W sobotni wieczór wybraliśmy się z moimi przyjaciółmi Pawłem i Kubą do naszej wspólnej znajomej Magdy (kurczę, dlaczego moi rodzice tak rzadko zostawiają mi wolną chatę?), która zaprosiła również swoje koleżanki: Kasię oraz Gosię. Paweł i Kasia to już niemal oficjalnie para. Podobno codziennie do siebie dzwonią i w ogóle rozwija się ten związek bardzo pozytywnie. Kuba jak zwykle postanowił się wykazać i przytaszczył z piwniczki swojego ojca dwie duże butelki wina – robi się z niego coraz większy koneser i muszę przyznać, że się zaczyna na tym naprawdę znać. Ja jakoś nigdy nie miałem aż tak wyczulonego smaku: lubię wino, ale raczej nie odróżniam jednego od drugiego. Albo mi smakuje albo nie i tyle. Kuba natomiast bardzo rzadko się myli. No więc kiedy przyszliśmy do Magdy okazało się, że nasza wspólna znajoma jest sama. Dopiero telefon ponaglający spowodował, że Kasia i Gosia przyszły do nas. Kasia wydaje się mocno skrępowana Pawłem. Jakoś widać, że lgną do siebie, ale wypada to bardzo dziwnie, bo każdy by się spodziewał, że będzie to jakieś choćby kiziu-miziu a tutaj nic. Wyglądają na mocno spłoszonych. Nie wiem jak tam jest pomiędzy nimi kiedy są sami ale w naszej obecności zachowują się jak dzikusy.
No więc dziewczyny robią jakieś kanapki, częstują ciastem i herbatą. Kuba rozlewa wino do kieliszków i wszyscy wznosimy tradycyjny już toast Na pohybel nauczycielom! a potem drugi za zdrowie Kasi i Pawła i za powodzenie ich związku. Trochę rozmawiamy o niczym. Atmosfera trochę się rozluźnia. Robi się mniej sztywno i jakoś tak weselej. Kuba, którego ominęło poprzednie nasze wspólne spotkanie na prywatnym gruncie z naszymi nastolatkami postanawia nadrobić zaległości i proponuje nową sesję rozbieranego pokera. Magda, Gosia i ja jesteśmy za. Kasia i Paweł jakoś tak nieszczególnie ale udaje się nam wspólnie ich przekonać. Zgadzają się. Gramy. W międzyczasie popijamy wino i żartujemy. Rozkazy są na razie niewinne i zaczyna to być jakieś takie nudnawe. Co ciekawe najszybciej w samych slipach zostaje Kuba – jakby na własne życzenie przegrywał… ale cóż, jego sprawa. Magda oraz Gosia też szybko zostają rozebrane do samej bielizny. Natomiast Paweł i Kasia robią wszystko tylko, żeby nie pozbyć się ani jednej sztuki ubrania. Oboje są skrępowani i stremowani jak diabli. Nie pomaga nawet wsparcie Magdy i Gosi które swojej koleżance wymyślają stanie na głowie dzięki czemu wszyscy mamy możliwość podziwiania białych stringów Kasi opiętych na jej tyłeczku. Kasia do normalnej pozycji wraca czerwona jak młody buraczek.
