Jakoś nigdy nie potrafiłem zrozumieć ludzi, którzy ozdabiają swoje ciała tatuażami albo kolczykami. Jedynym miejscem na ciele dziewczyny jestem w stanie znieść kolczyki są uszy; no może jeszcze jakiś maleńki kolczyk w pępku, ale już to traktuje jako coś mocno kontrowersyjnego i ambiwalentnego. W pozostałych częściach ciała kobiety kolczyki mnie denerwują i zupełnie mi nie pasują i przeszkadzają. Wydają się jakieś wulgarne, nieadekwatne i niestosowne. A już w ogóle nie znoszę tatuaży. Jakiś czas temu zapanowała wśród dziewczyn moda na duże geometryczne tatuaże na dolnej części pleców tuż nad pupą. Nie dość, że wygląda to nieestetycznie to jeszcze po prostu jest ordynarne i wulgarne i nie pasujące do mojego wyobrażenia ideału pięknego kobiecego ciała i dziewczęcości. Nawet kilka nastolatek z mojego liceum dało sobie zrobić takie paskudztwo tuż nad tyłkiem i uważają, że są od tego sensowniejsze, ładniejsze i bardziej ponętne. Otóż nie są – być może są jacyś zdegenerowani faceci, którym się to podoba, ale ja do nich żadną miarą nie należę. Dziewczyna z tatuażem albo kolczykami poupychanymi w każdym możliwym i niemożliwym miejscu od razu w moich oczach tracą na atrakcyjności i wydają się dużo bardziej odpychające niż pociągające. Żadnego uroku, żadnej dziewczęcości, żadnego wdzięku, żadnego sex appealu, nic… sama wulgarność, ordynarność i chamskie bezguście.
Miniaturowy kolczyk w nosie jeszcze jakoś może zniosę, ale już nawet przekłuta brew, warga albo co gorsze język i umieszczony tam tej samej wielkości kolczyk jest dla mnie odrażający i po prostu według mnie oszpeca każdą dziewczynę. Tym bardziej kolczyk w miejscach intymnych – w sutku albo w wardze sromowej – jeden wielki koszmar. A jeżeli jeszcze sobie pomyślę, że taka jedna z drugą dziewucha zrobiły to na własne życzenie to po prostu mnie krew zalewa. Oszpecanie się z własnej woli kolczykami albo tatuażami jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe i niewytłumaczalne. Zgroza. I niestety powoli robi się tak, że znalezienie niewytatuowanej i niezakolczykowanej dziewczyny staje się niemożliwością. Już mniej więcej jedna trzecia moich znajomych licealistek ma przekłute pępki, usta, brwi, albo płatki nosa. Kilka ma już tatuaże. I ta epidemia się rozwija z zastraszającą prędkością. Nie chcę myśleć już nawet co przekłują i co dadzą sobie wytatuować jeszcze później.
Być może ta moda to wynik jakiegoś zapatrzenia na krajowe i zagraniczne gwiazdeczki mniejszego lub większego formatu i celebrities od siedmiu boleści. Ale taka Doda nawet bez tatuaży wygląda okropnie, a z tymi sinoburymi plamami tuszu na ciele wygląda już zupełnie na szczyt bezguścia i jest to dla mnie wieśniactwo w najgorszym wydaniu.
Zresztą to samo myślę o wytatuowanych mężczyznach z kolczykami: albo zwyrodnialec, albo homoseksualista albo bandyta.

No, chyba, że chce się wyglądać jak Amy Winehouse… Prawda, że seksownie?
Amy Winehouse nago

[…] Więcej…