Ząb już mnie dziś nie boli. Przed południem wybrałem się do dentystki. Poborowała jeszcze, poborowała, zalepiła dziurę jakimś lepiszczem i już jest ok. Ale i tak uważam, że to żadna przyjemność.
Zajrzeliśmy dziś z Pawłem do Kuby. Nie jest w najlepszej formie. Matka Andżeliki jest jeszcze gorsza niż można było przypuszczać. Kuba znów wybrał się do dziewczyny i znów został pogoniony po trzydziestu minutach. Andżelika musi się uczyć. A jest o tyle źle, że matka Andżeliki nie wypuszcza na krok z domu. Wymyśliła sobie już teraz, że jej córka zostanie prawnikiem i konsekwentnie ten plan realizuje. Paranoja.
Na razie nic mądrego nie wymyśliliśmy i nie wiem czy w ogóle wymyślimy. Kuba raczej nie odpuści sobie dziewczyny, bo już ma taki charakter. Wsiadło mu to na ambicję. A my go będziemy w tym wspierali. Trochę się boję, że Andżelika da się przekabacić swojej matce, bo niestety nadal jest od niej okropnie uzależniona. Miejmy nadzieję, że nie… Na razie jest jak jest. Może jak wrócimy do szkoły to oboje będą mogli się widywać choćby tam. Kuba, który za szkołą jak i zresztą my nie przepada, nie może się już doczekać powrotu. Zastanawiające, co? To już, dla nas niestety, a dla Kuby na szczęście, za tydzień. Liczymy na to, że jakoś się to unormuje… W końcu Kuba jest synem lekarza, było – nie było, lokalna elita. Może to jakoś przekona matkę Andżeliki do Kuby. Chyba, że jest w tym coś więcej, bo jakoś nie jesteśmy w stanie zrozumieć o co chodzi tej kobiecie. Bo na razie robi wszystko, by unieszczęśliwić własne dziecko i żeby to dziecko ją znienawidziło na całe życie. Na razie postanowiliśmy we trzech, że albo my ją, albo ona nas. I na tym stanęło. Kuba będzie się próbował podlizywać i ma przynieść następnym razem kwiaty staremu babsku. Ciekawe czy to pomoże… Zobaczymy już jutro, bo chłopak wybiera się do Andżeliki we wtorek.
Na szczęście u Pawła wszystko dobrze. Chyba mu nie zaszkodziła ta historia z herbatą podaną natce Kasi. W końcu chłopak zachował się grzecznie i kulturalnie. Jedni mają szczęście do rodziców, a inni nie.
A i ja jestem po wczorajszym dobrej myśli jeżeli chodzi o Justynę. Dzwoniłem do niej dziś – znów odebrała. Długo nie rozmawialiśmy, ale powiedziała, że było fajnie. I że może jeszcze powtórzymy. Trzymam ją za słowo.

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty