W naszym mieście jest basen przy jednej ze szkół. Czasami lubimy tam pójść z moimi przyjaciółmi Kubą i Pawłem wieczorem, żeby sobie popływać. Nie ma wówczas tam już praktycznie nikogo więc cały basen jest wyłącznie dla nas. Nawet nasz znajomy ratownik, który wieczorami pilnuje bezpieczeństwa po osiemnastej zmywa się do domu do swojej dziewczyny (teoretycznie powinien być do 20 kiedy stróż zamyka, ale nikt tego nie przestrzega).
I tym razem było podobnie: kiedy przyszliśmy na basen ratownik właśnie wychodził, a że nas doskonale znał spokojnie poszedł do domu. Stróż oglądał jakieś seriale na stróżówce. Cały basen był dla nas. Włączyliśmy sobie muzykę i pływaliśmy przez kilkanaście minut wzdłuż i w szerz. Pełna wolność i pełna swoboda. Tyle, że tego dnia nie miało być tak samo, bo… około osiemnastej trzydzieści przyszły na basen trzy dziewczyny, których dotąd nie znaliśmy. Przedstawiliśmy się sobie: Kasia, Natalia i Magda jak się okazało były uczennicami z drugiej szkoły średniej jaka się znajduje w naszym miasteczku; z Liceum Ekonomicznego, razem chodziły do równoległej klasy i okazały się bardzo sympatyczne.
No więc przez następne pół godziny chlapaliśmy się wspólnie z dziewczynami z Ekonomika, grała muzyczka i zrobiło się z tego niemal pool-party. Te pół godziny intensywnych zabaw w wodzi nieźle nas zmęczyło więc wyszliśmy z wody i wylegiwaliśmy się na ręcznikach przy krawędzi basenu. Patrzyliśmy sobie na dziewczyny w kostiumach kąpielowych i rozmawialiśmy. Oczywiście po jakimś czasie rozmowa zrobiła się bardziej intymna i zeszło na bardziej frywolne tematy. Zaczęliśmy się śmiać, że my jesteśmy topless a dziewczyny nie i że to jest niesprawiedliwe, bo one mogą patrzeć na nasze piersi a my na ich już nie. Dziewczyny miały czym się pochwalić: Natalia miała rozmiar C natomiast Kasia i Magda co najmniej B. Było dość chłodno więc dziewczyny były troszeczkę zmarznięte i ich sutki wesoło prężyły się pod tkaniną biustonoszy. Licealistki z Ekonomika śmiały się, że na tym właśnie polega cała zabawa, że one mogą patrzeć, a my nie. Zrobiło się wesoło. Wysunęliśmy argument, że powinno być równouprawnienie również w tej kwestii i dziewczęta też powinny chodzić bez staników na baseny. I pokazywać piersi. Ona natomiast na to, że nie są feministkami i że wcale nie chcą żadnego równouprawnienia. Po kilkunastu minutach takiego przekomarzania się dziewczyny zaczęły się między sobą chichrać i namawiać. Coś się szykowało… I rzeczywiście odwróciły się do nas plecami i …zdjęły swoje biustonosze. Zaczęły się śmiać i położyły się na ręcznikach na brzuchach, tak, że nie było wiele widać natomiast sama świadomość, że dziewczęta są prawie nagie nieźle na nas podziałała. Zaczęła się kanonada komplementów pod ich adresem z naszej strony. Po kilku minutach nastolatki przestały się wstydzić i najpierw Kasia a potem obie pozostałe dziewczyny usiadły normalnie i mogliśmy podziwiać ich śliczne piersi. Tyle, że zrobiła się już prawie dwudziesta, a o tej właśnie godzinie przychodzi stróż i sprawdza czy na basenie nikt nie został i zamyka wszystko na cztery spusty. Trzeba było kończyć zabawę. Niestety, nic co piękne nie trwa wiecznie.

Myśleliśmy, że dziewczęta nałożą staniki i pójdą do damskiej przebieralni pod prysznic, ale okazało się, że ona mają inne plany. Poszły razem z nami. Prysznic był co prawda krótki (trzeba zdążyć przed stróżem) ale wspólny. A licealistki cały czas miały odsłonięte piersi. Dopiero jak wyszliśmy spod prysznica i zaczęły się ubierać to zasłoniły się drzwiczkami od szafek i zdejmowały dolne części strojów kąpielowych i wkładały normalne majteczki ukryte przed naszym wzrokiem. Staniki już natomiast nałożyły przy nas – bez wstydu cały czas się śmiejąc i chichrając. Kiedy ubraliśmy się już wszyscy, wyszliśmy i pożegnaliśmy niczego nieświadomego stróża który szykował się do zamykania basenu zapytaliśmy dziewczyny, czy nie miałyby ochoty na odprowadzenie. Dziewczyny miały ochotę. Ale niestety mieszkały niedaleko (niestety – bo bardzo miło się z nimi rozmawiało). Okazało się że wszystkie trzy mieszkają w dwóch sąsiednich blokach na pobliskim osiedlu. Odprowadzone pod drzwi klatek schodowych podarowały każdemu z nas serię buziaczków i całusków i zniknęły za drzwiami. Zostaliśmy sami we trzech – z kartką z numerami telefonów. Rozeszliśmy się do domów. Trzeba będzie wieczorem jeszcze napisać do każdej z dziewcząt SMS-a z podziękowaniem za mile spędzony czas. I jak najszybciej umówić się na kolejną imprezę.

[…] Więcej…