Mojego przyjaciela Pawła musiało nieźle wziąć. Kasia całą niedzielę ma podobno zajętą, bo jej rodzice postanowili gdzieś pojechać do rodziny i zabrać ją ze sobą. Więc pierwsza oficjalna randka będzie w poniedziałek. Razem z Kubą siedzimy więc dziś u Pawła i próbujemy mu przetłumaczyć, że nie ma się czym stresować skoro ona podoba się jemu, a on jej. Na pewno wszystko będzie dobrze. Poradzi sobie. Ale Paweł kiwa tylko głową i dalej się denerwuje.
Podpowiadamy mu co ma robić i co mówić, ale to tylko takie gadanie, żeby czymś zając czas. Paweł i tak doskonale wie, co ma mówić i jak się zachowywać. Przecież to nie pierwsza randka w jego życiu, a on też ani nie jakaś oferma i fajtłapa ani nie prawiczek. Więc i z Kasią sobie świetnie poradzi – cokolwiek miałoby się dziać. Idą do pizzerii. Spokojny neutralny teren. Żadnych niespodzianek. Potem może do kina, ale to zależy od tego, czy dziewczyna będzie chciała. Kuba jak zwykle poleca Pawłowi jakieś wina. Zrobił się już z niego prawdziwy znawca. Może to i dobry pomysł – jeden czy dwa kieliszki dobrze wpływają na samopoczucie i pozwalają się rozluźnić. Kuba ma jakieś odpowiednie na tę okazję więc umawiają się, że Paweł jeszcze jutro do niego wpadnie po lekcjach po butelkę.
Pod koniec dnia Paweł zrobił się w końcu jakiś taki bardziej optymistyczny – co ma być to będzie. Poradzi sobie chłopak…

[…] Więcej…