Mój przyjaciel Paweł pożyczył mi wczoraj nowiutką książeczkę Ewy Białołęckiej pt. Wiedźma.com.pl – dobrze jest mieć przyjaciół… Przeczytałem prawie jednym tchem wczoraj wieczorem, bo książka jest po prostu świetnie napisana i czyta się ją znakomicie. Nie czytałem nic tak dobrego od zbioru opowiadań napisanych przez Andrzeja Pilipiuka2586 kroków. Zresztą u Ewy Białołęckiej odwołań do Andrzeja Pilipiuka trochę jest. Szczególnie do jego serii o bimbrowniku-egzorcyście Jakubie Wędrowyczu
Główną bohaterką powieści jest Krystyna Szyft, młoda redaktorka wychowująca samotnie małe dziecko i klepiąca biedę kątem u rodziców. Poza tym Krystyna Szyft zwana przez wszystkich Reszką jest jeszcze uzależniona od kawy i internetu – niekoniecznie w tej kolejności. Dziewczyna niespodziewanie dostaje spadek po swej stryjecznej babce – zapomnianej przez resztę rodziny – dom we wsi Czcinka, której nie ma na żadnych dostępnych mapach i nawet google nie pomaga w odszukaniu miejscowości. Nie będę streszczał tutaj całej powieści, bo jest naprawdę warta przeczytania, a nie chcę mieć na sumieniu zniechęcenia kogoś do czytania swoim wpisem. Ja tak dobrze jak Ewa Białołęcka niestety nie piszę więc tylko bym wszystko popsuł. Powiem jeszcze tylko tyle, że tytułową wiedźmą jest wyżej wspomniana spadkodawczyni i stryjeczna babka głównej bohaterki Katarzyna Szyft, która próbuje kierować losem nawet zza grobu.
Zgrzytem w całej powieści jest umiejscowienie jednego z miejsc przestępstwa na strychu domu dochtóra. Bo jakoś trudno mi uwierzyć w zbieg okoliczności i w to, że inteligentny wykształcony facet mieszkający nielegalnie w cudzym domu przez cztery lata ma na strychu takie niesamowitości i nic o tym nie wie. Co jest na strychu – zostawiam do doczytania.
Według mnie szykuje się nowa seria wydawnicza, bo głupio byłoby tak zostawić tak ładnie rozbabraną scenografię. Być może już za jakiś czas Krystyna Szyft, będzie godną następczynią pilipiukowego Jakuba Wędrowycza? Kto wie?
A, i jeszcze jedno: ta powieść jak wszystkie inne wychodzące spod klawiatury Ewy Białołęckiej kończy się dobrze – dokładnie w tym samym niemal miejscu w którym się zaczyna…

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty