Dziś przez cały niemal dzień rozmawiałem z Justyną za pomocą SMS-ów. Dobrze, że mam prawie darmowe wysyłanie wiadomości tekstowych, bo poszło tego z kilkadziesiąt i w innym wypadku pewnie bym zbankrutował z tego powodu. Właściwie zaczęło się jeszcze zanim wyszedłem z domu do szkoły, a potem już tak przez cały czas. Nawet nie wiecie jak trudno jest wysyłać taką serię SMS-ów dyskretnie, jeżeli siedzi się w drugiej ławce i nauczycielstwo jest tuż-tuż. Justyna mam lekkiego fikołka na punkcie szkolnej opinii publicznej więc oficjalnie nasz związek nie istnieje. Co prawda chyba już wszyscy o tym wiedzą, ale Justyna wie swoje… No, dobrze… nie o tym miało być…
Zaczęło się bardzo niewinnie i romantycznie: Jak się dziś miewasz? Tęsknię do Ciebie i całą noc tylko o Tobie myślałam., potem jeszcze było kilka w tym stylu (niestety nie jestem w stanie wszystkiego dokładnie zacytować, bo mój telefon nie ma nieograniczonej pamięci i automatycznie wykasowuje najstarsze wiadomości jeżeli sie ich zawczasu nie odznaczy jako do zarchiwizowania… a o odznaczeniu zapomniałem, ech…). W momencie kiedy dotarłem do szkoły SMS-y miały już lekko erotyczne zabarwienie: Mam bardzo kosmate myśli na Twój temat. Sam dobrze wiesz jakie!. Kolejne wiadomości były coraz bardziej nakręcające i coraz trudniej było mi skupić się na myśleniu o tym co dzieje się na lekcjach, a głownie skupiałem się na samej Justynie. Dziewczyna wie, jak doprowadzić mnie do podniecenia. Tym bardziej, że przyszła dziś w dość kusej spódniczce i cały czas bawiła się swoimi włosami udając, że w ogóle na mnie nie patrzy. Niezbyt lubię jak ktoś mi przeszkadza w słuchaniu tego, co nauczycielstwo ma do powiedzenia na lekcjach, bo najczęściej żywcem cytują podręczniki, a jako, że mam niezłą pamięć słuchową potrafię większość zapamiętać i nie muszę już w wielu wypadkach nawet zaglądać w domu do książek. Ale przeszkadzanie Justyny to zupełnie inna kategoria… No, więc gdzieś w okolicach trzeciej godziny lekcyjnej były już szczegółowe opisy tego, co ja zrobię z nią kiedy będziemy sam na sam oraz tego, co Justyna zrobi ze mną.
Przedostatnia lekcja dziś to był WF. Jak zwykle, jako, że zarówno ja, Kuba oraz Paweł załatwiliśmy sobie zwolnienie od turlania się po brudnym parkiecie w szkolnej sali gimnastycznej, ale niestety nie od obecności na zajęciach wychowania fizycznego, usadowiliśmy się wspólnie na ławce i zajęliśmy swoimi sprawami. Paweł, który ma razem z nami tylko wychowanie fizyczne i informatykę, a pozostałe lekcje ze swoją klasą, zajął się odrabianiem zadań domowych chyba z fizyki, Kuba kompilowaniem wypracowania na język polski z trzech różnych bryków, a ja pomimo tego, że też powinienem się zająć podobną czynnością co mój przyjaciel po tym jak dostałem od Justyny SMS-a o treści: Popatrz sobie na mój tyłeczek i powyobrażaj jak podskakuje na Tobie. Chcę, żebyś to sobie powyobrażał! byłem już całkiem ugotowany. Dopadł mnie dziś z powodu Justyny całodzienny priapizm… Bo jak tu zająć się jakąś inną czynnością, kiedy co chwila dostaje się tego typu wiadomości? Pewnie, że sobie wyobrażałem: tym bardziej, że Justyna ustawiła się na sali gimnastycznej tak, żebym miął ułatwione zadanie z tym wyobrażaniem sobie i wszystko doskonale widział. A jako, że nauczycielka wuefu dziewcząt ma z reguły ten sam program zajęć opierający się przede wszystkim na aerobiku więc okazji do podziwiania wdzięcznie podskakującego tyłeczka dziewczyny miałem pod dostatkiem. Zresztą nie tylko tyłeczka… Cały więc WF zajmowałem się oglądaniem występu Justyny, a że moja wyobraźnia jest dość pracowita, a w dodatku podbudowana całą serią odpowiednio ukierunkowanych bodźców wzrokowych… hmmm…
W czasie zajęć z wuefu SMS-ów od Justyny z oczywistych względów nie dostawałem, ale już na przerwie przed ostatnią matematyką dostałem wiadomość: Wież, że teraz jestem prawie całkiem golutka? Chciałabym, żebyś na mnie teraz patrzył jak sie przebieram.
Pomyślałem, że w końcu coś z tym trzeba zrobić… Podczas matematyki skonkretyzowało się to do obietnicy spotkania z Justyną dziś wieczorem. O dziewiętnastej. Ma do mnie przyjść. Moi rodzice niby będą w domu, ale mój pokój na piętrze jest odseparowany na tyle od reszty mieszkania na tyle, że powinno to wystarczyć. Mam nadzieję, że wystarczy…
Justyna zniknęła zaraz po szkole, dostałem od niej jeszcze kilka SMS-ów dość dwuznacznych, albo całkiem jednoznacznych (Moja myszka bardzo stęskniła za Twoim kotkiem! Chcesz się nią pobawić? Uwielbiam jak się nią bawisz!). Nie mogę się już doczekać. Nie mogę już myśleć o niczym innym. Kurczę, jak to jest, że dziewczyny potrafią tak zakręcić facetem, że nie może zająć się niczym sensownym tylko cały dzień myśli o jednym? Nie, żebym się skarżył, ale uważam to za niesamowite, że kobiety mają taką władzę…

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty