Ten napad nie należał do zwyczajnych i przeciętnych, bo nie każdy złodziej wraca do swojej ofiary, żeby się jej poskarżyć.
Pewnego mężczyznę obrabowano z jego złotego zegarka, marki Rolex. Bandzior, który go sobie przywłaszczył już pięć minut po tym napadzie przybiegł z powrotem do prawowitego właściciela, aby wyładować na nim swoją wielką złość. A wściekłość złodzieja brała się z minimalnej wartości ukradzionego zegarka. Nie był to oryginalny Rolex, lecz jego najtańsza podróbka.
Zegarek wrócił do okradzionego, a ten od razu udał się na policję. Wymiar sprawiedliwości wysłuchał go, i w swojej wielkiej mądrości postanowił …aresztować mężczyznę za posiadanie fałszywego Rolexa.
Natomiast wybredny złodziej wciąż pozostaje na wolności. Sprawiedliwości stało się więc zadość.
No, i jak Wam się podoba bandycka sprawiedliwość i współczesne bandyckie prawo? Osobiście guzik mnie interesuje, czy jakaś firma ponosi straty z tytułu istnienia na rynku podróbek – to ich problem. Niech ścigają producentów, dystrybutorów, handlowców… to oni powinni być odpowiedzialni za to, że do sklepów nie trafią towary szemranego pochodzenia. Klient wchodzący do sklepu nie powinien się nawet nad tym zastanawiać, czy towary tam sprzedawane są właściwego pochodzenia, są bezpieczne, legalne i sprzedawane zgodnie z prawem. I jako klienta guzik mnie to obchodzi… to są sprawy firm i koncernów, które to produkują.
Może na razie nie jestem kandydatem na klienta firmy Rolex, ale kto wie… może kiedyś będzie mnie stać, sfiksuję z nadmiaru gotówki i zapragnę mieć wybajerzony zegarek za kilkadziesiąt tysięcy. I bardzo się zastanowię nad wyborem akurat tej marki, która za pomocą policji ściga zwyczajnych normalnych ludzi zamiast zająć się tymi, którzy podróbki ich produktów wprowadzają na rynek.
A jak mowa już o piractwie i własności intelektualnej
Rząd maleńkiego wyspiarskiego państewka na Karaibach – Antigui i Barbudy – wywalczył w Światowej Organizacji Handlu (ang. WTOWorld Trade Organization) zezwolenie na łamanie prawa amerykańskiej własności intelektualnej, w ramach rekompensaty za straty spowodowane przez blokadę internetowych usług bukmachersko-hazardowych przedsiębiorców z tego kraju, którzy nie mogą obsługiwać klientów z USA.
USA są krajem zamkniętym dla wszystkich zagranicznych internetowych usług hazardowych, z wyjątkiem obstawiania wyników na wyścigach konnych. A Antigua i Barbuda są natomiast lokalnym centrum hazardu, w tym internetowego, które czerpie z tego typu biznesu spore dochody – i mogłoby czerpać jeszcze dużo dużo większe, gdyby nie wspomniane przepisy antyhazardowe w Stanach Zjednoczonych. World Trade Organization uznała więc tę blokadę za niesprawiedliwą i zarządziła bardzo interesujący rodzaj rekompensaty dla tego państewka.
Mianowicie, zezwolono mu na łamanie prawa własności intelektualnej Stanów Zjednoczonych i dzięki temu, na Antigui i Barbudzie będzie można całkowicie legalnie rozprowadzać i sprzedawać np. pirackie kopie amerykańskich filmów na DVD, płyt muzycznych, oprogramowania komputerowego, gier wideo oraz m.in. leków i szczepionek opatentowanych w USA.
Pierwszy wyłom został więc uczyniony…

[…] Więcej: Moje Liceum Pamiętnik licealisty