Jutro rano jedziemy na szkolną wycieczkę do Zakopanego. Z chłopaków z mojej klasy na szczęście tylko ja oraz mój przyjaciel Kuba oraz dziewiętnaście dziewczyn – siedemnaście z mojej klasy oraz dwie na doczepkę. Jakieś względy proceduralne w szkolnym regulaminie spowodowały, że grupa nie może liczyć mniej niż 20 osób więc psim swędem załapały się również te dwie panny. Chodzą do równoległej klasy, ale znam je tylko z widzenia. Mam nadzieję, że nasza wychowawczyni nie zabrała ich w zamian za obietnicę szpiegowania nas. Nie wyglądają na takie, które miałyby się tak sprzedać, ale licho nie śpi i będzie trzeba się dowiedzieć od nich czegoś więcej.
Na lekcji wychowawczej nasza wychowawczyni zrobiła nam porządną pogadankę jak się mamy zachowywać na wycieczcie, co nam wolno a czego nie wolno. Trzy czwarte czasu poświęciła swojemu ulubionemu tematowi czyli paleniu papierosów. Jakoś to wytrzymaliśmy… Akurat temat jest aktualny dla pięciu moich kolegów, którzy palą, ale na wycieczkę nie jadą. Tyle, że akurat słowa wychowawczyni jakoś nie były skierowane do nich ale do reszty – głównie niepalącej. Trochę to przypomina księdza, który krzyczy z ambony na swoich parafian, żeby przychodzili na msze. Krzyczy akurat na tych, którzy przyszli. Na szczęście moi klasowi koledzy postanowili pieniądze jakie mieliby przeznaczyć na wyjazd do Zakopanego przeznaczyć na wódkę i właśnie papierosy. Ich problem. Nie trzeba będzie przynajmniej na nich patrzeć. Bo aż przykro się robi kiedy się na nich spojrzy – takich wyjątkowych mułów i przygłupów w dodatku święcie przekonanych o swojej wyższości i ważności ze świecą w całej szkole szukać. A może i w całym mieście. Moim zdaniem to za trzy-cztery lata wszyscy skończą na ławce na rynku z butelką w garści i papierosem w zębach. Jakoś nawet w ostatnie wakacje kilka razy ich tam widziałem – rezerwowali sobie już miejsca?
Kilka dziewcząt z mojej klasy oczywiście trochę popala, ale raczej sporadycznie. Sam nie przepadam za tego typu rozrywkami. Kuba też nie pali. Kiedyś jeszcze w gimnazjum palił przez kilka miesięcy po dziesięć albo i piętnaście papierosów dziennie, ale mu to na szczęście przeszło. Całkowicie. Osobiście też staram się unikać dziewczyn, które palą. Całować oczywiście się lubię. Bardzo. Ale nie z dziewczyną, która pali. Zapach i smak papierosowego dymu trochę mnie odrzuca.
No, a wracając do tematu szkoły i dzisiejszych lekcji: ostatni dzień przeleciał nadspodziewanie szybko. Po lekcjach zajrzeliśmy jeszcze z Kubą do Ekonomika. Paweł też nie omieszkał wykorzystać okazji i poszedł z nami. Pożegnaliśmy się na ten tydzień z Gosią, Magdą oraz Kasią. Dziewczyny chciały nas odprowadzać na dworzec, ale jakoś im przetłumaczyliśmy, ze nie ma sensu, żeby wstawały tak rano. Zostawiliśmy je na ten czas pod opieką Pawła. Niech sobie chłopak poużywa… Dziewczyny miały jeszcze lekcje więc zostały w szkole, a my poszliśmy się pakować: Kuba do siebie, a Paweł jeszcze do mnie. Jakoś nigdy nie mam problemu ze spakowaniem się przed podróżą. Większość ludzi z tego co wiem robi specjalne listy z tym co mają wziąć a i talk potem okazuje się, że zapomnieli o tym czy o tamtym. Ja się po prostu pakuje – wyszła spora torba, bo na dziewięć dni trzeba było zabrać trochę ubrań, jakieś ręczniki i przybory toaletowe i kosmetyczne. Moja mamuśka oczywiście stwierdziła, że na pewno powinienem wziąć jeszcze jedne spodnie, jeszcze jeden sweter i coś tam jeszcze, bo może być zimno. Przekonałem ją dopiero każąc jej podnieść swoją torbę (cóż… dwa trzykilogramowe hantle włożone tam na dno dla lepszego efektu dały pożądany rezultat – trzeba będzie tylko pamiętać, żeby je potem wyjąć). Do plecaka spakuje się jutro jeszcze jakieś kanapki i picie na drogę. Paweł poszedł do domu uprzednio podkarmiony i napojony przez moją mamę (mamy już tak mają…), po drodze miał jeszcze zahaczyć o mieszkanie Kuby.

No, więc nie ma mnie do przyszłej niedzieli. Z tego względu do tego czasu nie będzie żadnych wpisów na tym blogu. Chyba, że zajrzę gdzieś na miejscu do jakiejś kawiarenki internetowej i wrzucę coś krótkiego. Co się będzie działo podczas tych dziewięciu dni mam nadzieję opisać po powrocie. Mam też nadzieję, że będzie co opisywać… Ciekawe jak przez ten czas będą wyglądały statystyki mojego bloga – pewnie trochę spadnie ilość wejść… Ale po powrocie spróbujemy to nadrobić… Trzymajcie się ciepło!

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty