W piątek późnym wieczorem a właściwie to już w sobotę, bo było kilka minut po północy zadzwoniła do mnie Justyna. Najpierw coś zaczęła opowiadać o jakichś swoich znajomych, potem coś jeszcze, ale od razu byłem pewny, że to o coś zupełnie innego chodzi. Wysłowiła się dopiero po jakichś dziesięciu minutach – chciała, żebym przyszedł do niej w sobotę rano. Zgodziłem się i umówiłem się z nią na dziesiąta trzydzieści. Czym takie wizyty się kończą to już wiedziałem…
W sobotę rano zajrzałem jeszcze do szpitala do Andżeliki. Mój przyjaciel Kuba już oczywiście u niej był od samego rana i ją dopieszczał. Nie zabawiłem u nich długo – raz, ze bardzo dobrze obywali się bez towarzystwa innych osób, a dwa, że do dziesiątej trzydzieści było już bardzo blisko. Zdążyłem się dowiedzieć, że Andżelika czuje się już nieźle, humor jej zresztą dopisywał i cały czas podczas mojej wizyty była bardzo uśmiechnięta. Oczywiście nie do mnie się uśmiechała, ale do Kuby, ale to akurat dobry objaw.
U Justyny byłem punktualnie o wyznaczonej godzinie. Dziewczyna od progu zaczęła się do mnie dobierać na przemian mówiąc mi, że rodziców nie ma dziś w domu aż do piątej albo szóstej po południu i o tym, ze przez całą noc nie mogła się mnie doczekać. Zaczęliśmy się całować. Moja kurtka wylądowała gdzieś na podłodze w przedpokoju, bo nawet nie było dane mi jej zdjąć, buty gdzieś po drodze pomiędzy drzwiami a kanapą w salonie jej mieszkania. Posadziła mnie na tej kanapie i wskoczyła na moje kolana – kolejne pocałunki sprawiały, że coraz bardziej się rozgrzewaliśmy. Ściągnęła ze mnie koszulę i zaczęliśmy się coraz namiętniej przytulać. Czułem jej piersi ocierające się o mój tors przez cienki materiał staniczka i bluzeczki. Bluzeczka zaraz zresztą wylądowała gdzieś na podłodze i Justyna została w samym biustonoszu. Wyglądała bardzo seksownie i ponętnie a jej piersi ślicznie się prezentowały pod koronkowym materiałem. Uwielbiam koronkową bieliznę i Justyna doskonale wie, że w takim stroju bardzo mnie podnieca i na mnie działa. Zresztą Justyna zawsze bardzo na mnie działa…
Za oknem coraz silniej wiało – huragan Emma. Okna mieszkania Justyny wychodzą na południowy-zachód więc doskonale słyszeliśmy każde uderzenie wiatru o szyby. Ale nie zwracaliśmy na to prawie żadnej uwagi zajęci sobą. Trudno się zresztą nie zajmować dziewczyną, która siedzi w samym biustonoszu na kolanach. Całowaliśmy się i nasze języki cały czas się ze sobą spotykały. Rozpiąłem jej guzik w spodniach i rozsunąłem suwak. Nie przestając się całować Justyna podniosła się z moich kolan i pozwoliła mi zdjąć sobie spodnie. Zaraz na mnie wskoczyła i to tak, że swoim najgorętszym miejscem przylgnęła do mnie akurat tam, gdzie doskonale mogła wyczuć jak bardzo jej pragnę. Zaczęła się o mnie ocierać przesuwając się nieco to w górę to w dół, ale niezbyt szybko. Trwało to wszystko bardzo długo i coraz bardziej się tym wszystkim podniecaliśmy. Kilkanaście minut później zeskoczyła ze mnie i zdjęła ze mnie spodnie, które zaraz wylądowały gdzieś z tyłu na podłodze. Uklękła przede mną i zaczęła się do mnie dobierać już na całego. Cały czas musiałem się powstrzymywać, żeby nie skończyć z podniecenia za wcześnie. Rozebrała się przy tym zdejmując koronkowy staniczek i majteczki i nie przerywając ani na moment. Była już przede mną całkiem naga. Okropnie trudno było się mi powstrzymać. W końcu dała mi znać, żebym nałożył gumkę. Trzeba było wygrzebać je z kurtki. Udało się i mogłem ją nareszcie wziąć. Znów znalazłem się na kanapie, a ona na moich kolanach i znów ocierała się o mnie, ale tym razem oboje już byliśmy nadzy. Wszystko to odbywało się dość wolno, ale tym bardziej mnie to podniecało. Ona też była cała mokra i wsuwałem się do środka bez najmniejszego oporu choć doskonale ją czułem. Całowaliśmy się cały czas i ani na moment już nie odrywaliśmy swoich rąk od siebie. Za oknem cały czas wiało i okna trzeszczały od kolejnych podmuchów. Znów musiałem się powstrzymywać, żeby ona zdążyła skończyć. Potrzebowała jeszcze kilku minut, które wypełniły jej coraz głośniejsze pojękiwania. Poczułem jak się na mnie zaciska. Wbiła paznokcie w poje ramiona i przylgnęła do mnie całym lepkim od potu ciałem. Niemal słyszałem jak bije jej serce. Kilka sekund później ona również mogła poczuć, ze jest mi dobrze. Przytuliła się do mnie i ciężko oddychała na moim ramieniu.
Zeszła ze mnie i posprzątaliśmy trochę nasze ubrania. Zaprosiła mnie do kuchni i zaproponowała mi, ze zrobi nam gorącej czekolady. Uwielbiam patrzeć, jak dziewczyna krząta się nago po mieszkaniu. To strasznie elektryzujący mnie widok. Kilka minut później postawiła przede mną filiżankę. Cały ten czas usiłowałem nawiązać z Justyną jakąś rozmowę, ale wszystko co mówiłem, dziewczyna obracała w żart. Siedzieliśmy więc w kuchni i piliśmy z filiżanek słodką czekoladę. Justyna cały czas żartowała i śmiała się z jakichś głupstw. Nawet nie musiałem za wiele mówić. Też miałem doskonały humor.
Widok jej sterczących piersi sprawił, że znów nabrałem ochoty na igraszki z Justyną. Jako, że byłem również nagi dziewczyna od razu to zauważyła. Zaczęła mnie znów dotykać. Pocałowałem ją raz, jeszcze raz, kolejny… Nie wypuszczała mnie z rąk i po kilku kolejnych minutach niezbędna okazała się jeszcze jedna gumka. Tym razem wskoczyła na blat kuchennej szafki i rozsunęła szeroko uda. Wyglądała prześlicznie. Całowałem ją stojąc przed nią i delikatnie w nią wchodząc. Nie było to zbyt wygodne, bo szafka miała o kilka centymetrów za wysoko jak dla nas umieszczony blat. Justyna musiała się zsunąć swoim tyłeczkiem na samą krawędź, żebyśmy mogli to zrobić. Była znów bardzo gorąca w środku i bardzo mokra. Trwało to może dziesięć, a może nawet więcej minut, oboje już niemal dochodziliśmy i wtedy… zadzwoniła jej komórka.
Próbowaliśmy ja za pierwszym razem zignorować, ale po drugi razie Justyna stwierdziła, ze musi zobaczyć kto to. Wyszedłem z niej i dziewczyna mogła zeskoczyć z kuchennej szafki. Szybciutko pobiegła gdzieś w głąb mieszkania, ale zanim znalazła telefon ten przestał już dzwonić. Wróciła do kuchni i z powrotem wskoczyła na szafkę zapraszając mnie do kontynuowania. Wsunąłem się w jej wnętrze i znów ogarnęła mnie ta fala pożądania, namiętności, gorąca… A Justyna w tym czasie klikała w telefon, żeby dowiedzieć się kto dzwonił. Telefon po chwili znów się odezwał…
— Słucham…
— …
— Nie, nie zdążyłam odebrać…
— …
— W kuchni robiłam jedzenie…
— …
— Tak, pamiętam…
— …
— Nie, nie trzeba… Mam wszystko…
— …
— Dobrze…
— …
— No, to pa… Też całuję, tatku…
Przez cały ten czas nawet na moment nie przerywaliśmy pilnując się tylko, żeby nie robić podejrzanych hałasów. Justyna odłożyła telefon i znów zaczęliśmy się całować – mocno, namiętnie, znów poszły w ruch nasze języki. Dziewczyna doszła bardzo szybko – sam nawet nie wiem kiedy się to stało, oplotła tylko mocniej i zacisnęła uda wokół mnie. Teraz i ja mogłem już spokojnie skończyć. Wsuwałem się w jej gorące wnętrze, Justyna gryzła mnie w ucho i szeptała mi do niego cały czas jakieś sprośności… Jeszcze raz, drugi, trzeci… Było bardzo intensywnie… Justyna niemal uniosła się na mnie w tym momencie.
