z warzywniaka nie może czuć dumy ze swojej szkoły. A przecież między innymi taki cel przyświecał podczas wprowadzania mundurków do szkół. Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. Teraz sprzedawczynie np. ze sklepu mięsnego na rynku wyglądają w swoich uniformach o trzy nieba lepiej niż uczniowie mojego liceum. Śnieżnobiałe stroje z krótką seksowną spódniczką – aż chce się od razu coś kupić. Licealistka przy tych dziewczynach wygląda jak siódme dziecko Baby Jagi. Wstyd. Ale co tu się dziwić: prywatny przedsiębiorca dba o swój biznes jak może, a nasz dyrektor ma swoją szkołę i jej uczniów w bardzo głębokim poważaniu – byleby tylko się go nie czepiali. Roman Giertych zarządził mundurki – będą mundurki. Najbrzydsze jakie mogą być. Bo nawet nie najtańsze. Z najgorszego materiału, w najgorszym możliwym kolorze i w najgorszym kroju, jaki można sobie wyobrazić.
Każdy w liceum się spodziewał czegoś choćby na kształt strojów z angielskich albo japońskich szkół – tego, co widać w telewizorach, na filmach, w serialach. Guzik. Nasze liceum – jedno z najlepszych w województwie to jednak nie żadna elita. To kanał i żenada. A dowodem na to są elitarne mundurki szkolne: połączenie fartucha sprzątaczki z kaftanem dla psa.
No więc każdy kombinuje jak może: za jakiś czas okaże się, że połowa szkoły to alergicy uczuleni na poliester i nie mogą nosić mundurka. I bardzo dobrze: nie będą przynajmniej przynosić wstydu miastu i swoim rodzinom. Oto jak szkoła uczy kombinowania i omijania prawa. Gratuluję, Panie Dyrektorze! Tak trzymać: wychowa Pan co roku setkę młodych ludzi, którzy omijanie przepisów mają opanowane do perfekcji.