Byłem wczoraj z moimi przyjaciółmi Kubą i Pawłem na działce u Kuby gdzie stoi domek letniskowy jego rodziców. Skończyło się na długich nocnych Polaków rozmowach – tym bardziej, że dziewczyny z różnych powodów nie dopisały i zrobił sie nam męski wieczór.
Paweł wyciągnął skądś broszurkę pt. Seks atlas kobiecego ciała – całkiem zabawna rzecz. Są rysunki poglądowe, strzałeczkami zaznaczone odpowiednie miejsca i opisane punktami z informacją co, jak i ile czasu dopieszczać. Doszliśmy do wniosku, że to, co napisali i narysowali w tym Seks atlasie jest trochę zbyt mechaniczne i lepiej jednak pozostać przy najprostszej metodzie: pójść na żywioł słuchając pomrukiwań dziewczyny i od tego uzależniać intensywność i formę zabaw.
Szkoda, że broszurka zawiera wyłącznie czarno-białe rysunki a nie kolorowe zdjęcia. Ale i tak jest interesująca. Niby tylko szesnaście stron, a radochy co nie miara. Szkoda, że nie wpadło mi to w ręce pięć lat temu – wówczas by się przydało. Teraz możemy potraktować to wyłącznie rozrywkowo.
Poza tym umówiłem się na dziś wieczór z Karoliną. Taki tam spacer… i mam nadzieję, że nie będzie padał deszcz i będzie ciepło. Chociaż zmoknąć też nie byłoby głupio. Byle było ciepło… znacie może telefon do aniołków, które decydują o opadach i temperaturze?

[…] Więcej: Moje Liceum – Pamiętnik licealisty