Paweł w międzyczasie naszego filmowego spotkania wspomniał coś o tym, że razem z Kasią wybierają się w sobotni wieczór na dyskotekę do K. Niczego ani ja ani Kuba nie planowaliśmy dla siebie na ten wieczór (Kuba z wiadomych powodów – nie dla niego spotkania sam na sam z Andżeliką; ja znów odczuwałem milcząco-unikającą fazę u Justyny) więc stwierdziliśmy, że się do Kasi i Pawła przyłączymy. Nie mieli nic przeciwko temu. Paweł zadzwonił do Kasi, ta z kolei zadzwoniła do Gosi i Magdy, które też się nudziły i wyraziły zainteresowanie wypadem do dyskoteki. I w efekcie było nas już sześcioro. A zaraz też zrobiło się ośmioro, bo kiedy Marta i Karolina dowiedziały się dokąd się wybieramy to nie odpuściły i też chciały z nami pojechać. Karolina jakoś załatwiła tę sprawę ze swoimi rodzicami – nie wiem do końca co tam nagadała, ale chyba wyszło na to, że w ogóle ma nocować u Marty. Ojciec Kuby wracał dziś dopiero późno w nocy, bo miał jakiś dyżur w szpitalu (tak jakoś pracuje, że głównie w weekendy, a w tygodniu jest częściej w domu – nam to oczywiście jest na rękę).
Zabraliśmy więc dziewczyny po kolei i zapakowaliśmy się do autobusu do K. Zrobiło się wesoło już po drodze, kiedy dotarliśmy na miejsce humory wszyscy mieliśmy już wręcz szampańskie. Tym razem, jako, że byliśmy w ośmioro, do jednej szafki się nie zmieściliśmy – trzeba było zająć dwie. Rozebraliśmy się i poszliśmy najpierw do baru. Niestety nasz ulubiony stolik był zajęty. Zadowolić się musieliśmy innym w kącie sali. Zamówiliśmy sobie jakieś napoje oraz talerz kanapek i szybko wszystko zjedliśmy, bo dziewczyny okazały się wyjątkowo wygłodniałe. A my im dzielnie pomagaliśmy. Potem wszyscy poszliśmy tańczyć. Było naprawdę fajnie. Potem wróciliśmy do baru. Wypiliśmy po coli i pożartowaliśmy jeszcze trochę. Przy tych żartach wydało się, że to jednak Marta przyłapała wtedy Kubę i że to ona przyniosła mu tę herbatę… Niby nie zostało to powiedziane wprost, ale trafiło tam, gdzie trzeba. Sam Kuba trochę się zawstydził i zaczerwienił, bo jednak to trochę krępujące dowiedzieć się od własnej młodszej siostry o tym, że ta przyłapała go w niezbyt komfortowej sytuacji. Chociaż może to i lepiej, niż by to miała być Kuby rodzicielka… W ogóle siostra Kuby ostatnio żyje z nim w zaskakującej zgodzie i przyjaźni. O ile dotąd darli nieustannie ze sobą koty to teraz panuje pomiędzy nimi bratersko-siostrzana miłość i troska. Niesamowite, jak to życie potrafi zaskakiwać…
Poza tym nasze znajome licealistki z Ekonomika dowiedziały się niestety od Karoliny o naszym wspólnym zwyczaju oglądania filmów. Tych filmów. Najpierw zrobiła się z tego lekka awanturka pomiędzy Kasią i Pawłem, bo dziewczyna poczuła się zazdrosna. Efektem tego było najpierw wywleczenie Pawła za kołnierz przez Kasię i zrobienie mu prywatnego kazania podczas którego jakoś mojemu przyjacielowi udało się uspokoić dziewczynę. Z tego co się później od Pawła dowiedziałem naopowiadał jej coś o doszkalaniu się i naobiecywał jakichś brewerii w łóżku. Na razie podziałało. Ale Paweł ma tymczasowy surowy i nieprzekraczalny pod żadnym pozorem zakaz oglądania jakichkolwiek rozebranych dziewcząt figlujących na filmach. Jedyną możliwością ominięcia zakazu jest uczestnictwo w pokazie samej Kasi. Magda i Gosia też zresztą się zainteresowały…
Potem jeszcze trochę tańczyliśmy. Paweł i Kasia dali się nam przyłapać na namiętnych pocałunkach i wspólnych macankach co nas wszystkich uspokoiło w kwestii trwałości ich związku. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Tym razem musieliśmy się zwinąć nieco wcześniej, żeby zdążyć przed powrotem ojca Kuby do domu, bo o ile mój przyjaciel pewnie nie byłby jakoś gruntownie rozliczany z późnego powrotu do domu to już jego siostra tak. Zapakowaliśmy się więc do powrotnego autobusu o godzinę wcześniej niż normalnie. Przez całą powrotną drogę Kasia i Paweł się od nas separowali i zajmowali głównie sobą co sprowadzało się do namiętnych i soczystych pocałunków oraz różnych innych pieszczot niezbyt dających się ukryć pod ubraniami. Na szczęście o tej porze autobus był jeszcze dość luźny (większość osób wracających z dyskoteki w K. będzie jechała dwoma następnymi) więc mieli dla siebie całą kanapę z tyłu pojazdu. I skwapliwie z tej możliwości korzystali.
Odprowadziliśmy dziewczyny pod ich blok. Zarobiliśmy bo buziaku. Paweł został jeszcze na klatce schodowej razem z Kasią i coś tam sobie szeptali, a ja z Kubą oraz z Martą i Karoliną poszliśmy dalej. Pośmialiśmy się trochę, że Kuba ma dziś do dyspozycji dwie śliczne dziewczyny zamiast jednej, Kuba złośliwie połypał na nas wzrokiem i zabrał Martę i Karolinę do domu. Wiem, ze nie jest mu lekko w tej sytuacji z Andżeliką i jej matką.
Sam do domu wróciłem grubo przed północą to autentycznie zdziwiło moją rodzicielkę. Zaczęła się nawet dopytywać czy chory nie jestem… Powiedziałem, nawet zgodnie z prawdą, że musieliśmy odstawić siostrę Kuby i jej koleżankę do domu przed jedenastą. Mojej matce zebrało się na jakieś wspomnienia z własnej młodości i coś tam mi zaczęła opowiadać o tym jak to z jakąś jej psiapsiółką wracały ze strachem do domu i bały się spóźnić… Wypiłem z mamuśka herbatę, potem jeszcze jedną. Dawno ze swoją seniorką tyle nie gadałem. Chyba potrzeba do tego dobrego nastroju. A jakoś nam obojgu się akurat taki trafił – akurat w nocy z soboty na niedzielę.

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty