D napisania tej notki i przemyśleń z tym związanych skłoniła mnie notatka z Pudelka o tym, że Vanessa Hudgens oraz Zac Efron nakręcili sobie czterdziestopięciosekuntowe seks-wideo i pokazują je swoim znajomym:

Zac i Vanessa nagrali pornosa?
Vanessa Hudgens i Zac Efron bohaterami seks taśmy? I to jakiej! Ci, którzy widzieli wideo mówią, że zaledwie 45-sekundowy filmik nagrany telefonem komórkowym ma nawet motyw przewodni – Boże Narodzenie. Vanessa siedzi na ziemi, tuż obok choinki i ma na sobie jedynie czapkę Świętego Mikołaja oraz seksowne majteczki przyozdobione jemiołą.
Chciałabym, żeby Mikołaj wszedł w mój komin, bo w tym roku byłam dobrą dziewczynką – mówi kusząco w stronę kamery. Po tych słowach w kadr wkracza Zac i natychmiast bierze się do roboty…
Tego typu nagranie może być kolejną przeszkodą w drodze do prawdziwej kariery młodej gwiazdki. Pod koniec zeszłego roku w sieci pojawiły się rozbierane zdjęcia Vanessy (zobacz), wykonane w jej własnej sypialni. Aktorka mówiła wtedy:
Były to prywatne fotografie. Jest mi bardzo przykro, że tak się stało. Dzieci robią czasem głupie rzeczy, jednak w dobie internetu nie ma się życia osobistego.
Jeśli znajomi pary nie pokażą tego nagrania, powinien to zrobić sam Zac. Na jakiś czas uciszyłby plotki, że jest gejem…

Jakiś czas temu ogólnopolską medialną sensacją były przeprowadzone badania z których wynikało, ze jest ogromny wzrost akceptacji dla seksu oralnego. W ciągu pięciu lat zmiana wyniosła aż 16 procent. W 1997 roku tak dla tego typu zabaw powiedziało 25,8 procent Polaków, w 2002 już 41,2 procent. Obecnie tak mówi już co najmniej połowa Polaków.
Gdzieś ostatnio wyczytałem też historyjkę o Robercie Leszczyńskim – człowieku dość znanym z niekonwencjonalnych zachowań i posiadania kilkorga dzieci (każde z nich ma własną mamusię…). Otóż Robert Leszczyński podrywając pewną dziewczynę odebrał był telefon. Dziewczyna zauważyła, że nie jest to jakiś wypasiony model z wodotryskami i wszelkimi bajerami, ale stary model wyposażony właściwie tylko w funkcję wysyłania SMS-ów. Zdziwiona dziewczyna miała wówczas zapytać dziennikarza: No, to jak Ty, Robercie, kręcisz filmy porno podczas uprawiania seksu skoro nie masz kamerki w swoim telefonie komórkowym? No, właśnie… Czy wszyscy już podczas intymnych spotkań kręcimy pornola? Czy to już jest normalny element życia seksualnego w Polsce i na świecie czy też jakieś dziwactwo, które praktykują erotomany i zboczeńce?
Na pewno wśród młodego pokolenia istnieje bardzo duże przyzwolenie w tej kwestii. Sam to zauważam po swoich znajomych, którzy w telefonach mają dziesiątki zdjęć swoich byłych i obecnych sympatii oraz filmiki z ich udziałem. I nie zauważyłem jakiejś specjalnej różnicy pomiędzy telefonami moich koleżanek i kolegów. Zarówno dziewczyny jak i chłopcy takie filmy kręcą i je przechowują pokazując sobie wzajemnie w bliższym i dalszym kręgu towarzyskim.
Przypomniała mi się akurat sprawa nastolatki, która zamieściła w YouTube film z rozebraną koleżanką tańczącą na stole. Sprawa ta jakoś cichutko się wyjaśniła i nawet nie zauważyłem jej finału. A finał odbył się w sądzie:

Nastolatka skazana za film z nagą koleżanką ze szkoły
Na 1,5 tys. zł grzywny skazał Sąd Rejonowy w Miechowie w woj. małopolskim 18-letnią Karolinę U. za rozpowszechnianie treści pornograficznych w internecie.
Nastolatka w jednym z otwartych portali internetowych opublikowała nakręcony telefonem komórkowym film z rozebraną koleżanką.
Oskarżona nastolatka podczas rozprawy przyznała się do winy. Sąd zastosował wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary i ukarał grzywną w wysokości 1,5 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny.
Na wniosek prokuratora proces toczył się niejawnie. Zdaniem sądu, przemawiała za tym obawa obrazy dobrych obyczajów oraz narażenia interesu prywatnego niektórych osób.
Prokuratura zarzuciła nastolatce, że w kwietniu wysłała ze swego komputera do jednego z portali internetowych film przedstawiający jej młodszą o rok koleżankę ze szkoły. Na filmie, nakręconym telefonem komórkowym, koleżanka podczas imprezy rozbiera się, a następnie tańczy na stole.
Jak wynika z ustaleń prokuratury, uczniowie przesyłali sobie film na telefony komórkowe. Nie udało się ustalić, kto był jego autorem, ale zidentyfikowano komputer, z którego trafił do internetu.
Oskarżona 18-latka w śledztwie nie przyznała się do winy i odmówiła wyjaśnień. Jej młodsza koleżanka, nagrana na dwuipółminutowym filmie wyjaśniła, że nie pamięta tego zdarzenia. Doniesienie w sprawie rozpowszechniania filmu złożył jej ojciec.

Co prawda ta sprawa dotyczyła nieco innego kontekstu, ale takich filmików jest znacznie więcej. Zarówno przesyłanych jako MMS-y pomiędzy telefonami komórkowymi jak i w załącznikach poczty elektronicznej. No, i oczywiście zamieszczanych w internecie na mniej lub bardziej popularnych i dostępnych stronach internetowych. Najczęściej dopiero gdy filmy te się tam znajdą wybucha skandalik i następuje wówczas wielki lament. A to przecież tylko wierzchołek góry lodowej. Bo na YouTube czy na Wrzucie pojawiają się tylko nieliczne nagrania wideo. Większość pozostaje w prywatnych telefonach. The true is out there…
Cała sprawa wynika chyba z dostępności i popularności cyfrowych aparatów fotograficznych – zarówno tych w telefonach komórkowych jak i zwyczajnych fotopstryków. Ale czy można mieć pretensję do rozwoju technologii? To trochę jak z tym bacą z dowcipu, który został aresztowany i zaprowadzony przed sąd pod zarzutem pędzenia bimbru. Baca stanowczo protestuje przeciwko oskarżeniu. Sędzia mu na to: Ale aparaturę do pędzenia macie?, a baca na to: To i za gwałt mnie skażcie! Sędzia dopytuje się dlaczego ma skazać górala za gwałt. A baca mu na to: Bo aparaturę też mam!!!
Cóż, aparaturę ja też mam, ale moich zdjęć i filmików raczej nie zobaczycie…

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty