Dwa razy w tygodniu jeżdżę do Białej Podlaskiej na zajęcia z francuskiego (seksu chciałoby się powiedzieć, ale to tylko język francuski). Do Białej Podlaskiej jadę autobusem natomiast wracam pociągiem – tak pasuje mi komunikacja. Dziewczyna, która prowadzi z nami zajęcia to całkowite przeciwieństwo nauczycielek: młoda, śliczna, z uroczym francuskim r w głosie, seksowna i w dodatku sympatyczna oraz grzeczna. Chodzący ideał. Aż się chce uczyć. Potrafi być wymagająca, ale też cierpliwa i wyrozumiała. Dlaczego w moim liceum nie uczą takie dziewczyny? No dlaczego? Dlaczego wszystkie nauczycielki w mojej szkole są leniwe, zaniedbane, niecierpliwe, znudzone i traktują uczniów jak zło konieczne? Dlaczego nie przykładają się ani odrobinę do swoich obowiązków? Dlaczego ciągle prezentują postawę roszczeniową, a same z siebie nic nie dają? Domagają się podwyżek płac, dodatków, premii, ale ich zaangażowanie w pracę ma się do tego zupełnie nijak.
Tak samo jest z podróżami do i z Białej Podlaskiej. Kiedy jadę na zajęcia z języka francuskiego podróżuje prywatnym busem: czystym, wysprzątanym, wymytym, kierowca jest miły, sympatyczny, grzeczny, zawsze pod krawatem. Natomiast kiedy wracam do domu i jadę pociągiem to jest to zupełnie inny świat: brud, syf, smród, kolejarze burczą coś pod nosem, są zaniedbani, w brudnych i zaplamionych mundurach.
Przecież to wszystko ci sami ludzie: mieszkają w tych samych miejscowościach, pochodzą z tych samych rodzin. Różnica jest taka, że jedni pracują w państwowej szkole i na państwowej kolei, a drudzy w szkole prywatnej i w prywatnej firmie transportowej. Tylko tyle i aż tyle. Ci z państwowych posad mają w d… swoją pracę natomiast ci z prywatnych firm ją szanują i szanują ludzi, którzy im płacą. Szanują po prostu klientów.

[…] Więcej…