Kolejne rozdanie przegrywają jednocześnie Magda i Kuba. Oboje są już w samej bieliźnie i jakoś tak nawet nam głupio jest ich dalej rozbierać. Paweł, który zrobił się w końcu jakiś weselszy i bardziej wyluzowany po tym winie i któremu wypada kolej wymyślenia rozkazu postanawia nakazać im wzajemnie się… pocałować. Zaczyna być zabawnie. Magda wygląda na trochę zaskoczoną, ale nasz Kuba ochoczo zabiera się do dzieła: jest z języczkiem i namiętnie. Trochę nawet dłużej niż wszyscy tego oczekiwali. Kuba jest bardzo z siebie zadowolony, Magda trochę mniej, ale trzyma fason. Gosia się śmieje z koleżanki i oświadcza, że jak przegra któryś z nas chłopaków to ona poza kolejnością żąda od nas takich pocałunków. Śmiejemy się jeszcze bardziej, ale okazuje się, że kolejnym przegrywającym jest Paweł. Trochę skonsternowani obrotem sprawy dochodzimy do wniosku, że Paweł chyba nie powinien całować się z Gosią, Paweł tymczasem stwierdza, że on to może zdejmie sweter. Trzy kolejne rozdania sprawiają, że Paweł pozostaje w samych slipkach. Czwarte rozdanie przegrywam w końcu ja i zgodnie z zapowiedzią domagam się od Gosi pocałunku. Gosia stwierdza, że czemu nie i wychodzi to wszystko bardziej na wesoło niż namiętnie, bo oboje się przy tym zaśmiewamy (wiśniowa pomadka na jej ustach robi swoje). Ale pozostali uznają, że zadanie mi zaliczą. W sumie to Gosia powinna zaliczać to zadanie, ale co tam – wygląda po wszystkim na zadowoloną i bardzo z siebie dumną.
I wtedy po raz kolejny przegrywa Paweł. Tyle, że nam wszystkim już zakiełkowała w głowie szatańska myśl, że w sumie dlaczego Paweł miałby się całować z Gosią skoro akurat Kasia jest na miejscu. Chóralnie domagamy się od nich pocałunku, a oni najpierw nie mogą się na to zdecydować, ale potem jakoś tak nieśmiało się całują. Z dużą tremą. Właściwie to w sposób jakby oboje to robili pierwszy raz (nie wiem jak Kasia, ale Paweł swój pierwszy raz w wielu znaczeniach tego wyrażenia ma już na pewno za sobą). Nie męczymy ich tym i zaliczamy im zadanie. Po kilku kolejnych rozdaniach podczas których Kuba w końcu ucieszony dopina swego i całuje się z Gosią (jakby to zaplanował i na to czekał…) oraz po rozebraniu Kasi do majteczek i biustonosza, bo jakoś nie mamy serca zmuszać ich ponownie do publicznych czułości stwierdzamy, że jesteśmy głodni i szykujemy sobie kolację.
Dziewczyny krzątają się po kuchni Magdy w strojach niekompletnych, my rozstawiamy nakrycia i śmiejemy się z niezgrabnego pocałunku Pawła, który nam oświadcza w końcu, że oni to razem… pierwszy raz. No, tego się po naszym kumplu nie spodziewaliśmy, bo zarówno ja jak i Kuba sądziliśmy, że związek jest już troszeczkę bardziej zaawansowany. A znając Pawła można by się bardziej spodziewać, że oboje przeszli do bardziej zaawansowanych czułości. A tu taka niespodzianka!
Nasze rozważania natury socjologicznej przerywa nam wejście naszych dziewcząt, które przynoszą podgrzane w mikrofalówce pizze. Siadamy do stołu i zabieramy się do jedzenia. Kasia patrzy jednak na Pawła jakoś tak czule i z mniejszym zdenerwowaniem; wszyscy sobie żartujemy i wcinamy jedzenie. Na stole zaraz ląduje druga butelka wina przyniesiona przez Kubę. Kolejne toasty. Jest dużo śmiechu, bo się okazuje, że Pawłowi z tego wszystkiego trzęsą się ręce i oblewa się winem. Głównie siebie, ale również swoje slipy (wszyscy przy stole siedzimy w samej bieliźnie) i powstaje spora czerwona plama w odpowiednim miejscu. Paweł wędruje do łazienki, a za nim idzie Kasia stwierdzając, że mu pomoże. Wszyscy patrzymy się po sobie, ale nie komentujemy tego. Lody zostały przełamane. Jemy dalej, śmiejemy się. Kuba wyraźnie podrywa dziewczyny, głownie Magdę, ale tak naprawdę to się nie może zdecydować, która bardziej mu pasuje i bardziej się podoba. Naszej pary która zniknęła razem w łazience nie ma już od dłuższego czasu i Magda jako gospodyni stwierdza, że pójdzie i sprawdzi czy wszystko z nimi w porządku. Wychodzi i zaraz wraca. Na paluszkach. Woła nas gestem i nakazuje milczenie. Idziemy i zaglądamy do łazienki w której Kasia z Pawłem całują się na całego. Namiętnie i bez żadnych zahamowań. Kasia wprawdzie nadal w biustonoszu i majtkach, ale ramiączka stanika ma opuszczone a dłonie Pawła pracują nad jej pupą. Natomiast sam Paweł jest całkiem golutki. Jak go Pan Bóg stworzył. Wszyscy wracamy cichutko do pokoju. Aż takiego przełamania się lodów to się jednak nie spodziewaliśmy.
Nasza para wraca do nas po kolejnych kilkunastu minutach, zaczerwienieni, Kasia z kilkoma świeżutkimi malinkami na szyi, Paweł przepasany ręcznikiem pod którym wyraźnie widać spore wybrzuszenie. Nie mówimy im, że wszystko wiemy i że wszystko widzieliśmy stwierdzając, że właściwie to ich prywatna sprawa. Oboje siadają do stołu i kończą swoje porcje co i rusz ukradkowo spoglądając na siebie. Po skończonej kolacji (Paweł i Kasia swoją pizzę kończyli już na zimno, ale jakoś tego chyba nie zauważyli) ku wyraźnemu zawodowi Kuby nie wracamy już do naszego rozbieranego pokera tylko wszyscy zasiadamy przed telewizorkiem i oglądamy film na DVD. Romantycznie palą się tylko dwie niewielkie lampki i panuje półmrok. Kasia pakuje się od razu na kolana Pawła siedzącego na fotelu, reszta siada na kanapie (dziewczyny w środku, a ja i Kuba na brzegach – jest trochę ciasno, ale w sumie o to chodziło, bo czego się spodziewać po dwuosobowej wąskiej kanapie). Film jest raczej z kategorii tych głupszych komedii romantycznych (osobiście lubię komedie romantyczne, ale ta akurat była poniżej akceptowalnego przeze mnie poziomu), trochę scen rozbieranych i łóżkowych ośmielało nasze towarzystwo do wesołych komentarzy. Ale staraliśmy się być mili i kulturalni. Tymczasem Paweł oraz Kasia zajmowali się na swoim fotelu głownie sobą i raczej z filmu niewiele zapamiętają. Nie przeszkadzaliśmy im – niech się sobą nacieszą.
Film się skończył, Kasi w ciemnościach przybyło kilka kolejnych malinek (w tym jedna na piersi) i trzeba było iść do domu. Ubraliśmy się, pożegnaliśmy z głośnymi buziakami pożegnaliśmy naszą gospodynię i najpierw odprowadziliśmy pod drzwi mieszkania Gosię (kolejna seria całusków i buziaków – kurczę, jak ja to lubię; również Paweł nie wymigiwał się od buziaka od Gosi na co Magda patrzyła z udawanym zgorszeniem, ale nie była zła). Potem odprowadziliśmy Kasię pod jej drzwi i po mniej wylewnych buziaczkach od niej zostawiliśmy ja sam na sam z Pawłem co Kuba skomentował: Pożegnajcie się, tylko grzecznie! Zostawiliśmy Kasię i Pawła w objęciach a sami poszliśmy do domów po drodze zahaczając o śmietnik. Trzeba było pozbyć się butelek po winie, żeby nie stresować rodziców Magdy jakimiś niepotrzebnymi problemami.
Po mniej więcej godzinie dostałem jeszcze od Pawła SMS-a: Dzięki, chłopaki! Bez Was nigdy bym się nie przełamał! Napisałem mu, że nie ma sprawy i że polecamy się na przyszłość i poszedłem spać.

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty