Na niedzielę umówiliśmy się z moimi kumplami Pawłem i Kubą na oglądanie filmów. Kuba, który ma ojca lekarza i który najczęściej ma wolną chatę w weekendy, bo jego ojciec ma wtedy dyżury w szpitalu, a matka wyjeżdża do swoich rodziców znów nas zaprosił i umożliwił tym samym wspólną konsumpcję sztuki. Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział to we trzech uważamy za sztukę praktycznie wyłącznie przedstawienia nagiego kobiecego ciała. A za kwintesencję sztuki odpowiednie filmy przedstawiające sceny z nagimi kobietami. Podczas ostatniego takiego seansu na konsumpcji tej sztuki przyłapała nas siostra KubyMarta. Jak to się skończyło to już opisywałem. Wówczas Marta odgrażała się, że na kolejny taki nasz seans przyprowadzi wszystkie dziewczyny ze swojej klasy. Raczej nie spodziewaliśmy się, że sama przyjdzie, a już tym bardziej że kogokolwiek przyprowadzi, ale siostra naszego gospodarza okazała się niezwykle przedsiębiorcza pod tym względem. Kuba uprzedził ją już poprzedniego dnia, że w niedzielę mamy zamiar wspólnie coś obejrzeć, a jego siostra nie wydawała się, jak sam stwierdził, tym specjalnie zainteresowana. Przyjęła po prostu do wiadomości i już. W międzyczasie okazało się, że po wczorajszych namiętnych pocałunkach do jakich doszło pomiędzy Kasią i Pawłem ten ostatni nie dołączy do nas i tak zostaliśmy z Kubą sami z trzema filmami ściągniętymi już kilka dni wcześniej z internetu.
Kasia i Paweł bawili się gdzieś razem, a my zasiedliśmy sobie przed wielkim telewizorem w mieszkaniu Kuby wyposażeni w kanapki, ciastka i herbatę i przez dłuższy czas nie mogliśmy się zdecydować od którego filmu mamy zacząć. Tymczasem do mieszkania przyszła siostra Kuby Marta oraz jeszcze jedna dziewczyna. Marta od razu wpakowała się na kanapę, jej koleżanka wyglądała na mocno przestraszoną i została w progu. Dopiero nagabywania Marty zmusiły ją do tego, by usiadła na brzeżku kanapy. Dziewczyna została przedstawiona nam jako przyjaciółka Marty Karolina, która chodzi z siostrą Kuby do jednej klasy. Sprawiała ogólnie wrażenie sympatycznej i jakoś tam ją już wcześniej kojarzyliśmy (głownie Kuba) z poprzednich wizyt u Marty i zachwyconych popiskiwań dobiegających zza zamkniętych drzwi pokoju w którym nastolatki omawiały różne swoje sprawy. Dziewczyny wydobyły z torby dwie tabliczki czekolady i dwie dwulitrowe butelki coli i stwierdziły, że to wpisowe i żebyśmy się częstowali.
Stwierdziliśmy, że to w sumie dziewczyny powinny wybrać co chcą oglądać, a one przejrzawszy ofertę zdecydowały się na film 5×sex. Okazało się, że to nawet dobry wybór zważywszy na młody wiek i małe doświadczenie w tych sprawach Marty i Karoliny. Żadnych perwersji i dewiacji (a różne rzeczy zdarzało się nam już oglądać i niekoniecznie również nam się one do końca podobały), po prostu czysty seks bez większych udziwnień. Film miał też tę zaletę, że posiadał nawet jakąś szczątkową fabułę, co nie zdarza się w tego typu produkcjach zbyt często. Kuba ściągnął ten film głównie ze względu na udział w nim jednej z jego ulubionych aktorek a mianowicie Victorii Dark. Muszę, przyznać, że ja też ją lubię. Przy oglądaniu trochę rozmawialiśmy, Karolina w międzyczasie trochę się rozluźniła i okazało się, że jest bardzo wesołą i trzpiotowatą osóbką. Obie dziewczyny natomiast kategorycznie stwierdziły, że same nigdy nie zagrałyby w takim filmie i to za żadne pieniądze. Z zainteresowaniem za to oglądały sceny seksu oralnego i chyba je to zainteresowało. Karolina spytała nas czy wszystkie takie filmy kończą się wytryskiem do ust dziewczyny i czy tak trzeba (no, takich dociekliwych i osobistych pytań się nie spodziewaliśmy po niej!). Odpowiedzieliśmy, że to tak na potrzeby filmu, żeby ciekawsza scena była, a w życiu to różnie bywa – jak kto lubi. Dziewczyna chyba chciała o coś jeszcze spytać, ale jakoś się tak trochę zawstydziła i zrezygnowała.
Martę i Karolinę trochę chyba zaskoczyły sceny seksu analnego w filmie, ale jakoś się nie dopytywały. Przez większą część filmu siedziały z otwartymi buziami i wgapiały się w figle na ekranie. Zapomniały nawet o stygnącej herbacie przygotowanej przez Kubę w efekcie czego po pierwszej projekcji dopijały zimną. W sumie się wcale nie dziwię: dwa lata temu sam musiałem mieć jeszcze głupszą minę niż one, a poza tym to w końcu dziewczyny.

Poza tym zauważyliśmy, że bardzo podobały im się sceny lesbijskie i nie zdziwię się, jeżeli zaczną ze sobą próbować, ale niech się dziewczyny uczą – w końcu lepiej żeby się rozładowały we dwie razem niż mają szukać szczęścia Bóg wie gdzie, bo za ich nieletnią przezorność jakoś bym nie ręczył i wątpię czy będą pamiętały o porządnym zabezpieczeniu się przed niespodzianką w postaci choćby ciąży.
Po pierwszym filmie postanowiliśmy zjeść kilka kanapek z pomidorami oraz czekoladę przyniesioną przez dziewczyny. Po tej krótkiej przerwie dziewczyny wybrały drugi film (Wielkie rżnięcie) i zaczęliśmy oglądać. Trochę się z Kubą obawialiśmy, czy aby nie okaże się to trochę za ostre dla dziewczyn. Nie chcieliśmy ich jakoś specjalnie epatować jakimiś perwersjami albo zboczeniami, ale i tym razem okazało się, że nie jest źle. Osobiście lubię filmy tego typu rozpoczynające się rozmową z dziewczyną, która później występuje w scenach. Mi najbardziej podobała się scena z Kelly Wells, a Kubie z Haley Paige. Dziewczyny stwierdziły natomiast, że ich faworytką w tym filmie jest Miriam Mir. Coś sądzę, że dziewczynom się spodobało bardziej tych dwóch facetów, którzy występowali razem z nią w tej scenie, ale nie chciały się do tego przyznać. Cóż, każdy ma prawo do swoich tajemnic…
Po tym filmie rozmowa zeszła nam na to, czy faceci naprawdę lubią jak dziewczyny się całkiem depilują na dole czy wolą jak troszeczkę włosów zostaje. Kuba stwierdził, czym mnie trochę zaskoczył, że lubi kiedy dziewczyna ma trochę futerka. Dotychczas sądziłem, że woli jednak pełną depilację. Marta i Karolina przyznały się jakoś zawstydzone, że się całkiem golą i że to trochę trudne, bo często zostają jakieś niesforne włoski. Pośmialiśmy się, że się nauczą i że praktyka czyni mistrza. Z trzeciego filmu już zrezygnowaliśmy, bo dotychczasowe cztery godziny siedzenia przed ekranem trochę nas zmęczyły. Sztukę należy dawkować w umiarkowanych ilościach. Dziewczyny zabrały jedną niedokończoną czekoladę i butelkę coli i zamknęły się w swoim pokoju i długo się ze sobą chichrały. Potem zrobiło się co prawda podejrzanie cicho, ale co jakiś czas wybuchały trochę histeryczne śmiechy. Słychać było, że Karolina i Marta dobrze się ze sobą bawią. My z Pawłem siedzieliśmy u niego w pokoju i staraliśmy się sklecić jakieś wypracowania na jutrzejszy polski. Przez te chichy dziewczyn nie mogliśmy się skupić i szło nam dość opornie, ale się w końcu udało. Jak skończyliśmy pisać to poszliśmy do kuchni coś sobie przekąsić, po kilku minutach przybiegły zaróżowione dziewczęta i zaczęły paplać jak to one, że im się podobało i czy je zaprosimy następnym razem. No i weź tu takim odmów?… W końcu gdzie mają się dziewczyny dowiedzieć i uświadomić jak nie w domu? W końcu dziewczyny stwierdziły, że Karolina to tak naprawdę już musi iść do domu, bo i tak jest już spóźniona. Ja też właściwie już musiałem wracać. Marta jakoś nie kwapiła się z odprowadzeniem koleżanki więc zaofiarowałem się, że odprowadzę Karolinę do domu. Nastolatka zgodziła się jakoś tak podejrzanie chętnie i wyszliśmy od Kuby. Okazało się, że dziewczyna mieszka w sumie niedaleko mnie, bo koło stadionu miejskiego. Po drodze trochę plotkowaliśmy o sąsiadach i rozmawiało się w sumie sympatycznie. Może coś i w tym jest, że dziewczyny dorastają szybciej, bo właściwie nie czuło się różnicy wieku. A dwa lata to jednak sporo. Karolina w pewnym momencie spytała mnie, czy może mnie o coś zapytać i czy się za to na nią nie obrażę. Odpowiedziałem jej, że najwyżej jej nie odpowiem, ale raczej obrażał się nie będę. Karolina zapytała mnie strasznie się przy tym jąkając, czy to bardzo boli, kiedy się to robi pierwszy raz, bo ona różne rzeczy słyszała od koleżanek, ale raczej im niezbyt wierzy, bo raczej nie wiedzą tego z własnego doświadczenia. A ona się tego bardzo boi. Powiedziałem jej, że z tego co ja wiem, to raczej to nie jest problem, może trochę krwawić więc trzeba się na to przygotować i mieć pod ręką dużo papierowych ręczników, żeby nie zostawić śladów. Ale jak się dobrze dopieści przedtem to wszystko będzie dobrze. Przykazałem jej też, że musi pamiętać o prezerwatywie i niech najlepiej sama o to zadba to będzie miała pewność, że wszystko jest ok. Kurczę, kim ja jestem, żeby młodociane panienki uświadamiać? Na zakończenie pogadanki powiedziałem jej jeszcze, żeby się dwa razy zastanowiła zanim coś zrobi i że powinna to zrobić tylko wtedy jeżeli sama tego będzie chciała. Niech nic nie robi pod przymusem. Czułem się przy tym jak ksiądz na katechezie uświadamiający swoją trzódkę.

Tak doszliśmy do domu Karoliny i dziewczyna poszła do siebie. Ale kiedy tylko zrobiła kilka kroków to w tym momencie odwróciła się do mnie podbiegła, pocałowała w policzek i pobiegła już definitywnie do domu. No, ale tego to już się nie spodziewałem.

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty