W ostatnią sobotę urządziliśmy sobie z moimi kumplami Kubą i Pawłem kino domowe i we trzech obejrzeliśmy sobie trzy filmy: Pachnidło, Małe dzieci i Thirteen. Właściwie wszystkie te trzy filmy opowiadają o tym samym: zdziecinnieniu dorosłych i nieumiejętności radzenia sobie w życiu przez ludzi, którzy powinni być w stanie odpowiadać za swoje czyny.
W filmie na podstawie książki Patricka Süskinda pt. Pachnidło mamy historię człowieka którego ogarnęła obsesja tworzenia perfum – główny bohater Jan Baptysta Grenouille obdarzony jest fenomenalnym węchem za pomocą którego jest w stanie zidentyfikować każdy zapach. W pierwszych scenach mamy obraz XVIII-wiecznego Paryża pokazany jako miejsce pełne brudu, smrodu i zepsucia. Tyle, że każda kolejna scena filmu jest coraz jaśniejsza i czystsza – odwrotnie niż bohater, który najpierw dusi pewną dziewczynę w Paryżu (ciekawa rola Birgit Minichmayr – głównie jako nieboszczki), a potem przenosi się do prowansalskiego Graas, by tam stworzyć zapach doskonały – mieszaninę zapachów trzynastu kolejnych dziewic, które morduje, by uzyskać komponenty do swojego pachnidła. Ujęty w końcu przez wymiar sprawiedliwości i skazany na śmierć ku uciesze prowansalskich mieszczan ratuje się uwolnieniem z buteleczki stworzonego przez siebie cudownego zapachu, który sprawia, że zebrani ludzie na rynku popadają w zbiorowy amok i urządzają orgię do której przyłączają się zarówno rodzice zabitych dziewic jak i miejscowy biskup. Tyle, że główny bohater wcale nie jest od tego szczęśliwszy: zakochany w swojej pierwszej ofierze (a właściwie w jej zapachu) postanawia wrócić do Paryża i dać się żywcem pożreć stołecznym bezdomnym. Dla mnie jest to historia człowieka, który po prostu nie wiedział, co się robi z dziewczynami – bo zamiast je uwodzić i się z nimi kochać on je mordował i wąchał. Zarówno ja jak i moi przyjaciele uznaliśmy, że w całym filmie zasługuje na uwagę tylko scena zbiorowej orgii. Cała reszta to tylko pretekst do zaistnienia tych kilku ujęć.
Drugi obejrzany przez nas film to Małe dzieci. Historia romansu pewnej znudzonej życiem kobiety (Kate Winslet) wychowującej małą córeczkę która wdaje się w romans z nieudacznikiem utrzymywanym przez żonę i zajmującym się synkiem. Oboje pozostają w stałych związkach (ona z mężem tak samo znudzonym pożyciem z nią i kupującym przez internet używane damskie majteczki; on z zapracowaną kobietą, która zamiast jednego dziecka w domu ma ich dwoje – syna i męża). Oboje postanawiają ze sobą uciec, ale on jest tak nierozgarnięty i dziecinny, że zamiast przyjść na umówione miejsce przyłącza się do deskorolkarzy i ulega wypadkowi. Dzieci w tym filmie zachowują się bardziej dorośle i bardziej odpowiedzialnie od swoich rodziców. Film polecam głównie ze względu na namiętne sceny seksu w pralni i na strychu. Ciekawy jest też w filmie wątek pedofila obcinającego sobie z rozpaczy po śmierci matki przyrodzenie.
Trzeci film który obejrzeliśmy z Pawłem i Kubą to Thirteen: historia dorastania pewnej 13-latki z Los Angeles Tracey (ciekawa rola Evan Rachel Wood) oraz jej przyjaciółki Evie (Nikki Reed). Wzorowa uczennica jaką na początku jest Tracey pod wpływem przyjaźni z najpiękniejszą w szkole Evie zmienia się w wyuzdaną i zdeprawowaną narkomankę i złodziejkę. Ale wraz z rozwojem wydarzeń dowiadujemy się że powtarza ona drogę życiową swojej matki – sierocie po hippisowskim stylu życia, również narkomankę i alkoholiczkę, która nie radzi sobie zupełnie z mężczyznami. A właściwie to oni nie radzą sobie z nią i odchodzą. Trzynastolatka na wszelkie próby utemperowaniu jej ma jedną odpowiedź – wyciąga brudne grzeszki z przeszłości swojej matce i rodzinnej kuratorce, która okazuje się równie nieprzystosowana jak jej podopieczne. Końcowa scena filmu z pojednaniem matki i córki jakoś nas nie przekonała: dwoje dzieci (jedno trzynastoletnie, a drugie dorosłe) śpiące w jednym łóżku to trochę za mało jak na poważne rozwiązanie problemów bohaterów filmu.
Evan Rachel Wood i Marilyn Manson
Swoją drogą aktoreczka grająca w filmie główną bohaterkę (Evan Rachel Wood) to w prywatnym życiu jeszcze lepsze ziółko niż w tym filmie. Kochanka Marilyna Mansona to raczej nie jest przykład godny naśladowania. Ciekawe co taka w sumie ładna dziewczyna może robić z takim zboczeńcem i świrem jak Marilyn Manson? Bo na pewno nie rozmawiają o poezji.

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty