Media straszą, że między innymi już w San Francisco, Bostonie, Nowym Jorku i Los Angeles rozszerza się bardzo tajemnicza i śmiertelnie groźna epidemia. Większość jej ofiar to czynni homoseksualiści. Chorobę wywołują bakterie MRSA. Są one bardzo niebezpieczne, bo odporne na większość najsilniejszych znanych medycynie antybiotyków.
Amerykańscy lekarze uważają, że to ostatnia chwila, aby zatrzymać rozprzestrzenianie się bakterii i związanej z nimi tej tajemniczej i śmiertelnej choroby. Dlatego w Stanach Zjednoczonych rozpoczęła się kampania informacyjna skierowana do homoseksualistów, bo to właśnie oni są ofiarami śmiertelnie niebezpiecznej i nieuleczalnej choroby.
Na razie wiadomo tylko, że bakteria MRSA przenoszona jest drogą płciową i do tego bardzo odporna na większość antybiotyków. Pierwsze objawy śmiertelnej choroby to czerwone krosty na ciele. Jeśli chory nie trafi natychmiast do szpitala, grozi mu sepsa i w efekcie śmierć. Tylko w 2005 roku choroba zabiła co najmniej 19 tysięcy mieszkańców USA – w większości czynnych homoseksualistów. Większość z nich zmarła już w szpitalach.
Gdybym był wierzący powiedziałbym, że to kara za grzech sodomii zesłany przez Boga na homoseksualistów, ewolucjoniści zapewne powiedzieliby, że Matka Natura sama chce się pozbyć wadliwych egzemplarzy z populacji. Ale nie powiem nic. Coś mi się wydaje, że HIV oraz AIDS przy bakteriach MRSA to mały pikuś i już wkrótce rozpocznie się wielka propagandowa akcja w mediach udowadniająca ludziom, że te bakterie nie maja nic wspólnego z gejami. Tylko jakoś się tak dziwnie składa, że im gorsza choroba tym ma większy związek ze środowiskami homoseksualistów. Początkowo przecież epidemia HIV/AIDS także była związana niemal wyłącznie ze środowiskami homoseksualistów, a dopiero później rozprzestrzeniło się wśród pozostałych ludzi.
Pedał - słyszę to codziennie - nienawiść boli!

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty