Siedzę sobie sam w pokoju i symuluję proces uczenia się. Moje myśli błądzą sobie gdzieś samopas tu i ówdzie. Głównie jednak błądzą po ciałach moich znajomych koleżanek. I nieznajomych też. Głównie koncentruje się na różnych otworkach i wypukłościach. Jakoś tak myśli spadają w kierunku Justyny i jej majteczek. W końcu decyduje się wstać i wyjąć je z szafki. Są z miękkiej białej koronki i jeszcze pachną jej ciałem. Czuję się jak jakiś napalony Japończyk-fetyszysta. Japonia to chyba najbardziej przyjazny fetyszystom kraj na świecie. Dziewczęce używane majteczki do kupienia w ulicznych automatach, szkolne mundurki dla dziewcząt skrojone tak, żeby więcej ciała pokazać niż zasłonić króciutką spódniczką. Nawet jedzenie przerobili na czynność perwersyjnie erotyczną: wymyślenie body sushi to osiągnięcie równe chyba dokonaniom Kopernika i Kolumba. A może je przewyższające znaczeniem i doniosłością. Bo, żeby podnieść prywatne zlizywanie bitej śmietany z piersi dziewczyny niemal do rangi sztuki narodowej i praktykować to w zwyczajnej niby restauracji to trzeba już wizjonera. Albo Japończyka. Intrygujące jest najbardziej jednak to, że wcale nie kładą oni tych swoich przysmaków bezpośrednio na nagim ciele kobiety, ale dopiero na jakichś miejscowych liściach czy wodorostach. Dziewczyna, owszem, powinna być całkiem naga, ale to nie znaczy, że frykasy powinny nasiąkać jej potem i zapachem. Ona jest tylko do oglądania, a jej goły brzuch, piersi albo uda mają tylko i wyłącznie ogrzać jedzenie do temperatury ciała. Miłośnicy kubańskich cygar zwijanych na spoconych udach młodych Kubanek byliby tego typu pomysłami co najmniej zdegustowani.
Może to wszystko to jakaś kompensacja niewielkich rozmiarów penisów Japończyków: żeby zadowolić potrzeby seksualne Japonek muszą oni wspiąć się na trochę wyższy poziom wyrafinowania i kunsztu niż inne nacje w tym, co robią na swoich matach.
Sushi mi nie smakuje. Próbowałem je jeść kilka razy w życiu, podobno w dobrym wydaniu, ale jest to takie paskudztwo, że mój środkowoeuropejski żołądek nie za bardzo chciał przyjąć do wiadomości, że to coś smacznego. Może z nagiego ciała pięknej dziewczyny sushi smakuje lepiej? A może to znów taka kompensacja, która tym razem polega na tym, że pomimo tego, że je się paskudztwo to można to przełknąć ze względu na sposób podania? Bo każdy to musi przyznać, że cokolwiek podane w ten właśnie sposób każdemu normalnemu mężczyźnie będzie smakowało wybornie. Tym bardziej, że Japonki akurat są z reguły seksowne i ponętne. Nawet miniaturowe piersi tamtejszych dziewczyn i kobiet w tym przypadku nie rażą. Są dopasowane do ich figury. A może to mi się tak tylko wydaje dlatego, że każda wygląda praktycznie tak samo i są dla Europejczyka zupełnie nie do odróżnienia?

Przez kilka godzin wylegiwania i myślenia o Justynie i jej majteczkach, a także o jedzeniu z nagiego ciała jakiejś seksownej Azjatki oraz innych atrakcjach Kraju Kwitnącej Wiśni postanowiłem zrealizować choć część swoich perwersyjno-erotycznych zachcianek. Zadzwoniłem do mojej szkolnej koleżanki na komórkę, ale okazało się, że ta ją wyłączyła. Czy ona nie ma już teraz co robić tylko wyłączać swój telefon komórkowy? To powinno być karane co najmniej jakimś wyszukanym bondage…

[…] Więcej…