Przychodzę do szkoły przed ósmą. Justyna z którą byłem wczoraj na randce się spóźnia. W końcu przychodzi piętnaście minut po ósmej. Polonistka jest na nią wyraźnie wkurzona. Na szczęście zalega z materiałem i dzięki temu nie będzie jej odpytywała. Pewnie gdyby nie miała takich zaległości z tematami skończyło by się na długim maglowaniu. Polonistka – na potrzeby tego bloga będę nazywał ją Ogrzycą – jest znana w całym liceum z tego typu zagrywek. Ta lub ten, kto się spóźnił na lekcję jest pierwszy do odpytania.
Justyna siada w ławce. Po kilku minutach dostaję od niej SMS-a: Tylko nie mów nikomu to może to jeszcze powtórzymy. Zaspałam przez Ciebie! Jesteś okropny! Odpowiadam jej: A ty wyglądasz ślicznie. Szczególnie tam na dole. Trzymam za słowo. Za późno! Wszyscy już wiedzą! Po chwili dostaje od niej wiadomość: Jesteś perwersyjnym dewiantem! a po chwili kolejny SMS: Naprawdę Ci się podobam?. Odpowiadam jej tylko krótkim: Tak! bo mogłoby się to przerodzić w dłuższą wymianę, a wolę słuchać na lekcjach co mówią nauczycielki. Nawet pomimo tego, że z reguły plączą się i nudzą niemiłosiernie. Wtedy nie muszę się dzięki temu już praktycznie niczego więcej uczyć.
Po polskim Justyna gdzieś znika wśród swoich koleżanek. Nie mam okazji z nią porozmawiać. Trochę mi smutno z tego powodu. Przywiązuję się szybko, a dziewczyny teraz porobiły się takie, że randka, łóżko i do widzenia. Hi, hi… odezwał się we mnie stary wyjadacz i romantyk. Sonety zacznę zaraz pisać.
Ostatni jest WF. Jak zwykle z Pawłem i Kubą lądujemy na ławce. Dobrze mieć zwolnienie. Niestety, nawet niećwiczących dziewczyn dziś nie ma do towarzystwa. Dostaję znów SMS-a od Justyny jeszcze z dziewczęcej szatni: Popatrz sobie! Odpowiadam jej: Będę patrzył! I sobie wyobrażał! Dziewczyny w końcu wychodzą na salę gimnastyczną. Justyna wygląda między nimi świetnie. Chłopakom nic nie mówię na kogo głównie patrzę, a oni się chyba nie domyślają. I dobrze. Obserwują ogólnie. Komentują. Potem odrabiamy zadania z chemii. Co jakiś czas spoglądam na podskakujące piersi Justyny i na jej wypinający się w moją stronę tyłeczek. Wiem, że w moją stronę. Fanatyzm nauczycielki dziewcząt na punkcie aerobiku ma swoje duże plusy. Czterdzieści pięć minut szybko mija.
Dziewczyny chowają się w swojej szatni – zmęczone i spocone. Justyna nawet na mnie nie patrzy. Po kilku minutach dostaję od niej kolejną wiadomość na telefon: Tylko na mnie nie czekaj! Nie chcę, żeby ktoś się dowiedział. Podobało ci się przedstawienie? Trochę znów mi smutno, że nie mogę z nią porozmawiać, ale odpowiadam: Było ok, ale bardziej podobało mi się wczoraj! Wychodzę ze szkoły razem z Pawłem i Kubą. Po chwili dostaję odpowiedź: Jesteś perwersyjnym dewiantem! Szablon jakiś ma w tym telefonie, czy jak?

[…] Więcej…