Większość amerykańskich filmów na temat szkolnego życia opowiada historię dzieciaków, które są w szkole nieakceptowane, odrzucane, a nawet dręczone przez rówieśników. W każdej takiej amerykańskiej filmowej szkole istnieje grupa uczennic (albo uczniów – w zależności od tego, czy film jest dla dziewczynek czy dla chłopców), która stanowi idee fixe głównego bohatera lub bohaterki. On lub ona też chce taka być i należeć do uprzywilejowanego grona szkolnych celebrities: pięknych, dobrze się bawiących, bogatych, naj… Tyle, że ta grupa wyśmiewa głównego bohatera takiego filmu, ale on postanawia, że pokaże światu na co go stać. Rozmawiałem dziś o tym nawet z moim przyjacielem Pawłem i on też jest tego zdania, że amerykańskie filmy są albo całkowicie i totalnie nierealistyczne albo polska szkoła jest zupełnie inna. Jakoś nie zauważyłem w szkołach do których chodziłem takiej grupy trzymającej władzę – nie znaczy to, że wszyscy się kochają i jest cudownie. Po prostu szkolne celebrities się olewa. Bo większość osób paradoksalnie uważa, że to obciach pokazywać się w ich towarzystwie. Może to jakaś słabo opisana w mediach właściwość polskiego charakteru narodowego, ale Polacy osoby mające tzw. parcie na szkło traktują z dużą dozą podejrzliwości. I chyba najlepiej widać to w szkołach.
Ponoć nawet Justyna Steczkowska miała z tym kiedyś problem. A i dzisiaj ludzie jej – tak po prostu, najzwyczajniej w świecie – nie lubią. A ona tłumaczy to tym, że to wina jej wyjątkowości. Wyczytałem na niezawodnym Pudelku, że niedawno tak przekonywała o swoich zaletach w rozmowie z Magdą Mołek w TVN Style:

W dzieciństwie Steczkowska była odrzucona i wyszydzana przez rówieśników. Głównie za sprawą tego, że była wyjątkową jednostką, dla której liczył się tylko talent i jego doskonalenie. Kiedyś dzieci przezywały ją Teklą, czyli pająkiem z Pszczółki Mai (tu mogłaby sobie podać rękę ze smerfową Hogatą). Raz nawet została obrzucona przez nie kamieniami!
Opowiadała też o tym, jak nie przyjęto jej do Akademii Muzycznej w Gdańsku, co komisja tłumaczyła tym, że umie już wszystko i niczego więcej nie mogą już jej nauczyć. Podczas rozmowy ciągle wracała do tego, że zdobyła pięć Fryderyków. Mołek chciała zadać inne pytanie, ale Steczkowska uparcie powtarzała: wracając do moich pięciu Fryderyków […]
Nie dziwimy się, że świetnie dogaduje się z Tomkiem Jacykowem – również nie rozumianym w szkole, wyszydzanym przez rówieśników.

A skoro mowa o Tomaszu Jacykowie… Ten ostatnio stwierdził: Stylizowałem 80 procent gwiazd. Tomasz Jacyków uważa też, że najlepiej ubrani w Polsce są Małgorzata Kożuchowska, Oliwer Janiak, Szymon Majewski i Michał Koterski. A zapytany o Dorotę Dodę Rabczewską mówi: Mam szacunek dla tej dupy. To juz wteraz wiem dlaczego większość polskich celebrities wygląda tak żałośnie wieśniacko. Po prostu ich wszystkich stylizuje Tomasz Jacyków! Co do wymienionych trzech pierwszych osób wypowiadał się nie będę, bo raz wyglądają lepiej, a raz gorzej – jak wszyscy ludzie. Natomiast Michał Misiek Koterski zawsze i wszędzie wygląda i zachowuje się jak wioskowy przygłup. On nawet w filmach swojego ojca nie musiał grać idioty. On po prostu jest jak idiota… Ciekawe, jak się wiodło w szkole Koterskiemu, bo o Tomasza Jacykowa wolę nawet nie pytać. Wyraźnie widać, że w swojej klasie musiał robić za błazna.

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty