W niedzielę z moją rodziną wybrałem się do kościoła na mszę. Czasami pomimo mojego ateizmu bywam jednak na mszy i uczestniczę w tego typu rytuałach. Być może ktoś to zechce nazwać hipokryzją (a ja w pełni się z tym zgodzę…), ale nie chce mi się dyskutować z moją rodziną na temat mojej niewiary w Boga. Poza tym nie mam zamiaru psuć sobie relacji choćby z księdzem z którym mam religię w szkole. A tak naprawdę to lubię chodzić na msze…
Dlaczego ateista lubi chodzić na mszę – bo cotygodniowa niedzielna msza to podstawowe miejsce spotkań w małomiasteczkowym społeczeństwie. I jest doskonała okazja do obserwacji kulturowo-socjologicznych… Można wówczas zobaczyć, kto w mieście kupił sobie nowy samochód, zobaczyć nowe futro żony burmistrza i inne takie atrakcje. Pełen wypas…
Poza tym zawsze to zabawnie posłuchać jest moralnych napomnień proboszcza (proboszcz prawie zawsze odprawia sumę o dwunastej – taki obyczaj) o którym się wie, że regularnie korzysta z usług pewnej pani rezydującej na pięterku, a która przyjechała zza wschodniej granicy. Pani – o ile wiem – jest jak najbardziej wierzącą wyznania prawosławnego, ale są pewne szanse, że proboszcz dzięki swoim usilnym staraniom nawróci ją na łono Kościoła Katolickiego. Proboszcz akurat wczoraj nie mówił za wiele o miłości do prawowitej żony ani nie napominał przeciwko cudzołożnictwu, ale mówił równie gorąco i równie ślicznie o rozpoczęciu okresu postu. I cokolwiek słusznie stwierdził, że post to nie tylko powstrzymywanie się od jedzenia mięsa ale również powstrzymywanie się od uciech cielesnych. No, o proboszczu wystarczy…
Po mszy spotkałem też kilka osób spośród moich znajomych w tym Magdę i Gosię z LE. Kasia gdzieś szaleje z Pawłem… hmmm…
Co najważniejsze – spotkałem też po mszy Justynę. Trochę jej przeszło i nawet ze mną spokojnie i kulturalnie porozmawiała. Lepiej nawet: mam do niej zaproszenie na wtorek wieczorem. Jej rodziców nie ma w domu, więc… No, ale się nie będę na razie rozmarzał, bo z Justyną nigdy niczego na pewno nie wiadomo.

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty