O moim dziwnym związku z Justyną już opowiadałem: od tamtej pory niewiele się zmieniło. Nastolatka unika mnie na przerwach, ale na lekcjach od tamtej pory jak i przedtem dość często pomagamy sobie nawzajem. I raz na jakiś czas dostaję od niej SMS-y. Trochę się już do tego przyzwyczaiłem i przestałem traktować jako coś niestosownego albo dziwnego. Po prostu przyjąłem, że moja koleżanka taka już jest i już. Lubię ją, pociąga mnie i podnieca. Ja ją chyba podobnie. Tak przynajmniej mi się wydaje, ale wszelkie kontakty w miejscach publicznych przyzwyczailiśmy się ograniczać do niezbędnego minimum.
Dziś pomogłem jej na przykład na kartkówce z historii siadając tak, żeby moja koleżanka zdążyła odpisać ode mnie to, czego jej brakowało. Najprawdopodobniej dzięki temu oboje dostaniemy piątki. Chyba, że ja coś pokręciłem i źle napisałem albo ona źle przepisała, ale raczej jest to mało prawdopodobne. Tego typu współpraca między nami rozwija się owocnie już od początku liceum i oboje sobie ją chwalimy. Ja nie muszę męczyć się nad przedmiotami ścisłymi, a ona nad humanistycznymi. Kartkówka trwała może z dziesięć minut, a potem była normalna lekcja podczas której dostałem od Justyny SMS-a z prośbą, żebym został chwilę po lekcjach jeżeli mogę. Odpisałem, że nie ma problemu.
Kiedy zajęcia na dziś się skończyły (morderczy maraton siedmiu godzin lekcyjnych) usiadłem sobie na parapecie okna i czekałem na wiadomość od Justyny. Szkoła była już właściwie opustoszała: lekcje miały może jeszcze najwyżej ze trzy klasy i większość uczniów poszła już do domu. Po chwili dostałem wiadomość, żebym zaczekał do końca tej przerwy, a potem poszedł w okolice toalet. Tak zrobiłem. Chwilę po tym jak zabrzmiał dzwonek ogłaszający rozpoczęcie kolejnej lekcji a uczniowie znaleźli się w klasach dostałem kolejną wiadomość na mój telefon komórkowy: Wejdź do damskiej łazienki. Myślę sobie – raz kozie śmierć. Idę. W damskiej toalecie była Justyna, która od progu się na mnie rzuciła i zaczęła całować ciągnąc w kierunku jednej z kabin. Weszliśmy i zaraz zamknęliśmy za sobą drzwi. Moja koleżanka zaczęła ściągać ze mnie ubranie i namiętnie mnie całować. Byłem kompletnie oszołomiony i zaskoczony sytuacją, ale jednocześnie bardzo mnie to podniecało. Dziewczęca toaleta to jednak trochę magiczne miejsce dla każdego faceta i nie sposób się wyzwolić od stereotypów kłębiących się po głowie. Justyna nie próżnowała i ja też coraz bardziej napalony zacząłem rozpinać jej koszulkę. Czułem pod palcami jej jędrne gorące ciało, biustonosz wypełniony okrągłymi piersiami o nabrzmiałych sutkach, które twardniały pod moimi palcami. Trwało to kilkanaście minut. Może nawet krócej.
W pewnym momencie Justyna dobrała się do mojego rozporka i ściągnęła spodnie. Z plecaka wyjęła prezerwatywę, którą kazała mi zaraz założyć i usiąść na desce muszli. Zrobiłem jak poprosiła, a ona w tym czasie podwinęła swoją spódniczkę i bez zdejmowania stringów (odsunęła tylko trochę majteczki na bok) usiadła nabijając się na mnie. Przed oczami miałem podskakujące piersi licealistki. Kilka minut później nagle zacisnęła na mnie swoje uda i przytuliła się do mnie całym swoim rozpalonym ciałem gryząc mnie w ucho. Czułem jak przeszywa ją kilka kolejnych silnych dreszczy. Było jej dobrze. Pozwoliła mi skończyć a potem szybko zapięła swoją koszulkę, wygładziła spódniczkę i wybiegła z dziewczęcej toalety krzycząc, że nie ma teraz czasu i musi się pośpieszyć. Zostałem sam. Ubrałem się i doprowadziłem do porządku. Trochę zestresowany wyjrzałem na korytarz, ale nikogo na szczęście tam nie było. Wyszedłem.
Kilka minut później, kiedy już wyszedłem z budynku liceum dostałem od niej kolejnego SMS-a: Dziękuję, podobało mi się, mam nadzieję, że niedługo to powtórzymy. Próbowałem do niej oddzwonić, ale nie odbierała mojego telefonu. Wysłałem więc jej wiadomość. Też mi się podobało. Kiedy tylko masz ochotę. Dlaczego nie odbierasz? Zaraz dostałem odpowiedź: Nie dzwoń, proszę. Nie mogę rozmawiać. Już wkrótce.
To jak na razie była jedna z najdziwniejszych sytuacji w jakich się kochałem z dziewczyną. Trochę szalona, trochę niebezpieczna, trochę perwersyjna i bardzo podniecająca. Jednym słowem niesamowita. Prawie jak sen.

[…] Więcej…