Efektem tych naszych wspólnych igraszek w kuchni była szeroka czerwona pręga biegnąca wzdłuż pupy Justyny, która nie chciała zejść przez dłuższy czas i wyglądała dość zabawnie na bladej skórze dziewczyny. I bardzo seksownie.
Justyna poszła do łazienki, a ja umyłem filiżanki po czekoladzie. Cały czas myślałem o tym, jak rozmawiała z ojcem przez telefon podczas gdy ja na przemian wchodziłem w nią i z niej wychodziłem. Znów podnieciła mnie ta myśl… Kiedy dziewczyna wróciła i objęła mnie od tyłu przytulając się do moich pleców znów poczułem, że mam na nią cały czas ochotę. Odstawiłem umytą filiżankę i odwróciłem się do niej. Zsunęła się od razu w dół i zaczęła nade mną pracować. Była bardzo delikatna i czuła. Patrzyłem na nią z góry i znów bardzo mnie to podnieciło. Kilka minut później wstała i nie wypuszczając z rąk pociągnęła do łazienki. Usiadła na brzegu wanny i zachęciła, żebym się nią zajął. Takich rzeczy nie trzeba mi dwa razy powtarzać. Jej gładka skóra pachniała jednocześnie jakimś kwiatowym zapachem i jej wilgocią. Popracowałem nad nią językiem i po kilku minutach takich zabiegów poczułem, ze dziewczyna znów zaczyna dochodzić. Chciałem pójść po gumkę, ale mnie powstrzymała i szepnęła: Zrób tak, poobcierałeś mnie tam trochę… i od tej chwili nie przestawała już szeptać. Cały czas powtarzała: tak… zrób mi tak dobrze… chcę, żebyś mi zrobił to w ten sposób… Parę minut później jej uda zacisnęły się na mojej szyi… cały czas czułem jej wilgotny słodki zapach. Oboje weszliśmy do trochę za małej wanny i ona wtedy zajęła się mną. Zarówno ustami jak i obiema swoimi łapkami.
Po wszystkim trochę się umyliśmy – skupiając się głównie na tych częściach ciała, które szesnastolatków najbardziej interesują u płci przeciwnej. Zaczęliśmy się chlapać, przekomarzać i śmiać. Tak zrobiła się prawie czwarta po południu i musiałem już wyjść, żeby zdążyć przed powrotem jej rodziców do domu. Justyna cały czas naga pomogła mi się ubrać. W przedpokoju zaczęliśmy się znów namiętnie całować – ja w kurtce a ona cały czas golutka jak ja Pan Bóg stworzył… znów zacząłem się podniecać. Takie niezwykła sytuacje bardzo mnie podniecają… Tak na pożegnanie wsunąłem jej palec do środka, cały czas była bardzo mokra. Ona się tylko zaśmiała i wypchnęła mnie na klatkę schodową za drzwi. Kiedy wracałem od niej do domu dostałem jeszcze SMS-a: Ledwo zdążyliśmy. Wymyśl coś, żebyśmy mogli to jak najszybciej powtórzyć. Chcę cię znów poczuć wiesz gdzie. Kolejny raz zacząłem się podniecać i przypominać sobie kształty jej ciała. Trzeba będzie coś wymyślić…
Wiatr cały czas wiał okropnie i trudno mi się nawet momentami szło. A miała już być wiosna!…

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty