Jestem chory. Przeziębiłem się w tych koszmarnych Siedlcach gdzie byłem w ostatnia sobotę z Justyną. W kwestii Justyny nic nowego – Paweł obiecał, że spróbuje dziś pomediować w moim imieniu. Na razie jest tak, że Justyna nie odbiera telefonów, ani nie odpisuje na SMS-y.
Pogoda jest śliczna – cieplutko, milutko, aż się żyć chce: słoneczko tak ślicznie świeci, w ogródku jakieś zielsko zaczyna wyłazić z zeszłorocznej suchej trawy. Jak rano byłem u lekarza, to aż mi się wesoło zrobiło od tego patrzenia na wiosnę jak tam szedłem. Lekarka mnie opukała, osłuchała, wypisała zwolnienie do końca tygodnia z lekcji i kazała o siebie bardziej dbać i się wygrzewać. Ech… współczesna nowoczesna medycyna… Chociaż czego ja się spodziewałem? Tomografii komputerowej?
Wieczorem obiecali przyjść Kasia z Pawłem… miło z ich strony.

A tak już zupełnie na marginesie uaktualnienie do notki o powieści napisanej przez Annę Powierzę czyli serialową Czesię: ponoć numer miesięcznika Playboy z jej rozebraną sesją i jej facjatą na okładce był najgorzej sprzedającym się numerem tego pisma od iluś tam wydań. Wikipedia twierdzi, że dziewczyna skończyła filozofię… Ale co myślę o filozofii i osobach zajmujących się tą pseudonauką to już wszyscy moi czytelnicy wiedzą.
Anna Powierza nago - Playboy

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty