Jak napisałem przedwczoraj Andżelika, dziewczyna mojego przyjaciela Kuby trafiła do szpitala. Miała dość poważny wypadek – potrącił ją samochód. Ma złamane trzy żebra, złamaną nogę tuż poniżej kolana i ogólnie jest dość potłuczona. Na szczęście samochód najpierw uderzył w słupek znaku drogowego a dopiero potem w nią i to wyhamowało trochę impet. To chyba nawet nie wina tego kierowcy. Podobno kierowcy jadącemu z naprzeciwka pod koła wbiegł jakiś kundel i tamten chciał go ominąć więc trochę zjechał na środek jezdni. A ten kierowca który potem potrącił dziewczynę Kuby trochę zbyt ostro zjechał na pobocze, bo nie wiedział co się dzieje z tamtym. I uderzył w dziewczyny. Poza Andżeliką potrącił też jej młodszą kuzynkę Agnieszkę. Ale na szczęście tamtej prawie nic się nie stało. Ma tylko na tyłku siniaka wielkości dorodnej pomarańczy i trochę zadrapań. Poza tym jest ok.
Obie dziewczyny trafiły od razu do szpitala. Agnieszkę podobno już dziś mają zwolnić. Natomiast Andżelikę czeka spędzenie co najmniej najbliższych kilku tygodni w szpitalu a potem tez nie wiadomo… Niestety dziewczyna oberwała bardzo mocno. Kuba dowiedział się o wypadku od swojego ojca, który jest lekarzem pediatrą. A my (tzn. ja i Paweł) od niego. Bardzo się martwi. W ogóle od razu jak się tylko dowiedział to pobiegł do szpitala do Andżeliki po czym praktycznie od progu został stamtąd wygoniony przez matkę dziewczyny i usłyszał od niej, że to na pewno jego wina. Andżelika nawet próbowała trochę uspokajać swoją matkę, ale jak na razie jest nadal pod tak silnym jej wpływem, że nic z tego nie wyszło. Wtedy do szpitala już przyjechałem ja i miał zaraz być Paweł. Matka Andżeliki natomiast obiegła wszystkie pielęgniarki i lekarzy na oddziale i wszystkim przykazała, że mają pod żadnym pozorem nie pozwolić na jakikolwiek kontakt dziewczyny z Kubą. Pielęgniarki z tego co wiem potraktowały ją jako niegroźną wariatkę i zaaplikowały jej jakiś środek na uspokojenie. Jakąś godzinę później przyszedł również ojciec dziewczyny. Pokręcił się trochę i po kolejnych trzydziestu minutach oboje zabrali się do domu. W tym czasie byli też oboje rodzice Agnieszki i zachowywali się normalnie. W ogóle nawet więcej się interesowali stanem Andżeliki niż jej własna matka i ojciec. W końcu ojciec Agnieszki musiał pojechać do pracy i została tylko jej matka. Już wtedy było wiadomo, że Agnieszce tak naprawdę nic nie będzie i zostanie tylko na obserwacji. Jej matka chyba jest całkiem normalna, bo porządnie zadbała zarówno o swoją córkę jak i o Andżelikę. Kuba nawet z nią rozmawiał i od niego dowiedzieliśmy się, że większa część rodziny Andżeliki ma nierówno pod sufitem, co potwierdziła matka Agnieszki. Ona w ogóle nie miała nic przeciwko temu, żeby Kuba porozmawiał chwilę z Andżeliką i nie robiła żadnych awantur ani nawet przeszkód. Lekarze i pielęgniarki też nie widzieli w tym nic złego pod warunkiem, że nie będziemy nikomu przeszkadzać i robić zamieszania. Więc jak juz Andżelikę poskładali to Kuba, ja oraz Paweł i Kasia (przyjechała razem z Pawłem, bo akurat byli gdzieś we dwoje) poszliśmy do Andżeliki i do tej Agnieszki (jej akurat wcześniej nie znaliśmy, ale wyglądała na normalną). Andżelika bardzo się ucieszyła z tej wizyty. Zaraz zresztą się stamtąd zmyliśmy, żeby dać jej się wyspać i odpocząć po tym wszystkim. Lekarze dali jej jakieś środki nasenne i właściwie dziewczyna przy nas zasnęła. Kasia nie chciała nawet trochę wchodzić, bo stwierdziła, że się przecież wcześniej nie znały i nie wie czy Andżelika miałaby ochotę oglądać obce osoby kiedy jest w takim stanie. Ale w końcu zdecydowała się wejść i było ok.
W ogóle pielęgniarki i lekarze ze szpitala byli nieźle zdziwieni zachowaniem matki Andżeliki. Lekarz dał jej nawet jakieś środki na uspokojenie. Chyba wszyscy tam stwierdzili, że baba ma nierówno poukładane w głowie. Bo jak inaczej nazwać takie zachowanie matki, która bardziej niż stanem zdrowia córki która chwilę wcześniej miała poważny wypadek samochodowy, interesuje się tym, czy w szpitalu będzie kontaktował się z córką jej chłopak czy nie? Paranoja totalna.
Poza tym dopilnowaliśmy wszyscy, żeby Kuba miał bezproblemowy dostęp do Andżeliki. Kuba przez swojego ojca, który jest tam lekarzem i czasami ma tam dyżury (jego ojciec głównie pracuje w przychodni, ale nasze miasto jest, co by nie mówić, małe i wszyscy lekarze się tu znają). Było to tym łatwiejsze, że matka Andżeliki zrobiła na szpitalnym personelu bardzo przykre wrażenie. Więc ojciec Kuby nie miał żadnego problemu, żeby swoimi kanałami załatwić, że Kuba może być przy dziewczynie kiedy chce i ile chce. Zresztą Kubę część osób tam zna, bo jak chłopak był młodszy to często chorował… A ja też się trochę przyczyniłem do sprawy i uruchomiłem w tym celu swoje dojścia: starszy brat mojej babci był kilka lat temu szefem oddziału chirurgi w naszym szpitalu. Teraz jest już na emeryturze, ale swoje wpływy nadal tam ma i czasami nawet ma tam nadal jakieś konsultacje czy coś takiego. I przez niego właśnie znalazłem dojście do obecnej szefowej oddziału, która też nie miała nic przeciwko obecności Kuby w szpitalu.
W niedzielę Kuba był tam zresztą cały dzień i właściwie nie odchodził od Andżeliki. Jej matka i ojciec przyjechali tylko na jakieś pół godziny i zaraz sobie poszli. Wyobrażacie sobie, że macie taki poważny wypadek a wasi rodzice zaglądają tylko na moment do szpitala? Jak ona musiała się tam czuć. Matka Agnieszki była tam przez prawie cały dzień. Dodam jeszcze, że matka Andżeliki nigdzie nie pracuje ani nie ma jakichś większych obowiązków domowych. Dziwna sytuacja… Jak przyszli do szpitala rodzice Andżeliki to jedna z pielęgniarek zatrzymała ich chile na cieciówce, a druga ostrzegła Kubę, żeby się zwinął. Niezłe, nie? Kuba poszedł więc do gabinetu pielęgniarskiego i zjadł tam w tym czasie jakiś obiad.
Też byłem w niedzielę u Andżeliki na parę minut. Zajrzał też Paweł, ale nie chcemy tam przeszkadzać więc nie przesiadujemy w szpitalu.
Andżelika czuje się już nawet nieźle o ile można się czuć nieźle po takim wypadku. Kuba bardzo się o nią martwi. Rozmawiałem dziś z nim w szkole. Z tego co się dowiedział od lekarzy wszystko powinno być dobrze; tyle, że rekonwalescencja i powrót do zdrowia Andżeliki może potrwać całe miesiące…
Z tego co wiem parę osób z klasy dziś wybiera się do szpitala w odwiedziny. Też z Pawłem zajrzymy tam wieczorem. Kuba do szpitala wybierał się zaraz po szkole.

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty