Po tej wcześniejszej kolacji idziemy do teatru. Dziewczyny trochę się odstawiły na tę okazję. Justyna ma na sobie obcisłą czarną sukienkę – wygląda bardzo seksownie i nie mogę oderwać od niej oczu. Siedzi dość daleko ode mnie. Na przeciwległym końcu Sali. Robi mi to wszystko specjalnie. Wie doskonale, że jej wygląd bardzo mnie podnieca. Przedstawienia praktycznie nie oglądam. Nigdy nie byłem przekonany do teatru – to chyba wymierający gatunek sztuki i najprawdopodobniej gdyby nie budżetowe dotacje w całej Polsce przetrwałoby może z pięć teatrów. Nie więcej. Ale niestety sporo ludzi żyje z tego złodziejskiego procederu wyłudzania pieniędzy z podatków i mało prawdopodobne, że szybko się to skończy. Aktorzy grają drętwo, sztucznie i nieprzekonująco; sama sztuka ciągnie się jak flaki z olejem, dialogi są tak nieprzekonująco napisane, że nawet sami aktorzy chyba to czują. Żenujące. W końcu doczekaliśmy się pierwszej przerwy w przedstawieniu. Wychodzimy. Piszę jeszcze do Justyny SMS-a: Chcę cię natychmiast, podniecasz mnie! W odpowiedzi dostaję krótkie: No to mnie weź! Odpisuje jej tylko żeby poszła do toalety na piętrze. Sam idę tam drugimi schodami. Wchodzimy oboje do łazienki i zamykamy się od środka. Na szczęście nikogo tutaj nie ma. Dziwne, ale tak jest. Mamy cały kwadrans tylko dla siebie. Podwijam jej sukienkę i ściągam majteczki. Rozporek. Gumka. Na szczęście jest w pończochach. Czarnych – seksownie opinających jej zgrabne uda koronkowym pasem. Jest bardzo mokra i chyba o mnie wcześniej myślała. Jej majtki lądują w mojej kieszeni. Biorę ją, dotykam po całym ciele, robimy to bardzo szybko, słychać tylko nasze oddechy. Ma bardzo nabrzmiałe piersi. Nie chcę ich wyjmować z sukienki, żeby mogła się potem szybko doprowadzić do porządku. W końcu czuję jak przeszywa ją seria skurczy. Doszła. Szybko kończę i ja. Uśmiecha się do mnie. Gryzie mnie w ucho. Wychodzę z niej. Doprowadzamy się do porządku. Justyna wychodzi z łazienki. Kilka chwil później ja również. Wracamy pod scenę. W ostatnim momencie. Kiedy tylko siadam znów na widowni podnosi się kurtyna. Parę minut później dostaję od Justyny kolejnego SMS-a: Chcę to powtórzyć. Czekaj tam na mnie! Nie mogę przestać o niej myśleć, właściwie nic już nie dostrzegam na scenie. Cały czas myślę o jej kształtnych krągłościach i zagłębieniach. Cały czas jestem podniecony. Sięgam ręką do kieszeni. Jej czarne majteczki cały czas tam są – jeszcze mokre od jej wilgoci. Coraz bardziej mnie to kręci. Myślę o tym, że ona tam siedzi na widowni po drugiej stronie sali be majtek w tej krótkiej seksownie opinającej jej krąglutki tyłeczek sukience. Nie mogę się powstrzymać i mój palec wędruje z jej mokrych stringów w kierunku mojego nosa. Czuje jej seksowny podniecający odurzający zapach. Nie mogę się doczekać przerwy w przedstawieniu. W końcu kurtyna opada i są jakieś brawa dla aktorów. Szybko idę na górę do łazienek. Wchodzę do tej samej kabiny i zamykam. Po chwili dostaję sygnał na telefon i wpuszczam Justynę do środka. Zamykam za nią dokładnie. Kiedy odwracam się w jej kierunku już siedzi na półce z umywalką. Ma szeroko rozłożone uda. Dotyka się. Nie mogę się powstrzymać. Trzęsą mi się ręce i nie mogę rozpakować prezerwatywy. W końcu rozrywam opakowanie tak, że gumkę szlag trafia. Justyna cały czas mnie kusi. Wygląda tak seksownie i perwersyjnie uroczo. Z drugą gumką idzie mi znacznie lepiej i wchodzę pomiędzy jej uda. Justyna cały czas gryzie moje ucho swoimi ząbkami. Ktoś zaczyna się dobijać do toalety, ale nie przerywamy. W końcu rezygnuje. Czuję, że dziewczyna jest coraz bliżej. Kończymy praktycznie równocześnie. Nigdy nie udało nam się jeszcze zrobić tego równo. Tym razem tak. Doprowadzamy się do porządku. Oddaje jej majtki, które wkrótce znajdują się na jej tyłeczku. Nie mogę się powstrzymać i jeszcze ją tam dotykam. Jest tam bardzo gorąca. Wychodzi. Czekam jeszcze moment czy dwa. Spóźniam się na ostatnią część spektaklu, ale na szczęście siedzę zaraz przy brzegu więc nie ma wielkiego problemu. Ciągle o niej myślę. Moja ręka cały czas pachnie jej gorącym ciałem. Obok mnie siedzi Kuba a fotel dalej Andżelika. Trzyma jej rękę na kolanie. Myślę cały czas o Justynie. Znów jestem podniecony, ale kolejnej przerwy nie będzie. Przedstawienie się kończy i wracamy wszyscy do klasztoru. Justyna tak lawiruje, żeby być jak najdalej ode mnie. Nie wiem o co jej w końcu chodzi. Wysyłam jej SMS-a: Chciałbym, żebyś przy mnie była! Zależy mi na Twojej bliskości! Dostaję od niej po chwili odpowiedź: Czekaj na mnie później. Przyjdę do Ciebie! Na klasztornych kwaterach nie ma już za bardzo czasu na to żeby posiedzieć u dziewczyn. Jest dość późno. Dziewczyny kolejno idą pod prysznic. W końcu przychodzi czas na Andżelikę i Kubę. Idą jak zwykle razem i nikt już nie zwraca na to kompletnie uwagi. Stało się to jakieś takie zupełnie naturalne i zwyczajne. Tylko ja idę na końcu sam. Bez Justyny, która nie wiadomo czemu wszystko postanowiła pokomplikować.

Obie dziewczyny – Justyna i Andżelika – przychodzą do nas razem w jak najlepszej komitywie. Chyba połączyła je ta wspólna konspiracja. Przynoszą czekoladę i jakieś ciastka w pudełku. Siedzimy we czworo na moim łóżku, karmimy się tą czekoladą, trochę rozmawiamy, trochę się całujemy. Kuba wyciąga skądś sok pomarańczowy i rozlewa go do kubeczków. Poimy nim dziewczyny, Andżelika się krztusi i oblewa całą swoją nocną koszulkę (na szczęście nie moje łóżko). Śmiejemy się. Gasimy światło i widzę jak dziewczyna zdejmuję przez głowę tą swoją nocną koszulkę. Ma ładną figurę – pełną, ale ładną. Jest taka hmmm… bardzo kobieca. Niby szesnastolatka ale już kobieta. Przestaję zwracać na nich uwagę, bo Justyna postanawia odwieść mnie od patrzenia na nagie ciało koleżanki. Dobiera się do mnie i czuje na sobie jej soczyste usta. Zaraz i ona jest też naga. Tym razem wszystko jest bardzo bardzo powoli i z celebracją każdego ruchu. Dopieszczamy się tysiącem drobnych muśnięć i gestów. Trwa to bardzo długo. Jest uroczyście i romantycznie. Taka namiętność rozłożona cieniutką warstwą po całym ciele. Głaszczę Justynę po jej pupie i udach, obsypuję pocałunkami. Mruczy cicho mi na ucho. Zakłada mi gumkę. W końcu kładzie się na mnie i obejmuje mnie swoimi udami. Taka przytulona przesuwa się raz w górę i raz w dół. Powolutku. Każdy ruch jest płynny i trwa całe chwile. Całujemy się. Jej języczek przesuwa się po moich zębach. Znów ma dreszcze, ale tym razem trwa to ze trzy razy dłużej niż normalnie. Opada na mnie i pozwala mi skończyć. Jest cudownie. Długo tak leżymy wtuleni w siebie. Ale nie możemy zasnąć. Słyszymy przytłumione szepty Kuby i Andżeliki dochodzące od strony ich łóżka. Głównie mówi Kuba, Andżelika dużo mniej. Nie słyszę i nie rozumiem o czym rozmawiają. Kompletnie nie chce mi się spać. Justyna najpierw długo leży wtulona we mnie a potem wstaje i nalewa sobie soku. Kuba też postanowił wstać. Nikt nic nie mówi. Wszyscy pijemy ten sok. Jest dość słodki. Przychodzi mi do głowy, że może poszlibyśmy wszyscy we czworo na spacer. Mówię to pozostałym. O dziwo się zgadzają. Jest chyba trzecia w nocy. Ubieramy się i cichutko schodzimy na dół. Drzwi zostawiamy na wszelki wypadek otwarte. Mamy nadzieję, że o tej porze nikt tego nie zauważy i nie zamknie ich nam tak, że nie będziemy mogli wrócić. Wychodzimy. Jest dość zimno, ale powietrze jest rześkie i pachnie wspaniale. Trochę dymem, a trochę czymś nieokreślonym i zupełnie nieuchwytnym. Pomagamy obu dziewczynom przedostać się przez płot na drugą stronę. Uliczka opada w dół. Niebo jest bezchmurne. Światło odbija się od śniegu i jest dość widno. Nawet psy nie szczekają. Idziemy kawałek w dół aż do zakrętu za którym widzimy wspaniałą nocną panoramę Tatr. Dziewczyny się przytulają do nas. Jest uroczo. Chmurki oddechów unoszą się znad ust. Całujemy się. Podobno nie można na mrozie, ale wychodzi to jakoś tak naturalnie, że nikt ni ma czasu o tym myśleć. Dziewczyny zmarzły i my też. Wracamy przez płot. Drzwi na szczęście nikt nam nie zamknął. Nie chcę rozstawać się z Justyną na noc, ale na szczęście obie dziewczyny szybciutko wchodzą do naszego pokoju. Rozbieramy się i wskakujemy wspólnie pod kołdry. Zmarznięci grzejemy się o siebie i tak zasypiamy.

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty