Polonistka jest na nas obrażona, chemica stara się nie odzywać jeżeli nie musi, dyrektorka robi wszystko, żeby nie musieć podejmować żadnych decyzji – cisza przed burzą. A burza będzie na pewno. Ale sprawdzianów i klasówek nikt nie robi nie tylko w naszej klasie ale i w całej szkole, bo w innych klasach jak dowiedziano się o naszym obywatelskim nieposłuszeństwie to od razu powstał precedens. Kurcze, jakie u mnie słownictwo się wyrobiło – jeszcze zamiast na jakieś spokojne i niewymagające studia to na prawo pójdę i co ojciec z gospodarstwem zrobi?
Za to wszystkie nauczycielki postanowiły wziąć się za przepytywanie nas przez co najmniej pół godziny na każdej lekcji i dokładnym sprawdzaniu prac domowych. Taka zawoalowana zemsta za domaganie się przestrzegania prawa i żądanie sprawiedliwości. Do czego to doszło! Ale mi mogą naskoczyć, za dobry jestem na te sztuczki. (Dostałem piątkę z biologii – z minusem, a minus za jąkanie się przy odpowiedzi, jakoś trzeba było obniżyć moją ocenę, bo pełna piątka to byłby dyshonor dla nauczycielki).
Trzeba będzie poszukać numeru telefonu do kuratorium i uciąć sobie pogawędkę z paniami tam pracującymi tylko się jakoś obawiam, że kruk krukowi oka nie wykole. Przecież te wszystkie baby są z jednego miotu i jadą na jednym wózku. Widział ktoś lekarza który podpisze się pod orzeczeniem poświadczającym błąd lekarski kolegi po fachu, albo oświadczenie prawnika który podważa praworządność innego prawnika? Więc coś mi się wydaje, że nauczycielka o innej nauczycielce złego słowa publicznie nie powie. Co innego prywatnie i w zaufaniu. O! Wtedy dużo można się dowiedzieć… Przecież jak ktoś pracuje 20 godzin w tygodniu to musi się koszmarnie nudzić przez resztę czasu – a co można robić jeżeli jest się nauczycielką i pracuje się tylko parę godzin dziennie? Tylko plotkować. I w międzyczasie wychowywać całe pokolenie takich zaćpanych i przygłupowatych Miśków Koterskich, którzy w filmach swojego ojca grają samych siebie a w realnym życiu sprzedają cudze mieszkania.

[…] Więcej…