Niestety nie będzie można zdawać matury z religii. Wielka szkoda. Doskonały pomysł Romana Giertycha został niestety skasowany przez nowy rząd Donalda Tuska. Niby jeszcze nie czas mi o tym myśleć – mam jeszcze parę lat bo to dopiero początek liceum – ale jednym z moich pomysłów było zdawanie matury właśnie z religii. Przedmiot banalnie łatwy, wiedzy do przyswojenia mało, a potem zawsze można się wybrać na studia na którymś z katolickich uniwersytetów w Lublinie albo w Warszawie.
Katechezę, co pewnie wyda się niektórym zaskakujące nasza szkoła ma w specjalnej salce katechetycznej na plebanii pobliskiej parafii. Prawie jak za czerwonych czasów. Tyle, że ocena z religii nie ląduje jak kiedyś na oddzielnym świadectwie tylko na tym szkolnym.
Zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy nie lubią religii i woleliby etykę. Etyki i tak by nie mieli za to problemów od groma i trochę. Zatem chodzę z moją klasą na plebanię na katechezę. I bardzo sobie to chwalę. Po pierwsze religię mamy na samym początku zajęć więc można w spokoju odrobić lekcje i czasami nawet czegoś się nauczyć przed jakimś sprawdzianem, po drugie – to są bardzo ciekawe zajęcia. A jako, że mamy księcia z zacięciem pedagogicznym i ewangelizatorskim wychodzi to bardzo ciekawie. Ksiądz w moim prywatnym rankingu nauczycieli pewnie zająłby pierwsze miejsce w szkole. Szkoda, że tak niewiele tutaj od niego zależy. Cała szkoła to jeden wielki babiniec – od dyrektorki do woźnej. Nauczycieli-mężczyzn jest właściwie poza księdzem tylko trzech. A każdy z nich to prawie jak baba albo homoseksualista. A różne plotki chodzą… ale ja tu teraz nie o plotkach. Aż mi naszego księdza żal trochę, choć sam wybrał. Wiadomo, że gdzie diabeł nie może tam babę pośle. A jeżeli pośle takie stado wampirzyc to i woda święcona nie pomoże. Więc nasz ksiądz-katecheta stoi na z góry przegranej pozycji. Jeszcze się siłuje i szamocze, ale przegra. Baby go wykończą. I dlatego go podziwiam.
A poza tym, co tu dużo mówić, facet jest po prostu i po ludzku sympatyczny i miły. Pomimo, że ksiądz.
Zatem mi do wyboru zostanie historia albo geografia. Matury z religii nie będę miał. Szkoda.

A tak na marginesie: znalazłem niedawno blog pewnego konwertyty z zacięciem ewangelizacyjnym, który przeszedł z katolicyzmu na luteranizm, który tłumaczy jak osiągnąć życie wieczne. Szkoda, że nie nieśmiertelność. Lenin i jego kumple też dużo obiecywali, a wyszło jak wyszło. Na blogu najbardziej powaliło mnie jednak wyłączenie odpowiedzialności:

Absolutnie nie odpowiadam za stosowanie lub niestosowanie porad, treści tutaj zawartych, a szczególnie za prawne konsekwencje ich zastosowania. Należy je traktować jako mój osobisty pogląd na przedstawianą sprawę.

Stosuj się do zasad religii chrześcijańskiej, ale czy trafisz do nieba czy do piekła – ja umywam od tego ręce. Skąd ja to znam? Poncjusz Piłat?

[…] Więcej…