Wiele osób próbuje mnie od dawna przekonać, że polskie szkoły nie są takie złe, że niektórzy nauczyciele w nich pracujący są nauczycielami z powołania i z zamiłowania, a nie z łapanki, przypadku i dlatego, że nikt inny nie zatrudniłby ich nawet do zamiatania chodników. Jeszcze raz podkreślam – odkąd chodzę do szkoły nie spotkałem jeszcze w państwowym systemie edukacji nauczycielki albo nauczyciela, którzy zrobiliby na mnie pozytywne wrażenie. Uważam całe to towarzystwo za bandę leniwych nierobów, obiboków i wydrwigroszy, którzy oczekują pieniędzy za nicnierobienie i marnowanie czasu nas – uczniów.
A teraz mam kolejny dowód na poparcie swoich słów, bo na stronie internetowej Dziennika zamieszczono dziś taki oto tekst:

Tematy matur wyciekły do internetu
Wynajęci kurierzy i szyfry, kosztujące ponad 850 tysięcy złotych. To miało zapewnić, że tematy próbnych matur nie wyciekną. Wszystko wydano na marne. Część dyrektorów szkół przyspieszyła matury próbne i tematy trafiły do internetu przed wyznaczonym terminem egzaminów.
Jestem smutny. Dyrektorzy szkół, którzy są osobami zaufania publicznego, zachowali się nieodpowiedzialnie – mówi «Gazecie Wyborczej» Marek Legutko, p.o. dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.
Matura próbna miała być nie tylko sprawdzianem dla uczniów, ale także dla pedagogów. Chodziło o to, by przetestować system zabezpieczeń. To się nie udało, bo niektórzy dyrektorzy postanowili przeprowadzić próbną maturę przed oficjalnym terminem wyznaczonym przez CKE.
Na przykład dlatego, że próbna matura kolidowała z terminem szkolnej wycieczki – mówi Legutko. W innej szkole dyrektor dał uczniom tajną płytę CD z zadaniami. I w ten sposób droga zadań do internetu stała się banalnie prosta – dodaje. Już w zeszłym tygodniu można było znaleźć tematy maturalne w internecie.
Legutko nie chce podać, o które szkoły chodzi. Ale mówi, że zawiadomi o znanych mu przypadkach kuratoria – pisze «Gazeta Wyborcza».
Maturzyści z 70 Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie w czwartek nie pisali już próbnej matury z przedmiotu do wyboru (między innymi z matematyki, historii, biologii, geografii), choć we wtorek napisali taki egzamin z polskiego, a w środę z języka obcego. Odwołaliśmy próbną maturę, kiedy uczniowie przyznali, że pytania z polskiego znaleźli przed egzaminem w internecie – przyznaje dyrektorka Anna Szumiec-Mitera.
Jacek Krawczewski

No, i co o tym sądzicie? Macie jeszcze jakieś wątpliwości. Ja już nie mam żadnych! Całe to szemrane towarzystwo należałoby rozpędzić na cztery wiatry i zakończyć tę farsę, bo to tylko wyrzucanie pieniędzy w błoto. Najciekawsze w tym tekście jest dla mnie zdanie: Matura próbna miała być nie tylko sprawdzianem dla uczniów, ale także dla pedagogów. A pedagodzy sprawdzian ten oblali! Który to już z kolei raz? I za to powinno ich spotkać relegacja ze szkół. Dożywotnia i natychmiastowa!
Nie interesuję się na razie zbytnio maturami jako takimi, bo ten problem będę musiał rozwiązać za dwa lata, ale skoro kilka moich znajomych dziewczyn ze starszych klas osobiście mi powiedziało, że tematy z próbnej matury już znają i że przygotowywały już konkretne tematy na próbny egzamin to znaczy, że nauczycielstwo zrobiło z tych egzaminów farsę… Ile jeszcze trzeba czasu, żeby pozbyć się tego całego socjalistycznego balastu z polskich szkół? Ile trzeba jeszcze eksperymentów na kolejnych pokoleniach młodych Polaków, żeby kolejne władze zobaczyły, że to wszystko to tylko jedno wielkie bicie piany, a szkoły tylko marnują czas, pieniądze i zdolności młodych ludzi, którzy za kilka czy kilkanaście lat będą decydowali o losach Polski. A może o to władzy chodzi? Żeby mieć głupich obywateli, którzy będą potulnie cieszyli się jak niedorozwinięte dzieci z lizaka, który władza łaskawie im sprezentuje? Nie jestem i nigdy nie byłem zwolennikiem spiskowych teorii dziejów, ale coraz częściej podejrzewam, że to jest perfidny plan uknuty gdzieś tam na górze, żeby zniszczyć to, co w Polsce jest najcenniejsze – Polaków.

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty