MTVNie będę ukrywał, że tygodnik Wprost jest jednym z moich ulubionych czasopism, ale ostatnia sytuacja jaka zdarzyła sie w tym piśmie mocno mnie zaskoczyła. A zaczęło się od tego, że we wszystkich mediach pojawiła się informacja, że muzyczna stacja telewizyjna MTV rozważa emisję dość obrzydliwego i obleśnego programu, w którym nastoletni homoseksualiści będą się przyznawać na antenie stacji do swojej homoseksualnej orientacji, a sama koncepcja tego programu została wymyślona i zaproponowana telewizji MTV właśnie przed dziennikarza tygodnika Wprost.
Program o coming-oucie młodych homoseksualistów miałby być głównie adresowany do nastolatków. Gospodarz show (chodziły nawet słuchy, że miała to być Renata Dancewicz z którą miały się już odbyć pierwsze konsultacje w tej sprawie) pomagałby im rozmawiać o skłonnościach seksualnych z rówieśnikami ze szkoły oraz z nauczycielstwem. Telewizyjna kamera MTV towarzyszyłaby im również podczas przyznawania się do homoseksualizmu przed rodzicami i rodzeństwem.
Pomysłodawcą tego programu był Agaton Koziński, który zaprezentował projekt talk-show m.in. polskiemu oddziałowi MTV. A stacja wyraziła wstępne zainteresowanie jego emisją. O pomyśle Agatona Kozińskiego szefowie stacji mówili:

MTV nigdy nie bało się poruszać odważnych tematów. Trwają rozmowy, ale nie podjęliśmy jeszcze żadnych decyzji.

Wszystko miało być tak pięknie… Wszystko miało byc tak wspaniale…
Tyle, że następnego dnia Marek Król naczelny tygodnika Wprost z hukiem zwolnił Agatona Kozińskiego z pracy zarzucając mu, że bez wiedzy redakcji pracuje nad jakimiś gejowskimi programami. Jeden z redaktorów tygodnika Grzegorz Pawelczyk oficjalnie wyjaśnia całe zajście tak:

Zwolnienie dziennikarza wynika nie z oceny jego pomysłu, ale ze złamania przez Kozińskiego obowiązujących w firmie zasad lojalności wobec przełożonych.

Tymczasem kilka dni wcześniej w tej samej redakcji inna dziennikarka tygodnika – Dorota Kania – za branie pożyczek od Marka Dochnala w zamian za obietnice pomocy w załatwieniu jego spraw u polityków Prawa i Sprawiedliwości została wyłącznie zawieszona w obowiązkach. Jakoś nie za bardzo wierzę w oskarżenia rzucane przeciwko Dorocie Kani przez Marka Dochnala, bo ten człowiek jest kompletnie niewiarygodny i obecnie prawdopodobnie każdemu zarzuciłby dowolną zbrodnię byleby tylko zrzucić z siebie winę, ale wyrzucenie z pracy Agatona Kozińskiego za wymyślanie jakichś programów o homoseksualistach podczas gdy Dorotę Kanię tylko się zawiesza jest cokolwiek kuriozalne. Tym bardziej, że wyszło na jaw, że wszystko to było jedną wielką prowokacją dziennikarską, tyle, że rozdmuchaną do niebotycznych rozmiarów przez inne media. MTV nie miała do tej pory zamiaru robienia programu o coming-oucie nastoletnich homoseksualistów, Renata Dancewicz o programie dowiedziała się z trzeciej ręki, Agaton Koziński nie składał telewizji żadnych propozycji i tygodnik Wprost nie ma z tym nic wspólnego…
Co nie znaczy, że MTV nie zrealizuje teraz tego pomysłu, bo stacja ta jest już znana z realizowania choćby najgłupszych pomysłów jeżeli dotyczą one młodzieży i seksu… Sam program mi osobiście wydaje się, jak i cały ten homoseksualizm, obrzydliwy do granic możliwości – takie żerowanie na głupocie i taniej sensacji, ale cóż… nie mój cyrk i nie moje małpy.
O ile więc dziennikarska prowokacja Agatona Kozińskiego udała się nadspodziewanie dobrze i udowodnił on ponad wszelką wątpliwość, że stacja MTV jest gotowa pokazać najobrzydliwsze obrzydliwości w najlepszym czasie antenowym oraz to, że jest wiele nieco zapomnianych gwiazd i gwiazdeczek, które zgodzą się poprowadzić nawet program o wychodzeniu z szafy nastoletnich homoseksualistów byleby tylko znów zaistnieć w jakichś mediach, to sprowokować dał się również sam właściciel tygodnika Wprost czyli Marek Król. I Agatona Kozińskiego wyrzucił z roboty… Ciekawe dlaczego on tam tak nie lubi tych homoseksualistów? Są obrzydliwi i wstrętni, ale co jak co, ale tego typu sprawa tylko przysporzyłaby tygodnikowi Wprost wiarygodności. A tak mamy bagienko. Zwolniony Agaton Koziński został bojownikiem albo i nawet męczennikiem walczącym z cenzurą w mediach zamiast zręcznym prowokatorem obnażającym dążenie niektórych mediów do taniej sensacji i żerowaniu na cudzym nieszczęściu oraz chęć zabrylowania zapomnianych celebrities jeszcze raz w mediach za każdą cenę i w dowolnej formie. Czy we Wprost jest jakikolwiek dział PR? Bo ta sprawa została rozegrana żenująco – niewątpliwy sukces został zamieniony z ciężką porażkę i spadek wiarygodności pisma, które uwikłało się w jakieś dziwaczne rozgrywki personalne w trzeciorzędnych kwestiach.

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty